Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 stycznia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Orson Scott Card
‹Tropiciel›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTropiciel
Tytuł oryginalnyPathfinder
Data wydania28 czerwca 2011
Autor
PrzekładKamil Lesiew
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklSerpent World
ISBN978-83-7648-766-3
Format512s. 140×205mm
Cena39,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Bliski krewny Endera
[Orson Scott Card „Tropiciel” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W „Tropicielu” Orson Scott Card jest oryginalny – łączy SF z fantasy, wprowadza genialnych dziecięcych bohaterów. Oryginalny? Oczywiście żartuję, „Tropiciel” to bardzo typowa powieść dla Carda. Co w tym przypadku wcale nie oznacza, że zła.

Konrad Wągrowski

Bliski krewny Endera
[Orson Scott Card „Tropiciel” - recenzja]

W „Tropicielu” Orson Scott Card jest oryginalny – łączy SF z fantasy, wprowadza genialnych dziecięcych bohaterów. Oryginalny? Oczywiście żartuję, „Tropiciel” to bardzo typowa powieść dla Carda. Co w tym przypadku wcale nie oznacza, że zła.

Orson Scott Card
‹Tropiciel›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTropiciel
Tytuł oryginalnyPathfinder
Data wydania28 czerwca 2011
Autor
PrzekładKamil Lesiew
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklSerpent World
ISBN978-83-7648-766-3
Format512s. 140×205mm
Cena39,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Czasy, gdy na kolejną książkę Orsona Scota Carda czekało się z niecierpliwością, a każdy tytuł wydawał się pewniakiem do Hugo i Nebuli, dawno już minęły. Autor, który niegdyś urzekł czytelników „Grą Endera”, „Mówcą umarłych” czy „Siódmym synem” przez następne lata trwonił swą renomę, dopisując niekończące się (i coraz słabsze) pre-, side- i sequele do swych sztandarowych cykli. Lekkie pióro, ciekawi bohaterowie, dobre pomysły, psychologiczna wiarygodność (a przynajmniej jej pozory), realne, zrozumiałe problemy przysłaniane zostawały przez coraz dziwniejsze, w coraz bardziej zawikłany sposób podane teorie, blade i niewiarygodne tło, nieciekawe, infantylnie ukazane polityczne rozgrywki, ciągły recycling zbliżonych pomysłów. Wiarygodny, przeżywający rozterki bohater został zastąpiony przez ułomnego supermana, mającego problemy nie obchodzące nikogo. Carda nadal czytało się nieźle, nadal miało się świadomość, że Ender i Alvin to ważne postacie światowej literatury fantastycznej, ale to już nie było to.
Trudno więc się dziwić, że do „Tropiciela”, książki rozpoczynającej nowy Cardowski cykl, podchodzi się z rezerwą. Na szczęście, owa rezerwa mija w trakcie lektury, a książka, choć nie idealna, jest z pewnością jedną z lepszych pozycji napisanych przez Carda w ostatnich latach. Co dobrze rokuje w przypadku niewątpliwej kontynuacji.
Nie oczekujmy jednak po „Tropicielu” rewolucji – po raz kolejny znajdziemy w nim wszystko to, co charakteryzuje pisarstwo Orsona Scotta Carda: połączenie hard SF i fantasy, genialne dzieci skonfrontowane z nieprzyjaznym światem dorosłych, przygodową fabułę, narrację opartą w dużej mierze na dynamicznych dialogach, politykę i intrygi, ale na małym poziomie komplikacji.
Akcja „Tropiciela” biegnie dwutorowo. Główna fabuła, tocząca się na podobnej do Ziemi (acz z pewnymi zasadniczymi i istotnymi dla treści różnicami) planecie o znamiennej nazwie Arkadia opowiada o losach Rigga, młodego chłopaka, wychowanego przez ojca na łowieckich szlakach wielkiej puszczy, mającego dar widzenia ścieżek (czyli szlaków, którymi przechodzili) innych ludzi. Podczas wyprawy po skóry ojciec Rigga ginie tragicznie, pozostawiając mu przed śmiercią wskazówki pozwalające mu odnaleźć matkę. Chłopak wyrusza do stolicy, po drodze zdając sobie sprawę, że wszystko jest dużo bardziej skomplikowane, niż z początku mu się wydawało. Towarzyszy mu Umbo – chłopak również obdarzony nadzwyczajnym talentem, potrafiący spowalniać czas wokół wybranej osoby. Podczas wspólnej wędrówki zdają sobie sprawę, że połączenie ich mocy daje zupełnie nowe efekty.
Równolegle poznajemy losy lotu kolonizacyjnego na Arkadię – statek, pilotowany przez Rama Odyna, po raz pierwszy w historii ludzkości wykonuje skok czasoprzestrzenny. Na pokładzie wiezie osadników na nową planetę. Ziemia poważnie ucierpiała w kosmicznej katastrofie i ludzkość zdała sobie sprawę, że bez kolonizacji innych światów nie ma szansy na przetrwanie. Buduje dwa statki – jeden będzie poruszał się konwencjonalnie, drugi spróbuje wykorzystać nowo poznane prawa fizyki. Oczywiście, jak to bywa w pionierskich przedsięwzięciach, efekty skoku będą zaskakujące.
Nie chcę zdradzać zbyt wiele – poznawanie efektów skoku i wiązanie ich z opowiadaną równolegle sytuacją na Arkadii to kluczowe elementy fabuły i nie można odbierać czytelnikowi przyjemności odkrywania faktów i budowania kompletnej wizji. Wizji, którą zresztą odkrywamy wraz z Riggiem – prosty chwyt Carda pozwala umieścić bohatera i czytelnika na tym samym poziomie niewiedzy.
Rigg jest oczywiście bliskim krewnym Endera, Alvina, Groszka, Patience i innych nieletnich bohaterów z książek Carda. Jest – jak oni – ponadprzeciętnie inteligentny, dysponuje mocami niedostępnymi dla innych ludzi, jest świadom własnej odrębności, a przez to samotny i zdany na siebie. Znamy to doskonale, ale po raz kolejny przyjmujemy bez wahania. Powtórka czy nie, czyta się „Tropiciela”, jak większość powieści Carda, znakomicie. Na szczęście książka zawiera w większości lepsze cechy jego twórczości – barwnych bohaterów, wartki język, dobre dialogi, na razie jeszcze intrygującą scenerię, przygodową fabułą, nie popadanie w wydumane filozofie. Atutem też jest nadane książce prostej formy opowieści drogi – Rigg i Umbo podążają po prostu do stolicy, odkrywając kolejne fakty na temat swego pochodzenia i specyfiki swej planety i cywilizacji, na jakiś czas wplątują się w dworską intrygę, by znów powrócić na swą ścieżkę.
Są oczywiście pewne niepokojące oznaki, że Card może znów zabrnąć z tą dobrze zapowiadającą się historią serią w ślepy zaułek. Słabo poprowadzone intrygi polityczne zabiły przecież cykl o Groszku, a w „Tropicielu” mamy już nieco polityki. Pozostaje mieć jedynie nadzieję, że pozostanie ona na drugim planie. Zbyt szczegółowe analizowanie pseudonaukowych teorii Carda były zmorą „Ksenocydu” i „Dzieci umysłu”, a także w pewnym stopniu cyklu o Alvinie. W „Tropicielu” mamy rozdział, w którym bohaterowie zaczynają omawiać swe moce manipulowania czasem i możliwość ich łączenia i – przyznajmy – jest to rozdział najnudniejszy w książce. Card lubi delektować się własnymi pomysłami, miejmy nadzieję, że znajdzie siłę, by się ograniczyć…
Bowiem szkoda by było tak dobrze zapowiadającej się serii. Niezależnie od wymienionych wyżej wad i zalet, wypada przyznać, że czytałem książkę z niekłamaną przyjemnością, a nawet lekką nutką nostalgii. Mamy tu bowiem fantastykę z rozmachem, międzygwiezdną podróż, obcą planetę ze swoimi tajemnicami, motywy podróży w czasie i manipulowania rzeczywistością, budowaną na ciekawych zasadach społeczność, zagadkę, przygodę – wszystko to, co szczerze kocham w klasycznej fantastyce i co powoduje, że mogę książce wybaczyć pewne niedoróbki.
Z zainteresowaniem czekam więc na kolejne tomy, choć jedna rzecz może budzić pewien niepokój. Otóż, pewna pojawiająca się w fabule koncepcja daje szansę na… 18 odpryskowych cykli (po lekturze będziecie wiedzieć, co mam na myśli). Miejmy tylko nadzieję, że sam Card nie wpadnie na ten pomysł.
koniec
17 grudnia 2011

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Kiedy budzą się demony
Marcin Mroziuk

23 I 2021

Po filmie Wojciecha Smarzowskiego większości dorosłych nie trzeba już uświadamiać, jak straszne rzeczy działy się na Wołyniu w trakcie II wojny światowej. Tym trudniejszym zadaniem wydaje się więc przybliżenie tych wydarzeń dzieciom i młodzieży. Nie ulega jednak wątpliwości, że Dorota Combrzyńska-Nogala w „Niedokończonej opowieści Pepe” doskonale sobie z nim poradziła.

więcej »

PRL w kryminale: Perypetie killera za „żelazną kurtyną”
Sebastian Chosiński

22 I 2021

To wydaje się wręcz nieprawdopodobne, że tak popularny pisarz, jak Zygmunt Zeydler-Zborowski, autor kilkudziesięciu powieści i mikropowieści kryminalnych, doczekał się w czasach Polski Ludowej jedynie dwóch inscenizacji teatralnych (w Teatrze Telewizji) oraz jednej ekranizacji filmowej. To szczęście spotkało wydaną w 1976 roku książkę „Bardzo dobry fachowiec”. Krzysztof Szmagier przerobił ją na „Przerwany urlop” – i uczynił z niej ostatni odcinek serialu „07 zgłoś się”.

więcej »

Pralinka na mroczne czasy
Anna Nieznaj

21 I 2021

Jeżeli kupując „Red, White & Royal Blue”, cieszyliście się, mogąc skryć swą tożsamość za maseczką, bo to żenada czytać romans o Pierwszym Synu USA i księciu Walii – porzućcie wstyd! Powieść Casey McQuiston to urocza bajka.

więcej »

Polecamy

Las oblany słonecznym blaskiem

Na rubieżach rzeczywistości:

Las oblany słonecznym blaskiem
— Marcin Knyszyński

Dick jak Dickens
— Marcin Knyszyński

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Zaprogramowany chłopiec
— Agata Rugor

Skoki czasowe i puszczanie bąków
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Lipiec 2013
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Paweł Micnas, Beatrycze Nowicka, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Nadduszo, zlituj się!
— Jędrzej Burszta

Żony i mężowie
— Jędrzej Burszta

Napisane ręką apologety
— Jędrzej Burszta

Kosmiczna sielanka
— Beatrycze Nowicka

Cudzego nie znacie: Jadą, jadą Mleczną Drogą siostrzyczka i brat…
— Michał Kubalski

Cień…izna
— Jakub Gałka

Ach ten Card!
— Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.