Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Adrian Tchaikovsky
‹Imperium Czerni i Złota›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułImperium Czerni i Złota
Tytuł oryginalnyEmpire in Black and Gold
Data wydania6 października 2009
Autor
PrzekładAndrzej Sawicki
Wydawca Rebis
CyklCienie Pojętnych
ISBN978-83-7510-295-6
Format632s.
Cena35,90
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Kampania os rozpoczęta
[Adrian Tchaikovsky „Imperium Czerni i Złota” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Imperium czerni i złota”, pierwszy tom cyklu „Cienie pojętnych” zwraca uwagę interesującym i niebanalnym światem przedstawionym. Niestety, debiutującemu autorowi brakuje nieco czysto pisarskich umiejętności.

Beatrycze Nowicka

Kampania os rozpoczęta
[Adrian Tchaikovsky „Imperium Czerni i Złota” - recenzja]

„Imperium czerni i złota”, pierwszy tom cyklu „Cienie pojętnych” zwraca uwagę interesującym i niebanalnym światem przedstawionym. Niestety, debiutującemu autorowi brakuje nieco czysto pisarskich umiejętności.

Adrian Tchaikovsky
‹Imperium Czerni i Złota›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułImperium Czerni i Złota
Tytuł oryginalnyEmpire in Black and Gold
Data wydania6 października 2009
Autor
PrzekładAndrzej Sawicki
Wydawca Rebis
CyklCienie Pojętnych
ISBN978-83-7510-295-6
Format632s.
Cena35,90
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
O cyklu „Cienie pojętnych” Adriana Czajkowskiego1) pisano wiele dobrego, korzystając zatem z większej ilości wolnego czasu, sięgnęłam po „Imperium Czerni i Złota”. Przyznaję, że powieść wzbudziła we mnie mieszane uczucia. Widać wyraźny rozdźwięk pomiędzy stroną koncepcyjną a warsztatem autora. Ten ostatni nie jest może bardzo zły, ale zdecydowanie osłabia siłę oddziaływania pomysłów.
Na największą uwagę w powieści zasługują wymyślone przez autora rasy oraz zgrabne połączenie magii i technologii. Inaczej, niż w większości utworów fantasy, Czajkowski nie eksploatował po raz kolejny elfów, czy krasnoludów. Tworząc swoje rasy zdecydował się na połączenie człekokształtnego wyglądu oraz owadzich cech2), czy umiejętności, co wypadło oryginalnie i wbrew moim początkowym obawom całkiem spójnie. Dzięki temu zabiegowi autor nie tylko wyróżnił się na tle innych, ale też zapewnił różnorodność, która jednocześnie nie nuży. O ile np. w przypadku „Smoczej drogi” Abrahama, ras było mnóstwo, ale przedstawione one zostały nader skąpo, Czajkowski nie musi poświęcać na opisy wiele miejsca. Hasła modliszki, żuki, ważki, czy ćmy3) oraz kilka słów opisu wystarczy, by wzbudzić w czytelniku określone skojarzenia. Chociaż oczywiście pewne paralele z „klasycznymi” rasami od czasu do czasu się nasuwają.
Poza wyglądem, poszczególne rodzaje „owadoludzi” dysponują także specyficznymi umiejętnościami – tu nazywanymi sztuką. Pozwala ona np. wyczarować sobie skrzydła, czy dodatkowe ostrza wysuwane na podobieństwo szponów Wolverine’a, wpłynąć na cudzy umysł, cisnąć ładunkiem energii itp. Bardzo to wszystko RPGowe i nieraz zdarzało mi się pomyśleć, że oparty na pomysłach Czajkowskiego system miałby ogromny potencjał.
Żeby było ciekawiej, rasy owadopodobnych dzielą się na starsze i młodsze (te ostatnie to właśnie tytułowi Pojętni). Ci pierwsi, poza wspominaną wyżej sztuką posiadają dodatkowe moce4) – potrafią zaglądać w przyszłość, czy zmieniać kształt. Nie posiadają natomiast kompletnie smykałki do techniki, którą dysponują Pojętni (dla odmiany ślepi na paranormalne możliwości starszych).
Świat Czajkowskiego jest zatem światem, gdzie magia i technologia istnieją, choć są w pewien sposób rozłączne – obok feudalnego królestwa zamieszkanego przez niepojętnych ważców, znajdują się miasta doby rewolucji przemysłowej. W powieści pojawiają się różnego rodzaju gadżety – rozmaitych rodzajów pojazdy latające, kroczące roboty, aż po silniki elektryczne, czy broń pneumatyczną. Wszystko to przekłada się na działania wojenne – walki toczone są na lądzie i w powietrzu a w ich trakcie używa się bomb, granatów, pojazdów opancerzonych itp. Całość wypada bardzo świeżo i oryginalnie.
W przypadku fabuły jest nieco bardziej typowo – oto na krańcu mapy istnieje tytułowe imperium, którego ekspansywna polityka zagraża miastom-państwom Nizin. Przynajmniej nie ma tu jakiegoś Czarnego Władcy, chociaż niektóre opisy są cokolwiek kiczowate. Byłoby lepiej, gdyby Czajkowski spróbował pokazać czytelnikowi, dlaczego imperium jest „złe” a nie częstował go zdaniami, w rodzaju „ich żołnierze byli jednak zbyt pijani krwią”. Państwo os wzorowane jest po części na nazistach (widać to np. w scenie, w której jego „jasnowłosi i urodziwi” przedstawiciele biorą udział w olimpiadzie, do tego można dodać kult rasy, przestawienie gospodarki na produkcję wojskową, strategię, niektóre z niemiecka brzmiące imiona, jak generał Reiner oraz fakt, że mieszkańcy Nizin nie dostrzegają zagrożenia ze strony nowych sąsiadów) a po części na Imperium Rzymskim (niewolnictwo, kara ukrzyżowania)5). Poczynania głównych bohaterów mają na celu (przynajmniej długofalowym) pokrzyżowanie planów agresorów. Trzeba przyznać, że poza początkiem, gdzie Czajkowski próbuje nakreślić tło, co niestety często czyni w formie monologów postaci, akcja toczy się wartko. „Imperium Czerni i Złota” to przede wszystkim powieść przygodowa, obfitująca w ucieczki, pościgi, potyczki, szukanie sojuszników, czy rozgrywki szpiegów. Autor przedstawia fabułę poprawnie. Jego powieść nie nudzi, ale też nie mogę powiedzieć, bym zarywała noce, nie mogąc się doczekać, co dalej.
Za powyższy odbiór w znacznej mierze odpowiada nieumiejętna kreacja bohaterów6). I znów – same pomysły na postaci, archetypy, na których zostały oparte, ich motywy, czy przeszłość często są całkiem dobre. Znakomity szermierz, rozdarty konfliktem pomiędzy wiernością tradycji swego ludu a osobistymi uczuciami, dziewczyna, usiłująca udowodnić innym swoją wartość, jej przybrana siostra, w której budzi się warunkowana dziedzictwem krwi żądza mordu, adept sztuki magicznej, należący do podupadłej rasy, wysyłającej swoich młodych na śmierć za przegraną sprawę, książę pokonanego narodu, na co dzień przywdziewający maskę zblazowanego arystokraty, fanatycznie lojalny agent os, walczący z rodzącym się weń zwątpieniem. Przykłady można mnożyć – wymienione pokrótce każą się spodziewać ciekawych postaci. Tymczasem, realizacja autorskich zamierzeń wygląda blado. Potencjał koncepcji został zaprzepaszczony. Bohaterowie Czajkowskiego po prostu nie budzą w czytelniku uczuć a to jest ogromna wada – zwłaszcza, jeśli ma się do czynienia z wielotomowym cyklem. Jedna z najważniejszych postaci – niejaki Stenwold Maker – jest kompletnie bezbarwny. Jego młodzi podopieczni zapowiadają się ciekawie, ale nie mają okazji się rozwinąć (kilka odrobinę barwniejszych dialogów przypadło jedynie Che). Osobiście nieco polubiłam Achaeosa, ale bardziej ze względu na typ, na jakim został oparty, niż to, jak został poprowadzony.
Jeśli chodzi o styl autora, nie ma fajerwerków, ale też bardzo niewiele jest potknięć. Tłumacz zalicza wpadki i niefortunne wyrażenia7), pojawiają się także literówki. Niemniej nie wpływa to znacząco na odbiór całości.
Z pewnością można wskazać w „Imperium Czerni i Złota” wiele elementów, które mogły wypaść lepiej, jednakże powieść stanowi ciekawą zapowiedź. Jak na debiut nie wypada źle, co rodzi nadzieję na to, że kolejne części okażą się lepsze.
koniec
30 lipca 2013
1) Pozwolę sobie na pisownię zgodną z wolą autora, który chętnie przyznaje się do polskich korzeni. Przy okazji dodam, że o ile mogę jeszcze zrozumieć, dlaczego anglojęzyczni wydawcy zdecydowali się na zapis „Tchaikovsky”, to nie pojmuję, czemu tak samo postąpił wydawca polski.
2) Gwoli ścisłości, w powieści występują także pajęczakopodobni, a w drugim tomie pojawia się wzmianka o „ślimakowcach”.
3) Nazwy ćmy-ciemce, żuki-żukowce, osy-osowce stosowane są wymiennie.
4) W świecie Czajkowskiego tylko one nazywane są magią.
5) Z kolei przeszłość imperium, czyli to, że zaczynali jako stepowi koczownicy budzi skojarzenia z Czyngis-Chanem.
6) Z początku sądziłam, że to ja wybrzydzam, jednak lektura cudzych recenzji wskazuje, że inni również mieli podobne odczucia. Choć podobno w dalszych tomach jest lepiej. Poczytamy, zobaczymy.
7) Najbardziej urzekli mnie ciągnący za wojskiem „markietani”.

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Gorzka czekolada
Beatrycze Nowicka

22 I 2022

„Piekarnia czarodzieja” Gu Byeong Mo okazała się książką ciekawą i skłaniającą do przemyśleń.

więcej »

PRL w kryminale: Pamflet na środowisko filmowe
Sebastian Chosiński

21 I 2022

Barbara Gordon – jedna z najlepszych autorek peerelowskich „powieści milicyjnych” – była doskonałą obserwatorką. Jak mało które z jej koleżanek bądź kolegów po fachu potrafiła podglądać rzeczywistość. Dlatego jej książki mają tak dobrą podbudowę obyczajową. Nie inaczej jest w „Ćmach”, których bohaterami są artyści z różnych dziedzin: reżyserzy, aktorzy, pisarze, tancerka i scenografka. Obstawiajcie, kto zginie!

więcej »

Perły ze skazą: „Najpiękniejsza historia miłosna świata”
Sebastian Chosiński

20 I 2022

Jak po latach patrzymy na literaturę powstającą w Związku Radzieckim, która zalewała księgarnie w czasach Polski Ludowej? Jak na coś, co przeminęło i nie powinno już wrócić. Niesłusznie! Wśród wielu propagandowych, mało wartościowych dzieł publikowano bowiem również prawdziwe perły – nowele, opowiadania i powieści, które do dzisiaj lśnią nadzwyczajnym blaskiem. Jak „Dżamila”, wczesne dzieło Czingiza Ajtmatowa, klasyka prozy kirgiskiej.

więcej »

Polecamy

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo

Stulecie Stanisława Lema:

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo
— Mieszko B. Wandowicz

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Nie tylko umarli zobaczą koniec wojny
— Beatrycze Nowicka

Mozaika wojny albo hard fantasy
— Beatrycze Nowicka

Stój, Katarzyno
— Beatrycze Nowicka

Cień ojca
— Beatrycze Nowicka

Zaś stryjek Stenwold uparcie wciąż żyje
— Beatrycze Nowicka

A wszyscy oni kochają Che Maker
— Beatrycze Nowicka

Ciąg dalszy nastąpi
— Beatrycze Nowicka

Finał iście ekspresowy
— Beatrycze Nowicka

Imperium atakuje
— Beatrycze Nowicka

Tegoż autora

Gorzka czekolada
— Beatrycze Nowicka

Kosiarz wyłącznie na okładce
— Beatrycze Nowicka

Bitwy nieoczywiste
— Beatrycze Nowicka

Morderstwa z tego i nie z tego świata
— Beatrycze Nowicka

Z tarczą
— Beatrycze Nowicka

Rodzinna sielanka
— Beatrycze Nowicka

Wiła wianki i to by było na tyle
— Beatrycze Nowicka

Supernowej nie zaobserwowano
— Beatrycze Nowicka

Sen o słodkiej Francji
— Beatrycze Nowicka

Spektaklu akt drugi
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.