Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 września 2020
w Esensji w Esensjopedii

Kjetil Stensvik Østli
‹Policjanci i złodzieje›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPolicjanci i złodzieje
Tytuł oryginalnyPoliti og røver
Data wydania23 kwietnia 2012
Autor
PrzekładElżbieta Frątczak-Nowotny
Wydawca Czarne
SeriaReportaż (Czarne)
ISBN978-83-7536-363-0
Format496s. 133×215mm
Cena42,—
Gatunekkryminał / sensacja / thriller, podróżnicza / reportaż
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Po dwóch stronach muru
[Kjetil Stensvik Østli „Policjanci i złodzieje” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
17 października 1969 roku o godzinie 8 rano w Montrealu w Kanadzie policja ogłosiła strajk. Już kilka godzin później obrabowano pierwszy bank, a do końca dnia dokonano jeszcze około stu napadów na sklepy, wielu kradzieży, rozbojów i aktów wandalizmu, zabito policjanta. Dopiero wojsko, wprowadzone na ulice wieczorem, zapanowało nad chaosem ogarniającym ulice miasta.

Jacek Jaciubek

Po dwóch stronach muru
[Kjetil Stensvik Østli „Policjanci i złodzieje” - recenzja]

17 października 1969 roku o godzinie 8 rano w Montrealu w Kanadzie policja ogłosiła strajk. Już kilka godzin później obrabowano pierwszy bank, a do końca dnia dokonano jeszcze około stu napadów na sklepy, wielu kradzieży, rozbojów i aktów wandalizmu, zabito policjanta. Dopiero wojsko, wprowadzone na ulice wieczorem, zapanowało nad chaosem ogarniającym ulice miasta.

Kjetil Stensvik Østli
‹Policjanci i złodzieje›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPolicjanci i złodzieje
Tytuł oryginalnyPoliti og røver
Data wydania23 kwietnia 2012
Autor
PrzekładElżbieta Frątczak-Nowotny
Wydawca Czarne
SeriaReportaż (Czarne)
ISBN978-83-7536-363-0
Format496s. 133×215mm
Cena42,—
Gatunekkryminał / sensacja / thriller, podróżnicza / reportaż
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
To z pozoru błahe wydarzenie obrazuje jak cienka bywa granica pomiędzy praworządnością a przestępczością i jak łatwo ją przeskoczyć, gdy poluzowane zostają nadzór i kontrola instytucji organizujących porządek publiczny. Na pytanie, co zrobilibyśmy w podobnej sytuacji, większość z nas odpowie prawdopodobnie, że z pewnością nie popełniłaby przestępstwa. Istnieje jednak ogromna liczba przykładów w naukach społecznych (eksperymenty Philipa Zimbardo czy Stanleya Milgrama), literaturze („Władca much” Goldinga) wskazujące, że ludzie wolni od sankcji za swoje czyny dość łatwo przechodzą na „drugą stronę”, przekraczają granicę, od której w innych warunkach trzymaliby się z daleka.
Społeczeństwo dzieli na dwie części wielki mur – po jednej stronie znajdują się praworządni obywatele, po drugiej przestępcy. Na murze siedzi policjant, który szuka szpar i rozgląda się za ludźmi próbującymi przejść na stronę zła. Oto metafora prawa w ujęciu Kjetila Stensvika Østli, norweskiego dziennikarza, który postanowił zanalizować przyczyny wybuchu przestępczości w Norwegii w latach 80. i 90. ubiegłego wieku.
Bohaterami książki uczynił autor dwóch „emerytów": policjanta Johnny`ego Brennę oraz złodzieja Pettera R. Hansena. Ten pierwszy pracował jako tajniak na ulicach Oslo, był przez pewien czas praktycznie jedynym specjalistą od przestępczości zorganizowanej w policji norweskiej. Odszedł z niej po katastrofie, jaką była próba zapobieżenia napadowi na centrum liczenia gotówki NOKAS w Stavanger, bezprecedensowemu w dziejach norweskiej przestępczości. Hansen z kolei to ekspert od kradzieży samochodów i bankomatów, przez wiele lat członek największego norweskiego gangu Tveita. Kjetil Østli, nieco wykpiwany z powodu pracy umysłowej, zamiłowania do książek i noszenia okularów, stopniowo zaprzyjaźnia się z nimi i wysłuchuje niesamowitych opowieści z ich życia „zawodowego”. Nie stroni przy tym od spisywania przemyśleń oraz refleksji obu mężczyzn. Właśnie te fragmenty są w książce najbardziej pasjonujące, dając możliwość bardzo głęboko wejść w ich życie, poznać od nieoczywistych stron, pomimo tego, że wiele szczegółów bohaterowie zatajają.
Złodzieje i policjanci, jak stwierdza autor, należą do tego samego świata rozdzielonego murem prawa. Nie różnią się od siebie w wielu aspektach, doskonale się nawzajem dogadują i rozumieją. Bo tak jedni, jak i drudzy nieprzerwanie uczestniczą w grze. Nie są dla siebie wrogami, lecz przeciwnikami w skomplikowanej rozgrywce. Stosują podobne triki i podstępy, jedni po to, aby nie dać się złapać, drudzy – w celu wyśledzenia tych pierwszych. Uwielbiają pościgi samochodowe ulicami miast, pozują na macho, ustawiają w szeregu młodych, nieopierzonych kolegów, wyznają kult ciała, a ich naczelna zasada brzmi „nigdy nie okazuj strachu”. Podziwiają nawzajem swoje dokonania i odnoszą się do siebie z powściągliwym respektem. Wyglądają trochę jak bohaterowie sensacyjnych filmów, a co może wydawać się zabawne w tym kontekście – bywa, że rzeczywiście wzorują się na nich. I, co ważne, nigdy nie noszą okularów.
Szczególnie interesujące są momenty, w których autor dokonuje autoanalizy, próbując zrozumieć mechanizm spychający człowieka na drogę przestępstwa. Zauważa u siebie pewne oznaki, mogące sugerować, że sam zmienia się pod wpływem znajomości z policjantem i złodziejem, że wchodzi w ich świat, rozumie ich, a nawet zaczynają mu oni imponować. Dla książki to świetnie, że Østli zachował te fragmenty (mógł przecież je wyciąć, choćby ze wstydu), ponieważ po raz kolejny uświadamiają czytelnikowi, że mur jest bardzo blisko i ustawicznie kusi. Docisnąć mocniej pedał gazu na szosie, udawać przestępcę w sklepie – autor przekracza kolejne bariery, nie zdając sobie sprawy, dlaczego. Czy gra jest aż tak nęcąca, że wciągnąć może każdego? Kto wie…
Książka prowokuje, zachęca do dyskusji, tym bardziej, że o przestępczości w Norwegii dowiadujemy się z mediów coraz więcej. W czasie lektury miałem przynajmniej parokrotnie wrażenie, że odczuwam niezdrową fascynację najzuchwalszymi napadami, pościgami na drogach, podobną do tej przeżywanej przez autora. Tak samo jak on, zastanawiałem się, co się właściwie ze mną dzieje. Dlaczego tak mocno kibicujemy przestępcom, z jakiego powodu nas tak fascynują? W jakich warunkach moglibyśmy sami stać się członkami gangu Tveita? Być może jesteśmy bliżej przekroczenia muru niż nam się zdaje, skoro nawet policjant i złodziej, dwa zdawałoby się przeciwstawne typy, stanowią swoiste odbicie lustrzane?
Zarówno przestępcy, jak i policjanci oddzielają wyraźnie lata 80., kiedy przestępczość zorganizowana w Norwegii działała na niewielką skalę i była rozproszona, od brutalnych lat 90., kiedy istniała już cała gangsterska siatka powiązań, pojawiły się rzadkie wcześniej przestępstwa, zwłaszcza związane z handlem narkotykami. Stróże prawa byli słabo wyposażeni i skoncentrowani przede wszystkim na przestępstwach związanych z narkotykami, nieprzygotowani na nagły wzrost przestępczości. Praktycznie do dziś ta sytuacja nie zmieniła się specjalnie – niskie wyroki, źle działająca policja dopuszczająca się rażących zaniedbań (do dziś nie wiadomo w jaki sposób odzyskano skradzione z muzeum, w czasie jednego z najsłynniejszych napadów, obrazy Muncha; najprawdopodobniej pertraktowano ze złodziejami, a nagrodę za ich odnalezienie dostał inny przestępca). A to wszystko w kraju, który pod wieloma względami stawia się za wzór innym. Obraz przestępczości i pracy policji jaki wyłania się z książki Østliego jest szokujący.
Potraktowanie spraw narkotykowych jako priorytetu obracało się nierzadko przeciwko policji i całemu społeczeństwu, co Østli podkreśla wielokrotnie. Starszy typ przestępcy charakteryzował swoisty kodeks honorowy – szanuj tego, kto szanuje ciebie, nie narażaj niewinnych, bądź sprawiedliwy, miej jaja i bądź męski itd. W połowie lat 90. świat przestępczy się zbrutalizował. O tym samym, choć w odniesieniu do Szwecji, pisze w swych powieściach Henning Mankell: do Skandynawii wkroczył w latach 90. nowy typ przestępcy, bardziej brutalny, zajmujący się bardzo poważnymi przestępstwami, na co służby mundurowe nie były przygotowane, a przez wiele lat starały się lekceważyć problem lub zupełnie go nie zauważać. Ponadto odnotowano napływ przestępców, a nawet całych grup, z Pakistanu, z Rosji, krajów byłej Jugosławii.
Kjetil Stensvik Østli przez całą książkę poszukuje odpowiedzi na pytanie, gdzie swoje źródło ma przestępczość i… nie znajduje jej. Powołuje się na bogactwo materiałów, przytacza myśli znanych filozofów (w tym Fryderyka Nietzsche i Michela Foucault), zagłębia się w analizy najbardziej cenionych kryminologów oraz badaczy społecznych z różnych dziedzin, a jednak jednoznacznej odpowiedzi nie uzyskuje. Co więcej, po lekturze „Policjantów i złodziei” objawia się pewien niezbyt zadowalający wniosek: nikt nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie, skąd bierze się przestępczość i co sprawia, że jedni ludzie stają się przestępcami, a inni nie. Jedyne co mamy, to analizy, które zbliżają nas do sedna problemu, ale nigdy nie dają pełnego wyniku. Są w mniejszym lub większym stopniu przypuszczeniami, nawet jeśli popartymi badaniami na szeroką skalę. Jak trafnie zauważa autor paradygmat w naukach poświęconych analizie przestępczości na przestrzeni lat bardzo się zmieniał. Dawniej sądzono, że człowiek rodzi się przestępcą i żadna siła go z tej ścieżki nie zawróci. O resocjalizacji nikt wówczas nie myślał. Bandytów określano jako ludzi zdegenerowanych i możliwych do odróżnienia od zdrowej tkanki społeczeństwa na podstawie cech fizycznych. Z czasem, gdy kryminologia stała się pełnoprawną nauką, zaczęto dostrzegać pewne czynniki, które do przestępstwa prowadzą. Ale znów nie wiedziano, czy wystarczy jeden czynnik, czy też musi się ich pojawić pewna liczba. I dlaczego większość ludzi, nawet pomimo „sprzyjających” okoliczności, jednak przestępcami nie zostaje. Pomimo mnogości eksperymentów, badań i zaangażowania wielu ludzi wciąż nie da się tego stwierdzić i możemy być pewni, że nigdy się to nie uda. Co najwyżej będzie zmieniał się paradygmat.
„Policjanci i złodzieje” to książka w sposób fascynujący ukazująca norweską rzeczywistość i odwieczną walkę między prawem a bezprawiem. Trzymająca w napięciu narracja, w której opowieść kryminalna przeplata się z przemyśleniami i analizami problemu przestępczości w szerokim ujęciu, połączona z opowieścią o samotnych bohaterach z obu stron muru, to ogromne walory książki. Dodatkowo jej wartość podnoszą wątki autorefleksyjne autora, który nie bał się konfrontacji z obcym dla siebie światem. A dziś, jak widać na zdjęciach w internecie, nie nosi już okularów.
koniec
17 września 2012

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Mała Esensja: Jak brat z bratem
Marcin Mroziuk

18 IX 2020

Wbrew temu, co mógłby sugerować tytuł, „O Stephenie Hawkingu, czarnej dziurze i myszach podpodłogowych” nie jest opowieścią o słynnym brytyjskim naukowcu. Zamiast tego w książce Katarzyny Ryrych poznajemy pewnego obdarzonego bujną wyobraźnią chłopca, który musi zmierzyć się z nietypowymi wyzwaniami.

więcej »

PRL w kryminale: Zbójnicki urok i wyrachowana bestia
Sebastian Chosiński

17 IX 2020

Czytelnicy mieli prawo być nieco skołowani, kiedy wzięli do ręki wydaną przez Czytelnika w 1972 roku „Czerwoną nitkę” Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego. Wszak dotyczyła ona wydarzeń, o których autor wspominał – w formie retrospektywnej – w wydanej rok wcześniej przez Iskry powieści „Nawet umarli kłamią”. Zamieszanie prawdopodobnie wynikło z przedłużającego się procesu wydawniczego, który sprawił, że książka napisana wcześniej ujrzała światło jako druga.

więcej »

Perły ze skazą: Tyle wiemy o sobie…
Sebastian Chosiński

16 IX 2020

Od śmierci pisarza Wasila Bykaua (po rosyjsku Wasyla Bykowa) minęło w tym roku siedemnaście lat. Mimo to wciąż jest on istotną postacią w kraju naszych wschodnich sąsiadów – nie tylko jako jeden z najważniejszych przedstawicieli współczesnej literatury białoruskiej, ale również działacz społeczny i polityczny. Jego legendę podtrzymują wznawiane (niestety nie w Polsce) powieści oraz ich filmowe ekranizacje. „Sotnikow” to arcydzieło prozy wojenno-psychologicznej.

więcej »

Polecamy

Dick w starym stylu

Na rubieżach rzeczywistości:

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

„Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Nieprawdopodobne, a jednak prawdziwe
— Jacek Jaciubek

Zabójczy ziemniak
— Jacek Jaciubek

Szpiega wynajmę
— Jacek Jaciubek

Suchość w ustach
— Jacek Jaciubek

Wszystkie odcienie szarości
— Jacek Jaciubek

Królestwo za kafelek
— Jacek Jaciubek

Historia wiary znaczona krwią
— Jacek Jaciubek

Człowiek-puzzle
— Jacek Jaciubek

Poprzez góry, poprzez lasy
— Jacek Jaciubek

Misja na Marsa
— Jacek Jaciubek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.