Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 stycznia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Salman Rushdie
‹Ziemia pod jej stopami›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZiemia pod jej stopami
Tytuł oryginalnyThe Ground Beneath Her Feet
Data wydania25 czerwca 2013
Autor
PrzekładWojsław Brydak
Wydawca Rebis
ISBN978-83-7510-899-6
Format670s. 155×230mm; oprawa twarda
Cena49,90
Gatunekobyczajowa
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Nierówny grunt
[Salman Rushdie „Ziemia pod jej stopami” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Ziemia pod jej stopami” opowiada o przekraczaniu granic na tyle różnych sposobów, że Salman Rushdie powinien dostać dożywotni paszport do wszystkich miejsc we Wszechświecie.

Daniel Markiewicz

Nierówny grunt
[Salman Rushdie „Ziemia pod jej stopami” - recenzja]

„Ziemia pod jej stopami” opowiada o przekraczaniu granic na tyle różnych sposobów, że Salman Rushdie powinien dostać dożywotni paszport do wszystkich miejsc we Wszechświecie.

Salman Rushdie
‹Ziemia pod jej stopami›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZiemia pod jej stopami
Tytuł oryginalnyThe Ground Beneath Her Feet
Data wydania25 czerwca 2013
Autor
PrzekładWojsław Brydak
Wydawca Rebis
ISBN978-83-7510-899-6
Format670s. 155×230mm; oprawa twarda
Cena49,90
Gatunekobyczajowa
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Literatura zna całe zastępy przypadków wykorzystywania, czerpania i cytowania. Mniej lub bardziej zawoalowanego, mniej lub bardziej świadomego, mniej lub bardziej udanego. W przypadku powieści Rushdiego tajemnicę mogę zdradzić od razu – mit Orfeusza i Eurydyki został tu wykorzystany ze sporym kunsztem, w sposób dla czytelnika zaskakujący i trzymający w napięciu (niestety tylko w końcowych partiach książki). Przy czym znane z pierwowzoru „nie oglądaj się za siebie” zostanie zastąpione hasłem „zwielokrotnij obraz”. Bo to właśnie na motywie zwielokrotnienia oparł się pisarz, zastępując jedną z postaci niezliczoną liczbą jej kopii.
Uwspółcześnienie Orfeusza i Eurydyki do dwójki gwiazd rocka, przeniesienie opowieści w świat rekinów rynku muzycznego, wreszcie początkowe – dosłowne! – trzęsienie ziemi należy zapisać autorowi na plus. Ale tu związki z Hitchcockiem się kończą, a tempo wyraźnie spada. I to na bardzo długo.
Ciężko oprzeć się wrażeniu, że autor „Szatańskich wersetów” próbował stworzyć coś w rodzaju „powieści totalnej”, wynieść metaforykę na swoisty metapoziom, gdzie w prostą z pozoru historię o trójkącie miłosnym da się wpisać o wiele więcej, niż to się na pierwszy (i drugi) rzut oka wydaje. W tym celu wykorzystał Rushdie kilka znanych jego czytelnikowi zabawek z zakresu realizmu magicznego, a także wprowadził narratora snującego opowieść z nietypowego dla takiej fabuły punktu widzenia. I wspomniana próba „powieści totalnej” mogłaby zostać uznana za udaną, gdyby przez „udana” rozumieć napisanie powieści „zimnej”, miejscami bliskiej sterylności, dotykającej bardziej rozsądku odbiorcy niż jego emocji.
To, co naprawdę dobre w „Ziemi…”, przychodzi pod koniec – efekt jest wzmocniony monotonią wcześniejszych rozdziałów; również pewną ich jałowością. Książka rozciąga się jak akordeon i chociaż nie słychać w niej fałszywych nut, to ten „ruch rozciągający” nie porywa, bo towarzyszy mu cały czas ten sam dźwięk. Tylko w nielicznych momentach przerywany odstępstwami, bo przecież Rushdie posiada i doskonały zmysł obserwacyjny, imponując celnością niektórych fraz („zawsze byłem człowiekiem kuchennych drzwi”), i dysponuje bronią równie groźną – precyzyjnym, obrazowym opisem: „Miasto przypominało widokówkę zmiętą przez rozsierdzonego dzieciaka i podartą, a potem pracowicie poskładaną przez matkę. Osiągnęło stan połamania, trafiło do wielkiej rodziny połamańców; spokrewniło się z łamanymi meblami, łamanymi obietnicami, łamaną angielszczyzną, złamanymi sercami.”
Rushdie jest pisarzem obdarzonym na tyle sprawnym piórem, że trudno podejrzewać go o choćby kilka słów postawionych bez większego namysłu. Nie mam więc wątpliwości, że przyjął formułę tej powieści ze stuprocentową świadomością, skazując przy tym czytelnika na monotonię i – długimi fragmentami – na uczestniczenie w nieco pustym przedstawieniu, z którego, poza graniem elementami mitu, niewiele wynika. Pisarz uwspółcześnił Orfeusza, ale nie pokusił się o jego przepracowanie. Stworzył opowieść o zmaganiu się ze sztuką, ale też opowieść, której bliżej do rozprawy filozoficznej niż satysfakcjonującej historii. Jakby zapominając o przestrodze własnego narratora, że „to, co najlepsze, tonie zawsze w najgorszym”. I mimo że bohaterowie jego powieści nieustannie próbują przekraczać przeróżne granice (sztuki, życia i śmierci), samemu pisarzowi przekroczenie granicy czegoś więcej niż tylko solidności się nie udało.
koniec
15 września 2013

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Gdy szaleje koronawirus
Joanna Kapica-Curzytek

26 I 2021

Tomasz Rezydent to pseudonim lekarza w trakcie specjalizacji chorób wewnętrznych. W „Niewidzialnym froncie” opisał on w formie dziennika swoją codzienną pracę w szpitalu wiosną i latem 2020 roku, podczas pierwszej fali pandemii koronawirusa. Wnioski po lekturze są jednoznaczne: przedstawiona tu praca lekarza to mordercze zmagania w wyjątkowo trudnej do wygrania bitwie.

więcej »

Droga na pewno ma kres
Miłosz Cybowski

25 I 2021

„Koniec wszystkiego” Katie Mack to przystępnie napisane zestawienie różnych wersji końca naszego wszechświata. Co prawda czasami autorkę ponosi fantazja i puszczenie oka do czytelnika staje się nieznośnym mruganiem, ale pamiętajmy, że mamy do czynienia dopiero ze „wschodzącą gwiazdą światowej astrofizyki”.

więcej »

Laurka na jubileusz
Joanna Kapica-Curzytek

24 I 2021

„Muzeum luster” to mocny thriller rozgrywający się w madryckim muzeum Prado. Sporo tutaj akcji i sensacji, ale też mnóstwo ciekawostek związanych ze sztuką. Autorem książki jest hiszpański pisarz Luis Montero Manglano, na co dzień zajmujący się ikonografią.

więcej »

Polecamy

Las oblany słonecznym blaskiem

Na rubieżach rzeczywistości:

Las oblany słonecznym blaskiem
— Marcin Knyszyński

Dick jak Dickens
— Marcin Knyszyński

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Nie ma amerykańskiego mitu, jest fake
— Joanna Kapica-Curzytek

Amerykański koszmar
— Joanna Kapica-Curzytek

Z krótką datą przydatności
— Daniel Markiewicz

Niewidzialny człowiek
— Jacek Jaciubek

Esensja czyta: Październik 2012
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Daniel Markiewicz, Agnieszka Szady

Tegoż autora

Zapomną o nas
— Daniel Markiewicz

Mistrzostwo formy
— Daniel Markiewicz

Walc nasz (zbyt) powszedni
— Daniel Markiewicz

Odmienne stany moralności
— Daniel Markiewicz

Czytając (dobre) science fiction
— Daniel Markiewicz

Całodobowe szczęście
— Daniel Markiewicz

Nieustające wakacje
— Daniel Markiewicz

Trudna miłość
— Daniel Markiewicz

Szeptanie traumy
— Daniel Markiewicz

Magiczna apokalipsa
— Daniel Markiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.