Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Philip K. Dick
‹Przez ciemne zwierciadło›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPrzez ciemne zwierciadło
Tytuł oryginalnyA Scanner Darkly
Data wydania7 sierpnia 2012
Autor
PrzekładTomasz Jabłoński
Wydawca Rebis
ISBN978-83-7510-920-7
Format376s. 150×225mm; oprawa twarda, obwoluta
Cena49,90
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Moje paranoje
[Philip K. Dick „Przez ciemne zwierciadło” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Jeśli czujesz, że ktoś dybie na twoje życie, przyjaciele spiskują za twoimi plecami, w domu pojawili się tajni agenci rządowi i przetrząsnęli go od piwnicy po strych, a wychodząc zostawili po sobie ukryty w ścianach skomplikowany system monitorujący twoje życie dwadzieścia cztery godziny na dobę, to dobry czas, aby sprawdzić, czy nie poddałeś się paranoi.

Jacek Jaciubek

Moje paranoje
[Philip K. Dick „Przez ciemne zwierciadło” - recenzja]

Jeśli czujesz, że ktoś dybie na twoje życie, przyjaciele spiskują za twoimi plecami, w domu pojawili się tajni agenci rządowi i przetrząsnęli go od piwnicy po strych, a wychodząc zostawili po sobie ukryty w ścianach skomplikowany system monitorujący twoje życie dwadzieścia cztery godziny na dobę, to dobry czas, aby sprawdzić, czy nie poddałeś się paranoi.

Philip K. Dick
‹Przez ciemne zwierciadło›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPrzez ciemne zwierciadło
Tytuł oryginalnyA Scanner Darkly
Data wydania7 sierpnia 2012
Autor
PrzekładTomasz Jabłoński
Wydawca Rebis
ISBN978-83-7510-920-7
Format376s. 150×225mm; oprawa twarda, obwoluta
Cena49,90
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
W 1970 roku opuściła Philipa Dicka jego czwarta żona, Nancy, i zabrała ze sobą ich trzyletnią wówczas córkę Isę. W kolejnych latach Dick pisał znacznie mniej i popadał coraz głębiej w uzależnienie od narkotyków. Przyjął pod dach dwóch szwagrów, także świeżo rozwiedzionych i razem stworzyli swego rodzaju komunę, przez którą przewijały się tabuny nastoletnich narkomanów i wykolejeńców. Przeżył kilka przelotnych romansów, najczęściej ze znacznie młodszymi kobietami. Coraz głębiej popadał w paranoję, wszędzie dookoła wietrzył spiski: chciał go zamordować przyjaciel, a różne agencje rządowe wykorzystać do własnych celów. Przechodził leczenie odwykowe w klinice X-Kalay. Możliwe, że cierpiał na schizofrenię i depresję, choć opinie lekarzy bywały w tej kwestii sprzeczne. Zupełnie przestał się troszczyć o sprawy codzienne, miał nieustanne kłopoty finansowe, groziła mu utrata domu. Otaczał się dziwacznymi ludźmi, którym usiłował pomagać, często wpędzając się w jeszcze większe kłopoty. Czytając biografię Philipa Dicka i zakładając, że jest ona rzetelna, trudno nie odczuwać zdumienia. Bo okazuje się wtedy, jak niesamowicie i boleśnie prawdziwa jest powieść „Przez ciemne zwierciadło”. Bohaterowie całkowicie wzorowani na prawdziwych osobach, żarty, anegdoty i całe historie z życia wzięte, a sam Dick to wypisz wymaluj Bob Arctor/Fred.
Jest „Przez ciemne zwierciadło” w głównej mierze studium paranoi, w jaką osuwają się ludzie długotrwale uzależnieni od narkotyków. Szalone wizje, nieustanne poczucie osaczenia, zagrożenia, niezdolność do logicznego myślenia, zaburzenia pamięci, rozpad osobowości, depresja, schizofrenia, myśli samobójcze, skłonności do destrukcji – te wszystkie elementy są tu z okrutną precyzją przerobione przez wzorowanych na prawdziwych osobach bohaterów. Ten potwornie smutny, przygnębiający obraz całego pokolenia staczającego się na dno wskutek własnych nietrafnych wyborów wywiera mocne wrażenie i kojarzy się z przerażającym pejzażem niemieckiego środowiska nastoletnich narkomanów z książki „My, dzieci z Dworca Zoo”. Z tą jednak różnicą, że Dick oszczędził nam bardziej drastycznych szczegółów i zawarł w swej powieści pewną dozę humoru.
Prawie wszystkie wykreowane przez Dicka postaci stąpają na granicy szaleństwa: tropiący mszyce Jerry, spiskujący przeciwko innym majsterkowicz Barris, bez przerwy otumaniona narkotykami Donna, tracący własną tożsamość i zdrowy rozsądek Bob/Fred. Co więcej motywacje bohaterów są zawsze niejednoznaczne, w czym przejawia się jedna z obsesji Dicka – zaufać komukolwiek, nawet samemu sobie, nie sposób, ponieważ każdy gra co najmniej na dwa fronty i miewa sprzeczne cele. Kim na przykład jest Bob Arctor – zwykłym narkomanem, handlarzem działającym na dużą skalę, członkiem tajnego stowarzyszenia, tajnym agentem czy też żadną z tych osób lub wszystkimi naraz? Tego nie jest w stanie odgadnąć nawet Fred, który przecież jest Bobem Arctorem, ale rozpad osobowości nie pozwala mu już na pełne postrzeganie rzeczywistości. Dick obsesyjnie zmagał się z podobnymi kwestiami w odniesieniu do samego siebie i swoich przyjaciół.
Specyficzny humor, pokręcona logika i dziwaczne zachowania bohaterów (na których pewnie wzorowali się twórcy „Trainspotting”) każą zadać sobie pytanie – zgrywa to czy nie zgrywa? Do pewnego momentu wydaje się bowiem, że „Przez ciemne zwierciadło” to nieco przerysowana opowieść o grupie kumpli z niegroźnymi przyzwyczajeniami i nadmiarem wolnego czasu. Sceny, w których Bob Arctor, Freck, Barris i Luckman przekomarzają się ze sobą w oparach absurdu są mistrzowskie i udowadniają, że Dick potrafi świetnie operować humorem. Gdy jednak humor znika okazuje się, że bełkotliwe dialogi są po prostu z życia wzięte i nie jest to już wesoła konstatacja.
W tym całym galimatiasie Dick wskazuje ważny trop, który można nazwać instytucjonalnym. Okazuje się bowiem, że tajemniczym producentem Substancji A, od której uzależniony jest Bob Arctor i wielu innych bohaterów, jest instytucja zajmująca się leczeniem narkomanów i przywracaniem ich społeczeństwu. Oto paradoks współczesnego świata: żeby kogoś wyleczyć, najpierw trzeba sprawić, by zachorował. A przy okazji można jeszcze na tym procederze zbić majątek. Dick zwykł przypisywać zresztą instytucjom, nieważne – prywatnym czy państwowym, jak najgorsze intencje. Policja w „Przez ciemne zwierciadło” jest zupełnie wyjęta spod kontroli społecznej, więcej nawet – policjanci sami nie są w stanie kontrolować siebie, ponieważ wielu z nich, z racji wykonywanych tajnych zadań, jest zmuszonych przyjmować narkotyki, aby wejść w określone role. Tajni agenci nie znają tożsamości innych agentów, wypłatę otrzymują w zakonspirowanych punktach i praktycznie pozbawieni są wszelkiego nad sobą nadzoru. To charakterystyczny dla literatury science-fiction topos – aparat władzy i przymusu przedstawiony jako wszechwładna machina, manipulująca, śledząca, inwigilująca, wyrwana spod kontroli zwykłych obywateli, a zarazem kontrolująca ich na każdym kroku. Tajny agent Fred monitorujący Boba Arctora, czyli samego siebie, to posunięty do granic absurdu przykład takiego motywu. Bob/Fred staje się ofiarą chorego świata, w którym aby pokonać wroga należy stać się gorszym od niego i sięgnąć po środki ostateczne. Nie zdając sobie chyba do końca sprawy z prawdziwego charakteru swej samobójczej misji stacza się na samo dno w uzależnieniu, traci tożsamość, niszczy własne ciało, pozbawia się autonomii, wręcz depersonalizuje.
Posłowie sugeruje, że „Przez ciemne zwierciadło” jest przede wszystkim epitafium dla zmarnowanego pokolenia, które oszukało samo siebie. Dick pisze, że narkomania jest wyborem i nie ma wątpliwości, że jego bohaterowie sami wybrali taką ścieżkę życia. To jedna z tych książek, które, wrzucone do worka „science-fiction”, znikają ze świadomości szerokiego odbiorcy, a szkoda (sam Dick ponoć pragnął, by powieść została uznana za głównonurtową, jednak jego redaktor uznał, że nie ma na to szans – pisarz był już od dawna w określonej szufladce). Rdzeń powieści jest jak najbardziej realistyczny, a elementy fantastyczne drugorzędne i, poza maskującym strojem noszonym przez Boba Arctora/Freda, właściwie bez znaczenia dla całości. Co więcej muzyka, której słuchają postaci (Hendrix, Joplin, Rolling Stones) i kilka innych elementów (wspomnienia dotyczące wojny w Wietnamie i zabójstwa Kennedy`ego) sugerują, że Dick wcale nie zamierzał stworzyć dzieła futurystycznego, lecz jak najmocniej osadzone we współczesności. „Przez ciemne zwierciadło” to tragiczny portret pokolenia, które miało być (i do dziś jest tak przedstawiane) najbardziej wolne, beztroskie, a jednocześnie świadome i mądre, buntownicze i nonkonformistyczne – tymczasem okazało się, że było może bardziej konformistyczne niż wszystkie inne, a buntowało się przede wszystkim przeciwko własnemu życiu, zdrowiu i świadomości. Taki przynajmniej obraz odmalował Philip Dick w jednej ze swych najbardziej osobistych powieści.
Szkoda, że w tak pięknym, ozdobionym świetnymi ilustracjami wydaniu, zabrakło przypisów, ponieważ w obszernych wywodach psychologicznych przeciętny czytelnik nie wyłapie, co jest nawiązaniem do teorii naukowej, a co wymysłem autora. Przydałyby się więc odredakcyjne wyjaśnienia pewnych zagadnień, tym bardziej, że w przypadku tej powieści nawiązań do psychologii, chemii czy matematyki (już nie wspominając o mechanice samochodowej) jest mnóstwo. Podobnie rzecz się ma z pojawiającymi się tu i ówdzie cytatami w języku niemieckim; w czasach przedinternetowych nie miałbym nawet sposobu, by odgadnąć, że to m.in. fragmenty „Fausta” Goethego czy libretta do opery „Fidelio” van Beethovena.
koniec
13 grudnia 2012

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Coś więcej niż dźwięki
Marcin Mroziuk

27 X 2021

W „Projekcie Bitoven” Joanna Wachowiak pokazuje młodym czytelnikom, że czasem warto zrezygnować z odgradzania się od rówieśników szczelnymi barierami ochronnymi. Wtedy pojawia się bowiem okazja, by znaleźć wspólny język nawet z kimś o zupełnie odmiennych zainteresowaniach i razem zrobić coś naprawdę wyjątkowego.

więcej »

Krótko o książkach: Kolejna hagiografia
Miłosz Cybowski

26 X 2021

Abraham Lincoln jest jedną z tych postaci historycznych, o których pisze się na dwa sposoby: albo w sposób bardzo krytyczny, albo przesadnie pozytywny. „Lincoln”, powieść Emila Ludwiga, zalicza się do tej drugiej kategorii.

więcej »

Mała Esensja: Z kociej perspektywy
Marcin Mroziuk

25 X 2021

W „Mruczandzie na trzy rodziny i jedną kamienicę” Grzegorz Kasdepke z poczuciem humoru sportretował mieszkańców pewnego dwupiętrowego budynku na warszawskiej Saskiej Kępie, których zachowania niejednokrotnie wprawiają w zdumienie pewnego szarego dachowca. Obserwując ich perypetie, młodzi czytelnicy będą z pewnością doskonale się bawić.

więcej »

Polecamy

Przeciętniak w swym zawodzie

Stulecie Stanisława Lema:

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Narkotykowy trip z robalami w rolach głównych
— Sebastian Chosiński

Wasale i robale
— Katarzyna Piekarz

Wzloty i upadki
— Katarzyna Piekarz

Staronarodzeni i złowrodzy agenci Biblioteki
— Anna Nieznaj

Ziemia zginie. Na milion sposobów
— Jacek Jaciubek

Wyprawa poprzez umysły
— Jacek Jaciubek

Kopalnia pomysłów
— Jacek Jaciubek

Esensja czyta: Październik 2013
— Kamil Armacki, Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Paweł Micnas, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Lipiec 2013
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Paweł Micnas, Beatrycze Nowicka, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Boga najlepiej żuć powoli
— Mieszko B. Wandowicz

Tegoż autora

Nieprawdopodobne, a jednak prawdziwe
— Jacek Jaciubek

Zabójczy ziemniak
— Jacek Jaciubek

Szpiega wynajmę
— Jacek Jaciubek

Suchość w ustach
— Jacek Jaciubek

Wszystkie odcienie szarości
— Jacek Jaciubek

Królestwo za kafelek
— Jacek Jaciubek

Historia wiary znaczona krwią
— Jacek Jaciubek

Człowiek-puzzle
— Jacek Jaciubek

Poprzez góry, poprzez lasy
— Jacek Jaciubek

Misja na Marsa
— Jacek Jaciubek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.