Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 6 marca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Matti Rönkä
‹Mężczyzna o twarzy mordercy›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMężczyzna o twarzy mordercy
Tytuł oryginalnyTappajan näköinen mies
Data wydania25 stycznia 2011
Autor
PrzekładSebastian Musielak
Wydawca Czarne
CyklViktor Kärppä
SeriaZe strachem
ISBN978-83-7536-233-6
Format216s. 125×195mm
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Kłopoty to jego specjalność
[Matti Rönkä „Mężczyzna o twarzy mordercy” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Niewielu pisarzom rodem z Finlandii udało się zdobyć nad Wisłą popularność. Większość Polaków, zapytana o wybitnych literatów z kraju świętego Mikołaja, wymieniłaby zapewne tylko Mikę Waltariego. Być może jednak za parę lat powszechnie kojarzyć będziemy jeszcze jedno nazwisko – Mattiego Rönkę. Twórcę postaci Viktora Kärppy, trochę z przypadku prywatnego detektywa z Helsinek, który na świat przyszedł w powieści „Mężczyzna o twarzy mordercy”.

Sebastian Chosiński

Kłopoty to jego specjalność
[Matti Rönkä „Mężczyzna o twarzy mordercy” - recenzja]

Niewielu pisarzom rodem z Finlandii udało się zdobyć nad Wisłą popularność. Większość Polaków, zapytana o wybitnych literatów z kraju świętego Mikołaja, wymieniłaby zapewne tylko Mikę Waltariego. Być może jednak za parę lat powszechnie kojarzyć będziemy jeszcze jedno nazwisko – Mattiego Rönkę. Twórcę postaci Viktora Kärppy, trochę z przypadku prywatnego detektywa z Helsinek, który na świat przyszedł w powieści „Mężczyzna o twarzy mordercy”.

Matti Rönkä
‹Mężczyzna o twarzy mordercy›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMężczyzna o twarzy mordercy
Tytuł oryginalnyTappajan näköinen mies
Data wydania25 stycznia 2011
Autor
PrzekładSebastian Musielak
Wydawca Czarne
CyklViktor Kärppä
SeriaZe strachem
ISBN978-83-7536-233-6
Format216s. 125×195mm
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Matti Rönkä urodził się we wrześniu 1959 roku w położonym w północnej części fińskiej Karelii prowincjonalnym miasteczku Kuusjärvi (nieopodal granicy z ówczesnym Związkiem Radzieckim). Studiował na uniwersytecie helsińskim filozofię, by później poświęcić się zupełnie innej pracy – dziennikarstwu; najpierw w prasie, potem w rozgłośni radiowej, a następnie w telewizji (w kanale publicznym Yle TV1). Jego żoną była Suvi Ahola, znany w Finlandii krytyk literacki; para doczekała się trojga dzieci. W 2002 roku Rönkä postanowił zrobić kolejny krok w karierze – pójść śladem swego wielkiego rodaka Miki Waltariego i spróbować sił jako pisarz, a konkretniej – autor kryminałów. I choć trudno podejrzewać, aby stworzona przez niego postać prywatnego detektywa Viktora Kärppy przebiła popularnością legendarnego komisarza Palmu („Kto zabił panią Skrof?”, „Błąd komisarza Palmu”, „Tak mówią gwiazdy, panie komisarzu”), to jednak nikt nie zarzuci Rönce, że nie próbował. Do tej pory Fin wydał sześć powieści, pierwszą zatytułował „Mężczyzna o twarzy mordercy”.
Głównym bohaterem cyklu Mattiego Rönki jest Viktor Kärppä, czy też raczej Wiktor Nikołajewicz Gornostajew – człowiek o wyjątkowo powikłanym życiorysie. Rodzina matki pochodziła z Finlandii, z której musiała jednak uciec po tym, jak dowodzone przez generała – a później marszałka – Carla Gustafa Mannerheima wojska Białej Armii rozprawiły się w 1918 roku z fińskimi komunistami; ojciec był natomiast Ingrem. Ingria to kraina historyczna położona na południe od Przesmyku Karelskiego, od zachodu docierająca do Zatoki Fińskiej, od wschodu – do jeziora Ładoga. Jej rdzennymi mieszkańcami byli ugrofińscy Iżorowie, z czasem jednak napływali na te tereny również Finowie, których zaczęto – dla odróżnienia – nazywać Ingrami. W czasach sowieckich byli oni poddani rusyfikacji, dlatego rodzice Kärppy musieli zmienić nazwisko na – znaczące dokładnie to samo – Gornostajew (od gronostaja). Młodość i dzieciństwo Wiktora Nikołajewicza upłynęły w karelskim miasteczku turystycznym Sortavala; tam też rozpoczął karierę sportową (jako junior odnosił sukcesy w narciarstwie biegowym), którą pragnął kontynuować po studiach w leningradzkiej Akademii Wychowania Fizycznego. Los sprawił inaczej – w Armii Radzieckiej przeszedł szkolenie specjalne, miał też jakieś, na razie bliżej nieokreślone, konszachty z wywiadem KGB.
A potem upadł Związek Radziecki. Nie widząc nadziei na godne życie w Rosji, Gornostajew postanowił skorzystać z „zaproszenia” ówczesnego prezydenta Finlandii Mauno Koivisto i jako ingryjski Fin przeniósł się do kraju przodków, przy okazji zmieniając nazwisko rosyjskie na to, którym posługiwali się dziadkowie (ze strony matki) – Kärppä. Szybko jednak okazało się, że w Helsinkach nie ma szczególnego zapotrzebowania na specjalistów medycyny sportowej z dawnego Związku Radzieckiego. Zaczął więc kombinować na różne sposoby, wykorzystując przy tym znajomości z czasów leningradzkich. Wielu jego dawnych znajomych – Rosjan i Estończyków – trafiło bowiem, podobnie jak on, do Finlandii; problem w tym, że rzadko zajmowali się uczciwymi pracami. W efekcie i on balansował na granicy prawa. Gdy poznajemy Viktora – pisownię imienia Gornostajew też nieznacznie zmienił – jest on już nieźle zadomowiony w Helsinkach. Z jednej strony utrzymuje kontakty z półświatkiem rosyjskim, dla którego wykonuje czasami drobne zlecenia, z drugiej – nie unika gierek z fińską policją, a z funkcjonariuszem Teppo Korhonenem łączy go nawet coś, co moglibyśmy określić mianem „szorstkiej przyjaźni”.
Pewnego dnia w biurze Kärppy pojawia się szanowany antykwariusz Aarne Larsson, któremu jakiś czas wcześniej zaginęła żona. Byli małżeństwem od sześciu lat, nie mieli dzieci; Sirje Larsson pochodziła z Estonii, a jej panieńskie nazwisko brzmiało Lillepuu, co oznacza, że jest – względnie była – krewną (rodzoną siostrą) jednego z najgroźniejszych gangsterów rodem z dawnego Związku Radzieckiego. Kärppä, który przyjmuje zlecenie, musi jednak bardzo uważać, aby nie nacisnąć przypadkiem na odcisk bandycie. Ale to nie jedyne jego zmartwienie. W tarapaty wpadają też bowiem jego rosyjscy towarzysze. Ktoś napada na magazyn Walerija Karpowa i kradnie towar – podrabiane papierosy i wódkę – znacznej wartości. Karpow (kumpel Viktora jeszcze z czasu studiów w Leningradzie) i prowadzący z nim wspólne interesy moskwianin Giennadij Ryżkow liczą na pomoc Kärppy w odnalezieniu sprawcy napadu. Jakby tego było mało, tego samego oczekuje od detektywa Korhonen, który znakomicie zdaje sobie sprawę z jego znajomości z Ryżkowem. Efekt jest taki, że Viktor trafia między młot a kowadło. I jak w takich okolicznościach ma w spokoju poszukiwać zaginionej kobiety? A i to nie są jeszcze wszystkie przeciwności losu, jakie na niego spadają. Dość powiedzieć, że na horyzoncie pojawiają się również agenci tajnych służb – i to zarówno fińskiego Supo, jak i rosyjskiej FSB. Na brak atrakcji czytelnik narzekać na pewno nie może.
Czytając „Mężczyznę o twarzy mordercy” nie sposób nie odnieść wrażenia, że postać Viktora Kärppy powstała z tej samej matrycy co Philip Marlowe; inne jednoznaczne skojarzenie to, znany z powieści Norwega Gunnara Staalesena, Varg Veum („Wokół śmierci”, „Zimne serca”). Wspólnym mianownikiem dla całej trójki jest nie tylko wykonywany zawód, ale przede wszystkim skomplikowana przeszłość, charakter i temperament, wyjątkowo czarne poczucie humoru i skłonność do podejmowania ryzyka, balansowanie na granicy prawa i upór w dochodzeniu do prawdy, wreszcie – złożone relacje z kobietami. Fabularnie Rönkä również zapożyczył się u Raymonda Chandlera; nawiązania do „Żegnaj, laleczko” (1940) czy „Tajemnicy jeziora” (1943) są nazbyt widoczne, aby były przypadkowe. Fin korzysta jednak z dobrodziejstw inwentarza pozostawionego przez Amerykanina nie z braku własnych pomysłów, ale by oddać mu należny hołd. Od siebie też przecież całkiem sporo dorzuca – cały ten koloryt karelsko-rosyjski czy odniesienia do komunistycznej przeszłości Rosji (z dramatycznymi wspomnieniami głównego bohatera z okresu służby wojskowej).
Powieść jest krótka – liczy zaledwie dwieście kilka stron – ale dzieje się w niej naprawdę sporo. To z kolei świadczy o tym, że akcja płynie wyjątkowo wartko, popędzana dowcipnymi, niepozbawionymi sarkazmu dialogami (w czym gustuje zwłaszcza policjant Korhonen) przy jednoczesnym maksymalnym skróceniu opisów dylematów moralnych detektywa. Jeśli się takowe w ogóle pojawiają, to szybko zostają zepchnięte na dalszy plan, ponieważ Kärppä musi mocno główkować, jak wyjść cało z kolejnego szamba, w które właśnie wdepnął. Dla wielbicieli kryminałów skandynawskich publikowanych wcześniej przez Wydawnictwo Czarne – vide powieści Johana Theorina („Zmierzch”), Thomasa Kangera („Mężczyzna, który przychodził w niedzielę”), Larsa Keplera („Hipnotyzer”), Kjella Oli Dahla („Mały złoty pierścionek”) czy Thomasa Engera („Letarg”) – powieść Rönki może być zaskoczeniem. Fina bowiem, w przeciwieństwie do wspomnianych powyżej Szwedów i Norwegów, mniej interesują zawiłości psychologiczne (ale „mniej” nie oznacza, że wcale) i głęboko ukryte tajemnice z przeszłości (czytaj: szkielety w szafie, mimo że i one pojawią się w kolejnych tomach), istotniejsza wydaje się dla niego zabawa formą, żonglowanie schematami powieści kryminalnej (choć bez ich dekonstrukcji), w końcu – może nawet troszkę chorobliwa przyjemność płynąca z nieustannego pakowania swego bohatera w sytuacje bez wyjścia. Z których udaje mu się jednak jakimś cudem wychodzić.
koniec
22 stycznia 2013

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Polskie porachunki pod italskim niebem
Sebastian Chosiński

5 III 2021

Tak, ten moment musiał w końcu nadejść! Zwłaszcza że w Polsce Ludowej dość rygorystycznie przestrzegano przepisów emerytalnych. Kto przekroczył odpowiedni wiek, był wysyłany na „zieloną trawkę”. Nawet doświadczony oficer milicji nie mógł być wyjątkiem. Nie powinno więc dziwić, że wydana w 1984 roku powieść Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego została zatytułowana „Major Downar przechodzi na emeryturę”. Ale czy na pewno?

więcej »

Zbrodnie w stylu retro: Sanacyjny „Napoleon zbrodni”
Sebastian Chosiński

4 III 2021

Wydany w 1935 roku „Dom tajemnic” był czwartą odsłoną bestsellerowej serii kryminalnej „Wielkie gry Bernarda Żbika”. Tym razem Adam Nasielski – jeden z najpopularniejszych przedwojennych twórców literatury popularnej – nakazał swemu bohaterowi, inspektorowi Bernardowi Żbikowi z Centrali Służby Śledczej, rozwiązać zagadkę, która mniej rozgarniętych policjantów doprowadziłaby zapewne do szaleństwa. A pewnie i… do grobu.

więcej »

Mnich i rycerze na tropie zbrodni
Beatrycze Nowicka

3 III 2021

Otwierająca serię o bracie Godfrydzie „Pęknięta korona” oraz tom drugi „Czarcie słowa” mogą zapewnić przyjemną rozrywkę na kilka wieczorów.

więcej »

Polecamy

Imperium wcale się nie rozpadło

Na rubieżach rzeczywistości:

Imperium wcale się nie rozpadło
— Marcin Knyszyński

Lęk i odraza w Kalifornii
— Marcin Knyszyński

Las oblany słonecznym blaskiem
— Marcin Knyszyński

Dick jak Dickens
— Marcin Knyszyński

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

O świecie, którego już nie ma
— Sebastian Chosiński

Miłość szczęścia nie daje
— Sebastian Chosiński

Gdy piosenka wyszła z wojska…
— Sebastian Chosiński

Chędożenie karlicy
— Sebastian Chosiński

Najeźdźcy z Maghrebu i okrutni sekciarze
— Sebastian Chosiński

Policjant śmie wątpić!
— Sebastian Chosiński

Co za porąbana rodzinka!
— Sebastian Chosiński

Bystanders w czasach pogardy
— Sebastian Chosiński

Słowo Boże nie zawsze niesie otuchę
— Sebastian Chosiński

Gdy coś nie istnieje, to istnieje tym bardziej
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.