Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 lipca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Harry Mulisch
‹Odkrycie nieba›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOdkrycie nieba
Tytuł oryginalnyDe ontdekking van de hemel
Data wydania11 maja 2006
Autor
PrzekładRyszard Turczyn
Wydawca W.A.B.
ISBN83-7414-032-1
Format780s. 125×195mm
Cena47,90
Gatunekobyczajowa
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 38,50 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Gdy następnym razem przydarzy ci się coś dziwnego
[Harry Mulisch „Odkrycie nieba” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Rzadko zdarza się, aby książka tak znakomicie łączyła w sobie tyle elementów. Autor „Odkrycia nieba” – zmarły rok temu Harry Mulisch – stworzył powieść-mozaikę, której lektura może znacząco wpłynąć na postrzeganie rzeczywistości. Autor nie bezpodstawnie był wielokrotnie wymieniany wśród kandydatów do literackiego Nobla.

Witold Werner

Gdy następnym razem przydarzy ci się coś dziwnego
[Harry Mulisch „Odkrycie nieba” - recenzja]

Rzadko zdarza się, aby książka tak znakomicie łączyła w sobie tyle elementów. Autor „Odkrycia nieba” – zmarły rok temu Harry Mulisch – stworzył powieść-mozaikę, której lektura może znacząco wpłynąć na postrzeganie rzeczywistości. Autor nie bezpodstawnie był wielokrotnie wymieniany wśród kandydatów do literackiego Nobla.

Harry Mulisch
‹Odkrycie nieba›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOdkrycie nieba
Tytuł oryginalnyDe ontdekking van de hemel
Data wydania11 maja 2006
Autor
PrzekładRyszard Turczyn
Wydawca W.A.B.
ISBN83-7414-032-1
Format780s. 125×195mm
Cena47,90
Gatunekobyczajowa
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 38,50 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
W warstwie formalnej „Odkrycie nieba” to w miarę linearnie ułożona historia życia trzech osób. I naprawdę trudno przesądzić, kto jest postacią centralną. Astronom-hedonista Max? Lingwista-megaloman Onno? A może inteligentny młodzieniec o imieniu Quinten (którego związki z Maksem i Onno wyjaśnię za chwilę)? Każdy z nich w poszczególnych częściach odgrywa rolę dominującą, każdego z nich Mulisch sportretował wyjątkowo starannie, wręcz pedantycznie.
Onno i Max – wówczas panowie w kwiecie wieku - przypadkowo poznają się pewnego wieczoru w latach 60-ych. Jedyne, co ich łączy to wybitna inteligencja i złośliwość, poza tym dzieli ich wszystko. A jednak serdecznie się zaprzyjaźniają. Max niedługo później nawiązuje romans z młodą wiolonczelistką Adą, który to związek wkrótce wyjątkowo głupio niszczy. Dziwnym trafem Ada zakochuje się w Onno, za którego decyduje się wyjść za mąż. Wkrótce cała trójka wyjeżdża na Kubę, gdzie dochodzi do całej serii paradoksalnych wydarzeń. Finałem jest ostatnia noc, podczas której Ada – nieco oszołomiona okolicznościami - ulega zalotom Maksa, a kilka godzin, wiedziona specyficzną motywacją, odbywa miłosny akt również ze swoim mężem.
To poniekąd przewidywalne - niebawem okazuje się, że Ada jest w ciąży. I wokół zdrady (przede wszystkim zdrady w przyjaźni) przez dłuższy czas toczy się ta historia. Narodzone dziecko – wspomniany wcześniej Quinten – wyrasta tymczasem na zdolnego nastolatka dysponującego wyjątkową umiejętnością nieszablonowego myślenia. Czyim ostatecznie jest dzieckiem, można wywnioskować z kilku wskazówek – to taka dodatkowa rozrywka dla uważnych czytelników. Na koniec Mulisch pomysłowo stawia w tej kwestii kropkę na „i”, po czym natychmiast okazuje się, że był to fakt bez znaczenia.
Jak sygnalizowałem na początku, „Odkrycie nieba” to powieść eklektyczna. Chwilami moralitet, czasem powieść mistyczna, płynnie przechodząca w political fiction, a na koniec wręcz coś w rodzaju naśladownictwa przygód Indiany Jonesa. Potencjalnie literacka katastrofa, jednak Mulisch swoją grę z czytelnikiem prowadzi bardzo pomysłowo, a zamiast chaosu mamy tu do czynienia z bardzo starannie zaplanowaną kompozycją, gdzie nic nie jest przypadkowe, każde zdarzenie ma swoje przyczyny i skutki, a zasadność wplecenia w historię każdego elementu jest ewidentna.
„Odkrycie nieba” ma też wiele innych walorów literackich. Przede wszystkim udowadnia niezwykły talent autora w kreowaniu dzieła napisanego transnarodowym kodem i w tworzeniu kulturowego kontekstu, który będzie przemawiać do czytelników na całym świecie, a w Europie z całą pewnością. Osiągnięte jest to przy pomocy prostych, acz zręcznych zabiegów literackich – umieszczenia akcji powieści w kilku kluczowych miejscach (poza Holandią jest to Kuba, Włochy, Izrael i – trzeba to odnotować – Polska), poruszenia kwestii o ponadnarodowym znaczeniu (II wojna światowa, konflikty polityczne, przyspieszający postęp w astrofizyce oraz religia) i wreszcie przystępnych rozważań z dziedziny historii sztuki.
Z pewnością jest też „Odkrycie nieba” powieścią o zawiłości relacji międzyludzkich. Przyjaźń między Maksem i Onno zasługuje z pewnością na określenie „intelektualny erotyzm”, który przejawia się w prowokacyjnym i uroczym wzajemnym obdarzaniu się pogardą, złośliwością, czułością i egocentryzmem. Jeśli komuś to nie wystarczy, niech ma okazję dowiedzieć się, co może połączyć Maksa z teściową Onno, jak traktowane ojcostwo, a także, jaką moc sprawczą mają wypowiadane bądź zapisywane słowa.
Właśnie – słowa… Starannie dobierane i zawsze znaczące, mają obrazować paradoksy i – nazwijmy to tak – nieoczywistości oraz pozory. Zdaniem o kluczowym znaczeniu jest kilkukrotnie powtórzona fraza „jest coś, a nie ma niczego”. Najczęściej chodzi o Boga, ale ta antynomia okazuje się zaskakująco uniwersalna.
Sam Mulisch wkłada w usta swoich bohaterów słowa układające w niebanalne wywody o historii, władzy, emocjach i architekturze. I tak udaje mu się wypełnić konkretną treścią niemal 800 stron. Nic nie jest tu wciśnięte na siłę, każde zdanie i każde słowo jest na swoim miejscu. Najważniejsze jednak okazuje się to, co napisał na pierwszych i na ostatnich stronach. Ponieważ o początku łatwo jest zapomnieć, sugeruję, aby po zakończeniu lektury powrócić na chwilę do jej początku. Przypomnimy sobie dzięki temu, że nic w tej historii nie wydarzyło się bez powodu, a całością, z quasi-boskich wyżyn, zarządzało dwóch złośliwych demiurgów, którzy wykorzystali logicznie zaplanowany ciąg wydarzeń, aby zrealizować swój mały cel.
Po skończeniu lektury wysiadłem z podmiejskiego pociągu, włożyłem w uszy słuchawki odtwarzacza i włączyłem muzykę. Traf chciał, że usłyszałem „Show must go on” zespołu Queen. Pomyślałem o zbieżności w czasie i związkach przyczynowo-skutkowych. Wielki muzyk, wirus HIV, nieuchronna śmierć, której zapowiedzią był ten utwór. I zrozumiałem, że największą siłą „Odkrycia nieba” jest sugestywność w lansowaniu tezy, że nic nie dzieje się przypadkiem.
koniec
27 października 2011

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Mała Esensja: Najtrudniejszy punkt dnia
Joanna Kapica-Curzytek

20 VII 2019

Jak sprawić, żeby dziecko szybko zasnęło bez marudzenia i denerwowania dorosłych? To odwieczny problem wszystkich rodziców. Sami przeważnie padają na nos ze zmęczenia po całym dniu, a ich pociecha dalej chce się bawić i bawić…

więcej »

Obcy z głębin
Anna Nieznaj

19 VII 2019

W zwięzłym, precyzyjnie prowadzonym wywodzie autor wyjaśnia: czym jest ewolucja, czym świadomość i czym ewolucja układów nerwowych, a co za tym idzie: umysłu. Ilustruje to pięknymi opisami własnych podwodnych spotkań z głowonogami.

więcej »

Tytuł nie jest przesadą!
Joanna Kapica-Curzytek

18 VII 2019

Historia o parze różowych maluchów, które zostają ulubieńcami rodziny, jest tylko częściowo przewidywalna. „Zaskakujący geniusz świń” to opis niełatwych i zabawnych zmagań z nimi, ale też naukowy obraz inteligencji i potencjału tych zwierząt.

więcej »

Polecamy

„Normalni” szaleńcy

Na rubieżach rzeczywistości:

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Świat jako miraż albo ludzie jak bogowie
— Marcin Knyszyński

Prawda Absolutna kontra prawdy subiektywne
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.