Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 29 września 2020
w Esensji w Esensjopedii

Susan Hill
‹Kobieta w czerni›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
70,0 (0,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKobieta w czerni
Tytuł oryginalnyThe Woman in Black
Data wydania14 lutego 2012
Autor
PrzekładJan Jackowicz
Wydawca Amber
ISBN978-83-241-4153-1
Format224s. 130×205mm
Cena29,80
Gatunekgroza / horror
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

W horrorze nie ma happy endu
[Susan Hill „Kobieta w czerni” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Kobieta w czerni” Susan Hill to powieść gotycka nietypowa, bo napisana w latach osiemdziesiątych dwudziestego wieku. Przy czym nie jest to żadna „postmodernistyczna zabawa z gatunkiem” ani nic w tym rodzaju, tylko uczciwa próba przełożenia pewnej, przebrzmiałej już, literackiej konwencji na współczesne warunki.

Anna Kańtoch

W horrorze nie ma happy endu
[Susan Hill „Kobieta w czerni” - recenzja]

„Kobieta w czerni” Susan Hill to powieść gotycka nietypowa, bo napisana w latach osiemdziesiątych dwudziestego wieku. Przy czym nie jest to żadna „postmodernistyczna zabawa z gatunkiem” ani nic w tym rodzaju, tylko uczciwa próba przełożenia pewnej, przebrzmiałej już, literackiej konwencji na współczesne warunki.

Susan Hill
‹Kobieta w czerni›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
70,0 (0,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKobieta w czerni
Tytuł oryginalnyThe Woman in Black
Data wydania14 lutego 2012
Autor
PrzekładJan Jackowicz
Wydawca Amber
ISBN978-83-241-4153-1
Format224s. 130×205mm
Cena29,80
Gatunekgroza / horror
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Elementy powieści gotyckiej cieszą się dziś sporym wzięciem: mrok, tajemnicze i odludne miejsca, naznaczona piętnem przekleństwa miłość czy wreszcie (przede wszystkim) nieśmiertelne wampiry – wszystko to przyciąga przed ekrany kin czy do lektury rzesze fanów. A jednak popularność powierzchownie pojmowanej „gotyckości” nie idzie w parze z zainteresowaniem osiemnasto- czy dziewiętnastowiecznymi dziełami tuzów gatunku, które wielu współczesnym czytelnikom wydają się zbyt trudne, nudne i dziwaczne. No bo bądźmy szczerzy – czy długaśne opisy przyrody Ann Radcliff nie są nieznośnie egzaltowane? A ta ilość słodkiego lukru wylewająca się ze stron „Frankensteina”, gdy autorka opisuje rodzinę głównego bohatera? A czysta, niewinna Antonia z „Mnicha” Lewisa czyż nie jest po prostu męczącą idiotką, której śmierć czytelnik przyjmuje z niekłamaną ulgą?
Rzecz jasna, trochę żartuję, wszystkie te powieści mogą nadal sprawiać sporo satysfakcji, jeśli tylko przyjmie się do wiadomości fakt, że kiedyś po prostu inaczej się pisało, a i czytelnicy mieli zupełnie inną wrażliwość. Tym ciekawsze jednak są książki takie jak „Kobieta w czerni”. Susan Hill zręcznie omija rafy czekające na autora, który pragnie wskrzesić martwy od lat gatunek. Malownicze opisy przyrody, owszem, odgrywają w „Kobiecie…” znaczną rolę, lecz ich styl daleki jest od egzaltacji, a główny bohater, choć niewątpliwie poczciwy, nie jest na szczęście udręczoną niewinnością.
Reszta elementów pozostaje mniej więcej zgodna z kanonem. Oto młody prawnik otrzymuje swoje pierwsze w życiu poważne zadanie: ma pojechać na prowincję, na pogrzeb jednej z klientek kancelarii, i uporządkować jej sprawy. Na miejscu okazuje się, że zmarła staruszka mieszkała na przybrzeżnych bagnach, w wielkim, posępnym domu, który przez większą część dnia odcięty jest od świata przypływem. Pojawia się tam tajemnicze widmo ubranej w czerń kobiety, a na Węgorzowych Moczarach od czasu do czasu rozlega się śmiertelny krzyk wciąganego w topiel dziecka…
Susan Hill przy pomocy oszczędnych środków znakomicie buduje nastrój grozy, tak charakterystyczny dla powieści gotyckiej. Krajobrazy moczarów są tyleż piękne, co niesamowite, a sam dom od początku budzi niepokój. Jest tu kilka scen, które potrafią zjeżyć włosy na karku: pierwsze pojawienie się kobiety w czerni, tajemnicze odgłosy dobiegające z nawiedzonego i zamkniętego na głucho pokoju czy dziwne zachowanie psa – wszystko to intryguje i sprawia, że przez plecy czytelnika przebiega przyjemny dreszczyk. A jednak zawahałabym się przed stwierdzeniem, że „Kobieta w czerni” potrafi przerazić, na to jest jednak zbyt łagodna. Nie jest to wada powieści, po prostu współcześni odbiorcy oswajani są przez kino i literaturę z coraz mocniejszymi efektami, gdy więc autor, ustami narratora, oznajmia: „opowiem wam przerażającą historię”, czytelnik ma naprawdę duże oczekiwania, które trudno spełnić. Pewne zastrzeżenia można mieć także do sekretu zmarłej staruszki, który wyjaśnia się nieco zbyt szybko. „Kobieta w czerni” to zresztą książeczka licząca sobie ledwo 250 stron – a szkoda, bo nie miałabym nic przeciwko rozbudowaniu fabuły, choćby właśnie o większą ilość napięcia związanego ze stopniowym odkrywaniem tajemnicy.
Plus należy się natomiast Susan Hill za pamiętanie o tym, o czym autorom horrorów zdarza się zapomnieć – otóż w tym gatunku nie ma, czy przynajmniej nie powinno być, happy endów, bo raz przeżyta groza naznacza człowieka na całe życie. O tym właśnie opowiada „Kobieta w czerni”. To podszyta melancholią historia, mówiąca o tym, że od przeszłości nie sposób się uwolnić. I choć książka nie straszy jakoś szczególnie mocno, to wciąż pozostaje nastrojową, pięknie opowiedzianą ghost story, którą można z czystym sumieniem polecić miłośnikom podobnych opowieści.
koniec
27 lutego 2012

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Dozwolone do lat osiemnastu
Beatrycze Nowicka

29 IX 2020

„Bezświt” ostatni tom trylogii o Mii Corvere uważam za gorszy od tomu drugiego, choć zapewne wierni fani cyklu poczuli się usatysfakcjonowani.

więcej »

Ciemne strony medali
Joanna Kapica-Curzytek

28 IX 2020

Zdobycie medalu olimpijskiego gwarantuje podziw, prestiż, sławę. Czy zawsze? Tom reportaży „Olimpijki” pokazuje, że gdy jest się kobietą-sportsmenką, inna jest miara i smak sukcesu.

więcej »

Nie tylko Bodo, nie tylko romanse
Wojciech Gołąbowski

27 IX 2020

Chwytliwy tytuł „Bodo i jego burzliwe romanse” wydaje się nieco na wyrost, niemniej z książki można się wiele dowiedzieć o życiu tego wybitnego przedwojennego aktora oraz wielu kobiet, z którymi miał styczność. A także o powstawaniu i rozwoju kina na terenach Polski.

więcej »

Polecamy

Chorzy na życie

Na rubieżach rzeczywistości:

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.