Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 września 2021
w Esensji w Esensjopedii

Richard Conniff
‹Poszukiwacze gatunków. Bohaterowie, głupcy i szalony pościg, by zrozumieć życie na Ziemi›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPoszukiwacze gatunków. Bohaterowie, głupcy i szalony pościg, by zrozumieć życie na Ziemi
Tytuł oryginalnyThe Age of Wonder
Data wydania24 marca 2011
Autor
PrzekładZofia Łomnicka
Wydawca Prószyński i S-ka
ISBN978-83-7648-659-8
Format416s. 140×210mm
Cena45,—
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

O wpływie wąsonogów na miejsce człowieka w świecie
[Richard Conniff „Poszukiwacze gatunków. Bohaterowie, głupcy i szalony pościg, by zrozumieć życie na Ziemi” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Poszukiwacze gatunków” Richarda Corniffa to wśród tytułów popularnonaukowych pozycja rzadka – erudycyjna, a jednocześnie lekka i dowcipna, napisana z dbałością o czytelnika niekoniecznie zafascynowanego bataliami, które toczyli ze sobą przyrodnicy.

Grzegorz Krzymianowski

O wpływie wąsonogów na miejsce człowieka w świecie
[Richard Conniff „Poszukiwacze gatunków. Bohaterowie, głupcy i szalony pościg, by zrozumieć życie na Ziemi” - recenzja]

„Poszukiwacze gatunków” Richarda Corniffa to wśród tytułów popularnonaukowych pozycja rzadka – erudycyjna, a jednocześnie lekka i dowcipna, napisana z dbałością o czytelnika niekoniecznie zafascynowanego bataliami, które toczyli ze sobą przyrodnicy.

Richard Conniff
‹Poszukiwacze gatunków. Bohaterowie, głupcy i szalony pościg, by zrozumieć życie na Ziemi›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPoszukiwacze gatunków. Bohaterowie, głupcy i szalony pościg, by zrozumieć życie na Ziemi
Tytuł oryginalnyThe Age of Wonder
Data wydania24 marca 2011
Autor
PrzekładZofia Łomnicka
Wydawca Prószyński i S-ka
ISBN978-83-7648-659-8
Format416s. 140×210mm
Cena45,—
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Vladimir Nabokov uważał, że odkrycie nowego gatunku jest równie istotne, a nawet ważniejsze, niż stworzenie powieści. Być może wizja genialnego pisarza ganiającego po łąkach za jakimś chrabąszczem wyda się wielu z was zabawna, dobrze jednak wziąć pod uwagę, że nasz obraz życia na Ziemi wiele zawdzięcza podobnym ekscentrykom, którzy za najciekawszą rzecz na świecie uznawali różnice w ilości czułków u jakichś owadów. U podstaw Darwinowskiej rewolucji, która przeorała świadomość ludzi i zmieniła ich sposób postrzegania miejsca człowieka w przyrodzie, znajdowały się bowiem badania nad… wąsonogami.
Autor „O pochodzeniu gatunków” był zresztą do tego stopnia zaabsorbowany tymi skorupiakami, że jego synek George zapytał pewnego dnia jednego ze swych kolegów: „Gdzie twój ojciec pracuje nad wąsonogami?”. Już ta anegdota obrazuje charakter książki Richarda Corniffa. „Poszukiwacze gatunków” to bowiem nawet wśród tytułów popularnonaukowych pozycja rzadka – erudycyjna, a jednocześnie lekka i dowcipna, napisana z dbałością o czytelnika niekoniecznie zafascynowanego bataliami, które przyrodnicy toczyli ze sobą, rzadko zachowując reguły dobrego wychowania. Nie uświadczymy tu nawet cienia hermetycznego naukowego dyskursu, którym specjaliści z różnych dziedzin mają w zwyczaju samych siebie zamęczać, przeciwnie – „Poszukiwaczy gatunków” czyta się miejscami jak dobrą powieść przygodową. Nie brak w niej ekscesów, namiętności i niebezpieczeństw. Anegdota goni tu anegdotę, rzecz jest skomponowana tak, by nawet mało zainteresowany odbiorca nie uciął sobie drzemki w środku któregoś z rozdziałów.
Mnóstwo tu atmosfery męskiej przygody – odkrywanie gatunków bywało bowiem zajęciem niepozbawionym ryzyka, a niekiedy wręcz śmiertelnie niebezpiecznym. Na przykład Afryka Zachodnia nazywana była „grobem białego człowieka”; niebezzasadnie zresztą, skoro na tysiąc przybyłych tam Europejczyków, siedmiuset umierało w pierwszym roku pobytu na „czarnym kontynencie”. Dlatego eksploracja innych kontynentów była wyzwaniem z gatunku: „dla prawdziwych facetów”. Corniff opowiada na przykład, jak po stracie stopy entomolog Benjamin Walsh podnosił na duchu niezbyt zachwyconą tym stanem rzeczy żonę: „stopa z korka będzie mi bardzo przydatna, kiedy będę kolekcjonował owady w lasach: może mi służyć za doskonalą poduszeczkę do ich przyszpilania”.
Aura niebezpieczeństwa towarzysząca eksploracjom mało znanych zakątków Ziemi podsycała raczej powszechne zainteresowanie tajemnicami natury niż od nich odstraszała. Popularne instrukcje dla kolekcjonerów radziły między innymi, by zabijać okazy, „wkładając pod skrzydła kciuk i palec wskazujący i naciskając z siłą odpowiednią do rozmiarów ptaka”, poradniki dla preparatorów natomiast podawały takie na przykład sposoby: „otwórz dziób, wyjmij język i ostrym instrumentem przebij podniebienie aż do mózgu”. Podobne hobby, nawiasem mówiąc, niosło ze sobą spore ryzyko – pod koniec XVIII wieku mieszanka chlorku rtęci i terpentyny oraz kamfory była „okropną trucizną”, w dodatku o właściwościach wybuchowych. Nie odstraszało to dystyngowanego towarzystwa, wśród którego „moda na przyrodę” łatwo przeradzała się w manię zbieractwa – raz mchów, innym razem korali – lub hodowli – ślimaków morskich, a nawet, co było popularne zwłaszcza wśród znudzonych dam z okolic Liverpoolu, młodych aligatorów. Zaś w osiemnastowiecznym Amsterdamie więcej kosztował okaz rzadkiej muszli niż obrazy Fransa Halsa czy Vermeera.
W natłoku podobnych dykteryjek Corniff przemyca jednak myśli poważniejsze, dając czytelnikowi do zrozumienia, do jakiego stopnia zmieniła się nasza – ludzka – świadomość w ciągu zaledwie dziesięciu pokoleń. Dwa wieki wstecz nasi przodkowie dość powszechnie „wierzyli, że ludzie z głowami psów mieszkają w odległych krainach”, a odkrywane szkielety gadów bywały uznawane – przez szwajcarskich lekarzy! – za szczątki „grzesznika, który utonął podczas potopu”. Autor dowodzi również, jak radykalnie ewoluował sposób naszego postrzegania życia na Ziemi – jeszcze pod koniec XVIII wieku co ambitniejsi (i bogatsi) zbieracze gatunków mogli pielęgnować marzenie posiadania kolekcji wszystkich znanych gatunków zwierząt, bo liczono je w tysiącach, a nie milionach, jak obecnie.
„Poszukiwacze gatunków” to również wciągająca opowieść o szoku, jaki badacze przyrody zafundowali mniej lub bardziej świadomie swoim współczesnym. Corniff zauważa, że „w przeciwieństwie do idei jedności z Bogiem idea jedności z przyrodą budziła przerażenie”. Teoria ewolucji była bowiem zagrożeniem nie tylko dla wizji metafizycznej, która stawiała człowieka na szczycie drabiny bytów, ale i społecznego porządku, mogła bowiem posłużyć do zakwestionowania ustalonej hierarchii społecznej, w przekonaniu konserwatystów ustanowionej raz na zawsze przez Boga. Dlatego gdy zaczęto odkrywać kolejne tysiące gatunków i zrozumiano, że ilość „boskich stworzeń” przekracza miarę ludzkiej wyobraźni, szok był porównywalny z tym, jakiego doznali ludzie, dowiadując się za sprawą odkrycia Kopernika, że Ziemia nie znajduje się w centrum wszechświata. Opór przeciw odkryciom przyrodników był tak duży, że Buffon, nieco zapomniany rywal Linneusza, zaatakowany przez kościelną hierarchię – Watykan bowiem, w zgodzie ze swoim zwyczajem, długo przedkładał dogmat nad prawdę – złożył formalne wyznanie wiary w Biblię, twierdząc: „Lepiej być pokornym niż powieszonym”. A Darwin, niepokojony przez wierzącą żonę, „ten najbardziej interesujący okaz ze wszystkich kręgowców”, zaniepokojoną, że herezje męża rozdzielą ich w przyszłym życiu, schował swoje dzieło na dziesięć lat do schowka pod schodami.
Corniff opowiada też o tym, jak radzono sobie z niewygodnymi faktami, jak używano nauki do żyrowania horrendalnych idei i teorii, za pomocą których starano się ratować przekonanie o wyjątkowości białego człowieka i racjonalizować jego prawa do supremacji nad innymi rasami. Trudno sobie wszakże wyobrazić, że prezydent Stanów Zjednoczonych mógł, jak to bez zażenowania czynił Thomas Jefferson, uważać, że „czarni (…) są niżsi od białych zarówno pod względem umysłu, jak i ciała”, a prezes College of New Jersey głosił, że „przeniesienie czarnoskórych do umiarkowanego klimatu Ameryki w połączeniu z wyzwoleniem ich z niewolnictwa spowoduje, iż stopniowo powrócą do swojego oryginalnego wyglądu”, to znaczy – wyblakną i stracą „typowe deformacje afrykańskiej rasy”. Żywa była też teoria, że czarni są „potomkami krzyżówki, do jakiej doszło w dawnych czasach, mianowicie połączenia białych ludzi z małpami człekokształtnymi”.
„Poszukiwacze gatunków” to pozycja frapująca, w swojej kategorii wręcz doskonała, o ile uznamy, że jednym z głównych celów książek popularnonaukowych jest interesujące opowiadanie o rzeczach z zasady rzadko budzących ekscytację. Richard Corniff świetnie opanował sztukę prowadzenia narracji w sposób lekki i dowcipny. Przedstawia proces, który zamienił amatorskie badania w naukę, a pod osłoną anegdoty przemyca sporo ważkich myśli, z którymi warto się zmierzyć chociażby po obfitym obiedzie złożonym z tradycyjnego kotleta. I choćby dlatego, że myślenie sprzyja szybszemu spalaniu kalorii, warto po tę pozycję sięgnąć.
koniec
10 lipca 2011

Komentarze

10 VII 2011   20:39:34

Dzięki za recenzję. Ale: Dlaczego "tylko" 70%? Nie wymieniasz w swoim tekście żadnych wad książki.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Co nas nie zabije, to nas wzmocni
Joanna Kapica-Curzytek

20 IX 2021

Susan Green, główna bohaterka „Kaktusa”, nie daje się lubić. Ale i ją dotykają problemy, jak każdego z nas. Jaki będzie wynik jej konfrontacji z tym, co przynosi życie?

więcej »

Jest piękny i ma wspaniałe mięśnie
Beatrycze Nowicka

19 IX 2021

„Powiernik mieczy” Kel Kade czyli dlaczego raczej nie jest to książka której szukacie.

więcej »

Gdy z łańcucha zrywajom się wsyskie okropności…
Joanna Kapica-Curzytek

18 IX 2021

Brawurowy miks gatunków i konwencji, podszyty absurdem i humorem, daje w powieści fińskiego pisarza „Polowanie na małego szczupaka” efekt wprost znakomity!

więcej »

Polecamy

Jezus na miarę naszych czasów

W podziemnym kręgu:

Jezus na miarę naszych czasów
— Marcin Knyszyński

Imitacje
— Marcin Knyszyński

„Wolność”
— Marcin Knyszyński

Niektórzy po prostu chcą patrzeć, jak świat płonie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Ukryte życie mózgu
— Grzegorz Krzymianowski

Chochołowi ludzie
— Grzegorz Krzymianowski

Panorama astronomii
— Grzegorz Krzymianowski

Banał, banał, znowu banał
— Grzegorz Krzymianowski

Kłopoty małego stwórcy
— Grzegorz Krzymianowski

Akty heroizmu (recenzja dla dorosłych)
— Grzegorz Krzymianowski

Wrobić Cézanne’a
— Grzegorz Krzymianowski

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.