Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 czerwca 2022
w Esensji w Esensjopedii

Max Brooks
‹World War Z. Światowa wojna zombie w relacjach uczestników›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWorld War Z. Światowa wojna zombie w relacjach uczestników
Tytuł oryginalnyWorld War Z
Data wydania8 maja 2013
Autor
PrzekładLeszek Erenfeicht
Wydawca Zysk i S-ka
ISBN978-83-7785-119-7
Format544s. 135×205mm
Cena34,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Apokalipsa klasy Z
[Max Brooks „World War Z. Światowa wojna zombie w relacjach uczestników” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Jeśli wierzyć Maxowi Brooksowi, gdy nadejdą żywe trupy, nic nie będzie takie jak dawniej. Zmieni się świat, zmienią się ludzie, zmieni się przyroda. Na szczęście ludzkość po wielu ofiarach zwycięży, a ci, którzy ocaleją, podzielą się swoją historią.

Kamil Armacki

Apokalipsa klasy Z
[Max Brooks „World War Z. Światowa wojna zombie w relacjach uczestników” - recenzja]

Jeśli wierzyć Maxowi Brooksowi, gdy nadejdą żywe trupy, nic nie będzie takie jak dawniej. Zmieni się świat, zmienią się ludzie, zmieni się przyroda. Na szczęście ludzkość po wielu ofiarach zwycięży, a ci, którzy ocaleją, podzielą się swoją historią.

Max Brooks
‹World War Z. Światowa wojna zombie w relacjach uczestników›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWorld War Z. Światowa wojna zombie w relacjach uczestników
Tytuł oryginalnyWorld War Z
Data wydania8 maja 2013
Autor
PrzekładLeszek Erenfeicht
Wydawca Zysk i S-ka
ISBN978-83-7785-119-7
Format544s. 135×205mm
Cena34,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Mogłoby się wydawać, że gnijące, chodzące zwłoki mają skromny potencjał kulturowy. A jednak odkąd George Romero nakręcił „Noc żywych trupów”, zombie na stałe weszły do popkulturowego bestiariusza i wciąż pojawiają się w kolejnych produkcjach. „Resident Evil”, „The Walking Dead”, „Left 4 Dead”, czy polska „Dead Island” – zapewne znacie te nazwy. Niektóre z nich to już poważne marki, z franczyzą obejmującą kilka rodzajów mediów – na przykład komiks Roberta Kirkmana zapoczątkował popularny serial i znakomitą, nagradzaną w branżowych plebiscytach komputerową przygodówkę. Zombie nie mogło zabraknąć także w literaturze. Na żywe trupy postawił Max Brooks, autor cokolwiek oryginalnej powieści „World War Z”. Na jej podstawie nakręcono też wchodzący w lipcu do polskich kin filmu z Bradem Pittem (choć poza tytułem film nie ma z książką wiele wspólnego).
Max, syn komediowego reżysera Mela Brooksa, zaczął od napisania poradnika „Zombie survival”, z którego dowiemy się, co robić, gdy zbliża się do nas chmara zombie (jeśli przydarzy wam się taka sytuacja, pamiętajcie, żeby natychmiast wybiec na otwartą przestrzeń – zombie są tak powolne i niezdarne, że nawet nie trzeba przed nimi uciekać, wystarczy odejść spokojnym krokiem. A jak trafnie zauważa Brooks, bohaterowie filmowi uparcie próbują kryć się przed nimi w zamkniętych pomieszczeniach, co przecież nie ma sensu). Kontynuacją tej publikacji jest „World War Z” – stylizowana na zbiór reportaży powieść o wojnie, jaką ludzkość stoczyła z hordami ożywionych trupów. Jednak zamiast scen gore i pełnej akcji walki o przetrwanie, Brooks serwuje przede wszystkim analizę psychicznej kondycji bohaterów oraz zmian, jakie w światowych społeczeństwach wywołało pojawienie się chodzących trupów.
Skoro ojcem Brooksa jest reżyser „Facetów w rajtuzach”, można by się spodziewać, że autor będzie rzucał dowcipami jak z rękawa. Na przekór temu „World War Z” traktuje pomysł światowej wojny z powstającymi pod wpływem dziwnej zarazy ożywieńcami niemal całkowicie „na serio”. Wspomniane wyżej reportaże to właściwie kilkadziesiąt krótkich opowiadań, snutych po wojnie z perspektywy ocalałych ludzi z całego świata. Odwiedzimy nie tylko kanoniczne w takich przypadkach USA, ale także Chiny, RPA, Izrael, Brazylię i wiele innych krajów, a w pewnym momencie nawet oceaniczny okręt podwodny i stację kosmiczną. W niektórych opowieściach akcja rozgrywa się z perspektywy wojskowych dowódców i polityków, w innych schodzi do poziomu zwykłych ludzi. Są opowiastki „realistyczne”, na przykład o amerykańskiej rodzinie uciekającej przed zarazą na północ, ale i bardziej wydumane, jak o niewidomym Japończyku, któremu duchy kami nakazują samodzielnie oczyścić mieczem Kraj Kwitnącej Wiśni z żywych trupów.
Nie dość, że zombie ciężko się pozbyć, to jeszcze same w sobie nie są jedynym problemem. W wizji Brooksa ich inwazja wywołuje następstwa polityczne (Palestyńczycy obwiniają o epidemię Izrael, w Chinach wybucha wojna domowa, Rosja chce wykorzystać zamęt i próbuje odbudować imperium, itd.), zmienia relacje społeczne, a nawet wpływa na ekosystem (dzikie zwierzęta mutują, żeby lepiej bronić się przed trupami). Brooks podszedł do tematu z dużą wyobraźnią i starannością. Jego pomysły w większości nie obrażają inteligencji czytelnika i przedstawione są z detalami, od szczegółów uzbrojenia walczących z trupami żołnierzy (i z argumentami, dlaczego dany rodzaj konwencjonalnej broni wojskowej nie sprawdza się przeciwko tak nietypowemu przeciwnikowi, a inny tak), po niemal socjologiczny namysł nad zachowaniami zwykłych ludzi, zmagającymi się ze skutkami epidemii. Jedyne, co można autorowi wyraźnie zarzucić, to jego amerykocentryzm i mocno stereotypowe podejście do kwestii globalnych – USA i Izrael to zdaniem Brooksa (Amerykanina żydowskiego pochodzenia) dwa najrozsądniejsze narody i najsprawniejsze polityczne organizmy. Wujek Sam wprawdzie z początku zawodzi, ale błyskawicznie odradza się z popiołów, lepszy, silniejszy i natychmiast zdolny do działania. Reszcie narodów autor wskazuje odległe miejsce w intelektualnym i moralnym szeregu. Gdybym był na przykład Rosjaninem (Polaków w powieści nie uwzględniono), prawdopodobnie nie byłbym z lektury szczególnie zadowolony.
Jeśli chodzi o styl Brooksa, to zgodnie z przyjętą formą jest czysto reporterski, bezpośredni i konkretny. Mimo że powieść napisana jest na pozór ze śmiertelną powagą, często bywa bardziej zabawna niż poruszająca i mimo wspomnianych wyżej cech bliżej jej do literatury czysto rozrywkowej niż do prozy, nad którą rozmyśla się podczas bezsennych nocy. Większość opowiadań jest ledwie kilkustronicowa, przez co całość zyskuje na dynamice, choć z drugiej strony wiele „reportaży” urywa się w ciekawym momencie i nie poznajemy szczegółów dalszego przebiegu wydarzeń, choć te zapowiadają się interesująco. Ale umiejętnie pozostawione niedomówienia to także jeden z elementów dobrej literatury.
koniec
24 czerwca 2013

Komentarze

24 VI 2013   11:54:28

[SPOILERY] Co do "amerykocentryzmu" autora 0 nie do końca mogę się zgodzić - jedynie władze Izraela były na tyle paranoiczne (co jest nawet historycznie uzasadnione) że nie zignorowały wstępnych raportów o epidemii i zrobiły wszystko, co w ich mocy, żeby ocalić swoją ludność. Władze USA z wielu powodów nie podjęły koniecznych działań i niemal doprowadziły do zagłady całej ludności (nie bez powodu stolicę przeniesiono aż na Hawaje).

25 VI 2013   16:16:39

Skuteczny, wojskowy sposób na Zombie? Trał przeciwminowy (mine flail) patrz też Sherman Crab. I tyle w temacie hord zombie.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Dybuki krążą wokół nas
Sebastian Chosiński

26 VI 2022

Kto wie, być może czytając „Demonomachię” Marka Krajewskiego, jesteśmy świadkami narodzin kolejnego ważnego dla pisarza z Wrocławia bohatera literackiego. Obok Eberharda Mocka i Edwarda Popielskiego może stać się nim Stefan Zborski – niedoszły ksiądz katolicki, który za swoje najważniejsze powołanie uważa walkę z demonami.

więcej »

Syndrom gotującej się żaby
Marcin Knyszyński

25 VI 2022

„Może pora z tym skończyć”, debiutancka powieść kanadyjskiego pisarza Iana Reida, jest thrillerem psychologicznym, książką-zagadką, opowieścią grozy i naprawdę świetnie napisaną, emocjonującą fabułą. Jest jednocześnie powieścią dosłownie budzącą niepokój i uczucie niesamowitości oraz wpędzającą w dość poważny dyskomfort.

więcej »

PRL w kryminale: Trup w TIR-ze
Sebastian Chosiński

24 VI 2022

Przyzwyczailiśmy się już do tego, że wielu autorów peerelowskich kryminałów publikowanych przez wydawnictwo Wielki Sen nosi nazwiska, które nic nam dzisiaj nie mówią. Nie zrobili bowiem kariery pisarskiej, niektórzy pewnie nie byli nawet zawodowymi literatami. Jak Jerzy Norman, którego opowiadanie „Jutro jedziemy na południe” zostało przypomniane w ubiegłym roku, po półwieczu od publikacji na łamach regionalnego tygodnika.

więcej »

Polecamy

Seksapokalipsa

W podziemnym kręgu:

Seksapokalipsa
— Marcin Knyszyński

Odwieczna dialektyka
— Marcin Knyszyński

Rzeczy, które robisz w piekle, będąc martwym
— Marcin Knyszyński

Bulwar Zachodzącego Słońca 2
— Marcin Knyszyński

Borat Dzong-Un z pasem szahida
— Marcin Knyszyński

Rozkład i rozkładówka
— Marcin Knyszyński

Nowoczesny mit
— Marcin Knyszyński

Horror rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Osaczona
— Marcin Knyszyński

Pan życia i śmierci
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Zapomniany wędrowiec
— Kamil Armacki

Barok w pigułce
— Kamil Armacki

Duże ilości fantasy naraz
— Kamil Armacki

Na ubitej ziemi
— Kamil Armacki

Pieśń nad pieśniami
— Kamil Armacki

Życie intymne Myrmidonów
— Kamil Armacki

Kill ’Em All
— Kamil Armacki

Tragedia maltańska
— Kamil Armacki

Trzeci Dumas
— Kamil Armacki

Drugie życie kota
— Kamil Armacki

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.