Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 listopada 2019
w Esensji w Esensjopedii
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Esensja czyta: Lipiec 2013
[ - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 »
Lipcowe upały nie odstraszyły nas od lektury. Oto krótkie recenzje 13 książek przeczytanych w tym miesiącu.

Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Paweł Micnas, Beatrycze Nowicka, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Lipiec 2013
[ - recenzja]

Lipcowe upały nie odstraszyły nas od lektury. Oto krótkie recenzje 13 książek przeczytanych w tym miesiącu.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Konrad Wągrowski [80%]
Nigdy nie ukrywałem, że jestem wielkim miłośnikiem kina japońskiego, ciekawych albumów i polskiego plakatu filmowego. Wydaje się więc, że książka „Kino japońskie w polskim plakacie filmowym” będąca w gruncie rzeczy ilustracją do wystawy w krakowskim Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej manggha z 2011 roku, została przygotowana specjalnie dla mnie. Zapewne niestety tak nie było, ale muszę przyznać, że nawet nie mając szczęścia by odwiedzić tę wystawę, z książką, która doskonale broni się w oderwaniu od wystawy, zapoznałem się z niekwestionowaną przyjemnością. Oczywiście nie składa się ona z samych plakatów – znajdziemy w niej również artykuły o polskim plakacie, o obrazie Japonii na nim oraz krótkie, ale starannie przygotowane opisy wszystkich filmów, niosące w pigułce historię japońskiego kina. Lektura nad wyraz ciekawa, ale wrażenia estetyczne jeszcze ważniejsze.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Beatrycze Nowicka [70%]
Sam pomysł, by napisać fantasy-western z początku wydał mi się szalony, wzbudzał jednak ciekawość, jak to wypadnie na papierze. Okazuje się, że naprawdę nieźle. Chociaż odczuwa się pewien dysonans – akcja toczy się nie tak znowu wiele lat po akcji „Zemsty…”, a tymczasem skojarzenia, jakie wywołują konwencje obrane w obydwu powieściach „prowadzą” do czasów o wiele bardziej od siebie oddalonych. Przez pewien czas nieco brakowało mi też rewolwerów. Mimo to nie sposób zaprzeczyć, że Abercrombie udanie wygrywa rozmaite westernowe motywy i zdaje się dobrze przy tym bawić. Wielbiciele brytyjskiego pisarza znajdą w „Czerwonej krainie” to, co stanowi o sile jego prozy: błyskotliwe dialogi pełne ciętych i gorzkich spostrzeżeń na temat świata i ludzi, wartką akcję oraz kilku interesujących, choć niespecjalnie budzących sympatię bohaterów. I tym razem nie zabraknie wartych zapamiętania cytatów: „gdy żyjesz dostatecznie długo, widzisz, jak wszystko obraca się w ruinę”, „chwała zwycięstwa trwa tylko chwilę, rany pozostają na zawsze”, „zło wcale nie jest czymś wzniosłym. Nie są to kpiąco uśmiechnięci Imperatorzy z planami podboju świata, ani chichoczące demony (…). To mali ludzie z ich małymi czynami i małymi motywami. To egoizm, obojętność i marnotrawstwo. To pech, niekonsekwencja i głupota. To przemoc oddzielona od sumienia i konsekwencji. To wzniosłe ideały i niskie metody”, „dziwne, że najlepsze chwile naszego życia zauważamy dopiero we wspomnieniach”, „nie ma gorszego celu niż wyższy cel”, „jednego dnia jesteś kimś, świetnie się zapowiadasz, tryskasz śmiałością, a świat wydaje się za mały, żeby cię pomieścić. Potem, zanim się zorientujesz, jesteś stary i widzisz, jak wielu rzeczy, o których myślałeś, już nigdy nie zrobisz.”, „człowiek wybiera jakąś ścieżkę i myśli, że to tylko na chwilę (…). A po trzydziestu latach odwraca się i widzi, że kroczył nią przez całe życie”, „Właśnie na tym polega odwaga. Na zatapianiu w przeszłości wszystkich rozczarowań i porażek, poczucia winy i wstydu, otrzymanych i zadanych ran, by zacząć od nowa”. Za ciekawy uważam pomysł na jednego z bohaterów – człowieka uzależnionego od zabijania. O ile początek wydał mi się chwilami nieco monotonny, bardzo dobrze wypada ostatnie dwieście stron, gdzie dochodzi do wielu dramatycznych wydarzeń i konfrontacji. Przyznam, że „Zemsta najlepiej smakuje na zimno” podobała mi się bardziej – miała ciekawszą kompozycję, wszystko wydawało mi się też świeższe (nic dziwnego, skoro była to pierwsza książka Abercrombiego, jaką przeczytałam), niemniej „Czerwona kraina” jest bardzo porządnie napisaną, wartą uwagi fantastyką.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Joanna Kapica-Curzytek[60%]
Historia świata cofa się o dwadzieścia lat. W Iraku rządzi jeszcze despotyczny Saddam Hussein, a prezydentem USA jest Bill Clinton. Między tymi dwoma krajami panują napięte relacje. Hussein chce upokorzyć Amerykę i planuje wykradzenie oryginału Deklaracji Niepodległości. Do akcji wkraczają agenci służb specjalnych. Książka rozpisana jest na wiele wątków, dzieje się tak dużo, iż można nawet odnieść wrażenie, że – aż za dużo. Fałszywi i prawdziwi agenci, fałszywy i prawdziwy prezydent Clinton, krążący w obiegu oryginał Deklaracji Niepodległości i kilka jego kopii. A ponadto romans, pościgi, próba zamachu i historia USA w pigułce. Całość, nawet jak na typowy thriller, jest chyba lekko „przekombinowana”, bo pod koniec, gdy akcja zmierza ku wielkiemu finałowi – czytelnik zaczyna się we wszystkim gubić. Jednak gdy weźmie się pod uwagę dystans i poczucie humoru, z których znane są wszystkie książki Archera – powieść się broni, a jej lektura może być dobrą zabawą i dostarczyć sporo rozrywki. Warto też pamiętać, że rzeczywistość i tak przerasta polityczną fikcję, z czego nie zawsze zdajemy sobie sprawę.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Paweł Micnas [60%]
Na popularności „Gry Endera” skorzystał już Marvel, wydając serię komiksów osadzonych w świecie Carda, a niedługo skorzystają również producenci ekranizacji (ekranizacji, dodajmy, jeśli ktoś jeszcze nie słyszał, o której ostatnio jest jeszcze głośniej za sprawą środowisk homoseksualnych bojkotujących film ze względu na antygejowskie poglądy Carda). Nie wiem, czy skorzystać chciał również sam autor, ale książka to wynik przekształcenia nadmiaru notatek i pomysłów – powstałych przy tworzeniu serii komiksów – w powieść. Efekt nie jest oszałamiający, ale powinien zadowolić tych, którzy chcieliby poznać odpowiedzi na kilka pytań nasuwających się przy lekturze „Gry Endera”. Sami autorzy przyznali, że chcieli ukazać kulisy wojskowej kariery Mazera Rackhama, a także pierwszego kontaktu ludzi z Formidami – oba wątki w „W przededniu” się nie splatają, znajdują za to wspólny węzeł w „Grze Endera”. Nie znaczy to, że powieść jest tylko zbiorem luźno powiązanych wątków i ciekawostek dla fanów serii. Też ma swoją akcję, swój punkt kulminacyjny oraz klimat, na który składają się przede wszystkim ciekawe opisy futurystycznych statków górniczych i stacji kosmicznych. Spragnionym łatwej i lekkiej rozrywki na wakacje „W Przededniu” powinno przypaść do gustu.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Konrad Wągrowski [70%]
Jacek Dehnel nie jest może takim erudytą jak Umberto Eco, nie ma tylu ciekawych spostrzeżeń i skojarzeń jak W. G. Sebald, nie ma w jego tekstach takiej pasji, jak w tekstach Anne Fadiman, ale przyznać należy, że potrafi o książkach, czytaniu i pisaniu pisać interesująco. Najlepiej w jego zbiorze felietonów sprawdzają się opowieści o własnych pasjach – kolekcjonerskiej, wyszukiwaniu kuriozów i perełek, w tych opowieściach odsłania przed czytelnikiem zupełnie nowe światy. Drugą grupą tekstów, które czytało się bardzo ciekawie, były spostrzeżenia na temat różnych podejść do literatury – z kapitalną historią o rodzinie grafomanów na czele. Trzecią wreszcie – własne kontakty z czytelnikami. Najsłabiej natomiast wyszły teksty, w których próbuje nawiązywać do współczesnej polityki – tu po prostu nie mówi niczego ponad to, co od dawna dostępne jest w mediach i trudno jego obserwacje nazwać oryginalnymi, czy odkrywczymi. Ale nie zmienia to faktu, że „Młodszy księgowy” jest ciekawą lekturą zwłaszcza dla ludzi, którzy dzielą z autorem czytelnicze pasje.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Paweł Micnas [90%]
Dick jest jednym z bardzo wąskiego grona twórców SF, którego dzieła nie poddają się korozji czasu i wciąż mogą być odczytywane w nowych kontekstach. W przyszłym roku ta powieść będzie obchodzić czterdzieste urodziny, wydaje się jednak, że w ogóle nie straciła na aktualności. Przedstawiony świat nieodległej przyszłości (rok 1988) wzorowany jest na „okrutnym systemie” i ciągłym „nadzorze policyjnym” w Kalifornii lat 70. i tak naprawdę stanowi przejaskrawioną wizję tegoż stanu. Wizja Dicka sięga jednak dalej niż prosta krytyka inwigilacji oraz państwa policyjnego. Jason Taverner, telewizyjna gwiazda, budzi się pewnego dnia w hotelowym pokoju… i okazuje się, że nikt go nie rozpoznaje. Showman, którego oglądało dziennie kilka milionów widzów, nagle staje się anonimowy. Nie istnieje, bo nie ma dokumentów, nie istnieje, bo nikt go nie zna – narzucają się tu więc pytania o tożsamość, o to co ją kształtuje i nadaje jej ostateczny kształt; czytelnik Dicka w pewnym momencie zdaje sobie sprawę, że nie tylko powieściowy bohater kroczy po lodzie w czasie roztopów, ale i on sam. Książka jest również przesiąknięta wieloma odniesieniami do biografii autora (bohater zażywa meskalinę w kluczowym momencie fabuły, Dick przeprowadził eksperymenty z narkotykami niewiele tygodni wcześniej). W skrajnym odczytaniu zaś okazuje się powieścią autoterapeutyczną – Dick wrzucając w wir zdrady Jasona i jego byłą kochankę, próbuje się uporać z wydarzeniem z własnego życia, kiedy to żona zaczęła zdradzać go z sąsiadem. Są twórcy, którzy na pozór piszą w pewnym gatunku literackim, trzymają się określonych postulatów artystycznych, ale tak naprawdę rozsadzają wszystkie normy, nawet te ustalone przez siebie i wytaczają nowe ścieżki. Dick należy do tego grona i czytać go trzeba.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Jarosław Loretz [60%]
Ni pies, ni wydra. Ani to powieść, bo próżno szukać tu ciągłej narracji, ani zbiór nowel, bo autor usilnie próbował z grubsza udrapować trzy obszerne teksty w jakiś cykl. Tyle że średnio mu to wyszło – wątłe fabularne nitki i supełki lepiące całość w chwiejny gmach wyglądają na dodziergane później, kiedy się okazało, że teksty mimo wszystko niezupełnie się bronią jako samodzielne historie i wypadałoby je zespawać w jeden brykiecik. Dzięki temu w barszcz chlupnęły dwa grzyby z różnych bajek – wilkołak i wampiry. Z tego wszystkiego najlepiej jeszcze wygląda pierwsza nowela, napisana wartko, ciekawie i z jajem, a osadzona w realiach leżącej na uboczu, wymierającej wioski, w której jedyną rozrywką mieszkańców pozostało pędzenie bimbru i wzajemne się nim raczenie przy każdej możliwej sposobności. W ten świat wiecznie pijanych, snujących się bez celu po wsi ludzi wrzucony zostaje pracujący na co dzień w Moskwie, nienawykły do nieustających libacji dziennikarz oraz buszujący po okolicznych lasach nastoletni wilkołak, co stwarza przeróżne interesujące sytuacje. Cóż z tego, skoro czytelnik, który ledwie co zaczął dobrze się bawić, zostaje po trochę ponad stu stronach oderwany od Zaszyszewia (bo tak zwie się wioska) i wrzucony w leciutko pobrzękujący grafomanią wampiryczny niemalże melodramat. Z innym kompletem bohaterów, dziejący się w sporym mieście i opisujący funkcjonowanie istot, które dość mocno odbiegają od klasycznego wizerunku wampira. Owszem, nie sposób odmówić Diwowowi twórczej inwencji, ale ogólnie rzecz biorąc tekst nie zachwyca ani językiem, ani humorem, wyraźnie odstając jakością od pierwszego segmentu książki. Wszystko zaś próbuje nadrobić i naprawić trzecia część opowieści, znów napisana dynamicznym, pełnym rozmaitych błyskotek językiem. Szkoda tylko, że do kolejnej odsłony historii z wampirami w tle trafiają również dziennikarz z wilkołakiem, co wygląda na ordynarne zaklinanie rzeczywistości, bo – niczym ten kwiatek do kożucha – ich obecność tutaj nie ma większego sensu. Zupełnie jakby autor postanowił sprzedać jako jedną książkę dwie odrębnie pisane historie (jedną o wilkołaku, a drugą – tworzoną w dwóch odrębnych segmentach – o wampirach), do których stracił w pewnym momencie serce i uznał, że nie warto rozwijać ich w samodzielne, pełnoprawne powieści, a wystarczy tu i ówdzie podlepić plastrem, żeby składak sprzedał się jako jednolita całość. Wskutek tego „Nocny obserwator” drażni nierównym poziomem i chaotyczną konstrukcją, choć zarazem nie sposób odmówić mu sporego uroku, zwłaszcza w przypadku otwierającej książkę historii.
1 2 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Mały, Suchy, Chudy i Spokojny
Sebastian Chosiński

14 XI 2019

Kryminały Jacka Wołowskiego nie są ani lekką, ani szczególnie przyjemną – i nie dotyczy to wcale ich poziomu – lekturą. Mając wyostrzony zmysł reporterski, autor często szukał bowiem inspiracji w wydarzeniach, które miały miejsce w rzeczywistości. Grzebał w ludzkich brudach, wyciągając na wierzch to, co władze PRL-u chętnie by ukryły. Nie inaczej jest w powstałej na początku lat 60. XX wieku książce „Oset pleni się w mroku”.

więcej »

Poza snopem światła
Joanna Kapica-Curzytek

13 XI 2019

„Jedna księżycowa noc” to klasyka literatury walijskiej. Trafia do nas w polskim przekładzie po blisko sześćdziesięciu latach.

więcej »

Mała Esensja: Wszystko się może zdarzyć
Joanna Kapica-Curzytek

12 XI 2019

Zmartwiozaur miał ten problem, że myślał ciut za dużo i w związku z tym zamartwiał się wszystkim na zapas ponad miarę. Pewnego dnia postanowił wyruszyć na piknik, ale wcześniej wszystko musiał sobie drobiazgowo zaplanować. I nie przestawał przy tym myśleć – a jeśli coś pójdzie nie tak? Co wtedy?

więcej »

Polecamy

„I Have a Dream”

Na rubieżach rzeczywistości:

„I Have a Dream”
— Marcin Knyszyński

Koszmarna teofania
— Marcin Knyszyński

Nowe rozdanie
— Marcin Knyszyński

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja czyta: Wrzesień 2013
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Alicja Kuciel, Paweł Micnas, Beatrycze Nowicka

Stare mleko kwaśnieje, stara zemsta staje się coraz słodsza
— Kamil Armacki

Tylko dla kulturystów
— Joanna Kapica-Curzytek

Niekoniecznie dla dzieci
— Magdalena Kubasiewicz

Esensja czyta: Luty 2011
— Jędrzej Burszta, Miłosz Cybowski, Michał Foerster, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Daniel Markiewicz, Marcin Mroziuk, Mieszko B. Wandowicz

Z przewagą powagi
— Anna Kańtoch

If it’s by Connie Willis…
— Anna Kańtoch

Z tego cyklu

Luty 2018
— Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Katarzyna Piekarz, Konrad Wągrowski

Styczeń 2018
— Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Grudzień 2017
— Dominika Cirocka, Joanna Kapica-Curzytek, Konrad Wągrowski

Listopad 2017
— Miłosz Cybowski, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Październik 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Wrzesień 2017
— Dominika Cirocka, Dawid Kantor, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka

Sierpień 2017
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Lipiec 2017
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Beatrycze Nowicka, Katarzyna Piekarz, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Czerwiec 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Maj 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Magdalena Kubasiewicz, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Katarzyna Piekarz

Tegoż twórcy

Narkotykowy trip z robalami w rolach głównych
— Sebastian Chosiński

Wasale i robale
— Katarzyna Piekarz

Sympatyczna telepatyczna błahostka
— Konrad Wągrowski

Umowa z wydawcą to umowa
— Joanna Kapica-Curzytek

Wzloty i upadki
— Katarzyna Piekarz

Kto jest po czyjej stronie?
— Joanna Kapica-Curzytek

Staronarodzeni i złowrodzy agenci Biblioteki
— Anna Nieznaj

Garść monet
— Beatrycze Nowicka

Pożegnanie ze Światem Dysku
— Magdalena Kubasiewicz

Ziemia zginie. Na milion sposobów
— Jacek Jaciubek

Tegoż autora

Słuchaj i patrz: Uzbierane
— Beatrycze Nowicka

Poza snopem światła
— Joanna Kapica-Curzytek

Tak naprawdę nie dzieje się nic, i nie stanie się nic aż do końca
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Niania średnio tania
— Jarosław Loretz

Mała Esensja: Wszystko się może zdarzyć
— Joanna Kapica-Curzytek

Z filmu wyjęte: Patriotyzm lokalny. Z grubsza.
— Jarosław Loretz

Bliskie spotkania owczego stopnia
— Konrad Wągrowski

Przeczytaj to jeszcze raz: „Legalnie” nadal brzmi świetnie!
— Joanna Kapica-Curzytek

Wymyślamy czy odkrywamy?
— Joanna Kapica-Curzytek

Sześćdziesiąt lat minęło a niebo wciąż na swoim miejscu...
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.