Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 30 listopada 2021
w Esensji w Esensjopedii

Salman Rushdie
‹Ojczyzny wyobrażone›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOjczyzny wyobrażone
Tytuł oryginalnyImaginary Homelands
Data wydania20 lutego 2013
Autor
PrzekładEwa Hornowska, Tomasz Hornowski
Wydawca Rebis
ISBN978-83-7510-800-2
Format456s. 150×225mm; oprawa twarda, obwoluta
Cena49,90
Gatuneknon-fiction
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Z krótką datą przydatności
[Salman Rushdie „Ojczyzny wyobrażone” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Są książki, które się nie starzeją i warto je co pewien czas wznawiać. Są i takie, które swoją „przydatność do spożycia” tracą w kilka miesięcy po premierze. „Ojczyzny wyobrażone” Salmana Rushdiego, poprzez swój szeroki zakres tematyczny, należą do obu tych kategorii. Niestety.

Daniel Markiewicz

Z krótką datą przydatności
[Salman Rushdie „Ojczyzny wyobrażone” - recenzja]

Są książki, które się nie starzeją i warto je co pewien czas wznawiać. Są i takie, które swoją „przydatność do spożycia” tracą w kilka miesięcy po premierze. „Ojczyzny wyobrażone” Salmana Rushdiego, poprzez swój szeroki zakres tematyczny, należą do obu tych kategorii. Niestety.

Salman Rushdie
‹Ojczyzny wyobrażone›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOjczyzny wyobrażone
Tytuł oryginalnyImaginary Homelands
Data wydania20 lutego 2013
Autor
PrzekładEwa Hornowska, Tomasz Hornowski
Wydawca Rebis
ISBN978-83-7510-800-2
Format456s. 150×225mm; oprawa twarda, obwoluta
Cena49,90
Gatuneknon-fiction
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Zebrane w tomie eseje dobrze oddają pole zainteresowań pisarza. Sporo w nich o eklektyzmie kultury indyjskiej, o której wizerunek Rushdie walczy niezwykle zaciekle i ostro atakuje twórców kultury, którzy przedstawiają niewłaściwy jego zdaniem obraz Indii (dosłownie masakruje film „Gandhi” Richarda Attenborougha). Sporo o literaturze i jej założeniach – autor „Dzieci północy” polemizuje z poglądami Orwella, twierdząc, że domeną tejże literatury jest „głośne narzekanie na świat”, bowiem jeśli „pisarze pozostawią sporządzanie obrazu świata politykom, będzie to jedna z największych w dziejach abdykacji”.
Rushdie nie abdykuje. Ma świetnie sprecyzowane poglądy i – co jest ogromną zaletą tej książki – nie boi się ich wypowiadać, zawsze zajmując jednoznaczne stanowisko. Także wtedy, gdy recenzuje poczynania swoich kolegów po piórze. O powieści Eco potrafi napisać tak: „»Wahadło Foucaulta« to już nie studnia (bez dna), to samo dno”. Równie często chwali – „Jeden Kapuściński jest wart tysiąca podstarzałych żurnalofantastów”. W pewnym momencie pojawia się jednak spory kłopot z oceną ważności tego zbioru. Tak to jest, gdy do jednego worka wrzuca się z jednej strony teksty ważne i napisane z godną podziwu żarliwością, z drugiej zaś nawet nie eseje, ale eseiki, krótkie refleksje dotyczące powieści czy opowiadań. W dodatku spora ich część jest polskiemu czytelnikowi szerzej nieznana – no bo ilu mamy w Polsce kinomanów znających dobrze twórczość Satyajita Raya? Albo kto z czytelników słyszał o Mayi Angelou, której biografię pisarz omawia?
Dużym minusem jest też dystans czasowy, jaki dzieli nas od momentu pisania zebranych tekstów. Ćwierć wieku to bardzo dużo w literaturze, ale jeszcze więcej w polityce, o której Rushdie pisze może nawet z jeszcze większą namiętnością. Jego artykuły są, owszem, znakomitym suplementem do historii Indii, ale tej sprzed 20-30-40 lat. Nie da się więc ukryć, że również na tym polu adresatem rozważań autora jest grono wąskie, by nie powiedzieć: skrajnie wąskie.
„Ojczyzny wyobrażone” okażą się więc gratką dla dwóch typów czytelników. Pierwszego, zainteresowanego opiniami Rushdiego na temat wydanych w okolicach lat 80. książek (a jego oceny powieści Calvino czy Llosy z pewnością są interesujące) oraz drugiego, ciekawego poglądów autora wobec problematyki państw, narodów, związków polityki z religią. Zbiór wieńczy esej o batalii, jaką pisarz toczy z wszystkimi tymi, którzy opacznie postrzegają jego „Szatańskie wersety”, ciekawy również z tego powodu, że napisany na początku drogi, jaką Rushdie musiał przejść i którą opisał niedawno w „Josephie Antonie”, swojej autobiografii. I właśnie w tych nielicznych momentach tomu, gdy zmuszony przez wypaczone opinie krytyków swojej twórczości pisarz-emigrant rozprawia o równie fałszywym obrazie Orientu w oczach świata zachodniego, wówczas zbiór nabiera mocy. Wielka szkoda, że nie został do tej tematyki okrojony.
koniec
12 sierpnia 2013

Komentarze

12 VIII 2013   22:09:07

"Wielka szkoda, że nie został do tej tematyki okrojony."

To żart, prawda?
Chyba, że wielką szkodą jest również, że "Ulisses" nie został okrojony do monologu Molly Bloom...

Książka, to książka, autor pisze ją kompletną. Wedle tego podsumowania "Gwałt ma Melpomenie" Słonimskiego nigdy już nie ujrzałby światła dziennego (choć, kto wie, może już nie ujrzy), bo kto tam by się znał na międzywojennym teatrze... A warsztat pisarski Słonimskiego, jego wysokiej próby sztuka pisania recenzji?... Kto teraz pisuje takie recenzje, które same byłyby perełkami literatury?

Panie Danielu, ja wiem, że Pan nie słyszał np. o Jeanie Sarmencie czy o finezji aktorskiej pani Ćwiklińskiej, ale może warto po Słonimskiego siegnąć, by nauczyć się pisać recenzje rzeczy niedobrych, w taki sposób, by sama recenzja okazała się niedobra.
Faktycznie, wybór tekstów S. Rushdiego jest raczej przeznaczony dla kolekcjonerów jego twórczości i trudny w odbiorze bez znajomości kontekstu - zarówno opisywanych utworów i osób, jak i sytuacji w jakiej powstawały, lecz nawoływania do okrojenia go są niczym ta żartobliwa recenzja Biblii pióra U. Eco, która kończyła się sugestią, by całość skrócić do pierwszych pięciu ksiąg i nadać bardziej chwytliwy tytuł, np. "Desperaci Morza Czerwonego".

Serdecznie pozdrawiam,
WK

12 VIII 2013   22:10:46

"(...) by sama recenzja okazała się niedobra. "

Oczywiście winno być "by sama recenzja _nie_ okazała się niedobra. "

13 VIII 2013   11:27:41

Porównanie z Biblią akurat uznaję za nietrafione, bo jednak mamy do czynienia z pewną całością. Z jaką całością mamy natomiast do czynienia u Rushdiego? "Autor pisze ją kompletną" w kontekście pojedynczych, mniej lub bardziej ulotnych/celowych tekstów, nie brzmi zbyt przekonująco. Biblię zatem zostawiłbym w spokoju, co innego zbiór tak różny w tematyce i poziomie ważności. Pozdrawiam.

13 VIII 2013   22:58:17

Biblia nie jest jednym utworem. Pomijam, że nawet Księga Izajasza ma trzech "Izajaszów-Autorów". Fakt - jest bardziej antologią niż przedmiotowy zbiór, gdyż porusza różną tematykę (Pieśń nad Pieśniami a Księgi Machabejskie, na ten przykład) i pisana jest przez różnych autorów.

Gdy Salman Rushdie, kryjąc się po angielskich mieszkadłach jako Joseph Anton walczył o to, by wydano _cokolwiek z jego nazwiskiem_ "Imaginary homelands" przyjęły właśnie taką a nie inną formę. Właśnie taki zestaw tekstów zyskał aprobatę autora. Może warto to uszanować. Jakoś nie pamiętam też, żeby S. Rushdie wypowiadał się w jakikolwiek sposób na temat nieaktualności tamtych jego tekstów, czy woli przykrawania tego zbioru. A zatem? Wyrywamy kartki wbrew autorowi? Czy to nie wstęp do cenzury?

Pozdrawiam,
WK

14 VIII 2013   02:00:42

Fajny tekst. Do pośmiania się.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Spektaklu akt drugi
Beatrycze Nowicka

30 XI 2021

„Dziesięć Żelaznych Strzał” – kolejny tom cyklu Sama Sykesa o Sal Kakofonii – uważam za lepszy od pierwszego.

więcej »

Na wysokich obrotach
Joanna Kapica-Curzytek

29 XI 2021

Rezolutna Jaga, młoda czarownica, musi stawić czoło bandzie zmorów i uratować uprowadzonych rodziców. Powieść „Jaga i dom na orlich nogach” nie pozwala się nudzić i z humorem prowadzi młodych czytelników do granic wyobraźni.

więcej »

Urok małych książek: Sęp też człowiek
Wojciech Gołąbowski

27 XI 2021

Badacze uważają, że butlonosy nadają sobie imiona – określone dźwięki – i pamiętają o nich nawet po 20 latach rozłąki. Słonie urządzają pogrzeby zmarłym członkom stada, mają także swoje cmentarzyska, na które się udają, czując zbliżający się koniec. Czy tylko ludzie są obdarzeni inteligencją?

więcej »

Polecamy

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)

Stulecie Stanisława Lema:

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Nie ma amerykańskiego mitu, jest fake
— Joanna Kapica-Curzytek

Amerykański koszmar
— Joanna Kapica-Curzytek

Nierówny grunt
— Daniel Markiewicz

Niewidzialny człowiek
— Jacek Jaciubek

Esensja czyta: Październik 2012
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Daniel Markiewicz, Agnieszka Szady

Tegoż autora

Zapomną o nas
— Daniel Markiewicz

Mistrzostwo formy
— Daniel Markiewicz

Walc nasz (zbyt) powszedni
— Daniel Markiewicz

Odmienne stany moralności
— Daniel Markiewicz

Czytając (dobre) science fiction
— Daniel Markiewicz

Całodobowe szczęście
— Daniel Markiewicz

Nieustające wakacje
— Daniel Markiewicz

Trudna miłość
— Daniel Markiewicz

Szeptanie traumy
— Daniel Markiewicz

Magiczna apokalipsa
— Daniel Markiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.