Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 11 sierpnia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Dan Brown
‹Anioły i demony›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAnioły i demony
Tytuł oryginalnyAngels and Daemons
Data wydaniasierpień 2003
Autor
PrzekładBożena Jóźwiak
Wydawca Albatros, Sonia Draga
CyklRobert Langdon
ISBN83-7359-150-8
Format552s. 145×205mm
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Pan Samochodzik i Iluminaci
[Dan Brown „Anioły i demony” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W zależności od nastroju i oczekiwań czytelnika, lektura „Aniołów i demonów” może być źródłem przyjemności przeradzającej się w zachwyt lub rozczarowania graniczącego z zażenowaniem. Dan Brown ożywia bowiem jeden z archetypów superbohatera-inteligenta, który zamiast muskułów korzysta ze swej wiedzy i przenikliwości umysłu, dzięki czemu może przechytrzyć najprzebieglejszych przeciwników.

Artur Długosz

Pan Samochodzik i Iluminaci
[Dan Brown „Anioły i demony” - recenzja]

W zależności od nastroju i oczekiwań czytelnika, lektura „Aniołów i demonów” może być źródłem przyjemności przeradzającej się w zachwyt lub rozczarowania graniczącego z zażenowaniem. Dan Brown ożywia bowiem jeden z archetypów superbohatera-inteligenta, który zamiast muskułów korzysta ze swej wiedzy i przenikliwości umysłu, dzięki czemu może przechytrzyć najprzebieglejszych przeciwników.

Dan Brown
‹Anioły i demony›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAnioły i demony
Tytuł oryginalnyAngels and Daemons
Data wydaniasierpień 2003
Autor
PrzekładBożena Jóźwiak
Wydawca Albatros, Sonia Draga
CyklRobert Langdon
ISBN83-7359-150-8
Format552s. 145×205mm
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Nie ma nic bardziej zabójczego dla książki niż przyjęcie przez autora założenia, że czytelnik jest kretynem. Konsekwencje tego posunięcia są zwykle bardzo głębokie i jego ślady można odnaleźć w każdym aspekcie powieści; od sposobu pisania dialogów, aż po szczegóły intrygi. I nie ma nic złego w tym, że książka „rozrywkowa” nie musi spełniać wymogów literatury pięknej i dokumentalnej, bo oznacza to, że zarówno dbałość o język jak i wierność faktom mogą ustąpić miejsca błyskotliwym, zapierającym dech w piersiach wydarzeniom. Lektura „Aniołów i demonów” nie pozwala na jednoznaczne stwierdzenie, któremu z tych dwóch odmiennych podejść hołdował autor. Druga książka Dana Browna może więc być uznana zarówno za literaturę rozrywkową, jak i za powieść dla… hm… Sami-Wiecie-Kogo. Mamy tu do czynienia z bardzo przeciętnie napisaną powieścią, całym mnóstwem niedorzeczności, a jednocześnie ze spektakularnymi wydarzeniami, które przewracają świat do góry nogami.
W CERNie, Europejskim Ośrodku Badań Jądrowych, ginie w tajemniczych okolicznościach wybitny fizyk Leonardo Vetra. Jego ciało zostaje strasznie okaleczone. Wydłubane oko służy mordercy do wejścia do zabezpieczonego czytnikiem siatkówki pomieszczenia, gdzie w specjalnym pojemniku przechowywana była niewielka próbka antymaterii. Była… Jednak znacznie bardziej złowieszcza jest rana wypalona na klatce piersiowej fizyka – ambigram słowa Illuminati, symbolu tajemnego bractwa nieistniejącego, jak mniemano, od ponad 400 lat. Dyrektor ośrodka, Maximilian Kohler, kontaktuje się z Robertem Langdonem, profesorem symboliki religijnej na Harvardzie i prosi o pomoc. Ten oczywiście ulega namowom…
Zawiązanie akcji należy do najgorszych partii powieści. Brown decyduje się na wejście w iście wielkim stylu, ale zdecydowanie przesadza, przypisując czytelnikowi naiwność nastolatka. Na przestrzeni paru kartek intrygująca akcja thrillera zbliża się niebezpiecznie blisko groteski, jednak szczęściem pisarz opamiętuje się gdzieś w okolicach setnej strony (całość liczy pięćset pięćdziesiąt) i powraca na właściwy kurs. Wydarzenia nabierają sensu i jakiejś tam wiarygodności. Brown przestaje sypać z rękawa kolejnymi sensacjami, a czytelnik nie dostaje co chwila palpitacji serca z niedowierzania. Ten zły początek powieści ma też swoją drugą negatywną stronę. To aż trudne do pomyślenia, że człowiek, który ma za sobą lata pracy jako wykładowca scenopisarstwa i literatury angielskiej może pisać tak słabo. Język książki generalnie nie należy do wybitnych, ale o ile dalsze części da się spokojnie czytać, o tyle początkowe rozdziały są, delikatnie mówiąc, słabe. Kuleje rytmika powieści, dialogi są głupie, a akapity wcale nie mrożą krwi w żyłach.
Po zawiązaniu akcji, w wyniku którego Robert Langdon wraz z Vittorią Vectra, przybraną córką zamordowanego fizyka, wyruszają na pokładzie eksperymentalnego samolotu do Watykanu, poziom książki ulega zdecydowanej poprawie. Co prawda w papieskiej stolicy czytelnik dostaje kolejną porcję sensacji, ale na typ etapie lektury nie powinno wywoływać to u niego żadnych negatywnych odruchów. W Watykanie po śmierci papieża trwają przygotowania do, wyboru nowego następcy Piotra. Jednak w niewyjaśnionych okolicznościach czterej najpewniejsi kandydaci do tronu papieskiego znikają, a ze stolicą papieską kontaktuje się tajemniczy mężczyzna twierdząc, że na terenie Watykanu umieszczony został pojemnik ze skradzioną z CERN antymaterią. Mężczyzna w imieniu bractwa Iluminatów oświadcza, że nadchodzi kres panowania Kościoła i ostatecznego rozrachunku za krzywdy, jakie wyrządził on nauce. Co godzinę w miejscach opisywanych przez Iluminatów jako ołtarze nauki mordowany będzie kolejny z porwanych kardynałów, a ostatecznego zniszczenia stolicy papieskiej dokona ukryta antymateria. Podczas kiedy gwardia papieska przeszukuje Watykan w jej poszukiwaniu, Robert Langdon i Vittoria Vectra koncentrują się na zlokalizowaniu przyszłych miejsc zbrodni.
Przy odrobinie dobrej woli czytelnik łatwo da się wciągnąć w rozwiązywanie umieszczonych w powieści historycznych łamigłówek rodem z książek Zbigniewa Nienackiego czy filmów z serii „Indiana Jones”. Prawdopodobnie jednak polskiemu czytelnikowi automatycznie nasuwać się będzie skojarzenie z panem Samochodzikiem, bowiem główny bohater „Aniołów i demonów” staje przed zadaniem odnalezienia tak zwanej ścieżki oświecenia, zręcznie zakamuflowanej przez członków bractwa Iluminatów całe wieki temu – na którą składają się wspomniane przez porywacza ołtarze nauki. Jak się okazuje, bractwo pozostawiło całkiem dobrze udokumentowane instrukcje odnalezienia tych miejsc, choć oczywiście są one zręcznie zaszyte w zabytkach i traktatach powstałych w XVI i XVII wieku. Langdon korzystając ze swej wiedzy na temat Iluminatów oraz znajomości historii sztuki oraz życia ludzi podejrzanych o przynależność do Iluminatów sukcesywnie odkrywa kolejne wskazówki…
Za książką zdecydowanie przemawia pomysłowość autora w kreowaniu tychże wskazówek. I choć nie do końca wszystko jest zgodne z faktami historycznymi, to podążanie tropem bohatera jest interesujące. Warto też podkreślić, że wszystkie obiekty historyczne wymieniane w książce rzeczywiście istnieją – autor jedynie przypisuje im określone znaczenia i zręcznie konstruuje jedną zagadkę za drugą. Miłośnicy pana Samochodzika powinni być usatysfakcjonowani. Te partie, w których czytelnik może spokojnie dać się ponieść fantazji autora, nie bacząc szczególnie na pióro, są zdecydowanie najlepszymi częściami książki. Brown umiejscawia przesłanki Iluminatów od XVI-wiecznego traktatu Galileusza po amerykańską walutę. Ambigramy czterech podstawowych pierwiastków bractwa oraz słynny diament iluminatów także nie rozczarowują. Nieustannie natomiast rażą różne mniejsze i większe niedorzeczności, choć wydaje się, że ich ilość jest ceną, jaka ta książka musiała ponieść. Ale z pewnością można było uniknąć wielu idiotycznych myśli głównego bohatera, jak choćby jego zaskoczenia, że Internet nie jest amerykańskim wynalazkiem czy „Materia jest energią? Brzmi zupełnie w stylu zen” czy mojego ulubionego: „Zatem CERN ma akcelerator cząstek. Okrągłą rurę do rozbijania cząstek. Ciekawe, dlaczego umieścili ją pod ziemią.”
Nie do końca jest słuszne jakiekolwiek porównywanie książki Browna do pisarstwa Umberto Eco. Wymienienie paru nazwisk postaci historycznych i zbieżna miejscami tematyka z pewnością nie są wystarczającymi dowodami na podobieństwo, a styl pisarski obu pisarzy różni się jak ogień i woda. Podobnie rzecz ma się z bohaterami obu pisarzy. Przykro to stwierdzić, ale postacie z „Aniołów i demonów” to wypisz-wymaluj archetypy współczesnych bohaterów, o jakich w swoim eseju pisał niegdyś właśnie Eco.
Dan Brown wraz z serią o Robercie Langdonie (serią, bo obecnie święci triumfy „Kod Leonarda Da Vinci” kontynuujący przygody bohatera) tworzy swój własny styl powieści przygodowo-sensacyjnej, niezbyt wyrafinowany, ale pomysłowy, mający duże szanse zaspokojenia niewyszukanych czytelniczych apetytów, a także przyciągający zainteresowanie filmowców z Hollywood (mówi się już o ekranizacji z Russellem Crowem w roli głównej). I nie należy oczekiwać tu wielkich duchowo-literackich uniesień, lecz emocji i przyjemności płynących z ciekawej, czysto rozrywkowej prozy. I tak naprawdę o nic więcej nie chodzi.
koniec
21 lipca 2004

Komentarze

31 X 2016   09:41:15

"Prawdopodobnie jednak polskiemu czytelnikowi automatycznie nasuwać się będzie skojarzenie z panem Samochodzikiem" ? Zbigniew Nienacki swoich czytelników nie traktował jak idiotów.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

„I po ch… pani robiła te badania?!”
Sebastian Chosiński

10 VIII 2020

Chociaż książka ta jest owocem bólu fizycznego (w znaczeniu dosłownym, bo wywołanego nieuleczalną chorobą autora) i cierpienia psychicznego (wywołanego utratą pracy z powodu wspomnianej dolegliwości), zaskakuje lekkim tonem i nostalgicznym optymizmem. Niech nas to jednak nie zmyli. „Ołowiane dzieci” (z podtytułem „Zapomniana epidemia”) opowiadają o tysiącach mieszkańców katowickiej dzielnicy Szopienice, którzy przez pokolenia zmagali się z ołowicą – chorobą wyjątkowo podstępną i bezlitosną.

więcej »

Igrzyska po drugiej stronie barykady
Dominika Cirocka

9 VIII 2020

Wieść o tym, że prequel Igrzysk Śmierci będzie przedstawiać właśnie losy prezydenta Snowa, wzbudziła u fanów serii mieszane uczucia. Uczynienie tej postaci głównym bohaterem powieści wiązało się z pewnym ryzykiem, jednak tworząc „Balladę ptaków i węży” Suzanne Collins sprostała wyzwaniu.

więcej »

Mała Esensja: Czasem warto porozmawiać z geranium
Marcin Mroziuk

8 VIII 2020

Wprawdzie w „Aktach Gordona Archera” pojawiają się postacie znane czytelnikom z „Kronik Archeo”, ale ta książka znacznie różni się od standardowych tomów serii Agnieszki Stelmaszyk. Tutaj pierwszoplanową rolę odgrywa bowiem rzeczywiście angielski detektyw, a nie młodzi Gardnerowie czy Ostrowscy. Nie zmienia to jednak faktu, że i tak mamy do czynienia z niezwykle wciągającą lekturą.

więcej »

Polecamy

Faust musi przegrać

Na rubieżach rzeczywistości:

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

„Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

„I Have a Dream”
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Dżinn w akceleratorze
— Marcin T. P. Łuczyński

Tegoż twórcy

Co się kryje na dnie piekła?
— Kamil Armacki

Blubry starego Ziutka Browna
— Eryk Remiezowicz

Tegoż autora

Zasłużyć na pamięć
— Artur Długosz

Tylko we dwoje
— Artur Długosz

Dokąd jedzie ten tramwaj?
— Artur Długosz

A na imię ma Josephine
— Artur Długosz

Cicho sza
— Artur Długosz

Dekoltem i szpadą
— Artur Długosz

Co łączy entropię i plamkę ślepą
— Artur Długosz

Gra Roku 2004
— Artur Długosz

Zabić Hitlera!
— Artur Długosz

Conan, nie Conan?
— Artur Długosz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.