Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 30 listopada 2021
w Esensji w Esensjopedii

Łukasz Orbitowski
‹Widma›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
60,0 (0,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWidma
Data wydania22 marca 2012
Autor
Wydawca Wydawnictwo Literackie
ISBN978-83-08-04774-3
Format544s. 145×205mm
Cena44,90
Gatunekfantastyka, groza / horror
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Polska inna, a jednak ta sama
[Łukasz Orbitowski „Widma” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Widma” to jak dotąd najambitniejsza powieść Łukasza Orbitowskiego, imponująca rozmachem i brawurą. Znawca i popularyzator popkultury maści wszelakiej proponuje w niej wciągającą zabawę w zmyślanie – tego, jak mogłaby wyglądać historia Polski, gdyby tylko poprzestawiać kilka jej elementów. Intrygujący popis wyobraźni, nie zawsze trzymanej w ryzach.

Jędrzej Burszta

Polska inna, a jednak ta sama
[Łukasz Orbitowski „Widma” - recenzja]

„Widma” to jak dotąd najambitniejsza powieść Łukasza Orbitowskiego, imponująca rozmachem i brawurą. Znawca i popularyzator popkultury maści wszelakiej proponuje w niej wciągającą zabawę w zmyślanie – tego, jak mogłaby wyglądać historia Polski, gdyby tylko poprzestawiać kilka jej elementów. Intrygujący popis wyobraźni, nie zawsze trzymanej w ryzach.

Łukasz Orbitowski
‹Widma›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
60,0 (0,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWidma
Data wydania22 marca 2012
Autor
Wydawca Wydawnictwo Literackie
ISBN978-83-08-04774-3
Format544s. 145×205mm
Cena44,90
Gatunekfantastyka, groza / horror
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Historyczna układanka rozłożona na kartach najnowszej książki autora „Świętego Wrocławia” ma swój początek pierwszego sierpnia 1944 roku. Warszawa szykuje się do powstania, polscy konspiratorzy gromadzą broń i w podnieceniu wyczekują sygnału na rozpoczęcie zmagań. Dochodzi do pierwszej konfrontacji, obie strony celują do siebie z karabinów i… nic się nie dzieje. Jakby za sprawą rzuconej klątwy naboje nie chcą opuścić magazynków, granaty nie wybuchają, czołgi i miny okazują się niegroźne – skonsternowani Polacy i Niemcy dębieją, nikt nie wie jak się zachować w tych niespodziewanych okolicznościach.
Warszawa wychodzi z wojny bez szwanku, nie zostaje zniszczona w wyniku walk – jedynie nieliczni Polacy są świadkami podniebnego spektaklu, batalii stoczonej pomiędzy oddziałami aniołów i demonów, bijących się ponad głowami niedoszłych powstańców o losy narodu. Wtedy też rodzi się legenda Cudu Dnia Pierwszego, mistycznego wydarzenia, czczonego z religijno-mesjanistycznym zapałem, które otwiera nowy rozdział w historii Rzeczypospolitej Polskiej. Nowy, ale wcale nie tak inny, jak można by się tego spodziewać.
„Widma” to powieść roztaczająca wizję alternatywnego biegu dziejów, w specyficzny sposób adaptująca cechy fantastyki historycznej. To książka oparta z jednej strony na dogłębnym researchu zapewniającym przekonujące odmalowanie realiów powojennej Polski, a z drugiej – za sprawą wytrychów typowych dla fantastyki – modelująca świat przedstawiony wedle autorskich pomysłów, jego wyobrażeń o tym, co zmieniłoby się w Polsce, a co pozostałoby takie samo. Warszawa wychodzi cało z wojny za sprawą paktu z diabłem (choć nie do końca – nie będę zdradzał więcej) zawartego przez młodą Basię Drapczyńską, fakt mający kolosalne znaczenie dla stolicy – dla kraju jednak mniejsze, w powojennym układzie politycznym Polska zostaje bowiem państwem komunistycznym. Wszelkie zmiany dokonane w historii mają wymiar kosmetyczny, będąc wynikiem „nowych” okoliczności, np. Nowa Huta powstaje na obrzeżach Warszawy, a sprezentowany miastu Pałac Kultury nie zostaje wybudowany w centrum, ale w innej lokalizacji. Polska lat 50. to nadal państwo dotknięte reżimem komunistycznym, stalinowskim terrorem odmalowanym w najczarniejszych barwach. Orbitowski przedstawia interesujące podejście do historii alternatywnej jako konwencji literackiej; nawet zmiana tak istotnego wydarzenia (powstanie nie dochodzi do skutku) nie wykoleja następstwa dziejów, wszystko toczy się narzuconym rytmem. W tym przeświadczeniu zawarta jest spora doza pesymizmu, albo realizmu właśnie, ujętej w formę fabularną argumentacji na rzecz poglądu, że jakakolwiek zmiana biegu historii zawsze okaże się pozorna i koniec końców ułomna – w tym sensie „Widma” odczytać można jako powieść antygdybologiczną, uspokajające zapewnienie, że nie ma się co miotać, zaklinać historii, snuć wizje i kłócić się o niedoszłe scenariusze; wszystko to na nic.
Tak zarysowany świat zaludnia Orbitowski galerią postaci po części zmyślonych, a po części prawdziwych. Poza wszystkim „Widma” to naprawdę solidna powieść obyczajowa, napisana z werwą i dojrzałością opowieść o tym, jak pokręcone mogą być biografie ludzi wrzuconych w wir historycznych przemian. Smaczku dodaje fakt, że pisze autor o pokoleniu, które prawie w całości zginęło podczas powstania. Na pierwszy plan wysuwa się związek Krzysztofa Kamila Baczyńskiego i jego żony Basi, odmalowane w ciemnych barwach studium rozpadu miłości; pozwalając im przeżyć wojnę, Orbitowski dokonuje swoistej reinterpretacji legendy młodego poety. Baczyński nie potrafi odnaleźć się w nowej szarej rzeczywistości Polski Ludowej – ze świetnie zapowiadającego się poety przemienia się Krzyś w zagubionego, przygnębiająco karykaturalnego pisarza dłubiącego w estetyce socrealistycznej, przez lata pracującego nad stworzeniem przejmującej powieści o losie ludu pracującego. Basia z kolei prowadzi w mieszkaniu bibliotekę osiedlową, próbując utrzymać w ryzach szalejące ego męża, człowieka złamanego, wieczorami topiącego smutki w kielichu w towarzystwie literackiej śmietanki Warszawy. Podczas jednej z popijaw Krzyś poznaje Hanię, młodą i atrakcyjną mistrzynię pływacką, w której zakochuje się po uszy. Historia tragicznego trójkąta miłosnego staje się naczelnym wątkiem organizującym fabułę powieści, stanowiąc przy tym największą zaletę „Widm”; jedne z błyskotliwszych fragmentów książki traktują o drugiej największej muzie Baczyńskiego, jego matce Stefanii, i jej beznadziejnej walce o wpływ na życie już niemal czterdziestoletniego poety. W ogóle to właśnie kobiety okazują się właściwymi bohaterkami powieści Orbitowskiego, najpełniej zrealizowanymi postaciami – złożone i wielowymiarowe, naznaczone tragizmem wybranki Krzysia przyciągają uwagę, szczególnie w porównaniu z nijakim Baczyńskim (z czasem coraz bardziej denerwującym – swoją drogą wybitnie udana kreacja bohatera kompletnie niesympatycznego).
Nie mniej ciekawy wątek stanowi para Janka i Wiktora, dawnych kolegów z czasów okupacji, którzy w nowej rzeczywistości odnajdują się po przeciwnych stronach ideologicznej barykady. Pierwszy to męczennik, ofiara bezwzględnego systemu, karmiący się na równi ideałami jak i wizjami dyktowanymi przez popadający w obłęd umysł, drugi zaś świetnie odnajduje się w Polsce powojennej, bezkrytycznie przyjmując rolę oprawcy, brutalnego tropiciela rządowych wrogów; zestawienie idealizmu z konformizmem, choć pozornie może się wydawać zanadto uproszczone i przejaskrawione, z czasem zatrze się, ukazując głębię, dzięki której udaje się Orbitowskiemu ciekawie opowiedzieć o przeróżnych dylematach oraz trudnej walce o zachowanie wartości w zmieniającej się rzeczywistości.
Chociaż są „Widma” bez wątpienia najbardziej złożoną i dojrzałą książką Orbitowskiego, dowodem na jego nieustający rozwój jako pisarza sytuującego się w przestrzeni pomiędzy fantastyką a głównym nurtem (jeśli kogokolwiek bawią tego typu podziały), nie są niestety powieścią doskonałą. Największy zarzut dotyczy niepotrzebnego rozdymania powieści, ujawniającego przez to rozdźwięk pomiędzy częścią pierwszą, obyczajową, w której kreśli autor portrety poszczególnych osobników, oraz drugą, powracającą znów do konwencji fantastyki ubarwionej elementami grozy. Za sprawą działań bohaterów zostaje zerwana umowa, na mocy której Warszawa ocalała z zawieruchy wojennej, czego konsekwencją jest gwałtowna „naprawa” rzeczywistości, sterowane przez niewiadome siły i ku nieokreślonemu celowi przerażające przeobrażenie stolicy, niejako „naprostowanie” jej losu. Tu ujawnia się umiłowanie autora dla estetyki makabry i horroru, niekwestionowany talent do odmalowywania scen grozy (np. przerażający epizod w kanałach) zdaje się jednak brać górę nad wyczuciem – zbytnie epatowanie opisami rozpadającej się Warszawy, przez którą w nieskończoność wędrują bohaterowie, nie współgra z ogólną tonacją powieści. Szczególnie czytając końcowe fragmenty powieści, ostatnie sto stron, odczuwałem niezrozumiały do końca dysonans. Świetnie poprowadzone poszczególne wątki (osobistych konfliktów, miłości i zdrady, szaleństwa i wierności) dzięki którym bohaterowie wyrwali się z szablonów i stereotypów, po nagłym wtłoczeniu tychże postaci w zgraną (bądź co bądź) konwencję, zatracił sens i głębię. Fabuła zbytnio ciąży ku popkulturowej schematyczności (choćby obowiązkowa konfrontacja ze sprawcą całego złą), co prawda świadomie zastosowanej, ale jednak niewspółgrającej z pierwszą połową książki. Na szczęście samo zakończenie sprawnie łączy rozproszone wątki, oprócz rozwiązania akcji proponując także głębszą refleksję nad naturą historii, a przede wszystkim specyficznym miejscu, jakie zajmuje Polska. Być może „Widma” zanadto grzeszą brakiem konsekwencji, nadmiarem pomysłów nie w pełni zrealizowanych – ale w końcowej ocenie nie umniejsza to wartości powieści, której ambicje i odwagę należy docenić.
koniec
24 kwietnia 2012

Komentarze

24 IV 2012   22:28:11

Zapowiada się świetnie, wydaje mi się, że się skuszę.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Spektaklu akt drugi
Beatrycze Nowicka

30 XI 2021

„Dziesięć Żelaznych Strzał” – kolejny tom cyklu Sama Sykesa o Sal Kakofonii – uważam za lepszy od pierwszego.

więcej »

Na wysokich obrotach
Joanna Kapica-Curzytek

29 XI 2021

Rezolutna Jaga, młoda czarownica, musi stawić czoło bandzie zmorów i uratować uprowadzonych rodziców. Powieść „Jaga i dom na orlich nogach” nie pozwala się nudzić i z humorem prowadzi młodych czytelników do granic wyobraźni.

więcej »

Urok małych książek: Sęp też człowiek
Wojciech Gołąbowski

27 XI 2021

Badacze uważają, że butlonosy nadają sobie imiona – określone dźwięki – i pamiętają o nich nawet po 20 latach rozłąki. Słonie urządzają pogrzeby zmarłym członkom stada, mają także swoje cmentarzyska, na które się udają, czując zbliżający się koniec. Czy tylko ludzie są obdarzeni inteligencją?

więcej »

Polecamy

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)

Stulecie Stanisława Lema:

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja czyta: Październik 2016
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Ersatz duszy
— Iwona Michałowska

Byk kształtuje świadomość
— Mieszko B. Wandowicz

Ogień historii, ogień pop-u
— Paweł Micnas

Esensja czyta: Listopad 2010
— Jędrzej Burszta, Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek , Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski

Gęsta proza historyczno-fantastyczna
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Maj-czerwiec 2009
— Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Daniel Markiewicz, Joanna Słupek, Agnieszka Szady, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Wrocław w anegdocie
— Michał Foerster

Świetny Wrocław
— Jędrzej Burszta

Ostatni romantycy
— Michał Kubalski

Tegoż autora

Dym/nie-dym i polarne niedźwiedzie na tropikalnej wyspie
— Konrad Wągrowski, Jędrzej Burszta, Marcin T.P. Łuczyński, Karol Kućmierz

O malarstwie i rewolucji
— Jędrzej Burszta

Cień dawnej świetności
— Jędrzej Burszta

Szaleństwo na zamku Gormenghast
— Jędrzej Burszta

Nadduszo, zlituj się!
— Jędrzej Burszta

Czarownica jaka jest, każdy widzi…
— Jędrzej Burszta

Michel Houellebecq, pisarz
— Jędrzej Burszta

W tym szaleństwie nie ma metody
— Jędrzej Burszta

Żony i mężowie
— Jędrzej Burszta

California Dreamin’
— Jędrzej Burszta

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.