Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 4 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Christopher Paolini
‹Dziedzictwo. Tom I›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDziedzictwo. Tom I
Tytuł oryginalnyInheritance
Data wydania9 listopada 2011
Autor
PrzekładPaulina Braiter
Wydawca MAG
CyklDziedzictwo
ISBN978-83-7480-228-4
Format448s. 135×205mm
Cena39,90
Gatunekdla dzieci i młodzieży, fantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Deus ex machina
[Christopher Paolini „Dziedzictwo. Tom I”, Christopher Paolini „Dziedzictwo. Tom II” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Dziedzictwo” Christophera Paoliniego, finalna część cyklu noszącego ten sam tytuł, raczej nikogo nie zaskoczy, nie skłoni do przemyśleń ani nawet nie będzie trzymać w napięciu. Może jednak dostarczyć chwili rozrywki, zwłaszcza młodszym czytelnikom.

Magdalena Kubasiewicz

Deus ex machina
[Christopher Paolini „Dziedzictwo. Tom I”, Christopher Paolini „Dziedzictwo. Tom II” - recenzja]

„Dziedzictwo” Christophera Paoliniego, finalna część cyklu noszącego ten sam tytuł, raczej nikogo nie zaskoczy, nie skłoni do przemyśleń ani nawet nie będzie trzymać w napięciu. Może jednak dostarczyć chwili rozrywki, zwłaszcza młodszym czytelnikom.

Christopher Paolini
‹Dziedzictwo. Tom I›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDziedzictwo. Tom I
Tytuł oryginalnyInheritance
Data wydania9 listopada 2011
Autor
PrzekładPaulina Braiter
Wydawca MAG
CyklDziedzictwo
ISBN978-83-7480-228-4
Format448s. 135×205mm
Cena39,90
Gatunekdla dzieci i młodzieży, fantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Wokół Christophera Paoliniego narosła piękna legenda, zapewne starannie tworzona przez speców od marketingu. Oto piętnastoletni chłopiec, który nigdy nie chodził do szkoły, napisał książkę na miarę „Władcy pierścieni”. W rzeczywistości ani chłopiec nie miał lat piętnastu („Eragona” wydano, gdy skończył dziewiętnaście, jako piętnastolatek zaczął wymyślać pierwszą wersję), ani nie był samoukiem (uczył się korespondencyjnie i bynajmniej nie pochodził z biednej rodziny), ani nie stworzył powieści porównywalnej do dzieła Tolkiena, choć z całą pewnością „Władcą pierścieni” mocno się inspirował. Dodajmy jeszcze, że „Eragon” został wydany przez wydawnictwo rodziców autora, a wcześniej przeszedł staranną redakcję. To tyle, jeśli idzie o fenomen genialnego nastolatka. Stosunkowo młody wiek autora odcisnął jednak na całym cyklu wyraźne piętno. Po pierwsze, w samej historii zwyczajnego chłopca, który staje się prawdziwym bohaterem podziwianym i wielbionym przez tłumy, potężnym magiem, towarzyszem smoka i wojownikiem siejącym zamęt w szeregach wroga. W dodatku bohaterem na wskroś dobrym, pozbawionym wad. Czy większość młodych chłopców w marzeniach nie widzi siebie w takiej roli? Po drugie, w infantylizmie, patosie, zbyt jednoznacznym podziale na dobro i zło, a także irracjonalnym zachowaniu postaci. O ile jednak można było wybaczyć to w „Eragonie”, tłumacząc właśnie niedojrzałością autora, o tyle w „Dziedzictwie” jedyne wyjaśnienie stanowi brak talentu.
„Dziedzictwo” stanowi przede wszystkim opis kampanii, jaką prowadzą Vardeni. Zajmują kolejne miasta Imperium, próbując dotrzeć do stolicy, gdzie ma dojść do ostatecznego starcia z Galbatorixem. Eragon nie jest już zagubionym chłopcem, zgłębiającym tajemnice magii i uczącym się walki na miecze, a wojownikiem podążającym na samym czele armii. W gruncie rzeczy przez całą część pierwszą czwartego tomu obserwujemy kolejne walki (ewentualnie przygotowania do nich). Zazwyczaj z perspektywy Eragona bądź jego kuzyna, Rorana, który z prostego chłopa stał się jedną z najbardziej znaczących osób pośród Vardenów. Wielka szkoda, że Paolini postawił sobie chyba za główny cel zanudzenie czytelnika, co (z dużym powodzeniem) próbował osiągnąć poprzez rozciąganie akcji do granic możliwości. Z książki liczącej sobie ponad czterysta czterdzieści stron można by bez szkody dla fabuły wyciąć przynajmniej z pół setki a może i setkę – i wyszłoby to „Dziedzictwu” na dobre. W drugiej części zresztą jest niewiele lepiej: wprawdzie bohaterowie już przez cały czas nie zajmują się wyłącznie zajmowaniem następnych miast, ale także roi się w niej od dłużyzn. Ilekroć zaczynałam się wciągać, zastanawiać, co będzie dalej i niecierpliwie przewracać kartki, natrafiałam na fragment nudny i kompletnie niepotrzebny. Chociażby poród jednaj z mało znaczących postaci, a następnie uzdrawianie zajęczej wargi u noworodka, co zajęło dwadzieścia stron! Jedynym sensem tych scen wydaje się pokazanie, jak wspaniałym, współczującym i pomocnym człowiekiem jest Eragon. I w tym momencie dochodzimy do dwóch kolejnych wad „Dziedzictwa” (zarówno jako całego cyklu, jak tego konkretnego tomu): bohaterów oraz zbyt wyraźnego podziału na czerń i biel.

Christopher Paolini
‹Dziedzictwo. Tom II›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDziedzictwo. Tom II
Tytuł oryginalnyInheritance
Data wydania27 stycznia 2012
Autor
PrzekładPaulina Braiter
Wydawca MAG
CyklDziedzictwo
ISBN978-83-7480-229-1
Format496s. 135×202mm
Cena39,90
Gatunekdla dzieci i młodzieży, fantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Eragon jest bowiem przysłowiowym rycerzem w lśniącej zbroi, zawsze walczącym po stronie dobra. Jeśli ma jakieś dylematy, to zwykle ze względu na to, że na polu walki z taką łatwością zabija rzesze przeciwników, przez co czuje się niczym rzeźnik (biedaczek!). Nigdy nie stanął przed żadną specjalnie kontrowersyjną decyzją, nie musiał wybierać mniejszego zła, pomimo całej swej mocy pozostaje skromny, oddany Sprawie, nie pragnąc niczego dla siebie, gotów poświęcić się całkowicie dla większego dobra. Jest tak jednoznacznie pozytywną postacią, że aż irytującą. W dodatku – w tej całej swojej dobroci po prostu głupią. Poświęca noc i mnóstwo energii na uleczenie zajęczej wargi u niemowlęcia, pragnąc dać mu tym samym normalne życie. Gdyby Vardeni zostali w tym czasie zaatakowani przez Murtagha, ten zmiótłby z powierzchni ziemi znaczną ilość ich wojsk, być może zabijając również dziewczynkę i jej rodzinę. Ale cóż, bohater bez skazy nie może przecież odmówić udzielenia pomocy noworodkowi, prawda? Taki bohater przerwie także walkę w obawie, że przeciwnik zabije dwójkę dzieci, choć w tym czasie na ulicach miasta giną setki ludzi. Najbliżsi towarzysze Eragona, a więc elfka Arya (piękna, waleczna, utalentowana, w dodatku księżniczka), Roran (noszący przydomek Młotoręki i słynący z tego, że za pomocą jakiegoś szaleństwa da sobie radę z zadaniami, którym nikt inny nie sprosta), Nasuada (niezłomna przywódczyni Vardenów) i oczywiście Saphira (dzielna smoczyca) nie wypadają o wiele lepiej. Wszyscy są stereotypowi, jednowymiarowi i niemal równie dobrzy jak Eragon. Na plus można policzyć Roranowi bardzo ludzką troskę o żonę i nienarodzone dziecko oraz pewną niechęć do magów, zbyt łatwo mogących wpływać na losy świata. Nawet Murtagh, jedna z niewielu postaci, które niełatwo jednoznacznie ocenić, nie jest bohaterem zbyt złożonym czy interesującym. Bohaterowie odrobinę ciekawsi zazwyczaj pozostają gdzieś na dalszym planie. Moja prywatna faworytka to mała czarownica, Elva, osóbka złośliwa, długo chowająca urazę, nie przekładająca w każdej sytuacji losów świata ponad swój własny, lecz potrafiąca zaryzykować i udzielić pomocy, jeśli to konieczne. Jako jedną z nielicznych postaci „Dziedzictwa” trudno nazwać ją stereotypową.
Irytować mogą również cudowne zbiegi okoliczności. Cały cykl obfitował w sytuacje, w których udawało się sprostać wyzwaniu dzięki łutowi szczęścia, informacji lub osobie spadającej jak z nieba, podpowiedzi od kogoś, kto swoje wiadomości zaczerpnął z niewiadomego źródła. Ostatni tom bije w tym względzie wszelkie rekordy. W ręce Vardenów czystym fartem wpada broń pozwalająca zabijać smoki, Eragon kierując się radą, jakiej udzielił mu kotołak dokonuje zaiste cudownego odkrycia, Roran umyka śmierci, gdy wali się na niego mur, bo stał w odpowiednim miejscu… Paolini próbuje wyjaśnić przynajmniej niektóre nieprawdopodobne przypadki, przedstawiając Eragonowi siły, które za nimi stały. Wytłumaczenie to jednak głęboko rozczarowuje. Niemal tak, jak finałowa walka z Galbatorixem. Te dwie rzeczy znacząco obniżyły w moich oczach wartość drugiej części czwartego tomu „Dziedzictwa”.
Jeśli chodzi o świat przedstawiony, to Paolini wykonał naprawdę niezłą robotę. Konkretnie: czytelniczą. Widać, że słynne cykle fantastyczne nie są mu obce, pożyczył sobie bowiem wiele elementów z książek takich pisarzy jak Tolkien, Le Guin czy McCaffrey. W „Dziedzictwie” mamy do czynienia z absolutnie typowym światem fantasy, w którym kręcą się piękne, szybkie elfy, żyjące pod ziemią krasnoludy, ludzie oraz urgale, trochę przypominające orki (kłania się Tolkien). Magia opiera się na prawdziwych imionach, zaś poznając prawdziwe imię danej osoby, zyskuje się nad nią władzę (trudno uniknąć skojarzeń z „Czarnoksiężnikiem z Archipelagu”). Motyw Jeźdźców związanych ze smokami też nie jest niczym oryginalnym. Przykłady można by mnożyć.
„Dziedzictwo” to, podobnie jak „Eragon”, „Najstarszy” i „Brisingr” lektura prosta i przewidywalna, ale całkiem przyjemna. Jeśli przymknie się oko na schematyczność, pogodzi z doskonałością głównego bohatera, można przeczytać ją może bez zachwytów, ale i bez bólu. Jest też doskonałą pozycją dla czytelników młodszych, złaknionych historii traktujących o heroicznej walce dobra ze złem w świecie fantasy.
koniec
18 kwietnia 2012

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Jesteśmy tylko nośnikami
Miłosz Cybowski

2 XII 2021

Zarówno pozbawiony emocji styl, jak i niektóre tezy stawiane przez Richarda Dawkinsa mogą budzić instynktowny sprzeciw. „Samolubny gen” nie na darmo uchodzi za książkę kontrowersyjną, choć może wraz z rozpowszechnieniem nauki o genetyce to wrażenie nieco przygasło.

więcej »

Mała Esensja: W oczekiwaniu na Boże Narodzenie
Joanna Kapica-Curzytek

1 XII 2021

Ponownie spotykamy się z sympatycznym myszkiem wykreowanym przez autora i ilustratora Alexa T. Smitha. „Winston wraca na święta” pozwoli młodszym (i starszym czytelnikom) odliczać dni do Gwiazdki!

więcej »

Spektaklu akt drugi
Beatrycze Nowicka

30 XI 2021

„Dziesięć Żelaznych Strzał” – kolejny tom cyklu Sama Sykesa o Sal Kakofonii – uważam za lepszy od pierwszego.

więcej »

Polecamy

Pogrzeb pośród mgławic

Stulecie Stanisława Lema:

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Chcę być Jedi (or compatible)
— Michał R. Wiśniewski

Tegoż autora

Nie ma łatwych dróg
— Magdalena Kubasiewicz

Mistrzowie czarnego sportu
— Magdalena Kubasiewicz

Królewny i karliczka
— Magdalena Kubasiewicz

A na trakcie śpiewa bard
— Magdalena Kubasiewicz

Krucze opowieści
— Magdalena Kubasiewicz

Ciemny książę i drużyna bohaterów
— Magdalena Kubasiewicz

Witaj w ciemnym mieście Grimm
— Magdalena Kubasiewicz

Krąg zemsty ma swój koniec
— Magdalena Kubasiewicz

Trupy i pani Przecinek
— Magdalena Kubasiewicz

Czarownica wraca
— Magdalena Kubasiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.