Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 8 lipca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Steven Erikson
‹Okaleczony bóg. Szklana Pustynia›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOkaleczony bóg. Szklana Pustynia
Tytuł oryginalnyCrippled God
Data wydania13 kwietnia 2012
Autor
Wydawca MAG
CyklMalazańska Księga Poległych
ISBN978-83-7480-247-5
Format672s. 115×185mm
Cena39,—
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Wadliwość rozgrzeszona
[Steven Erikson „Okaleczony bóg. Szklana Pustynia”, Steven Erikson „Okaleczony bóg. Kolanse” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Finał wieńczy dzieło: „Okaleczony bóg” Stevena Eriksona jest ostatnim tomem „Malazańskiej Księgi Poległych”. Wierni czytelnicy, którzy dotrwali do końca, nie pożałują. Mimo potknięć autora otrzymają solidną opowieść i odpowiedź na wiele pytań.

Łukasz Bodurka

Wadliwość rozgrzeszona
[Steven Erikson „Okaleczony bóg. Szklana Pustynia”, Steven Erikson „Okaleczony bóg. Kolanse” - recenzja]

Finał wieńczy dzieło: „Okaleczony bóg” Stevena Eriksona jest ostatnim tomem „Malazańskiej Księgi Poległych”. Wierni czytelnicy, którzy dotrwali do końca, nie pożałują. Mimo potknięć autora otrzymają solidną opowieść i odpowiedź na wiele pytań.

Steven Erikson
‹Okaleczony bóg. Szklana Pustynia›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOkaleczony bóg. Szklana Pustynia
Tytuł oryginalnyCrippled God
Data wydania13 kwietnia 2012
Autor
Wydawca MAG
CyklMalazańska Księga Poległych
ISBN978-83-7480-247-5
Format672s. 115×185mm
Cena39,—
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Ponad dziesięć lat temu pojawiły się „Ogrody księżyca”, pierwszy tom „Malazańskiej Księgi Poległych”. Razem z „Pieśnią Lodu i Ognia” G. R. R. Martina i „Kołem Czasu” Roberta Jordana stanowią trzy cykle, bez których nie wyobrażam sobie współczesnej fantasy. W przeciwieństwie jednak do wspomnianej dwójki autorów Steven Erikson ani nie obijał się z pisaniem, ani nie zszedł przedwcześnie z tego świata. Za to pisał, pisał i jeszcze raz pisał i mimo, że zaczął swój cykl najpóźniej to pierwszy dociągnął do ostatniego tomu – „Okaleczonego Boga”1).
Ostatnia część dziesięciotomowego cyklu to rzecz dla ludzi wiedzących, czego chcą. Ci, którym nie spodobał się styl Eriksona odpadli już dawno temu, a do końca dotrwali ci, którym jego pisarstwo mniej lub bardziej odpowiada. Co zatem czeka na tych wiernych czytelników w finale epopei?
Przede wszystkim dowiadujemy się, że Łowcy Kości nie zostali wybici do nogi w ostatniej bitwie. Malazańczycy przetrwali rzeź i razem ze sprzymierzeńcami uparcie brną przez pustkowia w kierunku wyznaczonym przez udręczoną przyboczną Tavore. Na drugim końcu piekielnej drogi przez pustynię czekają na nich wrogowie: Forkrul Assailowie, pradawna rasa, która postanowiła osądzić ludzkość. Równolegle uciekinierzy pod wodzą Yan Tovis docierają na Pierwszy Brzeg w Królestwie Ciemności, gdzie spróbują odeprzeć inwazję przedzierającą się przez ranę wydartą w świecie. Zdemoralizowani uchodźcy Pomroki staną naprzeciw armii smoków i fanatyków. Naokoło tych tytanicznych konfliktów krążą pradawni bogowie szukający mocy i władzy oraz rój znanych z poprzednich części bohaterów i ludów: Zrzęda, Icarium, Władca Talii Smoków, nieumarli Imassi, nieludzkie rasy, wiedźmy, niedobitki wymordowanych plemion oraz dzieci osierocone przez wojnę.
W „Okaleczonym Bogu” jest wiele dobrych rzeczy: misternie zazębiające się intrygi, pod które autor przygotował grunt kilka tomów wstecz. Armie toczą bitwy pełne eksplodującej magii i malazańskich granatów o uroczych, sugestywnych nazwach (jak przebijacz lub wstrząsacz). Uwolnione z więzów pradawne istoty szaleją wywracając świat do góry nogami. Bohaterowie radzą sobie z okrutnym światem za pomocą absurdalnego humoru, który stał się znakiem rozpoznawczym Eriksona – muszę jednak stwierdzić, że choć dialogi Pięści Milutka i sierżanta-kwatermistrza-porucznika Pryszcza są świetne to brak mi króla Tehola, mistrza w tej dziedzinie (jego jeden list pokazuje jak wiele tracimy przez nieobecność tego bohatera).

Steven Erikson
‹Okaleczony bóg. Kolanse›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOkaleczony bóg. Kolanse
Tytuł oryginalnyCrippled God
Data wydania27 kwietnia 2012
Autor
PrzekładMichał Jakuszewski
Wydawca MAG
CyklMalazańska Księga Poległych
ISBN978-83-7480-251-2
Format656s. 115×185mm
Cena39,—
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Niestety, to, co szwankowało we wcześniejszych dziewięciu tomach cyklu skrzeczy i w tym. Długie filozoficzne monologi na temat daremności i okrucieństwa życia dalej padają z ust najbardziej nieprawdopodobnych mówców. Ileż tak można? W takich momentach potrzebny był mi wysiłek woli by utrzymać oczy na stronie. Nieugięci Malazańczycy maszerują na pewną śmierć, ważą się losy bitwy przy Światłospadzie ale by dotrzeć do tych scen trzeba najpierw przebrnąć strony, na których Erikson katuje dzieci marszem przez pustkowia a królowa Ciemności popada w obłęd pod ciężarem wieków i pytań o sens tego wszystkiego. Na szczęście nie jest tych rozważań tak wiele jak w poprzednich tomach a niektórzy bohaterowie jakby stali się bardziej optymistyczni. Wyrażają nawet nieśmiało opinię, że warto czynić rzeczy szlachetne i poświęcać się, nawet, jeśli nikt nie będzie świadkiem dobrych czynów. Bo wszyscy zginą z pragnienia na pustyni lub zaszlachtują ich w bitwie. Postęp.
Multum postaci, niestety, do samego końca nie doczekało się zadowalającego zróżnicowania. Mam wrażenie, że gdzieś na swoim komputerze Erikson ma sztancę (a może używa kości, w końcu „Księga…” zaczynała ponoć, jako domowa kampania AD&D), z której wytłacza ich wszystkich: zgryźliwych weteranów z fikuśnymi przydomkami i świeżych rekrutów powoli zamieniających się w weteranów oraz parę innych podgatunków Malazańskiego Żołnierza.
Do „Okaleczonego boga” została także wrzucona – inaczej tego nie można nazwać – spora grupa postaci, które, jak choćby Zrzęda, były wcześniej bohaterami grubych tomów. Tutaj są nie mają miejsca by zabłysnąć i właściwie tylko się plączą, czasem walczą i umierają. Wygląda to jakby Erikson pragnąc zakończyć jak najwięcej wątków poupychał ich, gdzie tylko mógł.
Brak mi w końcu opisów egzotycznych kultur i prastarych ruin, poczucia otchłani wieków, które było do tej pory bardzo silnym punktem „Malazańskiej księgi poległych”, pisanej w końcu przez archeologa. Większość akcji toczy się na piaszczystych pustkowiach, przez co atmosfera jest jak z taniego filmu SF, gdzie każda obca planeta jest dla oszczędzenia na rekwizytach reprezentowana przez kalifornijską pustynię.
Ostatecznie jednak pisarstwo Eriksona ma wystarczająco dużo zalet, by z nawiązką nadrobić powyższe wady. Najlepiej podsumował to przed paru laty Jacek Dukaj w swej potrójnej recenzji Eriksona, Jordana i Martina: ludzie pragną epiki, wielkich opowieści z niezliczonymi bohaterami. Erikson napisał taką historię z niesamowitym rozmachem czasowym i przestrzennym, gdzie starożytne moce grają losami ras i narodów, a bohaterów mimo ich wad żegna się z żalem, zamykając ostatnią stronę książki. W mojej opinii rozgrzesza to „Okaleczonego Boga” z błędów i czyni cały malazański cykl godnym polecenia.
koniec
21 września 2012
1) Co prawda wrażenie finalności „Okaleczonego Boga”, poczucie, że to już naprawdę koniec zakłóca działalność Camerona Esslemonta, który zaczął się bawić w pisanie własnej serii osadzonej w malazańskim świecie (z mieszanymi rezultatami, kto czytał to wie, że rzecz to z nieco innej bajki) oraz wieścią, że Erikson podpisał umowę na kolejne książki osadzone w tym samym uniwersum.

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Odważni, z pewnością siebie
Joanna Kapica-Curzytek

7 VII 2020

„Skoczkowie. Przerwany lot” przybliża nam piękny rozdział historii polskich sportów zimowych w latach międzywojennych, który po wybuchu wojny zmienił się w historię ruchu oporu przeciwko hitlerowskim okupantom.

więcej »

Niebezpieczna lektura
Marcin Mroziuk

6 VII 2020

Motyw przenoszenia się bohatera z naszego świata do innej rzeczywistości nie jest oczywiście niczym nowym. I chociaż wykorzystująca go powieść Alix E. Harrow nie może się równać choćby z dziełami Lewisa Carrolla czy C.S. Lewisa, to „Dziesięć tysięcy drzwi” okazuje się pozycją wartą uwagi.

więcej »

Suwerenność istoty rozumnej
Joanna Kapica-Curzytek

5 VII 2020

„Zew plemienia” to subiektywne credo politycznych poglądów Maria Vargasa Llosy, opowiedziane poprzez sylwetki ważnych dla niego intelektualistów.

więcej »

Polecamy

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej

Na rubieżach rzeczywistości:

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

„Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

„I Have a Dream”
— Marcin Knyszyński

Koszmarna teofania
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Pacjent zmarł, po czym wstał jako zombie
— Adam Kordaś, Michał Kubalski, Jakub Gałka, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jarosław Robak, Beatrycze Nowicka, Łukasz Bodurka

A ja chcę potworów pod łóżkiem
— Łukasz Bodurka

Gdy razem z tygrysem wyruszasz na Alaskę
— Łukasz Bodurka

Więzienie w kosmosie
— Łukasz Bodurka

Jak ja lubię, gdy nadciąga ostateczne starcie dobra ze złem
— Łukasz Bodurka

Brutalnie zabawny, zabawnie brutalny
— Łukasz Bodurka

Nerd będzie ich wiódł
— Łukasz Bodurka

Zbrodnicze antidotum na współczesność
— Łukasz Bodurka

Preludium do gwałtownych wydarzeń
— Łukasz Bodurka

Usympatycznienie potwora
— Łukasz Bodurka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.