Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Joe Abercrombie
‹Bohaterowie›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBohaterowie
Tytuł oryginalnyThe Heroes
Data wydania18 kwietnia 2012
Autor
PrzekładRobert Waliś
Wydawca MAG
CyklPierwsze Prawo
ISBN978-83-7480-248-2
Format764s. 135×202mm
Cena49,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Bohaterowie żyją w pieśniach, ale leżą w zbiorowych mogiłach
[Joe Abercrombie „Bohaterowie” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Dosłownie lada moment polska premiera „Czerwonej krainy”, najnowszej brutalnej sieczki spod pióra Abercrombiego. Tymczasem, zanim poleje się świeża krew, przyjrzyjmy się jeszcze „Bohaterom”, przedostatniej powieści Brytyjczyka.

Kamil Armacki

Bohaterowie żyją w pieśniach, ale leżą w zbiorowych mogiłach
[Joe Abercrombie „Bohaterowie” - recenzja]

Dosłownie lada moment polska premiera „Czerwonej krainy”, najnowszej brutalnej sieczki spod pióra Abercrombiego. Tymczasem, zanim poleje się świeża krew, przyjrzyjmy się jeszcze „Bohaterom”, przedostatniej powieści Brytyjczyka.

Joe Abercrombie
‹Bohaterowie›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBohaterowie
Tytuł oryginalnyThe Heroes
Data wydania18 kwietnia 2012
Autor
PrzekładRobert Waliś
Wydawca MAG
CyklPierwsze Prawo
ISBN978-83-7480-248-2
Format764s. 135×202mm
Cena49,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Północ w świecie Abercrombiego zdecydowanie nie jest spokojnym miejscem. Nie zdążyły jeszcze ostygnąć truchła po poprzedniej wojnie, a w powietrzu już wisi kolejna. Król Unii wysyła potężne wojska, aby zrzuciły z tronu Czarnego Dowa, samozwańczego pana Północy. Po wielu tygodniach uników i kluczenia, Dow zajmuje pozycję na szczycie wzgórza zwanego Bohaterami i tam czeka na wrogą armię. Bitwa potrwa trzy dni, będzie okrutna i krwawa, a monotonię zbrojnych starć urozmaicą wewnętrzne intrygi i spiski po obydwu stronach konfliktu.
„Bohaterowie” są w założeniu samodzielną powieścią, ale poniekąd kontynuują wydarzenia z trylogii „Pierwsze prawo”. Powracają znane (acz niekoniecznie lubiane) postacie, jak upadły szermierz Bremer dan Gorst czy podstępny książę Calder. Bez znajomości „Pierwszego prawa” szybkie połapanie się w ich położeniu i motywacjach może być trudne, zwłaszcza że Abercrombie pisze krótkimi rozdziałami, wciąż przenosząc akcję z miejsca na miejsce i przeplatając losy starych postaci z nowymi. W miarę rozwoju sytuacji pojawia się także coraz więcej nawiązań do przeszłości. Dlatego dla własnego komfortu lepiej mieć lekturę trylogii za sobą. Inaczej pierwsze kilkadziesiąt stron będzie się czytało równie przyjemnie jak w „Ogrodach księżyca” Eriksona.
Twórczość Abercrombiego trudno ocenić obiektywnie, nie sposób ani ręczyć za jej jakość ani jednoznacznie odradzić. Wszystko przez styl Brytyjczyka, który recenzenci określają najczęściej jako „bezpretensjonalny”. I w tym słowie faktycznie zawiera się esencja jego prozy, a zwłaszcza „Bohaterów”. Przewrotnie zaletą jest nie tyle to, co możemy tutaj znaleźć, lecz nieobecność tego, co znajdujemy zazwyczaj. Brak patosu, brak klasycznych protagonistów i antagonistów, niemal brak kiczowatych rozwiązań (niemal, bo zakończenie wątku synów Bethoda jest jednak trochę naciągane) i wciskanych wbrew logice klisz fabularnych – czyli większości przywar fantasy i ogólnie dużej części literatury popularnej. Zamiast tego walka o życie, władzę i resztki honoru, nie tylko na miecze, ale również na słowa. Brutalne to i wulgarne, ale wciąga jak ruchome piaski. I nieco pokrzepia, gdy nawet w tak zdegenerowanym uniwersum dojdzie czasem do głosu szlachetny poryw serca czy zwykła przyzwoitość.
Naturalnie powieść nie jest idealna. Zbyt dużo tu fragmentów widzianych z perspektywy czwartorzędnych bohaterów, których jedynym zadaniem jest efektownie zginąć. Autor czasami wydaje się nawet nieco pokpiwać z czytelnika, choćby nadając trzem pułkownikom z tej samej dywizji nazwiska Wetterlant, Vallimir i Vinkler (spróbujcie ich zapamiętać i odróżnić). Razi też uboga kreacja mięsa armatniego. O ile w przypadku wiodących postaci Abercrombie potrafi tworzyć ciekawe i ambiwalentne portrety, na dalszych planach operuje głównie schematami. Adrenalina skacze w górę dopiero wtedy, gdy na pole bitwy wkraczają Gorst, Curnden, Dow czy pałętający się im pod nogami Calder. Na szczęście mniej więcej od połowy powieści śledzimy już niemal wyłącznie ich losy.
Jak mądrze głosi zawarty w książce cytat z Willa Rogersa: Nie można powiedzieć, że cywilizacja stoi w miejscu, wszak każda kolejna wojna przynosi nowe sposoby zabijania. Utwór Abercrombiego przedstawia przemoc i rozlew krwi, ale nie gloryfikuje go, wręcz przeciwnie. Jest więc u Brytyjczyka ostro, ale nie prymitywnie. Dlatego jest to mimo wszystko bezpieczny eskapizm.
koniec
19 lutego 2013

Komentarze

« 1 2
21 II 2013   18:19:09

Cóż, z tą linią szeroką na jeden szereg to już brzmi trochę jak przeddzidzie śróddzidzia zadzidzia. Uroki nomenklatury.
Choć na takie niuanse zwróci uwagę ktoś, kto się naprawdę zna, przeciętny zjadacz chleba tego nie zauważy.

Niemniej rozumiem frustrację, jak ja widzę coś ze swojej działki poupraszczane i poprzekręcane też mnie krew zalewa (z używaniem hasła "kod genetyczny" w znaczeniu sekwencji to już sami naukowcy zaczynają tak pisać w popularnonaukowych artykułach, trochę tak jak z ekologią, właściwe znaczenie zostaje wypierane przez ogólne używanie terminu w znaczeniu innym)

21 II 2013   18:50:31

„Cóż, z tą linią szeroką na jeden szereg…”

Głęboką na jeden szereg, szeroką na określoną liczbę rzędów, ale nie o to nawet chodzi, niechby i było czasami odwrotnie, byle ta proza jakoś brzmiała. Niestety, albo tłumacz olał sprawę i przekładał „na kolanie”, albo zwyczajnie nie nadaje się do tłumaczenia prozy, zwłaszcza prozy batalistycznej.

« 1 2

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o książkach: Wspomnienia pozostają?
Beatrycze Nowicka

28 X 2021

Podejrzewam, że zamieszczona tu ocena książki Julii Shaw jest niejako „skażona” moimi nawykami zawodowymi. Obcując na co dzień z literaturą stricte naukową, przyzwyczaiłam się bowiem do dużo większej „gęstości informacyjnej tekstu”, przez co lektura „Oszustw pamięci” pozostawiła we mnie niedosyt. Tymczasem jest to pozycja popularnonaukowa i, jak pisze sama autorka, ma stanowić zaledwie wstęp do tematu badań nad pamięcią.

więcej »

Coś więcej niż dźwięki
Marcin Mroziuk

27 X 2021

W „Projekcie Bitoven” Joanna Wachowiak pokazuje młodym czytelnikom, że czasem warto zrezygnować z odgradzania się od rówieśników szczelnymi barierami ochronnymi. Wtedy pojawia się bowiem okazja, by znaleźć wspólny język nawet z kimś o zupełnie odmiennych zainteresowaniach i razem zrobić coś naprawdę wyjątkowego.

więcej »

Krótko o książkach: Kolejna hagiografia
Miłosz Cybowski

26 X 2021

Abraham Lincoln jest jedną z tych postaci historycznych, o których pisze się na dwa sposoby: albo w sposób bardzo krytyczny, albo przesadnie pozytywny. „Lincoln”, powieść Emila Ludwiga, zalicza się do tej drugiej kategorii.

więcej »

Polecamy

Lem w komiksie

Stulecie Stanisława Lema:

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Kamienie nie krwawią
— Miłosz Cybowski

Tegoż twórcy

Wiele stron o zemście i zabijaniu
— Miłosz Cybowski

Świat pozbawiony sprawiedliwości i znaczenia
— Miłosz Cybowski

Kamienie nie krwawią
— Miłosz Cybowski

Esensja czyta: Styczeń 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Grudzień 2016
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka

Garść monet
— Beatrycze Nowicka

Yarvi, królewicz gettlandzki
— Beatrycze Nowicka

Nim Abercrombie włączył przester
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Lipiec 2013
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Paweł Micnas, Beatrycze Nowicka, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Stare mleko kwaśnieje, stara zemsta staje się coraz słodsza
— Kamil Armacki

Tegoż autora

Zapomniany wędrowiec
— Kamil Armacki

Barok w pigułce
— Kamil Armacki

Duże ilości fantasy naraz
— Kamil Armacki

Na ubitej ziemi
— Kamil Armacki

Pieśń nad pieśniami
— Kamil Armacki

Życie intymne Myrmidonów
— Kamil Armacki

Kill ’Em All
— Kamil Armacki

Tragedia maltańska
— Kamil Armacki

Trzeci Dumas
— Kamil Armacki

Drugie życie kota
— Kamil Armacki

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.