Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 października 2018
w Esensji w Esensjopedii

Cormac McCarthy
‹Suttree›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSuttree
Tytuł oryginalnySuttree
Data wydania3 listopada 2011
Autor
PrzekładMaciej Świerkocki
Wydawca Wydawnictwo Literackie
ISBN978-83-08-04772-9
Format664s. 125×195mm
Cena42,90
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 36,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

O świecie, gdzie na co dzień gwałci się arbuzy

Esensja.pl
Esensja.pl
W „Suttreem” Cormaca McCarthy′ego bohaterowie właściwie nie zabijają się nawzajem, a jeśli już, to nieumyślnie. Owszem, są zabijane, z różnych powodów, żółwie, gołębie, szczury i nietoperze, ale to jednak całkiem inne zabijanie.

Mieszko B. Wandowicz

O świecie, gdzie na co dzień gwałci się arbuzy

W „Suttreem” Cormaca McCarthy′ego bohaterowie właściwie nie zabijają się nawzajem, a jeśli już, to nieumyślnie. Owszem, są zabijane, z różnych powodów, żółwie, gołębie, szczury i nietoperze, ale to jednak całkiem inne zabijanie.

Cormac McCarthy
‹Suttree›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSuttree
Tytuł oryginalnySuttree
Data wydania3 listopada 2011
Autor
PrzekładMaciej Świerkocki
Wydawca Wydawnictwo Literackie
ISBN978-83-08-04772-9
Format664s. 125×195mm
Cena42,90
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 36,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Za zwłoki nietoperza da się dostać dolara, a żółwia można zjeść. Co prawda gotuje się kilka godzin, lecz warto poczekać: dla nadrzecznych biedaków jest prawdziwym przysmakiem. Najpewniej nie aż takim jak whisky Stare Czasy, ta jednak, w odróżnieniu od gadziego mięsa, potrafi zaszkodzić.
Cornelius Suttree pije niekiedy Stare Czasy, ale częściej wybiera inne trunki. Nie jest wybredny, chociaż z pewnością wie o sztuce odżywiania więcej niż grono jego znajomych. Suttree bowiem był niegdyś człowiekiem przyzwoitym, a zanim zamieszkał na pokładzie lichej barki, kształcił się, dobrze ożenił i nie gorzej zapowiadał. Teraz wszakże łowi ryby, stara się przeżyć kolejne zimy – bardziej z przyzwyczajenia niż z przekonania – wolne chwile spędza zaś w spelunach: wśród włóczęgów, pań i panów z przerostem momentu towarzyskiego, drobnych szuj i małych gnid.
Ludzie, podobnie jak sporo, jeśli nie większość zwierząt, mają zadziwiającą zdolność do unikania zagrożeń o włos. Najpewniej znacznie częściej, niż zwykle podejrzewamy, od poważnych wypadków dzielą nas kroki albo okamgnienia; a my nie tylko wychodzimy z tarapatów bez szwanku, ale i nie zdążamy zdać sobie z nich sprawy. Towarzysze Suttree’ego jeden za drugim tracą wszak zdrowie lub życie – istnieje takie tempo narażania się, przy którym niepodobna trwać w całości. Nie ma więc nic osobliwego w tej serii śmierci i uszkodzeń: ot, w nadrzecznym świecie na co dzień dzieje się tak, a nie inaczej.
Można naderwać ucho w bójce i można się otruć, można nazbyt śmiało eksperymentować z dynamitem albo zginąć pod kamiennym osuwiskiem. Życie jest tu mniej cenione (a żałoby krótkie), nie stąd jednak, że częściej się kruszy; prędzej z tego powodu, iż przynosi z sobą niewiele dobrego. Suttree tymczasem, wychodźca z lepszych miejsc, wydaje się uzależniony od okoliczności, w których nie może stracić dużo, i dlatego bywając tu i ówdzie, mając te i owe szanse, ostatecznie wciąż wraca nad rzekę.
Zresztą slumsy Knoxville – bo tam toczy się akcja – nie są najgorszym z wyobrażalnych przytułków: sporo w nich lichoty, łajdactwa nawet, ale niewiele okrucieństwa, jeżeli okrucieństwo pojąć wąsko. Umieranie wydarza się niejako przypadkiem bądź przy okazji. Co prawda pojawiają się też trupy zastrzelone z rozmysłem, lecz zabójcy nie odgrywają w powieści istotnej roli; są tylko wspominani, a i to nie zawsze, przeto trudno właściwie uznać ich za bohaterów książki. Bohaterowie robią wiele złego z gnuśności lub nieokrzesania, jeszcze więcej z głupoty, atoli nie mordują ani nie gwałcą; pewien niefrasobliwy młodzieniec gwałci arbuzy, ale to jednak całkiem inne gwałcenie.
Może się tu zdać, że skoro pisarz rzadko kiedy przydaje swym postaciom metodyczną podłość, to szuka dla nich usprawiedliwienia. Tymczasem „Suttree”, chociaż napełnia współczuciem, a w pewnym stopniu także zrozumieniem, wcale przy tym nie przedstawia życiowych rozbitków w korzystnym świetle. Po prostu McCarthy zajmuje się tutaj doznawaniem krzywdy, lecz celowym jej wyrządzaniem już nie, jakby wbrew przyzwyczajeniom swoim i czytelników.
W ogóle sporo „Suttree’ego” spośród dzieł Amerykanina wyróżnia. Najdłuższa jego książka i, mimo licznych niejasności, najmniej umowna, jest też najjawniej komiczna, choć gdy trzeba – budzi grozę lub zadumę. Bawią barwne postacie, niekiedy epizodyczne, bawią dialogi i zrządzenia losu, jednak ów nastrój nagle umyka, by wracać w niespodziewanych okolicznościach; powieść zdaje się emocjonalnie rozchwiana, niezrównoważona wręcz, i taka bodaj powinna być historia świata, gdzie największą atencją cieszą się tytułowy wykolejeniec oraz złowieszcza murzyńska czarownica. Zresztą śmiech przy „Suttreem” to zazwyczaj śmiech nie przed, lecz w trakcie lub po tragedii, kiedy już nic lepszego nie pozostaje.
McCarthy jak zawsze nie wyróżnia dialogów, jak zwykle też pisząc z klasyczną prostotą, skręca znienacka w wyszukane porównania i archaizacje, ukrywa między wierszami diaboliczny humor, ale również częstuje grubym słowem. A jednak w książce, zachwycającej stylem, brakuje charakterystycznych dla pisarza skrajności. Bez minimalizmu „Drogi”, bez brutalności „Krwawego południka”, bez nieprzełożonych hiszpańskich dialogów rodem z „Trylogii pogranicza”, wreszcie, by zostawić już względy warsztatowe, bez dotykalnego czystego zła, zamkniętego czy to w postaciach trójcy z kart „W ciemność” lub Holdena, czy to, niczym w „Drodze”, w materii całego niemal zewnętrznego świata, „Suttree”, jak często wielka literatura, przygląda się małości – i ukazuje ją na tyle wyraziście, by przykładny czytelnik sam sobie zadał pytania. Zaistnienie i treść odpowiedzi to już najpewniej rzecz osobistego usposobienia.
W pewnej chwili na drodze Suttree’ego staje oczytany w Piśmie pasterz kóz, który rozmyśla o czekającej go po śmierci rozmowie z Chrystusem. Dobrze będzie, mówi koźlarz, mieć wówczas coś do powiedzenia. Chciałby przeto zapytać o Łazarza: czemu Jezus wyrządził mu taką przykrość i przywrócił do życia, skoro martwemu z pewnością było lepiej? O tym jednak, czy rozmowa doszła do skutku i czy pasterz dał się przekonać, Cormac McCarthy nie wspomina ani słowem.
koniec
22 czerwca 2012

Komentarze

22 VI 2012   18:02:53

Studencki portfel świeci pustkami, a tu w planach jeszcze "Przeprawa" i "Cities of the Plain". No i oczywiście "Suttree" do nadrobienia. Na chwilę obecną McCarthy jest na szczycie listy zakupów - teraz tylko kasa... :)

29 VI 2012   15:41:12

Redakcja na pewno cieszy się wzrostem zdolności matematycznych współczesnej młodzieży, szczególnie w dniu rozdania świadectw ;-)

Prawda, redakcjo?

02 VII 2012   13:55:05

Redakcja od zawsze bezlitośnie tępi wszelkie niemerytoryczne komentarze, zwłaszcza spam i wycieczki osobiste.

02 VII 2012   14:04:55

I słusznie, tylko jeszcze mój komentarz należałoby dla porządku usunąć, bo bez tych wszystkich wykwitów produktów współczesnej edukacji jest trochę odczapowy ;-)

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Ośmiornicą być
Joanna Kapica-Curzytek

16 X 2018

Co się zdarzy, gdy nurkujący filozof spotka się z oko w oko z ośmiornicą? Ta popularnonaukowa książka „Inne umysły. Ośmiornice i prapoczątki świadomości” próbuje wniknąć w stan umysłu głowonogów.

więcej »

Krótko o książkach: Rzeki Londynu
Beatrycze Nowicka

15 X 2018

Napisano już sporo urban fantasy, których akcja toczyła się w stolicy Wielkiej Brytanii. Na ich tle „Rzeki Londynu” Bena Aaronovitcha nie prezentują się szczególnie efektownie.

więcej »

Mała Esensja: Niepowtarzalna okazja
Marcin Mroziuk

14 X 2018

W „Tajemnicy zamku” nie tylko możemy poznać nowy zakątek Valleby, ale również jesteśmy świadkami rozwikłania przez Lassego i Maję kolejnej zagadki kryminalnej. Co ważne, tym razem czarne charaktery miały rzeczywiście dość oryginalny pomysł na wzbogacenie się. Z pewnością więc nowa książka Martina Widmarka nie rozczaruje wiernych czytelników „Biura Detektywistycznego Lassego i Mai”.

więcej »

Polecamy

W odmętach miasta bez dna

Przeczytaj to jeszcze raz:

W odmętach miasta bez dna
— Miłosz Cybowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 10 i 12
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 9 i 11
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 7 i 8
— Wojciech Gołąbowski

Ogień nie do ugaszenia
— Dominika Cirocka

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 5 i 6
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 3 i 4
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 1 i 2
— Wojciech Gołąbowski

Człowiek, który widzi
— Anna Nieznaj

Przemiana fazowa
— Anna Nieznaj

Zobacz też

Tegoż twórcy

Cudzego nie znacie: Świat na żywo jest nie do przyjęcia
— Mieszko B. Wandowicz

Nie ma takich na świecie, ale bywają w nas
— Mieszko B. Wandowicz

W tym dobrym świecie żyli źli ludzie
— Mieszko B. Wandowicz

Cudzego nie znacie: Sowy płaczą nad okrutnym światem
— Mieszko B. Wandowicz

Esensja czyta: Październik-listopad 2009
— Jędrzej Burszta, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Marcin T.P. Łuczyński, Joanna Słupek, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski, Krzysztof Wójcikiewicz

Esensja czyta: Maj-czerwiec 2009
— Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Daniel Markiewicz, Joanna Słupek, Agnieszka Szady, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Marzec-kwiecień 2009
— Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Joanna Słupek, Konrad Wągrowski

Fotografia zbrodni
— Michał Foerster

Esensja czyta: III kwartał 2008
— Michał Foerster, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Daniel Markiewicz, Paweł Sasko, Konrad Wągrowski, Marcin T. P. Łuczyński

Podróż zimowa
— Michał Foerster

Tegoż autora

O nienawiści; oraz o tym, szczo treba robyty z Lachamy
— Mieszko B. Wandowicz

O niedoskonałościach perfekcji
— Mieszko B. Wandowicz

Powieść o uciekaniu
— Mieszko B. Wandowicz

Dziwne owoce we wrocławskiej synagodze
— Mieszko B. Wandowicz

Mizantropia i makolągwy
— Mieszko B. Wandowicz

Byk kształtuje świadomość
— Mieszko B. Wandowicz

W Geisterwelcie wilki łypią inaczej
— Mieszko B. Wandowicz

Boga najlepiej żuć powoli
— Mieszko B. Wandowicz

Ostatnie słowo zimy
— Mieszko B. Wandowicz

Taniec ze smokiem
— Mieszko B. Wandowicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.