Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 10 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

‹PL +50. Historie przyszłości›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPL +50. Historie przyszłości
Data wydania30 kwietnia 2004
RedakcjaJacek Dukaj
Wydawca Wydawnictwo Literackie
ISBN83-08-03564-7
Cena36,—
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Polska ±∞
[„PL +50. Historie przyszłości” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 »
Zamiar był ambitny: polscy pisarze i socjolodzy opisują swą wizję Polski w roku 2054, pół wieku po przystąpieniu do Unii Europejskiej. Wybór tych wizji przynosi antologia „PL +50. Historie przyszłości”. Przynosi też zawód. Może nie jest tak źle, jak w rosyjskim powiedzeniu „staraliśmy się jak najlepiej, a wyszło jak zawsze”, ale… nie mam poczucia, że wszyscy autorzy tak właśnie się postarali.

Tadeusz A. Olszański

Polska ±∞
[„PL +50. Historie przyszłości” - recenzja]

Zamiar był ambitny: polscy pisarze i socjolodzy opisują swą wizję Polski w roku 2054, pół wieku po przystąpieniu do Unii Europejskiej. Wybór tych wizji przynosi antologia „PL +50. Historie przyszłości”. Przynosi też zawód. Może nie jest tak źle, jak w rosyjskim powiedzeniu „staraliśmy się jak najlepiej, a wyszło jak zawsze”, ale… nie mam poczucia, że wszyscy autorzy tak właśnie się postarali.

‹PL +50. Historie przyszłości›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPL +50. Historie przyszłości
Data wydania30 kwietnia 2004
RedakcjaJacek Dukaj
Wydawca Wydawnictwo Literackie
ISBN83-08-03564-7
Cena36,—
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Tytuł zamykającego szkicu Stanisława Lema, „Orzeł biały na tle nerwowym”, byłby znakomitym tytułem całej antologii. Tylko w nielicznych tekstach (o każdym z powiem parę słów nieco dalej) mamy próby skonstruowania tytułowej „historii przyszłości”. Zamiast tego mamy encyklopedię współczesnych polskich lęków (niekiedy także – nadziei): lęk przed „brukselską” uniformizacją, dyktaturą politycznej poprawności, politycznym feminizmem i innymi recydywami totalitaryzmu, załamaniem świadomości narodowej, zmianami klimatu, ekspansją Chin (ale nie – Rosji) itd. itp. Z wyjątkiem dwu czy trzech tekstów łączy je jedno – zupełne nieprawdopodobieństwo zajścia tak głębokich przemian w tak krótkim czasie. Za życia znacznej części czytelników tej książki, a może i niektórych jej autorów.
Bo świat 2054 r. w znacznej mierze już istnieje. Właśnie dlatego, że Polacy 2054 r. w znacznej mierze już żyją. Dostrzega to Wnuk-Lipiński, a obok niego – Regalica i może jeszcze Grzędowicz (na razie pomijam eseistów); wizja Dukaja broni się o tyle, że jej podstawą jest wynalazek, rzeczywiście zdolny w krotkim czasie zrewolucjonizować życie społeczne. Dla innych data 2054 nie ma żadnego znaczenia: lokują oni swe opowieści w „nevernevertime”. Znacznie lepsze, spójniejsze i oparte na rozumniejszej analizie teraźniejszości wizje stworzyli już w naszej fantastyce Ziemkiewicz („Pieprzony los kataryniarza”), Lewandowski („Bo kombinerki były brutalne” – akcja tej książki pochopnie, dla doraźnego efektu polemicznego została osadzona w teraźniejszości), Kowalewski („Bóg zapłacz!”), a nawet Dębski („Aksamitny anschluss”) i Regalica („Bunt”).
Zaskakujące, ale większość pisarzy nie pojęła może najważniejszego wniosku z doświadczenia komunizmu: że choć instytucje społeczne można diametralnie zmienić niemal z dnia na dzień, podobne przeoranie nawyków społecznych wymaga nie lat, ale pokoleń, a przynajmniej wymarcia pokolenia, pamiętającego czasy sprzed zmiany. Zaś stopień akceptacji społecznej, jaki opisuje np. Kossakowska, Orbitowski czy Oramus wymaga kilku pokoleń. I o ile ich teksty (zwłaszcza pierwszy) bronią się jako fantastyka, jako próba futurologii literackiej są nie do przyjęcia.
Pod względem literackim mamy tu – powiedzmy – stany średnie. Najlepsze opowiadanie wyszło spod pióra Wnuka-Lipińskiego, który opatrzył je licznymi komentarzami, stanowiącymi z kolei najlepszy tekst eseistyczny tomu. Obok niego należy wyróżnić teksty Olgi Tokarczuk, Sosnowskiego (oba nie przystające do formuły antologii), a w drugim rzucie „przedobrzone” opowiadanie Dukaja i solidne rzemiosło Ziemiańskiego, Grzędowicza, Orbitowskiego i Kossakowskiej. Na drugim biegunie mamy grafomanię Maliszewskiego, Odii i – zwłaszcza – Piątka.
Tyle ogólników. Każdemu z autorów należy się choćby chwila odrębnej uwagi, tym bardziej, że ich teksty są bardzo różne. Z wrodzonej złośliwości do każdego tytułu dodaję alternatywny, czasem stanowiący najkrótszą ocenę. Zatem po kolei:
Maciej Dajnowski „List z Tytana”
Chłop polski w Kosmosie
Satyra na polską wieś z inteligenckich wyobrażeń, miejscami nawet zabawna, literacko poprawna, ale nic więcej. Spojrzenia w przyszłość nie ma tu nawet w podtekście.
Bartek Świderski „Łabędzi śpiew ministra dźwięku”
Nieśmiertelna głowa Balcerowicza.
W tej grotesce można odnaleźć elementy ciekawego pomysłu na przyszłość Polski. I optymizm: możemy sami rozwiązywać własne problemy (i popadać w nowe). Daje się czytać.
Andrzej Zimniak „Kochać w Europie”
Prenatalny morderca
Zręcznie napisana, ale płytka groteska, w której chodzi nie o wizję przyszłości, a wyłącznie o krytykę współczesności. Niestety, u jej podstaw leży nieznajomość podstawowych zasad prawa: żaden system prawny nie dopuszcza odpowiedzialności karnej za czyny, popełnione przed osiągnięciem granicznego wieku tej odpowiedzialności! A jeśli już, to trzeba by pokazać te tłumy osiemnastolatków, uciekających przed odpowiedzialnością za przedszkolne pobicia i kradzieże. W tle wizja Euro-Polski pozbawionej suwerenności i integralności, bliska poglądom Regalicy.
Maciej Żerdziński „Wyhoduj mnie, proszę”
Afekty na sprzedaż
Główny pomysł jest zaczerpnięty z jednego z felietonów (czy tylko konwentowych prelekcji) Ziemkiewicza: w społeczeństwie 20/80 zapracowane elity nie będą mieć czasu na życie, więc będą kupować przeżycia od bezrobotnego plebsu. Widać poważną refleksję nad przyszłością, leżącą u podstaw pomysłów autora. Zaletą, ale i słabością jest stylizacja językowa: gwara, język potoczny zmienia się najszybciej i trudno sobie wyobrazić, byśmy za pół wieku mówili „dresem”. Bardziej prawdopodobne, że tekst Żerdzińskiego wymagać będzie wówczas tłumaczenia lub choćby licznych przypisów.
Łukasz Orbitowski „Władca deszczu”
I słonie będą cię sławić!
Spójna wizja neopogańskiego totalitaryzmu, ale sposób jego powstania („czterdzieści milionów zasnęło w Polsce, by zbudzić się w Lechii”) absolutnie nie do przyjęcia. Takie zmiany mentalne (powrót wiary w zaklinanie pogody!) wymagają pokoleń. Słabością jest całkowita nieobecność świata zewnętrznego – Lechia wydaje się tolerowanym „rezerwatem” między Rzeszą a (niewymienioną) Rosją. Źle skonstruowane imię głównego bohatera (powinno być Słońcesław, nie Słoń-ci-sław) wprowadza niezamierzony element komizmu.
Maja Lidia Kossakowska „Serce wołu”
Opowieść Podręcznego
Totalitarny feminizm jako lustrzane odwrócenie skarykaturowanego świata patriarchalnego dał, chyba wbrew zamiarowi autorki, groteskę zamiast groźnej wizji. Ale czyta się dobrze.
Olga Tokarczuk „Rubież”
Po cywilizacji
Tekst znakomity, wizyjny (choć nie – wizjonerski), ale z zupełnie innej bajki. Tu także zmiana (kompletne załamanie cywilizacji na świecie) musiała nastąpić dawniej, niż przed półwieczem – inaczej nie da się uzasadnić tak kompletnej niepamięci. Paradoks – opowiadanie, które pod względem literackim jest ozdobą antologii, nie powinno było się w niej znaleźć.
Jerzy Sosnowski „Autorewers”
Ucieczka w przeszłość
Pomysł uniknięcia katastrofy kosmicznej przez odwrócenie biegu czasu jest brawurowy i znakomicie przeprowadzony literacko. Ale i tu próżno szukać poważnej wizji przyszłości Polski.
Karol Maliszewski „Ostatnia poetka”
Bez śmierci, bez poezji
Czysty bełkot, nie do zrozumienia dla kogoś niezorientowanego w światku „wiecznie młodej” polskiej poezji. Autor wymierza nie-sprawiedliwość swym kolegom/konkurentom po piórze. Niewarte lektury.
Cezary Domarus „Biała krew”
Usypianie nadwyżek populacyjnych
Ciekawa wizja zmian społecznych, związanych z nową technologię (jeśli hibernacja okaże się realna, ktoś rzeczywiście gotów wpaść na ten pomysł). Bardziej realne wydaje się wprowadzenie dziedzicznej odpowiedzialność za długi, i to bez żadnych Chińczyków: praktyczne odrzucenie zasady przedawnienia roszczeń (patrz działalność Powiernictwa Pruskiego i naszych „reprywatyzatorów”) prowadzi do czegoś podobnego. Jednak literacko jest to porażka.
Andrzej Ziemiański „Chłopaki, wszyscy idziecie do piekła”
Zabijać dla swego kraju
Jak zwykle u Ziemiańskiego, mamy tu solidną historyjkę dla chłopców (właściwych lub przerośniętych). Jest w niej aura serialu „Pogranicze w ogniu” (to komplement, nie przygana). Wiara Ziemiańskiego w Polskę robi wrażenie, choć jest to Polska bardzo „konwencjonalna” – kraj dzielnych, ofiarnych żołnierzy.
Marek Oramus „Siódme niebo”
Świat po chińskiemu urządzony
Wizję świata (choć nie Polski), zdominowanego przez Chiny, psuje nadmiar kryptocytatów z Orwella i dość powierzchowna wiedza o cywilizacji chińskiej. Gwałtowna krytyka współczesnej Europy rodem z analiz Jęczmyka jest zbyt publicystyczna. Zwraca uwagę „nieobecność” Rosji, nawet jako „wykonawcy” panowania chińskiego w Polsce. Czyta się z trudem, opowiadanie jest wyraźnie niedopracowane.
Barnim Regalica „Et in Arcadia ego”
PopPolit rulez!
Opowiastka cieniuteńka literacko, ale przedstawiająca spójną i realną wizję: takie przemiany, także mentalne, rzeczywiście mogą nastąpić w ciągu półwiecza. Pomysł „etnicznego rozbioru Polski” oraz masowej reemigracji Żydów jest wyolbrzymieniem lęków polskich narodowców. W tej par excellence politycznej wizji razi „pustka” za naszą wschodnią granicą. Aha – opisana tablica pamiątkowa ku czci poległych powstańców z warszawskiej Pragi rzeczywiście istnieje, jest na rogu św. Wincentego i Oszmiańskiej.
1 2 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Przeczytaj to jeszcze raz: Pierwsze koty… to znaczy psy – za płoty
Sebastian Chosiński

10 VIII 2022

Choć zdecydowaną większość swoich śledztw komisarz Maigret prowadził w Paryżu, to jednak od czasu do czasu Georges Simenon wysyłał go także na prowincję. W „Żółtym psie” policjantowi ze stolicy przychodzi rozwikłać zagadkę dziwnych i niebezpiecznych zdarzeń rozgrywających się w leżącym nad Atlantykiem miasteczku Concarneau.

więcej »

Krótko o książkach: Siła więzi
Joanna Kapica-Curzytek

9 VIII 2022

„Kufer tajemnic” to powieść obyczajowa osnuta wokół motywu odkrywania rodzinnych tajemnic. Powieść pozwala też dostrzec, jak bardzo w ciągu ostatnich dziesięcioleci zmieniło się życie kobiet.

więcej »

Przeczytaj to jeszcze raz: Kraj strachów dziecinnych
Dawid Kantor

8 VIII 2022

Idąc tropem Stephena Kinga, Dan Simmons w „Letniej nocy” kreśli kameralne amerykańskie miasteczko z dziećmi jako bohaterami i grozą w tle. Autor „Terroru” i tym razem stworzył znakomity horror, choć radykalnie różny od tego zlokalizowanego w lodach Arktyki.

więcej »

Polecamy

Terapia szokowa

W podziemnym kręgu:

Terapia szokowa
— Marcin Knyszyński

Seksapokalipsa
— Marcin Knyszyński

Odwieczna dialektyka
— Marcin Knyszyński

Rzeczy, które robisz w piekle, będąc martwym
— Marcin Knyszyński

Bulwar Zachodzącego Słońca 2
— Marcin Knyszyński

Borat Dzong-Un z pasem szahida
— Marcin Knyszyński

Rozkład i rozkładówka
— Marcin Knyszyński

Nowoczesny mit
— Marcin Knyszyński

Horror rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Osaczona
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Kopnięty kwadrat
— Tadeusz A. Olszański

Bondzik w sutannie
— Tadeusz A. Olszański

Nikt Kozakom nie dorówna!
— Tadeusz A. Olszański

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.