Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Jonathan Carroll
‹Kobieta, która wyszła za chmurę›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKobieta, która wyszła za chmurę
Data wydania8 maja 2012
Autor
PrzekładJacek Wietecki
Wydawca Rebis
ISBN978-83-7510-861-3
Format184s. 128×197mm; oprawa twarda
Cena29,90
Gatunekfantastyka, groza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Bez (dłuższej) formy
[Jonathan Carroll „Kobieta, która wyszła za chmurę” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Niedawno na swoim blogu Jonathan Carroll stwierdził, że pisanie krótkich opowiadań pozwala mu oderwać się od powieści, nad którą aktualnie pracuje i oczyścić umysł. To świetnie. Gorzej, że komfort pisarza nie idzie tu w parze z komfortem czytelnika biorącego do ręki nowy zbiór, zatytułowany „Kobieta, która wyszła za chmurę”.

Daniel Markiewicz

Bez (dłuższej) formy
[Jonathan Carroll „Kobieta, która wyszła za chmurę” - recenzja]

Niedawno na swoim blogu Jonathan Carroll stwierdził, że pisanie krótkich opowiadań pozwala mu oderwać się od powieści, nad którą aktualnie pracuje i oczyścić umysł. To świetnie. Gorzej, że komfort pisarza nie idzie tu w parze z komfortem czytelnika biorącego do ręki nowy zbiór, zatytułowany „Kobieta, która wyszła za chmurę”.

Jonathan Carroll
‹Kobieta, która wyszła za chmurę›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKobieta, która wyszła za chmurę
Data wydania8 maja 2012
Autor
PrzekładJacek Wietecki
Wydawca Rebis
ISBN978-83-7510-861-3
Format184s. 128×197mm; oprawa twarda
Cena29,90
Gatunekfantastyka, groza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Pisarstwo Carrolla jest wyjątkowe. Próbowano je już wtłoczyć chyba we wszystkie możliwe ramy – od realizmu magicznego, przez fantastykę, po horror. Autor dorobił się stylu tak specyficznego, że właściwie trzeba by było stworzyć dla niego osobną szufladkę. Jego cechy charakterystyczne to przede wszystkim mieszanie realności z magią, pomysłowe, aczkolwiek często bardzo ryzykowne rozwiązania fabularne, wpadające w grafomanię opisy oraz przepełnione tajemniczością wątki miłości i przemijania. Ukazujący się właśnie zbiór nowelek jest destylatem wszystkich tych właściwości. I wcale nie wychodzi mu to na dobre.
Opowiadań jest dwanaście, tomik nie liczy nawet dwustu stron, nietrudno więc się domyślić, że mamy do czynienia z miniaturami w pełni zasługującymi na swoje miano. Z typowej dla Carrolla powieściowej formy zostaje właściwie sam pomysł. Niemal odarty z fabuły – a właściwie z jej realistycznej części – częściej konsternuje niż zachwyca. Spora część nowelek przypomina pstryknięcie palcami – zauważalne, ale niespecjalnie pobudzające do myślenia czy pozostające w pamięci. Ot, pisarz porusza się w znanych sobie rejonach, przeważnie nie wyciska z pomysłu zbyt wiele i zamyka rozdział, ucieka do kolejnej miniatury.
Co zaskakujące, najjaśniejszymi punktami zbioru okazują się dwa w pełni realistyczne opowiadania. Wówczas Carroll ujawnia się najpełniej jako spostrzegawczy obserwator codzienności, jakim z pewnością jest. W „Elizie Bandzior” czyni celne uwagi na temat ludzkiej psychiki – pragnienia bycia zauważonym, ceny, jaką jesteśmy w stanie płacić za jego spełnienie. Z kolei „Verdan” dotyka problemu pamięci, wspomnień po utracie bliskiej osoby, tego, jak spoglądamy na tę część naszego życia, która już odeszła. Wątek przepracowywania historii przez ludzką pamięć jest interesujący i nie miałbym nic przeciwko temu, by to właśnie „Verdan” okazał się tym opowiadaniem, które Carroll, co zapowiada, wykorzysta jako pierwszy rozdział jednej z kolejnych książek.
Biorąc jednak pod uwagę całość zbioru, krótka forma nie służy pisarzowi. Przeszkadza olbrzymia skrótowość, parokrotnie irytuje niewykorzystanie ciekawego konceptu. Przykładowo „Arka Noego” ledwie kreśli zarys historii, pomysł na postapokalipsę, z którego mógłby skorzystać jakiś twórca literatury SF. Bo coś z przedstawiciela science-fiction Carroll ma w sobie również, choć na swoim blogu stwierdza, że najważniejszym kryterium jest to, czy pisarz jest dobry. Niestety jeśli wziąć pod uwagę tylko jego najnowsze dokonanie, trzeba by udzielić odpowiedzi przeczącej.
Carroll ma w Polsce rzesze fanów i ci z pewnością po ten zbiór sięgną. Pozostali powinni trzymać się od niego z daleka. Istnieje mnóstwo (nie przesadzam!) lepszych sposobów na rozpoczęcie przygody z twórczością Amerykanina. „Dziecko na niebie”, „Kraina Chichów” czy „Śpiąc w płomieniu” to tylko niektóre z nich.
koniec
10 maja 2012

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Coś się dzieje
Joanna Kapica-Curzytek

23 I 2022

„Zostaw świat za sobą” amerykańskiego pisarza to kameralna proza psychologiczna z motywami postapo. Co się wydarzy, gdy konieczność zaufania obcym ludziom to ostatnia rzecz, która pozostała?

więcej »

Gorzka czekolada
Beatrycze Nowicka

22 I 2022

„Piekarnia czarodzieja” Gu Byeong Mo okazała się książką ciekawą i skłaniającą do przemyśleń.

więcej »

PRL w kryminale: Pamflet na środowisko filmowe
Sebastian Chosiński

21 I 2022

Barbara Gordon – jedna z najlepszych autorek peerelowskich „powieści milicyjnych” – była doskonałą obserwatorką. Jak mało które z jej koleżanek bądź kolegów po fachu potrafiła podglądać rzeczywistość. Dlatego jej książki mają tak dobrą podbudowę obyczajową. Nie inaczej jest w „Ćmach”, których bohaterami są artyści z różnych dziedzin: reżyserzy, aktorzy, pisarze, tancerka i scenografka. Obstawiajcie, kto zginie!

więcej »

Polecamy

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo

Stulecie Stanisława Lema:

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo
— Mieszko B. Wandowicz

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Carrolla stać na więcej
— Joanna Kapica-Curzytek

Opowiedz mi swój sen
— Joanna Kapica-Curzytek

Czytając Carrolla
— Daniel Markiewicz

Między Marquezem a brzegiem rozlewiska
— Daniel Markiewicz

Bynajmniej nie wrzątek
— Daniel Markiewicz

Blogiem w czytelnika
— Daniel Markiewicz

U Carrolla bez zmian
— Tomasz Kujawski

Kraina Carrolla
— Tomasz Kujawski

Strefa Carrolla
— Michał Młotek

Tegoż autora

Zapomną o nas
— Daniel Markiewicz

Mistrzostwo formy
— Daniel Markiewicz

Walc nasz (zbyt) powszedni
— Daniel Markiewicz

Odmienne stany moralności
— Daniel Markiewicz

Czytając (dobre) science fiction
— Daniel Markiewicz

Całodobowe szczęście
— Daniel Markiewicz

Nieustające wakacje
— Daniel Markiewicz

Trudna miłość
— Daniel Markiewicz

Szeptanie traumy
— Daniel Markiewicz

Magiczna apokalipsa
— Daniel Markiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.