Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 maja 2022
w Esensji w Esensjopedii

Christopher Rowley
‹Smoki Argonathu›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSmoki Argonathu
Tytuł oryginalnyDragons of Argonath
Data wydania2002
Autor
PrzekładJerzy Marcinkowski
Wydawca ISA
CyklBazil
ISBN83-88916-24-6
Cena24,90
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Zgasło światełko w tunelu
[Christopher Rowley „Smoki Argonathu” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Książka jest bardzo zagadkowa. W znacznej części infantylna i dziwaczna, podąża zygzakiem od ckliwego melodramatu, poprzez thriller sądowy, do horroru. I żaden z tych wątków nie ma satysfakcjonującego zakończenia. Na przykład kwestia procesów sądowych jakoś w trakcie lektury się rozmywa i znika, zupełnie jakby była wprowadzona wyłącznie dla zapełnienia kilkudziesięciu stron. Potem następują tradycyjne potyczki, podchody i ucieczki, a ZŁO po raz kolejny wywleka na światło dzienne nowe potwory, co i tak w niczym mu nie pomaga, skoro naprzeciw staje Bazil z Relkinem. Ten schemat staje się zwyczajnie nudny, bo z góry wiadomo, jakie będzie zakończenie. Nie ma tutaj ani grama tego klimatu, który przyniósł ze sobą „Smok na Krańcu Świata”.

Jarosław Loretz

Zgasło światełko w tunelu
[Christopher Rowley „Smoki Argonathu” - recenzja]

Książka jest bardzo zagadkowa. W znacznej części infantylna i dziwaczna, podąża zygzakiem od ckliwego melodramatu, poprzez thriller sądowy, do horroru. I żaden z tych wątków nie ma satysfakcjonującego zakończenia. Na przykład kwestia procesów sądowych jakoś w trakcie lektury się rozmywa i znika, zupełnie jakby była wprowadzona wyłącznie dla zapełnienia kilkudziesięciu stron. Potem następują tradycyjne potyczki, podchody i ucieczki, a ZŁO po raz kolejny wywleka na światło dzienne nowe potwory, co i tak w niczym mu nie pomaga, skoro naprzeciw staje Bazil z Relkinem. Ten schemat staje się zwyczajnie nudny, bo z góry wiadomo, jakie będzie zakończenie. Nie ma tutaj ani grama tego klimatu, który przyniósł ze sobą „Smok na Krańcu Świata”.

Christopher Rowley
‹Smoki Argonathu›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSmoki Argonathu
Tytuł oryginalnyDragons of Argonath
Data wydania2002
Autor
PrzekładJerzy Marcinkowski
Wydawca ISA
CyklBazil
ISBN83-88916-24-6
Cena24,90
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
„Smoki Argonathu” to szósty już tom Cyklu Bazila. Tom zdecydowanie najsłabszy z dotychczas wydanych na polskim rynku. Rozczarowuje to o tyle, że poprzedzający go „Smok na Krańcu Świata” był całkiem przyzwoitą powieścią przygodową w kostiumie fantasy i zdawało się, że autor podąży tym tropem, porzucając pojawiający się we wcześniejszych częściach tu i ówdzie infantylizm. Niestety, nic z tego.
Bazil i Relkin, wróciwszy do domu, zostają obwołani bohaterami. Rychło jednak Relkin zostaje uwikłany w spory sądowe, i to w kilka naraz. W czasie, gdy jest raz po raz przesłuchiwany przez kolejne komisje zarówno na okoliczność użycia magii w Mirchazie, jak i posiadania zaskakująco dużych bogactw, zostaje zawiązana intryga mająca na celu odebranie Argonathowi władztwa nad Imperium Róży. Sercem intrygi jest sprowadzony z innego wymiaru Dominator, niszczyciel światów i siewca zła. On to podburza Aubinas – jedną z prowincji imperium – do buntu. Wkrótce, podczas objazdu prowincji, zaatakowany zostaje imperator. Ledwo udaje mu się ujść z życiem. I to głównie dzięki pomocy naszych dobrych znajomych – Bazila i Relkina, którzy jak zwykle – coraz bardziej denerwującym „przypadkiem” – pętają się właśnie po okolicy. Wkrótce obaj, wraz ze swoim szwadronem smoków, pomagają ratować zagrożone rozpadem imperium…
Książka jest bardzo zagadkowa. W znacznej części infantylna i dziwaczna, podąża zygzakiem od ckliwego melodramatu, poprzez thriller sądowy, do horroru. I żaden z tych wątków nie ma satysfakcjonującego zakończenia. Na przykład kwestia procesów sądowych jakoś w trakcie lektury się rozmywa i znika, zupełnie jakby była wprowadzona wyłącznie dla zapełnienia kilkudziesięciu stron. Potem następują tradycyjne potyczki, podchody i ucieczki, a ZŁO po raz kolejny wywleka na światło dzienne nowe potwory, co i tak w niczym mu nie pomaga, skoro naprzeciw staje Bazil z Relkinem. Ten schemat staje się zwyczajnie nudny, bo z góry wiadomo, jakie będzie zakończenie. Nie ma tutaj ani grama tego klimatu, który przyniósł ze sobą „Smok na Krańcu Świata”. Klimatu, który dawał nadzieję na jakieś sensowne ożywienie cyklu. Bohater znów staje się chłopcem (duchowo), znów płata różnorakie figle, zupełnie jakby dojrzałość, jaką osiągnął na Eigo, była niefortunną pomyłką autora. Książka po prostu sprawia wrażenie napisanej bez pomysłu i bez serca.
Jedyną dobrą rzeczą, która ocalała w cyklu, jest to, że książkę można czytać bez znajomości poprzednich części, bowiem akcja kolejnych tomów (również i tego) nie nawiązuje w sposób ścisły do żadnych wcześniejszych zdarzeń. To jednak trochę mało, żeby lektura pozostawiała poczucie zadowolenia i mile spędzonego czasu.
koniec
27 października 2003

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o książkach: Tragiczne piętno
Joanna Kapica-Curzytek

21 V 2022

„Wyspa” to saga rodzinna, której akcja rozgrywa się na greckiej Krecie oraz w kolonii dla trędowatych – Spinalondze. Chwile szczęścia i życiowe dramaty pozostają w cieniu budzącej strach choroby zakaźnej.

więcej »

PRL w kryminale: Mroki Podkarpacia
Sebastian Chosiński

20 V 2022

Nie wymagajmy od Juliana Woźniaka zbyt dużo. Autorem „powieści milicyjnych” (i opowiadań także) został trochę z przypadku. Zaczął tę karierę jako dziennikarz „Nowin Rzeszowskich”, opisując lokalne sprawy kryminalne. W ciągu trzech lat opublikował na łamach prasy trzy teksty, które dopiero po sześciu dekadach doczekały się przypomnienia. Z dzisiejszej perspektywy są one raczej ciekawostką historyczną niż pełnoprawną beletrystyką.

więcej »

Amonity, łodziki i spółka
Miłosz Cybowski

19 V 2022

„Przed ssakami były dinozaury, a przed dinozaurami – głowonogi” – głosi czwarta strona okładki „Monarchów mórz” Danny Staaf. Jest to tylko część prawdy, bo nawet jeśli liczne głowonogi pojawiły się na długo przed wielkimi gadami, to nie można zapominać, że w przeciwieństwie do nich przetrwały po naszych czasów.

więcej »

Polecamy

Rzeczy, które robisz w piekle, będąc martwym

W podziemnym kręgu:

Rzeczy, które robisz w piekle, będąc martwym
— Marcin Knyszyński

Bulwar Zachodzącego Słońca 2
— Marcin Knyszyński

Borat Dzong-Un z pasem szahida
— Marcin Knyszyński

Rozkład i rozkładówka
— Marcin Knyszyński

Nowoczesny mit
— Marcin Knyszyński

Horror rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Osaczona
— Marcin Knyszyński

Pan życia i śmierci
— Marcin Knyszyński

Jezus na miarę naszych czasów
— Marcin Knyszyński

Imitacje
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Szybka młodzieżówka
— Jarosław Loretz

Lepiej późno, niż wcale…
— Jarosław Loretz

Krótko o książkach: Listopad 2002
— Tomasz Kujawski, Jarosław Loretz, Eryk Remiezowicz, Joanna Słupek

Krótko o książkach: Kwiecień 2002
— Artur Długosz, Jarosław Loretz, Eryk Remiezowicz

Coraz więcej wody
— Jarosław Loretz

Miecz na autora
— Jarosław Loretz

Krótko o książkach: Wrzesień 2001
— Artur Długosz, Janusz A. Urbanowicz, Grzegorz Wiśniewski

Smok najlepszym przyjacielem człowieka
— Grzegorz Wiśniewski

Tegoż autora

Jak dobrze nam mutantem być
— Jarosław Loretz

Danie w średnim stanie
— Jarosław Loretz

Podboje i wyboje
— Jarosław Loretz

Wątpliwa reklamówka
— Jarosław Loretz

Krok w dobrą złą stronę
— Jarosław Loretz

Zabiedzona flota: Nielotny
— Jarosław Loretz

Kryminalna grabież czasu
— Jarosław Loretz

Anioł w zielonych kaloszach
— Jarosław Loretz

Nazwobójca
— Jarosław Loretz

Siódma dusza po kisielu
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.