Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 1 kwietnia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Andrzej Sapkowski
‹Boży bojownicy›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBoży bojownicy
Data wydania30 września 2004
Autor
Wydawca superNOWA
CyklTrylogia Husycka
ISBN83-7054-167-4
Format594s. 125×195mm
Cena41,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 36,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Rzeźnicy-bojownicy
[Andrzej Sapkowski „Boży bojownicy” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Jestem z tych, którzy czytają Sapkowskiego i już. Nie przeszkadza mi, że „Boży bojownicy” znacznie ustępują pierwszemu tomowi pod pewnymi względami – są po prostu inni. Ale to wciąż Sapkowski par excellence, z mnogością postaci, pobocznych, przeplatających się wątków, z wtrętami łacińskimi, czeskimi czy niemieckimi, z umiejętnością pokazania racji obu stron, ukazania tak dobra, prawości, jak i zła czy zepsucia.

Marcin T.P. Łuczyński

Rzeźnicy-bojownicy
[Andrzej Sapkowski „Boży bojownicy” - recenzja]

Jestem z tych, którzy czytają Sapkowskiego i już. Nie przeszkadza mi, że „Boży bojownicy” znacznie ustępują pierwszemu tomowi pod pewnymi względami – są po prostu inni. Ale to wciąż Sapkowski par excellence, z mnogością postaci, pobocznych, przeplatających się wątków, z wtrętami łacińskimi, czeskimi czy niemieckimi, z umiejętnością pokazania racji obu stron, ukazania tak dobra, prawości, jak i zła czy zepsucia.

Andrzej Sapkowski
‹Boży bojownicy›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBoży bojownicy
Data wydania30 września 2004
Autor
Wydawca superNOWA
CyklTrylogia Husycka
ISBN83-7054-167-4
Format594s. 125×195mm
Cena41,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 36,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Do księgarń trafiła właśnie niecierpliwie wyczekiwana przez wielbicieli twórczości Andrzeja Sapkowskiego druga część jego sagi, pt. „Boży bojownicy”. Objętościowo niemalże taka sama (liczy 588 stron, włączając przypisy), co część pierwsza, „Narrenturm”, oczywiście nadal opowiada o losach Reinmara z Bielawy (czy z niemiecka de Bielau), lekarzu i adepcie magii jednocześnie, wrzuconym w wir niezwykle dynamicznych wydarzeń wskutek niefortunnego – acz przyjemnego nad wyraz – romansu. Akcja rozgrywa się w wieku XV na Śląsku i Czechach, podczas pełnego niepokoju i krwi przelanej czasu wojen husyckich.
Jedna rzecz podczas lektury rzuca się od razu w oczy – drugi tom jest dużo mniej śmieszny. Pierwsza część zawiera sporo zabawnych scen (podróż z Zawiszą Czarnym, egzorcyzm dokonany na Samsonie Miodku, spowiedź ludu wysłuchiwana przez inkwizytora, opis Wieży Błaznów i jej mieszkańców) i mnóstwo, tak językowych, jak sytuacyjnych smaczków. W drugiej części jest tego naprawdę zdecydowanie mniej, choć oczywiście nie brak tu humoru (jak choćby „listy Chrystusa spadłe z nieba”). Nie jest to jednak mankament poważny (mimo, iż humor w twórczości Sapkowskiego jest dla mnie rzeczą absolutnie kluczową), może dlatego, że „Boży bojownicy” to część cyklu, a nie wszystkie jego części muszą być przecież pisane na jedno kopyto.
Autor tak bardzo popularnej wśród miłośników fantastyki „Sagi o wiedźminie”, choć tym razem pisze o historycznych wydarzeniach (o czym świadczy bogactwo nazw, nazwisk, herbów czy tytułów dzieł), nie zarzucił zupełnie magii, co zresztą wiadomo już od „Narrenturmu”. W „Bożych bojownikach” Reynevan nie przestaje korzystać z jej dobrodziejstw. Nadto, pojawia się przeciwnik Pomurnika, pewien ksiądz o stalowych oczach, który dla odmiany nie zmienia się w ptaka, lecz w wilka. Rany leczy Reynevan zaklęciami, nimi też, naturalnie, posługują się magicy, próbujący dociec, kto zacz ów Samson Miodek, olbrzym z twarzą idioty.
Trochę rzeczy się wyjaśnia. Wiadomo, dlaczego zginął brat Reynevana, Peterlin, kim jest Nikoletta, nieco ruszyła również z miejsca kwestia wyjaśnienia tożsamości Samsona Miodka (choć tylko nieco – nadal jest to wszystko odpowiednio enigmatyczne). Dowiadujemy się również, co się stało z Adelą von Stercza, byłą kochanką Reynevana i aktualną księcia Jana z Ziębic, a także z jej rogatym małżonkiem, Gelfradem.
W „Narrenturmie” mieliśmy obfitość najprzeróżniejszych kabał i kłopotów, w jakie raz po raz ładował się Reynevan (był to nawet jeden z poważniejszych wobec książki zarzutów: nikłe prawdopodobieństwo takiej ilości zasadzek, napadów i innych przykrych okoliczności na tak małym obszarze, jaki zdołał pokonać podczas swych podróży Reynevan – w dodatku co rusz kierunek zmieniając na przeciwny). „Boży bojownicy” ten schemat w jakimś sensie kontynuują – tyle, że tutaj Reynevan jest co rusz to przez kogoś napadany i brany w pęta (zresztą sam przyznaje przed sobą, że chyba bije rekord). Wszyscy bowiem wiarę dają plotce, że swego czasu uwolnił poborcę podatkowego, który wiózł pieniądze zebrane na kolejną krucjatę przeciwko kacerzom, z ciężaru pięciuset grzywien.
Dominuje jednak w „Bożych bojownikach” szeroki i bogaty opis działań husytów, którzy rozpoczynają swoje rejzy przeciwko Ślązakom. Szarlej szaleje z nimi podczas zdobywania miast, Samson udaje idiotę strugając kołki, w międzyczasie zaś rozmiłowuje się w pewnej dziewczynie. Wszyscy trzej walczą lojalnie u boku Taborytów i Sierotek, między innymi podczas akcji dywersyjnych i propagandowych w obleganych miastach. Generalnie mnóstwo tu okrucieństwa, krwi, bezlitosnych rzezi, śmierci brudnej i śmierdzącej. Sporo typowej dla Sapka ironii czy kpiarstwa („Była Wielkanoc. Chrystus prawdziwie zmartwychwstał. Pożoga ogarniała kraj.”), a nade wszystko smutnej i gorzkiej refleksji nad tamtym czasem i tamtymi ludźmi. Może dlatego zabrakło tu miejsca na tak wielką wesołość i dowcipność, jaka była w „Narrenturmie”.
Jestem z tych, którzy czytają Sapkowskiego i już. Po „Bożych bojowników” w dzień premiery drałowałem specjalnie do księgarni w centrum Krakowa (choć na drodze były masakryczne korki). Nie przeszkadza mi, że tom drugi znacznie ustępuje pierwszemu pod pewnymi względami – jest po prostu inny. Ale to wciąż Sapkowski par excellence, z mnogością postaci, pobocznych, przeplatających się wątków (to cecha tej twórczości znana już z „Sagi o wiedźminie” – na dobrą sprawę wypada ją czytać z jakąś mapą zdarzeń), z wtrętami łacińskimi, czeskimi czy niemieckimi, z umiejętnością pokazania racji obu stron, ukazania tak dobra, prawości, jak i zła czy zepsucia (vide scena z Pomurnikiem, który jest zaskoczony, że widzi biskupa Konrada Oleśnickiego nad księgą, bo spodziewał się…). Książka jest należycie osadzona w realiach tamtych czasów i tamtym świecie. Mimo delikatnych zgrzytów w przypadku stosowania współczesnych sformułowań w rodzaju antykoncepcji czy aborcji, pisarz na tyle swobodnie to podglebie wykorzystał, że stworzył (jak zresztą ma w swoim zwyczaju) bogatą i bardzo wciągającą opowieść, którą z najczystszym sumieniem mogę polecić. Mimo, iż obiektywny – jako się już wyżej rzekło – w stosunku do twórczości ASa raczej nie jestem.
koniec
15 października 2004

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o książkach: Co się stało z Michelle Spivey
Joanna Kapica-Curzytek

31 III 2020

„Ostatnia wdowa” to całkiem przyzwoity, trzymający w napięciu thriller

więcej »

Przy zaginięciu liczy się każda godzina
Marcin Mroziuk

30 III 2020

David Bell ma sporo ciekawych pomysłów na komplikowanie intrygi kryminalnej, ale niestety dużo gorzej radzi sobie z połączeniem wszystkich rozpoczętych wątków w spójną całość. W efekcie „Czyjaś córka” jest wciągającą lekturą, jednak po jej skończeniu pozostaje uczucie niedosytu.

więcej »

Więcej niż gole
Joanna Kapica-Curzytek

29 III 2020

„Miro” jest biografią niemieckiego piłkarza o polskich korzeniach Miroslava Klose, ale też niebanalnym, wielowymiarowym obrazem tego, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami świata futbolu.

więcej »

Polecamy

Umieranie wstecz

Na rubieżach rzeczywistości:

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

„Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

„I Have a Dream”
— Marcin Knyszyński

Koszmarna teofania
— Marcin Knyszyński

Nowe rozdanie
— Marcin Knyszyński

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Zagraj to jeszcze raz, odtwarzaczu…
— Marcin T.P. Łuczyński

Nobody’s perfect, niestety
— Tomasz Iwanicki

Kwestia wyboru
— Eryk Remiezowicz

„Boży bojownicy” czyli tam i z powrotem
— Winicjusz Kasprzyk

Tegoż twórcy

Głos miał nieprzyjemny
— Borys Jagielski

Zagraj to jeszcze raz, Jaskier
— Agnieszka Szady

Esensja czyta: Listopad 2013
— Kamil Armacki, Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Paweł Micnas, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Zagraj to jeszcze raz, odtwarzaczu…
— Marcin T.P. Łuczyński

Sceny z życia wiedźmina
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Październik-listopad 2009
— Jędrzej Burszta, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Marcin T.P. Łuczyński, Joanna Słupek, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski, Krzysztof Wójcikiewicz

Ile mistrza w rzemieślniku?
— Jędrzej Burszta

Lux cykl
— Marcin Łuczyński

Oczekiwaliśmy światła, a oto ciemność
— Tomasz Iwanicki

Szkieletów w szafie brak
— Artur Chruściel

Tegoż autora

Piosenki Wojciecha Młynarskiego
— Przemysław Ciura, Wojciech Gołąbowski, Adam Kordaś, Marcin T.P. Łuczyński, Konrad Wągrowski

Wracaj, gdy masz do czego
— Marcin T.P. Łuczyński

Scenarzysta bez Wergiliusza
— Marcin T.P. Łuczyński

Psia tęsknota
— Marcin T.P. Łuczyński

Dym/nie-dym i polarne niedźwiedzie na tropikalnej wyspie
— Konrad Wągrowski, Jędrzej Burszta, Marcin T.P. Łuczyński, Karol Kućmierz

Zagraj to jeszcze raz, odtwarzaczu…
— Marcin T.P. Łuczyński

Panie Stanisławie, Mrogi Drożku!
— Marcin T.P. Łuczyński

Towarzyszka nudziarka
— Marcin T.P. Łuczyński

Tom Niedosięgacz
— Marcin T.P. Łuczyński

Filiżanki w zlewie
— Marcin T.P. Łuczyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.