Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

S.A. Swann
‹Wilczy miot›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWilczy miot
Tytuł oryginalnyWolfbreed
Data wydania9 listopada 2010
Autor
PrzekładMarek Pawelec
Wydawca Prószyński i S-ka
ISBN978-83-7648-504-1
Format384s. 125×195mm
Cena35,—
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Zgwałćmy sobie wilkołaka
[S.A. Swann „Wilczy miot” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Szał na paranormal romance trwa. Na półkach księgarń roi się od książek, których tematem przewodnim są romanse z wampirami/wilkołakami/skrzyżowaniami harpii, jednorożca i syreny. W „Wilczym miocie” pojawia się wątek miłości między wilkołakiem a człowiekiem, główna bohaterka jest nieziemsko piękna, bohater odważny, dobry i wyrozumiały, w dodatku można powiedzieć, że połączyło ich przeznaczenie. Typowe? Nie do końca.

Magdalena Kubasiewicz

Zgwałćmy sobie wilkołaka
[S.A. Swann „Wilczy miot” - recenzja]

Szał na paranormal romance trwa. Na półkach księgarń roi się od książek, których tematem przewodnim są romanse z wampirami/wilkołakami/skrzyżowaniami harpii, jednorożca i syreny. W „Wilczym miocie” pojawia się wątek miłości między wilkołakiem a człowiekiem, główna bohaterka jest nieziemsko piękna, bohater odważny, dobry i wyrozumiały, w dodatku można powiedzieć, że połączyło ich przeznaczenie. Typowe? Nie do końca.

S.A. Swann
‹Wilczy miot›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWilczy miot
Tytuł oryginalnyWolfbreed
Data wydania9 listopada 2010
Autor
PrzekładMarek Pawelec
Wydawca Prószyński i S-ka
ISBN978-83-7648-504-1
Format384s. 125×195mm
Cena35,—
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Akcja książki została osadzona w trzynastowiecznych Prusach w czasach, kiedy Krzyżacy prowadzili chrystianizację pogan, nie przebierając przy tym w środkach. Narzędziem pomagającym w nawracaniu niewiernych stał się także oddział wilkołaków szkolonych od niemowlęcia – czy też raczej tresowanych, ponieważ zakonnicy traktowali dzieci jak zwierzęta. W miarę upływu lat służenie okrutnym panom coraz bardziej doskwierało przedstawicielom wilczego miotu, aż w końcu jedna z nich, Lilia, zdołała uciec. Ciężko ranną dziewczynę odnalazł w lesie Udolf, syn człowieka, który przed nadejściem Krzyżaków władał okolicą.
Fabułę „Wilczego miotu” trudno nazwać skomplikowaną. Opiera się ona przede wszystkim na poszukiwaniach zbiega prowadzonych przez Zakon oraz oczywiście na uczuciu między Udolfem i Lilią. Na szczęście autor nie serwuje nam słodkich i patetycznych dialogów między parą, a miłość nie pojawia się li i jedynie na skutek zachwytu urodą ukochanego. Co więcej, poznanie prawdziwej natury Lilii nie pozostaje bez wpływu na stosunki młodych – Udolf potrzebuje trochę czasu, aby pogodzić się z odkryciem, a jego początkowa reakcja daleka jest od entuzjazmu.
Swann nie skupia się tylko i wyłącznie na uczuciu bohaterów, wiele miejsca poświęcając retrospekcjom, dzięki czemu lepiej poznajemy ich charaktery oraz motywy postępowania. Nie zapomniał także o tym, że inne postacie również powinny posiadać osobowość (o czym autorzy książek fantastycznych, w których ważną rolę odgrywa miłość, nie zawsze pamiętają, tworząc na przykład legiony różowych, złośliwych blondynek). Niezwykle miło z jego strony, że nawet Krzyżaków, którym przypisano rolę tych złych, trudno nazwać bestiami w ludzkiej skórze – o ile jeszcze da się to powiedzieć o bracie Semyonie, o tyle Erhard nie wydaje się człowiekiem z natury złym. Wierzy w słuszność swego postępowania, ponieważ działa według zasad, jakie mu wpojono, posłuszny rozkazom zwierzchników. Postacie wypadają więc realistycznie, a czytelnik nie musi łapać się za głowę, pomstując nad ich głupotą i kompletnie irracjonalnym zachowaniem.
Dość oklepane motywy traumatycznych przeżyć obojga kochanków nie rażą jak w niektórych tego typu pozycjach. Trochę gorzej wypada natomiast ukazanie roli, jaką Lilia odegrała w przeszłości Udolfa – raz, że wątek ten jest bardzo przewidywalny, a dwa, że przeznaczenie maczające palce w losie zakochanych to temat raczej mało oryginalny.
Od strony warsztatu powieść wypada dobrze. Autor sprawnie dokonuje przeskoków, pokazując wydarzenie z perspektywy różnych bohaterów. Choć nie unika tematu przemocy stanowiącej przecież nieodłączny element tego okresu w historii, zachowuje przy tym umiar, po prostu sygnalizując pewne sprawy (jak gwałty na młodych wilkołaczycach), ale oszczędzając czytelnikowi szczegółów. Chwilami miałam jednak wrażenie, że autor chyba już przez zbyt wiele rzeczy (i gwałtów) kazał przejść wilkołakom, ze szczególnym uwzględnieniem Lili… „Wilczy miot” nie należy do książek szczególnie ambitnych, ale to doskonała pozycja dla kogoś, kto przepada za fantasy z odrobiną romansu, osadzonym w historycznych realiach.
koniec
25 stycznia 2012

Komentarze

25 I 2012   12:08:54

Esensja poleca paranormal romance
O tempoła, o mołes...

25 I 2012   12:49:46

Bo jeśli w książce pojawia się wątek romantyczny, w który zamieszana jest jakaś paranormalna istota, to od razu musi dostać ocenę 10 % albo 20%?;p Wilczy miot to nie jest genialna pozycja, ale fajne czytadło dla kogoś, kto lubi fantastykę i romanse, dlaczego więc miałam zjeżdżać od góry do dołu?
Jeśli cię to pocieszy do tej pory recenzowałam dwie takie książki, obie dostały 20, a kolejna zapewne dostanie 10 i to tylko dlatego, że nie mogę dać zera.

25 I 2012   12:51:17

..."li i jedynie"? po jakiemu to jest? mam nadzieję, że to żartobliwy pleonazm, jak powszechnie, niestety - i błędnie - używane "tylko i wyłącznie".

25 I 2012   19:38:56

"Li i jedynie" to wyrażenie z "Szóstej klepki" Małgorzaty Musierowicz, bardzo popularne wśród jej czytelników.

28 I 2012   02:36:36

A jesteśmy na forum czytelników Małgorzaty Musierowicz? Jipikajej skurwielu?

Pzdr,
Zaniepokojony

28 I 2012   13:02:47

Pewne wyrażenia z literatury przenikają do języka potocznego. Jakby ktoś napisał "kurcgalopkiem" to też byś się rzucał*, że nie jesteśmy na forum miłośników Chmielewskiej?

*miałam napisać "rzucału", bo w internecie nigdy nie można być pewnym płci rozmówcy, ale jeszcze by mi się oberwało, że to nie forum czytelników Dukaja.

:-P

29 I 2012   00:57:39

Ano. Bo co wolno wojewodzie, to nie tobie... staroście. Licencia poetica nie rozciąga się niestety na recenzentów, a o tym, czy wyrażenie przeniknęło do języka potocznego, czy nie, nie Tobie, recenzencie, oceniać. A gdyby nawet, to język potoczny kończy się tam, gdzie zaczyna się formalna jakby nie było recenzja.

Dukaj czy już tak nie Dukaj... czy to argument? Czy mam z Tobą rozmawiać jak bohaterowie "Wojny polsko-ruskiej..." tylko dlatego, że Masłowska uwieczniła różne słowa na papierze?

Pzdr,
Zbulwersowany

30 I 2012   12:01:21

Recenzja jest tekstem publicystycznym. Jako taki, moim zdaniem, powinna być pisana w ten sposób, by czytelnika zainteresować, co rozciąga się na stosowanie ubarwionego języka, a nie przezroczystej poprawnej polszczyzny.
I przepraszam bardzo, kto ma oceniać, czy przeniknęło do języka potocznego? Potrzeba oficjalnego oświadczenia szacownego gremium?
Powiem tak, ja osobiście wolę teksty pisane ze swadą, niż żeby mi ktoś profesjonalnie i bez wyrazu porozkładał tekst na części pierwsze.

30 I 2012   14:13:38

"Licencia poetica nie rozciąga się niestety na recenzentów, a o tym, czy wyrażenie przeniknęło do języka potocznego, czy nie, nie Tobie, recenzencie, oceniać."

A co z ludźmi, którzy na co dzień używają pewnych wyrażeń już nawet nie pamiętając, że po raz pierwszy wyczytali je w książce?

11 II 2012   00:15:50

Ja tez lubie to li i jedynie, acz dobrze wiem, ze jedyna forma podobno to li tylko. To cos wiecej niz blad, to wlasnie takie swiadomie uzyte cos znane ludziom z pewnego kregu. Kurcgalopka tez uzywam i wiem, ze niektorych dziwi co to jest, bo wlasnie Ch nie znaja. A chedazyc? Kilkadziesiat km od mojego miejsca zamieszkania i juz znajomi nie wiedza, czemu sprzatanie z seksem mi sie kojarzy :) Nie badzmy nadgorliwi, przeciez to gorsze od faszyzmu. A swiadomy bled, bledem juz nie jest, tylko trzeba to czytelnikowi moze podac...
A ksiazka...
Gniewko syn... wilkolaka? :P

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Pamflet na środowisko filmowe
Sebastian Chosiński

21 I 2022

Barbara Gordon – jedna z najlepszych autorek peerelowskich „powieści milicyjnych” – była doskonałą obserwatorką. Jak mało które z jej koleżanek bądź kolegów po fachu potrafiła podglądać rzeczywistość. Dlatego jej książki mają tak dobrą podbudowę obyczajową. Nie inaczej jest w „Ćmach”, których bohaterami są artyści z różnych dziedzin: reżyserzy, aktorzy, pisarze, tancerka i scenografka. Obstawiajcie, kto zginie!

więcej »

Perły ze skazą: „Najpiękniejsza historia miłosna świata”
Sebastian Chosiński

20 I 2022

Jak po latach patrzymy na literaturę powstającą w Związku Radzieckim, która zalewała księgarnie w czasach Polski Ludowej? Jak na coś, co przeminęło i nie powinno już wrócić. Niesłusznie! Wśród wielu propagandowych, mało wartościowych dzieł publikowano bowiem również prawdziwe perły – nowele, opowiadania i powieści, które do dzisiaj lśnią nadzwyczajnym blaskiem. Jak „Dżamila”, wczesne dzieło Czingiza Ajtmatowa, klasyka prozy kirgiskiej.

więcej »

Mała Esensja: Puste postumenty
Marcin Mroziuk

18 I 2022

W Warszawie jest wprawdzie mnóstwo okazałych monumentów i skromniejszych rzeźb, ale na co dzień mieszkańcy mijają je obojętnie, a co gorsza niewiele wiedzą nawet o tych będących turystycznymi atrakcjami. W „Śledztwie inspektora Mątwy” Małgorzata Strękowska-Zaremba przedstawia zupełnie zwariowaną historię, która uświadamia młodym czytelnikom, ile stolica straciłaby bez pomników Syreny czy Szczęśliwego Psa.

więcej »

Polecamy

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo

Stulecie Stanisława Lema:

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo
— Mieszko B. Wandowicz

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Kotlet odgrzewany dwa razy
— Magdalena Kubasiewicz

Tegoż autora

Nie ma łatwych dróg
— Magdalena Kubasiewicz

Mistrzowie czarnego sportu
— Magdalena Kubasiewicz

Królewny i karliczka
— Magdalena Kubasiewicz

A na trakcie śpiewa bard
— Magdalena Kubasiewicz

Krucze opowieści
— Magdalena Kubasiewicz

Ciemny książę i drużyna bohaterów
— Magdalena Kubasiewicz

Witaj w ciemnym mieście Grimm
— Magdalena Kubasiewicz

Krąg zemsty ma swój koniec
— Magdalena Kubasiewicz

Trupy i pani Przecinek
— Magdalena Kubasiewicz

Czarownica wraca
— Magdalena Kubasiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.