Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Nelson DeMille
‹Z biegiem rzeki›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZ biegiem rzeki
Tytuł oryginalnyUp Country
Data wydania1 czerwca 2011
Autor
PrzekładKrzysztof Dworak
Wydawca Buchmann
CyklPaul Brenner
ISBN978-83-7670-152-3
Format848s. 140×210mm
Cena39,90
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Gdzie jest sensacja?
[Nelson DeMille „Z biegiem rzeki” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
A miało być tak ciekawie! Pomysł na intrygę powieści jest niezły. Ale niestety, slogan z okładki, że „droga do prawdy najeżona jest licznymi niebezpieczeństwami” znacznie rozmija się z treścią książki. Wielka szkoda, bo książka zapowiadała się interesująco, i to nawet trochę dłużej, niż na pierwszy rzut oka.

Joanna Kapica-Curzytek

Gdzie jest sensacja?
[Nelson DeMille „Z biegiem rzeki” - recenzja]

A miało być tak ciekawie! Pomysł na intrygę powieści jest niezły. Ale niestety, slogan z okładki, że „droga do prawdy najeżona jest licznymi niebezpieczeństwami” znacznie rozmija się z treścią książki. Wielka szkoda, bo książka zapowiadała się interesująco, i to nawet trochę dłużej, niż na pierwszy rzut oka.

Nelson DeMille
‹Z biegiem rzeki›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZ biegiem rzeki
Tytuł oryginalnyUp Country
Data wydania1 czerwca 2011
Autor
PrzekładKrzysztof Dworak
Wydawca Buchmann
CyklPaul Brenner
ISBN978-83-7670-152-3
Format848s. 140×210mm
Cena39,90
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Paul Brenner, weteran wojny w Wietnamie i emerytowany oficer wojskowego biura śledczego ma do wykonania misję. Musi po latach powrócić do Wietnamu i odnaleźć byłego wietnamskiego żołnierza. Wietnamczyk był świadkiem morderstwa amerykańskiego porucznika, którego sprawcą był kapitan armii USA. Okazuje się, że od wyniku tych poszukiwań, prowadzonych pod presją czasu, wiele zależy w dzisiejszej Ameryce. Zadanie, które ma do wypełnienia Paul, jest trudne, wietnamskie służby specjalne nie mogą o niczym wiedzieć, dlatego oficjalnie Paul wjeżdża do Wietnamu jako turysta. Kontaktuje się z agentką Susan, która ma mu pomóc tylko na początku, ale plany się zmieniają i Paul musi także to uwzględnić w przebiegu swojej misji.
Powieść „Z biegiem rzeki” została wydana w serii „Fabryka sensacji”, co wzbudza pewne oczekiwania. Tymczasem w przeważającej części wydaje się być raczej książką podróżniczą. Lub ściślej: amerykańską powieścią drogi toczącą się w Wietnamie. Paul i Susan przemierzają kraj z południa na północ i zwiedzają liczne turystyczne osobliwości Wietnamu. Są zakonspirowanymi turystami na tyle głęboko, że nawet autor nie stawia na ich drodze żadnych niebezpieczeństw. Może tylko oprócz drobnych incydentów, dających im od początku wyprawy do zrozumienia, że wietnamskie służby specjalne nie dały się nabrać na „przykrywkę” i pilnie obserwują ich poczynania.
Akcja toczy się niestety niezbyt wartko i mało sensacyjnie. Susan i Paul zaliczają kolejne hotele i restauracje, cały czas tocząc przy tym rozmowy, pełne damsko-męskich podtekstów i niedopowiedzeń. Klimaty flirtu, romansu, wyrafinowanego przekomarzania się „kto kogo” – i tak przez niemal 800 stron. Wszystko byłoby w porządku, gdyby stanowiło to kontrast dla jakiejś mocnej i szybkiej akcji, pełnej mrożących krew w żyłach zwrotów, ale niestety – tego akurat w powieści nie ma. Stąd nie do końca zrozumiałe jest dla mnie zaklasyfikowanie powieści do gatunku sensacji.
Innym, dosyć nużącym elementem, jest (zbyt!) wiele razy wykorzystywany przez autora stereotyp Wietnamczyka. Oczywiście większość z tych, z którymi styka się Paul „nie mówić angielski” (na szczęście Susan zna biegle – a jakże! – wietnamski). A już wszyscy bez wyjątku Wietnamczycy ulegają błyskawicznie magii i władzy amerykańskich dolarów. Nie ma miejsc w hotelu? Dolary wręczone pod stołem to załatwiają. Nie ma miejscówek na pociąg? To samo. Nie można załatwić czegoś w recepcji? Dolary wciśnięte do ręki zmieniają o 180 stopni całą sytuację. W ten sposób można załatwić wszystko. Ten nadużywany przez autora schemat po jakimś czasie robi się nudny i po prostu niesmaczny, bo trąci za bardzo amerykańskim szowinizmem spod znaku: „jesteśmy panami świata”.
„Z biegiem rzeki” ma jednak swoje mocne strony. To opisy atrakcji turystycznych Wietnamu, miejsc istotnych dla jego rodowitych mieszkańców oraz tych, które nabrały szczególnego znaczenia dla Amerykanów podczas pamiętnej wojny. Z książki można się dowiedzieć, że amerykańscy weterani są w Wietnamie częstymi gośćmi. Powracają tam z poczuciem sentymentu, sami lub z rodzinami. Chcą po latach zobaczyć miejsca, w których przeżywali najbardziej traumatyczne chwile swojego życia. Wspominają zabitych na wojnie kolegów, swoją pozostawioną tam młodość i poddają się nostalgicznym uczuciom tęsknoty za czymś nieokreślonym, co nigdy już nie wróci. Nelson DeMille, szkicując reminiscencje z wojny wietnamskiej pokazał w nadzwyczajny sposób wszystkie towarzyszące im emocje. Tak może pisać tylko ktoś, kto sam to przeżył. Autor walczył w Wietnamie, można więc przypuszczać, że wiele z tych przemyśleń ma charakter autobiograficzny. To niezwykle wartościowe uzupełnienie książki, które sprawia, że powieść nabiera szczególnego wyrazu, inspirując do refleksji o bezsensie wojen.
Niestety, wątek sensacyjny wypada blado, i to nawet jeżeli weźmiemy pod uwagę, że Wietnamczycy bardzo starają się przeszkodzić Brennerowi w jego misji. Zaskakujące jest zakończenie – przekonujące, że zdarzenia z odległej przeszłości mogą rzutować na teraźniejszość. Ale tempo akcji rozmyło się po drodze. Gdzie podziała się akcja i sensacja? Finał tylko trochę przyspiesza tętno rozleniwione podczas czytania. Wielka szkoda, bo książka zapowiadała się naprawdę interesująco, i to nawet trochę dłużej, niż na pierwszy rzut oka.
koniec
14 marca 2012

Komentarze

14 III 2012   12:54:47

Pani Joanno, w 100 procentach zgadzam się z Pani opinią!
Pozdrawiam serdecznie!

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Łowcy, zbieracze, wędrowcy
Joanna Kapica-Curzytek

16 I 2022

Koczownicy? W Stanach Zjednoczonych? W dzisiejszych czasach? Jest ich więcej niż sądzimy. I wędrują po kraju z powodów zupełnie innych, niż byśmy sobie wyobrażali. Reportaż „Nomadland” opisuje ich losy, przynosząc także gorzką refleksję o tym, że przewidywalny, bezpieczny świat to miraż.

więcej »

Ten okrutny XX wiek: Wygrane i przegrane bitwy
Miłosz Cybowski

15 I 2022

W drugiej części „Czasu Hitlera” Frank McDonough bierze się za obfitujący w wydarzenia okres, jakim były lata 1940-45. Choć na temat II wojny światowej napisano już wiele, autor prezentuje nieco świeżego spojrzenia na to burzliwe pięciolecie. Książkę czyta się dobrze, ale niekiedy można odnieść wrażenie, że całość stanowi zwykły zapis historii tego konfliktu.

więcej »

PRL w kryminale: Co łączy Marchwickiego ze Stawroginem?
Sebastian Chosiński

14 I 2022

O Barbarze Gordon (a właściwie Larysie Zajączkowskiej-Mitzner) pisaliśmy do tej pory przy okazji trzech jej mikropowieści wydanych w serii „Ewa wzywa 07…”. Teraz nadszedł czas na najbardziej znaną książkę słynnej autorki kryminałów milicyjnych – inspirowanego sprawą „Wampira z Zagłębia”, czyli Zdzisława Marchwickiego, „Nieuchwytnego”.

więcej »

Polecamy

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo

Stulecie Stanisława Lema:

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo
— Mieszko B. Wandowicz

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Dwieście stron rozstawiania figur
— Konrad Wągrowski

Solidna sensacja
— Daniel Markiewicz

Tegoż autora

Łowcy, zbieracze, wędrowcy
— Joanna Kapica-Curzytek

Ludzka natura, pieniądze i władza
— Joanna Kapica-Curzytek

Grupa wsparcia
— Joanna Kapica-Curzytek

Poszukując odpowiedzi…
— Joanna Kapica-Curzytek

W innym kraju, w zupełnie innej rzeczywistości
— Joanna Kapica-Curzytek

Pod anielską opieką
— Joanna Kapica-Curzytek

Wielkie wyzwanie
— Joanna Kapica-Curzytek

W sytuacji bez wyjścia
— Joanna Kapica-Curzytek

Świat nie jest wolny od zagrożeń
— Joanna Kapica-Curzytek

Pada śnieg, pachną świąteczne wypieki…
— Joanna Kapica-Curzytek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.