Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 2 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Steven Erikson
‹Przypływy nocy›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPrzypływy nocy
Tytuł oryginalnyMidnight Tides
Data wydania6 marca 2013
Autor
PrzekładMichał Jakuszewski
Wydawca MAG
CyklMalazańska Księga Poległych
ISBN978-83-7480-288-8
Format806s. 135×202mm
Cena59,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Przeczytaj to jeszcze raz: Gdzie, kiedy i dlaczego?
[Steven Erikson „Przypływy nocy” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
To podstawowe pytania, jakie zadajemy sobie podczas lektury „Przypływów nocy”, piątego tomu sagi Stevena Eriksona. Bo zamiast kontynuacji historii z „Domu Łańcuchów” dostajemy coś zupełnie innego, niespodziewanego i, wydawać by się mogło, zupełnie niezwiązanego z fabułą dotychczasowych części cyklu.

Miłosz Cybowski

Przeczytaj to jeszcze raz: Gdzie, kiedy i dlaczego?
[Steven Erikson „Przypływy nocy” - recenzja]

To podstawowe pytania, jakie zadajemy sobie podczas lektury „Przypływów nocy”, piątego tomu sagi Stevena Eriksona. Bo zamiast kontynuacji historii z „Domu Łańcuchów” dostajemy coś zupełnie innego, niespodziewanego i, wydawać by się mogło, zupełnie niezwiązanego z fabułą dotychczasowych części cyklu.

Steven Erikson
‹Przypływy nocy›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPrzypływy nocy
Tytuł oryginalnyMidnight Tides
Data wydania6 marca 2013
Autor
PrzekładMichał Jakuszewski
Wydawca MAG
CyklMalazańska Księga Poległych
ISBN978-83-7480-288-8
Format806s. 135×202mm
Cena59,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Problemem może być przeniesienie akcji w zupełnie nowe miejsce i nowy czas, szczególnie jeśli po ostatnim tomie oczekiwaliśmy powrotu na standardowe koleiny opowieści z udziałem Dujeka, Podpalaczy Mostów i walk toczonych przez Imperium Malazańskie. Jak jednak pisałem ostatnio, Erikson wyraźnie przekształca swoją sagę w opowieść o całym uniwersum – i w kwestii rozwijania go „Przypływy nocy” sprawdzają się wyśmienicie. Co więcej, przez brak wyraźnych powiązań z dotychczasowymi tomami, jest niejako powieścią niezależną i można ją czytać w zupełnym oderwaniu od reszty. Nie jestem pewien, czy polecałbym to rozwiązanie czytelnikom, którzy nie mieli jeszcze styczności z Eriksonem (w końcu nie zajmuje się on tutaj tak trywialnymi kwestiami jak dokładne przedstawianie nam, kim są Tiste Andii i Tiste Edur), jednak zarówno jako standalone, jak i piąty tom cyklu powieść sprawdza się bardzo dobrze.
Nie znaczy to oczywiście, że podczas lektury nie nurtuje nas podstawowe pytanie dotyczące powodów, dla których Erikson zdecydował się na taki zabieg. Właściwie przez pierwszych kilkaset stron liczyłem na nagłe porzucenie wątków Edur i Latheru oraz powrót do tego, z czym zdołałem się już oswoić (na podobieństwo historii toblakai z „Domu Łańcuchów”). Nic takiego jednak nie nastąpiło. Nie doczekałem się też zbyt wielu nawiązań do przyszłych wydarzeń (poza Trullem Sengarem, którego wprowadzono do fabuły poprzedniego tomu w dość tragicznej sytuacji; jednak nawet doczytawszy do końca możemy jedynie przypuszczać, jakie były powody jego wygnania). W efekcie, czytając „Przypływy nocy” trudno się połapać w tym, co też autor chce nam pokazać i jakiemu celowi ma to służyć.
Erikson zręcznie wplata w opowieść o dwóch królestwach elementy wzbudzające niepokój, a początkowe zapowiedzi niewielkiego konfliktu granicznego urastają z czasem do czegoś o wiele bardziej poważnego. Trzeba bowiem pamiętać o tym, co autor „Malazańskiej” pokazał nam w poprzednich odsłonach cyklu – że doskonale wie, do czego zmierza jego uniwersum i w związku z tym znakomicie potrafi przedstawić nam wydarzenia na wielką skalę. Nie inaczej jest w „Przypływie nocy”. Od pozornie nieistotnych wydarzeń docieramy do bardzo brutalnego konfliktu, w który zamieszani zostają nie tylko Eur i Latheryjczycy, ale też sam Okaleczony Bóg. Swoim zwyczajem główny zły całego uniwersum, od tysiącleci planujący swoją zemstę, karmi się cierpieniem, oszukuje śmiertelników i czyni ich swoimi mimowolnymi sługami.
Na tym tle historie braci Sengarów (po stronie Edur) czy braci Beddictów (częściowo po stronie Latheru), jak również pojedynczych postaci takich jak niewolnicy służący Edur (Piórkowa Wiedźma i Udinaas), nieumarła złodziejka Shurq i jej „podopieczna” Imbryk, uwielbiany przez kobiety kryminalista Ubala czy przewodniczka Seren Pedac, prezentują się bardzo rozmaicie. Niekiedy (jak w przypadku Edur) los postaci jest silnie związany z głównym wątkiem opowieści, podczas gdy w przypadku Tehola Beddicta, jego działania mające na celu doprowadzenie do ekonomicznego upadku Letheru wydają się szlachetne, choć czemu ostatecznie służą – trudno powiedzieć. Jeszcze dziwniej prezentuje się inny z braci Beddictów, Hull, który dobrowolnie przeszedł na stronę Edur marząc o zemście na swoich ogarniętych żądzą posiadania rodakach. Jego los dziwnie kontrastuje z pozycją, jaka, wydawać by się mogło, została mu przypisana, a której Erikson nie rozwinął zbyt przekonująco. W efekcie, w przeciwieństwie do Tehola i Brysa, Hull nie odgrywa w powieści żadnej istotniejszej roli i kiedy w pewnym momencie z kart książki znika, jest to doprawdy niedostrzegalna zmiana.
Kilka przedstawionych w powieści wątków doczekało się dość zaskakującego rozwiązania (choćby odkrycie tożsamości Buga), inne pozostają dla nas tajemnicą (szczególnie nagłe pojawienie się w końcówce oddziału Malazańczyków). Jednak co wydaje się najważniejsze, to że obok dość luźno powiązanej (przynajmniej z perspektywy tego tomu) z całą resztą sagi historii Erikson pokazuje nam konflikt między dwiema zupełnie odmiennymi kulturami: nastawionymi na ciągły postęp Letheryjczykami oraz silnie tradycyjnymi Tiste Edur. Jak pokazał już we wcześniejszych powieściach, nie utożsamia się on z żadną ze stron i nie stara się przedstawić żadnej z nich w lepszym świetle. W końcowym rozrachunku, mimo wysiłków bohaterów po obu stronach, żadna ze stron nie może przypisać sobie ostatecznego zwycięstwa. Ale nie powinno nas to zniechęcać, książka warta przeczytania, choćby tylko dla świetnych konwersacji między Teholem a Bugiem.
koniec
3 kwietnia 2013

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Jesteśmy tylko nośnikami
Miłosz Cybowski

2 XII 2021

Zarówno pozbawiony emocji styl, jak i niektóre tezy stawiane przez Richarda Dawkinsa mogą budzić instynktowny sprzeciw. „Samolubny gen” nie na darmo uchodzi za książkę kontrowersyjną, choć może wraz z rozpowszechnieniem nauki o genetyce to wrażenie nieco przygasło.

więcej »

Mała Esensja: W oczekiwaniu na Boże Narodzenie
Joanna Kapica-Curzytek

1 XII 2021

Ponownie spotykamy się z sympatycznym myszkiem wykreowanym przez autora i ilustratora Alexa T. Smitha. „Winston wraca na święta” pozwoli młodszym (i starszym czytelnikom) odliczać dni do Gwiazdki!

więcej »

Spektaklu akt drugi
Beatrycze Nowicka

30 XI 2021

„Dziesięć Żelaznych Strzał” – kolejny tom cyklu Sama Sykesa o Sal Kakofonii – uważam za lepszy od pierwszego.

więcej »

Polecamy

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)

Stulecie Stanisława Lema:

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Dlaczego trolle boją się nieba?
— Mieszko B. Wandowicz

Ociężały komisarz myśli dwa razy szybciej
— Sebastian Chosiński

Gdy starsza pani prosi o pomoc…
— Sebastian Chosiński

W małych miasteczkach nie lubi się obcych i bogatych
— Sebastian Chosiński

Manifestacja dumy
— Sebastian Chosiński

Gorzej być nie może – i to jest najlepsze!
— Sebastian Chosiński

Policjant w trakcie przejść
— Sebastian Chosiński

„Mroczny erotyzm, faszyzm, zbrodnie”
— Sebastian Chosiński

Różnymi drogami
— Wojciech Gołąbowski

Chcąc nie chcąc
— Wojciech Gołąbowski

Tegoż twórcy

Dwóch panów w drodze (nie licząc lokaja)
— Miłosz Cybowski

Nie ma izolowanych opowieści
— Miłosz Cybowski

I rozczarował się czytelnik niepomiernie
— Miłosz Cybowski

Czekając końca
— Miłosz Cybowski

Wszystkich Kaptur trafia
— Miłosz Cybowski

Wadliwość rozgrzeszona
— Łukasz Bodurka

Koniec jest bliski i dajcie autorowi coś na rozweselenie
— Łukasz Bodurka

Zmęczenie materiału, niestety
— Łukasz Bodurka

Moja śledziona chce mnie zjeść!
— Michał Kubalski

Szósty dobry
— Eryk Remiezowicz

Tegoż autora

Jesteśmy tylko nośnikami
— Miłosz Cybowski

Krótko o grach: X-Meni nie wystarczają
— Miłosz Cybowski

Dwóch panów w drodze (nie licząc lokaja)
— Miłosz Cybowski

Krótko o książkach: Głównie dla specjalistów
— Miłosz Cybowski

Sześć światów Hain: Świat szósty – dwugłos
— Miłosz Cybowski, Beatrycze Nowicka

Krótko o książkach: Na dalekiej Sanocczyznie
— Miłosz Cybowski

Ten okrutny XX wiek: Zbrodnia bez kary
— Miłosz Cybowski

Do księgarni marsz: Listopad 2021
— Miłosz Cybowski, Sławomir Grabowski, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Joanna Słupek

Krótko o książkach: Potrafił być irytujący
— Miłosz Cybowski

Hannibal ante portas
— Miłosz Cybowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.