Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 3 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

David Mitchell
‹Atlas Chmur›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAtlas Chmur
Tytuł oryginalnyCloud Atlas
Data wydania7 listopada 2012
Autor
PrzekładJustyna Gardzińska
Wydawca MAG
SeriaUczta Wyobraźni
ISBN978-83-7480-274-1
Format544s. 135×202mm; oprawa twarda
Cena45,—
Gatunekmainstream, obyczajowa
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Pod nieboskłonem siadłem i na kres cywilizacji czekałem
[David Mitchell „Atlas Chmur” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Atlas chmur” to powieść pełną gębą postmodernistyczna. David Mitchell znakomicie pokazał, jak zgodnie z duchem tego nurtu stworzyć dzieło wybitnie średnie w taki sposób, by czytelnicy je pokochali, a krytyka oszalała.

Daniel Markiewicz

Pod nieboskłonem siadłem i na kres cywilizacji czekałem
[David Mitchell „Atlas Chmur” - recenzja]

„Atlas chmur” to powieść pełną gębą postmodernistyczna. David Mitchell znakomicie pokazał, jak zgodnie z duchem tego nurtu stworzyć dzieło wybitnie średnie w taki sposób, by czytelnicy je pokochali, a krytyka oszalała.

David Mitchell
‹Atlas Chmur›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAtlas Chmur
Tytuł oryginalnyCloud Atlas
Data wydania7 listopada 2012
Autor
PrzekładJustyna Gardzińska
Wydawca MAG
SeriaUczta Wyobraźni
ISBN978-83-7480-274-1
Format544s. 135×202mm; oprawa twarda
Cena45,—
Gatunekmainstream, obyczajowa
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Rada 1: wyginaj śmiało formę
Jeśli brakuje ci pomysłów z zakresu literatury, albo uważasz, że nie są one wystarczająco dziwne, nic prostszego – sięgnij do muzyki! Jej historia jest na tyle bogata, że z pewnością znajdziesz coś dla siebie. Mitchell znalazł sekstet i wyszedł na tym znakomicie, wpuszczając przy tym Tykwera i Wachowskich w niezłe maliny (ciekawe, czy aby nie złote).
Rada 2: mieszaj gatunki i zapożyczaj się u innych
Książka składa się z sześciu powiązanych ze sobą opowiadań, w tym pięciu podzielonych na dwie części. Do stworzenia każdej z historii Mitchell użył innego gatunku, stylu oraz języka. Wykorzystał konwencje m.in. dziennika, powieści epistolarnej, thrillera i dystopii. Narracja co kilkadziesiąt stron ulega gwałtownemu przekształceniu, wpadając ze spokojnego snucia opowieści w galopadę godną mistrza sensacji.
Jacek Kaczmarski śpiewał kiedyś w żartobliwym „Postmodernizmie”, że „wszystkie mody, wszystkie style równie piękne są – i tyle”. Gdyby bard mógł znać „Atlasu chmur”, być może zmieniłby swój tekst. W powieści Mitchella style nie tylko nie są równie piękne, ale momentami stają się wręcz irytujące. Pisarz nieźle czuje się w roli Dana Browna czy Paulo Coelho, ale wypadów w rejony stylistyki Josepha Conrada czy George’a Orwella do najbardziej udanych zaliczyć nie można. Najbardziej drażni sam język. W polskim tłumaczeniu rozdziałów dystopijnych wszystkie cząstki „ku” zostały zamienione na „q”, co wygląda mniej więcej tak: w parq złapałem katarq i pożyczyłem chusteczkę od qmpli karqw. W oryginale zabieg jest dość podobny, np. zamiast „expect” mamy „xpect”. I to pierwsze ostrzeżenie dla czytelniqw, których takie experymenty irytują. Pora na drugie – autor stylizuje pierwszy i ostatni rozdział na język XIX-wiecznych kolonistów. Tutaj już dokazuje Mitchell bardziej szczodrze, mamy więc nie tylko słownictwo z epoki, ale też inwersję („Ich celebracje Dnia Pańskiego rozpoczęły się na dole, nimem wstał”, w oryginale: „Their Sabbath celebrations downstairs had begun ere I had risen”).
Rada 3: nie pozwól czytelnikowi się przyzwyczaić
Nie od dziś wiadomo, że największym wrogiem czytelnika jest nuda. Mitchell zadbał o to, by nudno nie było i kolejne nowelki wyposażył w pachnący nowością zestaw bohaterów. Uzyskał w ten sposób coś w rodzaju sterylności – poszczególne postacie wkraczają do świata przedstawionego na tak krótkie okresy, że praktycznie nie ma możliwości, by odbiorca się do którejś z nich przywiązał. Zwłaszcza, że pisarz zdaje się sugerować, że… (przerwa na śródtytuł)
Rada 4: puszczaj oko do czytelnika
Pisarz zdaje się sugerować, że niektórzy bohaterowie są wcieleniami tego samego bytu. Cóż, postać literacka już ze swojej natury jest dość wymagająca, jeśli chodzi o uczucia – wymaga na przykład zawieszenia niewiary. A co dopiero taki byt wcielony w kilka postaci, potrafilibyście się z takim zaprzyjaźnić?
Prócz ogólnej idei Mitchell dorzucił jeszcze kilka gierek powtarzającymi się nazwiskami, nazwami własnymi czy innymi szczegółami. Bardziej przezorny czytelnik spyta w takim wypadku: a co, jeśli jakieś nawiązanie niechcący przegapię? Odpowiadam – nic się nie stanie. Bo – patrz następna rada.
Rada 5: jeśli puszczenie oka nie wystarczy, weź bazukę
Ewentualnie czołg. Właściwie każda broń będzie doskonale wpisywała się w naczelne przesłanie tej książki, czyli krytykę ludzkiej żądzy władzy (nie przejmujcie się spoilerem, spisuję z blurba wydawniczego). Oczywiście idea jak to idea – krytykować jej samej w sobie nie ma co, natomiast można, a nawet trzeba przyjrzeć się jej literackiej realizacji. I w tym momencie książka niestety leży i woła o lepszego pisarza. Lepszego, czyli bardziej ufającego w inteligencję swojego czytelnika. Takiego, któremu przy poruszaniu problematyki systemów opresji, kolonializmu i władzy nie wymsknie się przy okazji, że chodzi mu o PROBLEMATYKĘ SYSTEMÓW OPRESJI, KOLONIALIZMU I WŁADZY. Wykładanie twierdzeń kawa na ławę i wielokrotne ich podkreślanie może i sprawdza się w czytankach dla dzieci, ale nie przystoi powieści z aspiracjami do pokazania – przypomnę, bo może do tej pory komuś wypadło z głowy – problematyki systemów opresji, kolonializmu i władzy.
Rada 6: „Wszystko wolno! Hulaj dusza! Do niczego się nie zmuszaj!”
Odpowiadając na tradycyjne pytanie „czytać, nie czytać?” wypada ponownie zacytować Kaczmarskiego: „Do niczego się nie zmuszaj!”. „Atlas chmur” mógłby być książką dużo lepszą, gdyby na ołtarzu zabaw literackich Mitchell nie poświęcił przyjemności z lektury, a zaraz potem nie odmówił swojemu czytelnikowi posiadania oznak inteligencji. Oczywiście nie znaczy to, że powieść jest wybitnie zła. Sztuka uprawiana dla sztuki, a za jej przykład uznaję właśnie „Atlas chmur”, nadal może wykazać się pewnymi walorami. Mieszanie gatunków, zazębianie fabuł i rozgrywanie głównych wątków, mimo wymienionych ułomności, miewa również swoje lepsze momenty. I dowodzi sporych pisarskich umiejętności. Mitchell wpadł też na całkiem niezły trop – chciał stare idee ubrać w nowe szaty. Tym razem wyszło niezgrabnie, ale kto wie, co będzie przy następnej próbie?
koniec
4 grudnia 2012

Komentarze

« 1 2
05 XII 2012   10:38:55

Może dałbym raczej 60% niż 50%, ale po lekturze "Atlasu Chmur" zabrakło mi jakiegoś całościowego sensu tej powieści. Przeczytałem, odłożyłem, lecę dalej.
Idea reinkarnacji - jest, sekstet - jest, koło dziejów - jest, tylko co z tego?

05 XII 2012   11:25:52

„Brak całościowego sensu tej powieści” może wynikać z tego, że go rzeczywiście tam nie ma, albo, co równie prawdopodobne, Atlas nie jest tak oczywisty, jak się niektórym wydaje :P. Należy zawsze brać pod uwagę obie opcje, bo „wina” niekoniecznie musi leżeć po stronie książki. Równie często, jak słaba literatura, trafiają się czytelnicy i recenzenci na 50-60%.

05 XII 2012   11:38:57

Bardzo popularny argument - nie podoba ci się książka, bo to ty jesteś do dupy, ale książka genialna. Dlaczego? Bo ja tak piszę, a mnie się podobała. No więc skoro tobie się nie podobała, to musisz być do dupy, bo przecież mnie się podoba, a ja nie jestem na 50-60%.

05 XII 2012   12:46:35

Zabawny wywód, jednak nie rozstrzygam jak jest w tym przypadku, sugeruję tylko, że należy brać pod uwagę wszystkie opcje :P. Odkrywanie znaczeń, smaczków, tropów to crème de la crème obcowania z literaturą i to powinien zrobić każdy sam we własnym zakresie... Dlatego nie chce nikomu narzucać własnego poglądu na Atlas chmur.

W "Pod nieboskłonem siadłem i na kres cywilizacji czekałem" przeszkadza mi wyłącznie to, że mamy do czynienia ze słabym tekstem krytycznym (trzeba byłoby zapytać nieocenionego Jacka Dukaja czy to w ogóle recenzja czy już fikcja literacka :)), zaś sam autor poza niewątpliwą znajomością tekstów Jacka Kaczmarskiego, ma spore braki w innych dziedzinach. Choćby „Adama Ewinga Dziennik Pacyficzny”, to opowieść „stylizowana” na Melville’a (o czym Mitchell często wspomina), którego Moby Dick ukazał się drukiem mniej więcej w rok po wydarzeniach opisanych w tej historii. Wspomniany przez Pana Markiewicza Conrad to inna bajka i przede wszystkim inna epoka literacka (w 1850 roku Conrada nie było jeszcze na świecie). Nie wiem skąd się tu wziął, trudno mi jednak traktować te i inne przemyślenia autora "Pod nieboskłonem siadłem i na kres cywilizacji czekałem" z należytą powagą, gdy widzę, że ten już od samego początku bredzi, jak w malignie.

05 XII 2012   23:15:01

Wadą tej i innych "recenzji" na esensji ostatnimi czasy jest ich cząstkowość, skupienie się na wymyślonej tezie (tutaj bajeranckiej formie) i dopasowywanie do niej elementów fabuły. nie twierdzę, że to celowe, taka maniera po prostu. "Atlasu..." jeszcze nie czytałem, przymierzam się. Z dwojga do wyboru, wybieram stanowisko Karburatora, instynktownie czuję, że pod oczywistym przesłaniem dla czytelników na 50-60% kryją się właśnie rozmaite smaczki do wyniuchania dla czytelników 100%.

« 1 2

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Jesteśmy tylko nośnikami
Miłosz Cybowski

2 XII 2021

Zarówno pozbawiony emocji styl, jak i niektóre tezy stawiane przez Richarda Dawkinsa mogą budzić instynktowny sprzeciw. „Samolubny gen” nie na darmo uchodzi za książkę kontrowersyjną, choć może wraz z rozpowszechnieniem nauki o genetyce to wrażenie nieco przygasło.

więcej »

Mała Esensja: W oczekiwaniu na Boże Narodzenie
Joanna Kapica-Curzytek

1 XII 2021

Ponownie spotykamy się z sympatycznym myszkiem wykreowanym przez autora i ilustratora Alexa T. Smitha. „Winston wraca na święta” pozwoli młodszym (i starszym czytelnikom) odliczać dni do Gwiazdki!

więcej »

Spektaklu akt drugi
Beatrycze Nowicka

30 XI 2021

„Dziesięć Żelaznych Strzał” – kolejny tom cyklu Sama Sykesa o Sal Kakofonii – uważam za lepszy od pierwszego.

więcej »

Polecamy

Pogrzeb pośród mgławic

Stulecie Stanisława Lema:

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja czyta: Grudzień 2012
— Kamil Armacki, Jacek Jaciubek, Anna Kańtoch, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

Esensja czyta: Styczeń 2018
— Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Znak firmowy
— Dawid Kantor

Rok ostrokrzewu
— Beatrycze Nowicka

Opowieść o wszystkim
— Tomasz Kujawski

Dorastanie w Japonii
— Eryk Remiezowicz

Tegoż autora

Zapomną o nas
— Daniel Markiewicz

Mistrzostwo formy
— Daniel Markiewicz

Walc nasz (zbyt) powszedni
— Daniel Markiewicz

Odmienne stany moralności
— Daniel Markiewicz

Czytając (dobre) science fiction
— Daniel Markiewicz

Całodobowe szczęście
— Daniel Markiewicz

Nieustające wakacje
— Daniel Markiewicz

Trudna miłość
— Daniel Markiewicz

Szeptanie traumy
— Daniel Markiewicz

Magiczna apokalipsa
— Daniel Markiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.