Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 czerwca 2022
w Esensji w Esensjopedii

Jo Nesbø
‹Łowcy głów›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułŁowcy głów
Tytuł oryginalnyHodejegerne
Data wydania19 października 2011
Autor
PrzekładIwona Zimnicka
Wydawca Wydawnictwo Dolnośląskie
ISBN978-83-245-9026-1
Format224s. 135×205mm
Cena29,90
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Kanibalizm korporacyjny
[Jo Nesbø „Łowcy głów” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Łowcy głów” to pierwszy w Polsce kryminał autorstwa norweskiego mistrza Jo Nesbø, którego bohaterem nie jest komisarz Harry Hole. Nie oznacza to jednak wcale, że nie należy po książkę tę sięgać. Wręcz przeciwnie! Warto się bowiem przekonać, że pisarz z Oslo nie jest zakładnikiem jednej tylko postaci literackiej.

Sebastian Chosiński

Kanibalizm korporacyjny
[Jo Nesbø „Łowcy głów” - recenzja]

„Łowcy głów” to pierwszy w Polsce kryminał autorstwa norweskiego mistrza Jo Nesbø, którego bohaterem nie jest komisarz Harry Hole. Nie oznacza to jednak wcale, że nie należy po książkę tę sięgać. Wręcz przeciwnie! Warto się bowiem przekonać, że pisarz z Oslo nie jest zakładnikiem jednej tylko postaci literackiej.

Jo Nesbø
‹Łowcy głów›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułŁowcy głów
Tytuł oryginalnyHodejegerne
Data wydania19 października 2011
Autor
PrzekładIwona Zimnicka
Wydawca Wydawnictwo Dolnośląskie
ISBN978-83-245-9026-1
Format224s. 135×205mm
Cena29,90
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Kiedy na okładce książki widzimy podpis/nadpis Jo Nesbø, wiemy doskonale, czego można się po niej spodziewać – nade wszystko mrożących (i to często dosłownie) krew w żyłach perypetii komisarza Harry’ego Hole, nieustraszonego, choć nie krystalicznie czystego z moralnego punktu widzenia, stróża prawa rodem z Oslo. Kto sięgnął przynajmniej po jedną z pozycji coraz bardziej obszernego cyklu – vide „Karaluchy” (1998), „Czerwone Gardło” (2000), „Trzeci klucz” (2002), „Pentagram” (2003), „Wybawiciel” (2005), „Pierwszy śnieg” (2007) oraz „Pancerne serce” (2009) – z dużym prawdopodobieństwem łykał bakcyla i nie odpuszczał dopóty, dopóki nie odłożył na półkę ostatniej z przeczytanych powieści. I nic w tym dziwnego, ponieważ dzieła Norwega to literatura detektywistyczna najwyższej próby (choć i jemu, oprócz wzlotów, zdarzały się, na szczęście niezbyt bolesne, upadki). Tym większym zaskoczeniem dla wielbicieli Nesbø mogą być wydane w ostatnich tygodniach dwa nowe na polskim rynku podpisane jego nazwiskiem woluminy: „Doktor Proktor i proszek pierdzioszek” (2007) oraz właśnie „Łowcy głów”. Pierwsza z pozycji to książka przygodowo-sensacyjna przeznaczona dla (naj)młodszych, która notabene doczekała się już dwóch kontynuacji; druga z kolei jest klasycznym thrillerem o czysto kryminalnej proweniencji – z tą różnicą w porównaniu ze wspomnianym wcześniej cyklem, że nie uświadczymy na jej kartach komisarza Hole.
Głównym bohaterem powieści, wydanej w ojczyźnie pisarza przed czterema laty, jest Roger Brown, kierujący, co prawda, jedynie średniej wielkości firmą rekrutacyjną „Alfa” (a mówiąc dokładniej: jej filią w Oslo, albowiem główna siedziba mieści się w Sztokholmie), ale za to uznawany za najskuteczniejszego headhuntera w całej Norwegii. Dość powiedzieć, że kiedy proponuje jakiejś spółce, koncernowi czy korporacji pracownika, można być pewnym niemal w stu procentach, iż zostanie on zatrudniony. Dla swoich szwedzkich szefów Brown jest kurą znoszącą złote jajka; tylko dzięki jego działalności zarabiają rocznie od piętnastu do dwudziestu milionów (w jakiej walucie, autor nie uszczegółowił). Nie gorzej wiedzie się Rogerowi w życiu prywatnym; jego żoną jest urzekająca urodą Diana, z wykształcenia historyk sztuki, którą poznał w Londynie w czasie, gdy była ona jeszcze studentką. W Oslo mieszkają w luksusowej willi w dzielnicy Voksenkollen. Na co dzień pani Brown zajmuje się prowadzeniem galerii sztuki, którą zafundował jej mąż – w dużej mierze jako zadośćuczynienie za stracone dziecko, do czego zresztą sam się przyczynił, namawiając kobietę do aborcji. Dzięki pieniądzom Rogera Diana żyje pod swoistym kloszem i nie przejmuje się tym, że galeria przynosi rokrocznie spore straty, które on musi pokrywać. Z czego? Tu dotykamy kwestii bardzo drażliwej, ponieważ poza wielkimi sukcesami w branży rekrutacyjnej mężczyzna odnosi również spore sukcesy w fachu… złodziejskim.
W ciągu kilku lat udało mu się stworzyć, do spółki z pracownikiem firmy ochroniarskiej „Tripolis” Ovem Kjikerudem, niezwykle sprawnie działającą dwuosobową szajkę złodziei cennych dzieł sztuki (głównie malarstwa). Okradanymi są zaś poszukujący pracy na bardzo wysokich stanowiskach klienci „Alfy”, o których bardzo dokładne informacje Brown zbiera podczas przeprowadzanych z nimi rozmów. Roger włamuje się do ich mieszkań lub domów i kradnie, Ove natomiast dba o to, aby w czasie „akcji” nie uruchomił się alarm ani niczego nie zarejestrowały kamery monitoringu. System funkcjonuje idealnie, ale – jak to zwykle bywa – do pewnego momentu. Podczas otwarcia wystawy obrazów Atlego Nøruma w galerii należącej do Diany łowca głów poznaje niejakiego Clasa Greve – pół-Norwega, pół-Holendra, który porzuciwszy jakiś czas temu pracę w holenderskiej firmie HOTE (zajmującej się technologią GPS), przeniósł się do Oslo, gdzie odziedziczył luksusowe mieszkanie po babce. Tymczasem Roger poszukuje właśnie odpowiedniego kandydata na dyrektora przedsiębiorstwa Pathfinder, które jest głównym konkurentem HOTE. Greve wydaje się więcej niż idealnym kandydatem na to stanowisko; nic zatem dziwnego, że Brown postanawia zarzucić na niego sieci i zaprasza go na rozmowę kwalifikacyjną. Clas najpierw się ociąga, ale ostatecznie przyjmuje zaproszenie. I to jest wydarzenie, które wywołuje efekt domina – od tej chwili już nic w życiu Rogera nie jest takie samo. Człowiek, który specjalizuje się w „polowaniu” na innych, teraz sam staje się ofiarą bezpardonowego pościgu. Na szali zaś znajduje się jego życie!
To wyświechtany frazes, lecz nie sposób nie powtórzyć go, oceniając powieść Nesbø – czyta się ją dosłownie jednym tchem. Norweg pisze w stylu, który przywodzi na myśl najlepsze lata Fredericka Forsytha („Dzień szakala”, „Psy wojny”) i Roberta Ludluma („Tożsamość Bourne’a”, „Mozaika Parsifala”). Bo nie dość, że akcja pędzi do przodu jak na złamanie karku, to na dodatek wszystkie elementy fabuły świetnie do siebie pasują. Nawet jeżeli w którymś momencie będziemy bliscy stwierdzenia: „Nie, coś takiego wydarzyć na pewno się nie mogło. To nieprawdopodobne!”, można być niemal pewnym, że kilka, względnie kilkanaście stron dalej autor wszystko idealnie wytłumaczy, wpisze w kontekst, przekona o swojej wiarygodności. Nesbø nie zapomina również o tym, by odpowiednio zwodzić czytelnika, od czasu do czasu podrzucić mu fałszywe tropy, które wywracają do góry nogami wyciągnięte wcześniej wnioski. O tym, że Norweg potrafi zaskakiwać, udowodnił już niejednokrotnie na kartach powieści o komisarzu Hole; w „Łowcach głów” natomiast swój talent do snucia nadzwyczaj atrakcyjnych sensacyjnych opowieści jedynie potwierdził. Jeśli trzeba byłoby się do czegoś na siłę przyczepić, to chyba tylko do tego, że znając tożsamość swojego oprawcy, Brown tak późno domyśla się, w jaki sposób jest śledzony…
„Łowcy głów” byli pierwszą powieścią kryminalną Nesbø spoza cyklu o Harrym Hole. Uzasadnione będzie więc chyba pytanie, dlaczego Norweg w ogóle zdecydował się na jej napisanie. Odpowiedzi mogą być dwie. Ponieważ chciał spróbować sił w konfrontacji z zupełnie innym, dużo bardziej niejednoznacznym niż policjant z Oslo, bohaterem. Oraz dlatego, że książka o Rogerze Brownie, mimo wielu podobieństw do wcześniejszych dzieł, utrzymana jest nade wszystko w odmiennej konwencji. W „Łowcach głów” autor położył bowiem nacisk głównie na akcję; wątki obyczajowe i społeczne, obecne przecież w mniejszym bądź większym stopniu w cyklu o komisarzu Hole, zostały tym razem zepchnięte zdecydowanie na margines. Dzięki temu zrobiło się dużo więcej miejsca na groteskę i ironię. Spore fragmenty historii o pechowym headhunterze obfitują w sceny na pograniczu dobrego smaku (chociażby ta w wiejskim wychodku); gdyby znalazły się na kartach „Czerwonego Gardła”, „Pierwszego śniegu” czy „Pancernego serca” zwyczajnie by drażniły, zgrzytałyby jak piasek wsypany w tryby maszyny. Całkiem prawdopodobne więc, że Nesbø potraktował tę książkę jako swoiste antidotum na serię, którą w pewnym momencie poczuł się już bardzo zmęczony. Jeśli tak właśnie było, niech męczy się częściej!
Warto jeszcze wspomnieć, że powieść doczekała się w ubiegłym roku adaptacji filmowej, pod którą podpisał się Morten Tyldum, twórca między innymi „Kumpli” (2003) oraz „Upadłych aniołów” (2008), czyli jednej z części opartego na kryminałach Gunnara Staalesena serialu „Varg Veum”.
PS. Powieść Jo Nesbø tradycyjnie przetłumaczyła na język polski Iwona Zimnicka, która ma denerwujący zwyczaj częstego używania dziwacznie brzmiącego zwrotu „całkiem po prostu”. Ponieważ pojawia się on już w kolejnej z jej licznych prac translatorskich, apelujemy zarówno do tłumaczki, jak i redaktorów oraz korektorów z nią współpracujących – nie idźcie, Państwo, tą drogą!
koniec
23 stycznia 2012

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o książkach: Zmagania z „tamtym światem”
Joanna Kapica-Curzytek

27 VI 2022

„Dom stu szeptów” to horror z elementami paranormalnymi. Autor postawił na walkę dobra ze złem, także w zaświatach. Ze średnim efektem, choć prozie nie brakuje walorów rozrywkowych.

więcej »

Dybuki krążą wokół nas
Sebastian Chosiński

26 VI 2022

Kto wie, być może czytając „Demonomachię” Marka Krajewskiego, jesteśmy świadkami narodzin kolejnego ważnego dla pisarza z Wrocławia bohatera literackiego. Obok Eberharda Mocka i Edwarda Popielskiego może stać się nim Stefan Zborski – niedoszły ksiądz katolicki, który za swoje najważniejsze powołanie uważa walkę z demonami.

więcej »

Syndrom gotującej się żaby
Marcin Knyszyński

25 VI 2022

„Może pora z tym skończyć”, debiutancka powieść kanadyjskiego pisarza Iana Reida, jest thrillerem psychologicznym, książką-zagadką, opowieścią grozy i naprawdę świetnie napisaną, emocjonującą fabułą. Jest jednocześnie powieścią dosłownie budzącą niepokój i uczucie niesamowitości oraz wpędzającą w dość poważny dyskomfort.

więcej »

Polecamy

Seksapokalipsa

W podziemnym kręgu:

Seksapokalipsa
— Marcin Knyszyński

Odwieczna dialektyka
— Marcin Knyszyński

Rzeczy, które robisz w piekle, będąc martwym
— Marcin Knyszyński

Bulwar Zachodzącego Słońca 2
— Marcin Knyszyński

Borat Dzong-Un z pasem szahida
— Marcin Knyszyński

Rozkład i rozkładówka
— Marcin Knyszyński

Nowoczesny mit
— Marcin Knyszyński

Horror rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Osaczona
— Marcin Knyszyński

Pan życia i śmierci
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja czyta: Kwiecień 2013
— Miłosz Cybowski, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Alicja Kuciel, Paweł Micnas, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Agnieszka Szady

Tegoż twórcy

Krótko o książkach: Bohaterowie i zdrajcy
— Dawid Kantor

I jeszcze jeden, i jeszcze raz
— Sebastian Chosiński

Ofiara na ołtarzu sprawiedliwości
— Sebastian Chosiński

Western na dalekiej północy
— Magdalena Makówka

Mniej krwi, więcej miłości
— Sebastian Chosiński

To Oslo sprzed czterdziestu lat
— Sebastian Chosiński

Święta wojna w Oslo
— Sebastian Chosiński

Zabili go? Czy uciekł?!
— Sebastian Chosiński

Esensja czyta: Kwiecień 2013
— Miłosz Cybowski, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Alicja Kuciel, Paweł Micnas, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Agnieszka Szady

Leczenie traumy na Antypodach
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Dybuki krążą wokół nas
— Sebastian Chosiński

Żółw i diabeł
— Sebastian Chosiński

Cyceron kontra piękna Ormianka
— Sebastian Chosiński

Bohater na przekór
— Sebastian Chosiński

Spaghetti-superbohaterstwo
— Sebastian Chosiński

I nie wierz nikomu, bo nie trafisz do domu
— Sebastian Chosiński

Tajniak też człowiek (choć specyficzny)
— Sebastian Chosiński

Wśród kościołów i pałaców
— Sebastian Chosiński

W zaśnieżonej Patagonii
— Sebastian Chosiński

Tachionowa ropucha über alles
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.