Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 lipca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Sławomir Mrożek, Stanisław Lem
‹Listy›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułListy
Data wydania5 października 2011
Autorzy
Wydawca Wydawnictwo Literackie
ISBN978-83-08-04730-9
Format624s. 145×205mm; oprawa twarda
Cena59,90
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Panie Stanisławie, Mrogi Drożku!
[Sławomir Mrożek, Stanisław Lem „Listy” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Taniec godowy, odstawiony przez Lema w tej korespondencji, jest zjawiskiem niesamowitym. I bynajmniej nie jest to jedyny powód, by sięgnąć po listy, który wymienił z Sławomirem Mrożkiem.

Marcin T.P. Łuczyński

Panie Stanisławie, Mrogi Drożku!
[Sławomir Mrożek, Stanisław Lem „Listy” - recenzja]

Taniec godowy, odstawiony przez Lema w tej korespondencji, jest zjawiskiem niesamowitym. I bynajmniej nie jest to jedyny powód, by sięgnąć po listy, który wymienił z Sławomirem Mrożkiem.

Sławomir Mrożek, Stanisław Lem
‹Listy›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułListy
Data wydania5 października 2011
Autorzy
Wydawca Wydawnictwo Literackie
ISBN978-83-08-04730-9
Format624s. 145×205mm; oprawa twarda
Cena59,90
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Epistolografia zdechła. Rękopisy nie płoną, ale korespondencja naszej cywilizacji aktualnie zapełnia raczej dyski serwerów. Nie piszemy listów. Jesteśmy fabryką banałów w cieście, latają między nami jedno-dwuzdaniówki, upstrzone emotikonami. To nic złego. Kłopot w tym wszelako, że lata niewiele więcej. Brak czasu, pośpiech do wszystkiego i we wszystkim. Z pustego Salomon nie naleje, a na dokładkę Salomona między nami nie ma i nie będzie. Dlatego już wkrótce przestaną powstawać książki takie jak ta, której lekturę niedawno ukończyłem.
„Byłem kiedyś trochę poetą, oczywiście nie takim, co pisze wiersze, a dziś ze zdumieniem oglądam te swoje ślady, może to jest normalne. Ostatecznie kiedy po raz pierwszy idzie się przez jakiś park, jest on niezwykły, a jeżeli codziennie chodzisz nim do pracy, w ogóle go nie widzisz, a kiedy go nawet spostrzegasz, nudzi cię tylko. W Wenecji można widzieć w tramwajach wodnych, obok turystów z wypiekami na twarzach, szczerze i bez wątpienia przeżywających coś niezwykłego, zmiętych i półśpiących tubylców, najzupełniej obojętnych. Może tam to, co mam na myśli, wyraża się najdosadniej. Tak samo więc pewnie jest ze światem.” „List Twój, mile konkretny, w tej rzeczywistości tak materialnej, tak surowej, tak skutej lodami i po mordzie. Warbura mego sprzedałem, teoretycznie, za 75, teoretycznie, bo na razie dostałem tylko 20, a reszta kiedyś, ale Warbur został mi w piwnicy Błońskiego. Tak zatem, mając na podorędziu obszerny materiał poglądowy, mogę Ci służyć konsyliami. Skoda, Oktawia zwykła ma 40 koni. Kosztuje bodaj 95. Nie jest ona zła, ale nic specjalnego. Drogi, jak sam wiesz, nie trzyma się zbyt dobrze.” „Pozdrawiam Cię z Klinów, gdzie siekiery wieszać można, gdyż ludność tubylcza całe czary płynnego gówna wylewa na pola i w ogrody.” „Sprawa honorariów dewizowych moich, którymi – być może – ktoś się podzielił, a których ja nie dostanę – to ja ich pierdolę. Stać mnie, niech się żywią. Również wstyd, ale sprawia mi pewną przyjemność, że żywię na przykład widmowy tłumek satyryków polskich, którzy od czasu do czasu, gdy ich wyschłe móżdżki już nie mogą, czerpią z mojej krynicy.”
Piszą do siebie dwaj uznani przez świat twórcy, dziś już bodaj najsławniejsi polscy literaci. Piszą dwaj kumple, dwie bratnie dusze. Toteż wydany przez Wydawnictwo Literackie tom ich korespondencji miesza listy poważne i błahe. Są w nich głębokie rozważania o twórczości jako takiej, wnikliwe wzajemne recenzje pisanych w tym czasie dzieł, refleksje z przeczytanych lektur, oceny i sugestie. Są też plotki o wspólnych znajomych, relacje z rozmaitych spotkań, rozmów, podróży, żywa pasja motoryzacji, plany wakacyjnych wypraw. Opowieści o kłopotach ze zdobywaniem części zamiennych do zepsutych samochodów, o urzędowych pierepałkach przy zdobywaniu paszportów i dewiz. Jest niezwykły obraz epoki, przefiltrowany przez niezależne, silne, twórcze osobowości.
Najbardziej fascynujący jest początek tej korespondencji, a konkretnie: listy Stanisława Lema. Stopień przesady, z jaką próbuje on udziwniać słownictwo i ubarwiać treść, jakaś potwornie tandetna egzaltacja, kompletnie nie przystają do ani do jego wizerunku scjentysty, ani do statusu wielkiego, uznanego już wtedy pisarza, prędzej pasuje do rozentuzjazmowanego fana:
„Słoawomirze Miru Sławny! Hospodynie Literatury Polskiej! Okraso Satyry! Omasto Niebios! Doskonałości Wrodzona! Szlachetności, Na koniec, Której blaskami skąpany Chadzam: Dzięki!!!! Dusza moja, utrefiając spirytualne swe włosy bukietami lilij i rumianku, pląsając Lekko, sławi Twój zapał, Niezmożoność, Cnot Gayzer, który obruszyłeś na mnie, pragnąc mnie, ni z tego, by tak rzecz, ni z owego – saKkum pakkUm wysłać do Hamery(ki). O, jakżem wdzięczen. Jesteś tak nadzwyczajnie równym, absolutnie wręcz wygładzonym chłopem, że szkoda mówić. Jeśli jednak, porażony słońcem Twego Dobroczyństwa, ośmielam się, Robak, wyjaśnić półgębkiem, że Złotolita Twoja Osobowość odejdzie od progu mojego, owinięta w Fałdy Wyborności Własnej (W.W.), i zwróci łagodą promieniejące swe Oczy na kogoś godniejszego.” No masakra. Get a room – chciałoby się rzec. Ale w miarę upływu czasu, po wymianie kolejnych listów, temperatura lemowego dziwaczenia spada, w końcu robi się normalnie i wtedy niezwykły dialog dwóch barwnych osobowości śledzi się z wielka przyjemnością. Jest humor, jest mięso, bo panowie czasami nie przebierają w słowach, jest też głęboka powaga (jak choćby wtedy, gdy Mrożkowi umiera żona).
Losy polskiej inteligencji powojennej to fascynująca opowieść. Gdyby kiedyś państwową telewizję stać było na nakręcenie długiego serialu, opowiadającego o naszych poetach, pisarzach, publicystach, filozofach, filmowcach funkcjonujących w tamtym czasie, uwięzionych w PRL-u bądź rozrzuconych po szerokim świecie – mogłoby powstać małe arcydzieło, serialowe graffiti. Widzielibyśmy Mrożka siedzącego w Meksyku, Miłosza tkwiącego na uniwersytecie Berkeley w Kalifornii, Tyrmanda w Rockford College w Illinois, Gombrowicza w Argentynie, Bobkowskiego w Gwatemali, Giedroycia w Maisons-Laffitte, Nowaka-Jeziorańskiego w Monachium, Grudzińskiego w Dragonei i całe mnóstwo polskich twórców kłębiących się w Warszawie i Krakowie. Listy i dzienniki, które po nich wszystkich pozostały, budują niezwykłą fakturę tego fresku, chropawą, soczystą, wielowarstwową, pełną rozmaitych smaczków. Korespondencja Stanisława Lema i Sławomira Mrożka to fragment wspaniałej spuścizny, świadectwo epoki i jej ducha.
Dla miłośników: kapitalna lektura.
koniec
5 maja 2013

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Pacjent to ktoś więcej niż numer PESEL
Joanna Kapica-Curzytek

15 VII 2020

Bohaterowie? Nie powiedzą tak o sobie. W „Trudnym przypadku” poznamy lekarzy i pielęgniarki, dla których mimo wszelkich niedogodności systemu służby zdrowia pacjent nadal jest na pierwszym miejscu.

więcej »

Układ dla obojga idealny
Joanna Kapica-Curzytek

14 VII 2020

„Współlokatorzy” to komedia romantyczna, oparta na ciekawym układzie pomiędzy dwójką obcych sobie współmieszkańców, którzy mieli się nie widywać ani nie kontaktować.

więcej »

Ten okrutny XX wiek: Wielka Historia przy kawiarnianym stoliku
Sebastian Chosiński

13 VII 2020

To jedna z tych książek, po które warto sięgać zawsze i wszędzie. Traktując ją przede wszystkim jako ostrzeżenie – przed totalitarnym reżimem i własnymi słabościami. Egipski noblista Nadżib Mahfuz wpisał się „Karnakiem” w nurt politycznej literatury rozliczeniowej. Stanął tym samym obok Arthura Koestlera i Aleksandra Sołżenicyna. Choć stylistycznie jest od nich bardzo daleki.

więcej »

Polecamy

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej

Na rubieżach rzeczywistości:

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

„Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

„I Have a Dream”
— Marcin Knyszyński

Koszmarna teofania
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

„W zeszłym roku nie miałem wakacji”
— Joanna Kapica-Curzytek

Esensja czyta: Luty 2015
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Joanna Słupek, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Wrzesień 2013
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Alicja Kuciel, Paweł Micnas, Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Kwiecień-czerwiec 2010
— Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Joanna Słupek, Konrad Wągrowski

Przeczytaj to jeszcze raz: Social-fiction
— Daniel Markiewicz

Dialogi
— Janusz A. Urbanowicz

Tegoż autora

Piosenki Wojciecha Młynarskiego
— Przemysław Ciura, Wojciech Gołąbowski, Adam Kordaś, Marcin T.P. Łuczyński, Konrad Wągrowski

Wracaj, gdy masz do czego
— Marcin T.P. Łuczyński

Scenarzysta bez Wergiliusza
— Marcin T.P. Łuczyński

Psia tęsknota
— Marcin T.P. Łuczyński

Dym/nie-dym i polarne niedźwiedzie na tropikalnej wyspie
— Konrad Wągrowski, Jędrzej Burszta, Marcin T.P. Łuczyński, Karol Kućmierz

Zagraj to jeszcze raz, odtwarzaczu…
— Marcin T.P. Łuczyński

Towarzyszka nudziarka
— Marcin T.P. Łuczyński

Tom Niedosięgacz
— Marcin T.P. Łuczyński

Filiżanki w zlewie
— Marcin T.P. Łuczyński

Wyobraźniewo
— Marcin T.P. Łuczyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.