Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 stycznia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Salman Rushdie
‹Ziemia pod jej stopami›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZiemia pod jej stopami
Tytuł oryginalnyThe Ground Beneath Her Feet
Data wydania25 czerwca 2013
Autor
PrzekładWojsław Brydak
Wydawca Rebis
ISBN978-83-7510-899-6
Format670s. 155×230mm; oprawa twarda
Cena49,90
Gatunekobyczajowa
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 42,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Nierówny grunt

Esensja.pl
Esensja.pl
„Ziemia pod jej stopami” opowiada o przekraczaniu granic na tyle różnych sposobów, że Salman Rushdie powinien dostać dożywotni paszport do wszystkich miejsc we Wszechświecie.

Daniel Markiewicz

Nierówny grunt

„Ziemia pod jej stopami” opowiada o przekraczaniu granic na tyle różnych sposobów, że Salman Rushdie powinien dostać dożywotni paszport do wszystkich miejsc we Wszechświecie.

Salman Rushdie
‹Ziemia pod jej stopami›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZiemia pod jej stopami
Tytuł oryginalnyThe Ground Beneath Her Feet
Data wydania25 czerwca 2013
Autor
PrzekładWojsław Brydak
Wydawca Rebis
ISBN978-83-7510-899-6
Format670s. 155×230mm; oprawa twarda
Cena49,90
Gatunekobyczajowa
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 42,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Literatura zna całe zastępy przypadków wykorzystywania, czerpania i cytowania. Mniej lub bardziej zawoalowanego, mniej lub bardziej świadomego, mniej lub bardziej udanego. W przypadku powieści Rushdiego tajemnicę mogę zdradzić od razu – mit Orfeusza i Eurydyki został tu wykorzystany ze sporym kunsztem, w sposób dla czytelnika zaskakujący i trzymający w napięciu (niestety tylko w końcowych partiach książki). Przy czym znane z pierwowzoru „nie oglądaj się za siebie” zostanie zastąpione hasłem „zwielokrotnij obraz”. Bo to właśnie na motywie zwielokrotnienia oparł się pisarz, zastępując jedną z postaci niezliczoną liczbą jej kopii.
Uwspółcześnienie Orfeusza i Eurydyki do dwójki gwiazd rocka, przeniesienie opowieści w świat rekinów rynku muzycznego, wreszcie początkowe – dosłowne! – trzęsienie ziemi należy zapisać autorowi na plus. Ale tu związki z Hitchcockiem się kończą, a tempo wyraźnie spada. I to na bardzo długo.
Ciężko oprzeć się wrażeniu, że autor „Szatańskich wersetów” próbował stworzyć coś w rodzaju „powieści totalnej”, wynieść metaforykę na swoisty metapoziom, gdzie w prostą z pozoru historię o trójkącie miłosnym da się wpisać o wiele więcej, niż to się na pierwszy (i drugi) rzut oka wydaje. W tym celu wykorzystał Rushdie kilka znanych jego czytelnikowi zabawek z zakresu realizmu magicznego, a także wprowadził narratora snującego opowieść z nietypowego dla takiej fabuły punktu widzenia. I wspomniana próba „powieści totalnej” mogłaby zostać uznana za udaną, gdyby przez „udana” rozumieć napisanie powieści „zimnej”, miejscami bliskiej sterylności, dotykającej bardziej rozsądku odbiorcy niż jego emocji.
To, co naprawdę dobre w „Ziemi…”, przychodzi pod koniec – efekt jest wzmocniony monotonią wcześniejszych rozdziałów; również pewną ich jałowością. Książka rozciąga się jak akordeon i chociaż nie słychać w niej fałszywych nut, to ten „ruch rozciągający” nie porywa, bo towarzyszy mu cały czas ten sam dźwięk. Tylko w nielicznych momentach przerywany odstępstwami, bo przecież Rushdie posiada i doskonały zmysł obserwacyjny, imponując celnością niektórych fraz („zawsze byłem człowiekiem kuchennych drzwi”), i dysponuje bronią równie groźną – precyzyjnym, obrazowym opisem: „Miasto przypominało widokówkę zmiętą przez rozsierdzonego dzieciaka i podartą, a potem pracowicie poskładaną przez matkę. Osiągnęło stan połamania, trafiło do wielkiej rodziny połamańców; spokrewniło się z łamanymi meblami, łamanymi obietnicami, łamaną angielszczyzną, złamanymi sercami.”
Rushdie jest pisarzem obdarzonym na tyle sprawnym piórem, że trudno podejrzewać go o choćby kilka słów postawionych bez większego namysłu. Nie mam więc wątpliwości, że przyjął formułę tej powieści ze stuprocentową świadomością, skazując przy tym czytelnika na monotonię i – długimi fragmentami – na uczestniczenie w nieco pustym przedstawieniu, z którego, poza graniem elementami mitu, niewiele wynika. Pisarz uwspółcześnił Orfeusza, ale nie pokusił się o jego przepracowanie. Stworzył opowieść o zmaganiu się ze sztuką, ale też opowieść, której bliżej do rozprawy filozoficznej niż satysfakcjonującej historii. Jakby zapominając o przestrodze własnego narratora, że „to, co najlepsze, tonie zawsze w najgorszym”. I mimo że bohaterowie jego powieści nieustannie próbują przekraczać przeróżne granice (sztuki, życia i śmierci), samemu pisarzowi przekroczenie granicy czegoś więcej niż tylko solidności się nie udało.
koniec
15 września 2013

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

„Małe kobietki” i ich autorka
Joanna Kapica-Curzytek

16 I 2019

Książka „Cudowne Boże Narodzenie i inne świąteczne opowieści” oczywiście ma w sobie ten niepowtarzalny magiczny klimat, kiedy bardziej niż zwykle chcemy wierzyć w to, że dobro zwycięża. Ale jest to lektura także na „po świętach”, bo warto przyjrzeć się zawartym tu opowiadaniom przez pryzmat tego, kim była autorka.

więcej »

Życiopisanie
Joanna Kapica-Curzytek

15 I 2019

„Kronika wypadków życiowych” jest trochę do czytania, ale służy przede wszystkim do tego, żeby zapisywać w niej swoje myśli.

więcej »

Galaktyczni seniorzy – postrach gwiazd
Jarosław Loretz

14 I 2019

Space opera, w której armia złożona z samych emerytów kopie morderczym obcym tyłki? Ależ proszę bardzo! Wystarczy sięgnąć po „Wojnę starego człowieka” Johna Scalziego.

więcej »

Polecamy

Ten świat to jeden wielki Kant!

Na rubieżach rzeczywistości:

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Świat jako miraż albo ludzie jak bogowie
— Marcin Knyszyński

Prawda Absolutna kontra prawdy subiektywne
— Marcin Knyszyński

Gra w życie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Amerykański koszmar
— Joanna Kapica-Curzytek

Z krótką datą przydatności
— Daniel Markiewicz

Niewidzialny człowiek
— Jacek Jaciubek

Esensja czyta: Październik 2012
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Daniel Markiewicz, Agnieszka Szady

Tegoż autora

Zapomną o nas
— Daniel Markiewicz

Mistrzostwo formy
— Daniel Markiewicz

Walc nasz (zbyt) powszedni
— Daniel Markiewicz

Odmienne stany moralności
— Daniel Markiewicz

Czytając (dobre) science fiction
— Daniel Markiewicz

Całodobowe szczęście
— Daniel Markiewicz

Nieustające wakacje
— Daniel Markiewicz

Trudna miłość
— Daniel Markiewicz

Szeptanie traumy
— Daniel Markiewicz

Magiczna apokalipsa
— Daniel Markiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.