Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 8 grudnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Philip K. Dick
‹Trzy stygmaty Palmera Eldritcha›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTrzy stygmaty Palmera Eldritcha
Tytuł oryginalnyThe Three Stigmata of Palmer Eldritch
Data wydania26 czerwca 2012
Autor
PrzekładZbigniew A. Królicki
Wydawca Rebis
ISBN978-83-7510-922-1
Format296s. 155×230mm; oprawa twarda
Cena47,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 43,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Boga najlepiej żuć powoli
[Philip K. Dick „Trzy stygmaty Palmera Eldritcha” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Proszę sobie wyobrazić odwróconą transsubstancjację. Taką, że zamiast pokarmu przeistoczeniu podlega wszystko wokół niego: cały świat, łącznie z osobą przyjmującą sakrament. To – oraz wiele innych osobliwości – przyszło do głowy Philipowi K. Dickowi, czemu dał wyraz we właśnie wznowionych „Trzech stygmatach Palmera Eldritcha”.

Mieszko B. Wandowicz

Boga najlepiej żuć powoli
[Philip K. Dick „Trzy stygmaty Palmera Eldritcha” - recenzja]

Proszę sobie wyobrazić odwróconą transsubstancjację. Taką, że zamiast pokarmu przeistoczeniu podlega wszystko wokół niego: cały świat, łącznie z osobą przyjmującą sakrament. To – oraz wiele innych osobliwości – przyszło do głowy Philipowi K. Dickowi, czemu dał wyraz we właśnie wznowionych „Trzech stygmatach Palmera Eldritcha”.

Philip K. Dick
‹Trzy stygmaty Palmera Eldritcha›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTrzy stygmaty Palmera Eldritcha
Tytuł oryginalnyThe Three Stigmata of Palmer Eldritch
Data wydania26 czerwca 2012
Autor
PrzekładZbigniew A. Królicki
Wydawca Rebis
ISBN978-83-7510-922-1
Format296s. 155×230mm; oprawa twarda
Cena47,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 43,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Bóg nie szepcze między konarami drzew. Jego głosu z niczym nie można pomylić. Ci, którzy słyszą Jego głos, padają na kolana, ich dusze pękają i płaczą do Niego, i nie ma w nich strachu, a tylko dzikość serca biorąca się z tęsknoty.
Cormac McCarthy, „Przeprawa”
„Trzy stygmaty Palmera Eldritcha” zdają się – równie albo i bardziej heretycką – polemiką z objawieniem bohatera „Przeprawy”. Co prawda McCarthy napisał swoją powieść 30 lat później, ale w świecie przedstawionym przez Dicka to żaden kłopot: wydarzenia z przyszłości wpływają tu na ludzkie zachowania. A różne poziomy rzeczywistości, właściwie niepoliczalne, przeplatają się z sobą i nie wiadomo, co jest prawdą, a co fantazją. Czemuż więc sam autor nie miałby kłócić się z postacią z książki powstałej po jego śmierci? Wszak przyświecają mu myśli zgoła przeciwne do słów McCarthy′ego: że Bóg może kryć się wszędzie, że nigdy nie wiadomo, czy to On, czy raczej Szatan, że lepiej lekkomyślnie nie pragnąć z Nim kontaktu, wreszcie, że sprzeciw jest możliwy – gorzej ze skutecznością – i że jest się czego bać.
Tytuł powieści nie wprowadza bowiem w błąd: to jeden z najbardziej „teologicznych” utworów Dicka. Jeszcze nie „Valis”, bo i w latach 60. Bóg nie objawiał się autorowi z taką mocą jak później, ale już przesiąknięty pytaniami o zbawienie, epifanie i obecność sił wyższych w naszej codzienności. Zaproszeniem do raju, a może zaproszeniem na egzekucję, są tutaj narkotyki: najpierw Can-D, pozwalający żyć życiem dwójki wyidealizowanych bohaterów, na trzeźwo widocznych jako małe lalki w odpowiednim zestawie, potem konkurencyjny Chew-Z, dający zgoła większe możliwości. Już co do pierwszej z używek trwają spory, czy biorący tylko śnią o byciu Perky i Waltem, czy rzeczywiście się w nich przeistaczają. Chew-Z każe zadać więcej pytań. Może to w istocie bramy lepszego świata i niepowtarzalna szansa na podróż między tym a owym uniwersum, może zaś pokusa, która nikomu nie wyjdzie na dobre; może sprzedawcy używki – Palmerowi Eldritchowi – bliżej do diabła niż do zbawcy, może jednak to do Boga lepiej niż wizerunek poczciwego staruszka pasuje obraz złowieszczego androida ze sztucznymi oczami, ręką i uzębieniem. Po zażyciu Chew-Z wpada się w świat wyobrażeń, ale nie tylko własnych – wciąż pozostaje się pod niejasną kontrolą Eldritcha, który zjawia się w dowolnym momencie pod swoją lub obcą postacią. Wolno przeżywać raz jeszcze wydarzenia minione, aż pójdą tak, jak powinny, wolno porozmawiać ze starszą wersją siebie. Przy odpowiedniej dawce podróż właściwie się nie kończy, przez okamgnienie da się przeżyć lata. Czy jednak śni się własny sen, czy cudzy, czy może w ogóle jest się śnionym? Czy są do pomyślenia wyobrażenia, które odczuwają? „Ci, do których On przemówił, nie mogą już żyć bez Niego”, powiada chwilę później kaznodzieja z „Przeprawy”. To zgadza się i u Dicka: po wyjściu z transu Chew-Z nie ma pewności, czy ów minął naprawdę, czy może istota kryjąca się pod nazwiskiem tytułowego bohatera już zawsze będzie budowała nowe iluzje.
Amerykański pisarz w fikcyjnej, niepozbawionej dowcipu formie poważnie zastanawia się nad tym, czy możemy cokolwiek wiedzieć, jak daleko muszą sięgać złudzenia, czy mamy jakąkolwiek władzę nad sobą, czy też jesteśmy tylko marionetkami. Czy da się wydłubać dziurę w warstwie pozorów i czy dobrze to, czy źle. Czy jakiekolwiek życie wieczne wyobrażalne przez człowieka byłoby do zniesienia. „Trzy stygmaty Palmera Eldritcha” to od początku do końca książka „czy” i „może”; rzecz o tym, że pewność nie istnieje.
Poruszenie owych kwestyj umożliwia fabuła osnuta wokół walki między rozprowadzającym Chew-Z Eldritchem a producentem starego narkotyku – Leo Bulerem. Równolegle snuje autor bardziej kameralny wątek: opowieść o losach i osobistych zawirowaniach Barneya Mayersona, nadwornego jasnowidza w Bulerowskiej ekipie. To wszystko zaś w dystopijnym świecie jutra. Są przeto podróże międzygwiezdne i statek rozbity na Plutonie, jest kolonizacja Marsa i uciskający system. Jest również serwowana przez pewnego niemieckiego doktora usługa, która pozwala pokonać kilka stadiów ewolucji i przepoczwarzyć się w komiczną istotę o wielkim mózgu (dzięki czemu procesy myślowe nabierają takiej głębi, że można zwątpić, czy tzw. „baniogłowi” to wciąż Amerykanie). Jednak wizja przyszłości, raczej bez naukowych pretensyj, blednie wobec tajemnic napełniających rozpaczą i trwogą: nieodzownej niepewności Boga, siebie oraz świata wokół. Choćby dlatego warto sięgnąć po klasyczną powieść Dicka i trochę się przestraszyć – bo założyć, że autor był po prostu utalentowanym wariatem, to dopiero głupota lub szaleństwo.
koniec
20 lipca 2012

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Uszczęśliwić wszystkie dzieci
Joanna Kapica-Curzytek

8 XII 2019

„Życie i przygody świętego Mikołaja” to zbiór pięknych, pełnych magii opowieści wyjaśniających, skąd wziął się Mikołaj i bożonarodzeniowe tradycje.

więcej »

Rozświetlić zimowe dni
Joanna Kapica-Curzytek

6 XII 2019

„Nieświęty Mikołaj” spełni nasze oczekiwania, jeśli akurat szukamy lektury, która wprowadzi nas w świąteczny nastrój i chcemy się odrobinę wzruszyć.

więcej »

O tym, czego nie boi się Dukaj
Mieszko B. Wandowicz

6 XII 2019

Esej Jacka Dukaja pt. „Po piśmie” wydaje się zarazem oczywisty i nieoczywisty. A przy tym wart lektury albo przynajmniej się przyjrzenia – przez tyleż filozofów, socjologów i politologów, ile zainteresowanych kulturowymi zmianami czytelników. Czy jednak istnieją jeszcze czytelnicy? Czy istnieć powinni?

więcej »

Polecamy

„Bycie” jest kalejdoskopem

Na rubieżach rzeczywistości:

„Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

„I Have a Dream”
— Marcin Knyszyński

Koszmarna teofania
— Marcin Knyszyński

Nowe rozdanie
— Marcin Knyszyński

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Siedem kręgów Raju
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Narkotykowy trip z robalami w rolach głównych
— Sebastian Chosiński

Wasale i robale
— Katarzyna Piekarz

Wzloty i upadki
— Katarzyna Piekarz

Staronarodzeni i złowrodzy agenci Biblioteki
— Anna Nieznaj

Ziemia zginie. Na milion sposobów
— Jacek Jaciubek

Wyprawa poprzez umysły
— Jacek Jaciubek

Kopalnia pomysłów
— Jacek Jaciubek

Esensja czyta: Październik 2013
— Kamil Armacki, Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Paweł Micnas, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Lipiec 2013
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Paweł Micnas, Beatrycze Nowicka, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Moje paranoje
— Jacek Jaciubek

Tegoż autora

O tym, czego nie boi się Dukaj
— Mieszko B. Wandowicz

O nienawiści; oraz o tym, szczo treba robyty z Lachamy
— Mieszko B. Wandowicz

O niedoskonałościach perfekcji
— Mieszko B. Wandowicz

Powieść o uciekaniu
— Mieszko B. Wandowicz

Dziwne owoce we wrocławskiej synagodze
— Mieszko B. Wandowicz

Mizantropia i makolągwy
— Mieszko B. Wandowicz

Byk kształtuje świadomość
— Mieszko B. Wandowicz

W Geisterwelcie wilki łypią inaczej
— Mieszko B. Wandowicz

O świecie, gdzie na co dzień gwałci się arbuzy
— Mieszko B. Wandowicz

Ostatnie słowo zimy
— Mieszko B. Wandowicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.