Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 lutego 2021
w Esensji w Esensjopedii

‹Rakietowe szlaki. Tom 1›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRakietowe szlaki. Tom 1
Data wydania10 czerwca 2011
PrzekładLech Jęczmyk, Zofia Uhrynowska-Hanasz, Marek Marszał
RedakcjaLech Jęczmyk
Wydawca Solaris
CyklRakietowe szlaki
ISBN978-83-7590-028-6
Format500s. oprawa twarda
Cena52,40
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Podróż poprzez przestrzeń i czas
[„Rakietowe szlaki. Tom 1” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Rakietowe szlaki”, zarówno w swej „pierwotnej” jak i „współczesnej” formie były i są dla czytelnika fantastyki naukowej lekturą obowiązkową, mapą pozwalającą poruszać się po splątanej sieci wewnątrzgatunkowych nawiązań i inspiracji. Obowiązkowość odbiera lwią część przyjemności z lektury? Nie w tym przypadku!

Agata Rugor

Podróż poprzez przestrzeń i czas
[„Rakietowe szlaki. Tom 1” - recenzja]

„Rakietowe szlaki”, zarówno w swej „pierwotnej” jak i „współczesnej” formie były i są dla czytelnika fantastyki naukowej lekturą obowiązkową, mapą pozwalającą poruszać się po splątanej sieci wewnątrzgatunkowych nawiązań i inspiracji. Obowiązkowość odbiera lwią część przyjemności z lektury? Nie w tym przypadku!

‹Rakietowe szlaki. Tom 1›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRakietowe szlaki. Tom 1
Data wydania10 czerwca 2011
PrzekładLech Jęczmyk, Zofia Uhrynowska-Hanasz, Marek Marszał
RedakcjaLech Jęczmyk
Wydawca Solaris
CyklRakietowe szlaki
ISBN978-83-7590-028-6
Format500s. oprawa twarda
Cena52,40
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
„Rakietowe szlaki” – tytuł, który zobowiązuję i składa swego rodzaju obietnicę. Bo choć pierwsza opatrzona nim antologia opowiadań science fiction ukazała się w roku 1958, a dwie kolejne w 1978, przez dziesięciolecia „Rakietowe szlaki” nie tylko nie zniknęły ze świadomości polskich czytelników fantastyki, ale wręcz wryły się w nią jako pozycje kultowe, których zawartości po prostu nie wypada nie znać. Prędzej czy później ktoś musiał więc wpaść na pomysł reaktywacji projektu. I rzeczywiście, tym kimś okazał się Wojciech Sadeńko, przy redaktorsko-selekcjonerskiej współpracy nikogo innego, jak tylko Lecha Jęczmyka – człowieka, którego zasług dla promowania wartościowej fantastyki w naszym kraju nie sposób przecenić. Pierwsze „nowożytne” „Rakietowe szlaki” ujrzały światło dzienne w roku 2011, a niedługo po nich na sklepowych półkach zagościło szczęść kolejnych grubych tomiszczy tworzących cykl, który śmiało można nazwać biblią czytelnika fantastyki naukowej.
Opowiadania tu zebrane powstały i/lub ukazały się po raz pierwszy w latach pięćdziesiątych, sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Czytelnik sięgający po nie dziś może więc zadawać sobie pytanie, czy i w jaki sposób się zestarzały. To, że pięćdziesiąt czy sześćdziesiąt lat temu pisało się zupełnie inaczej jest faktem, z którym trudno polemizować. Wiele tekstów powstałych w Złotym Wieku literatury science fiction i podczas Nowej Fali, która nastała niedługo po nim, nie przetrwało próby czasu. Szczęśliwie Lecha Jęczmyka, jako odpowiedniego człowieka na odpowiednim miejscu, można bez zastanowienia obdarzyć kredytem zaufania. Na niektórych z wyselekcjonowanych przez niego opowiadań oczywiście odcisnęło się piętno upływającego czasu, ale w większości przypadków to tylko dodaje im uroku.
Spośród dwudziestu krótkich form, które znalazły się w pierwszym tomie nowych „Rakietowych szlaków” każda jest inna, nie ma mowy o powtarzalności koncepcji. Trudno zresztą o powtarzalność, kiedy niektóre pomysły wydają się odbiegać od kategorii, w jakich obecnie postrzegamy science fiction tak daleko, jak to tylko możliwe, a mimo to swą realizacją idealnie wpasowują się w ten nurt. Lekkie teksty o humorystycznym wydźwięku sąsiadują z refleksyjnymi komentarzami wobec kierunku, w jakim zmierza rozwój ludzkości, nie brak opowieści snutych głównie po to, by zgłębić psychologię bohaterów, znalazło się tu miejsce nawet na fabularyzowany traktat filozoficzno-etyczny. Oraz na fantazje na temat tego, co może czekać na ludzi we wszechświecie, bo czym byłby zbiór opowiadań SF bez ani jednego lotu w kosmiczną przestrzeń.
Poziom, jak to zwykle w antologiach bywa, nie jest równy, niektóre z krótkich form umykają z pamięci prawie natychmiast po ich przeczytaniu, inne z kolei zapisują się w niej na stałe. Nie tylko literatura jest tu jednak ważna – warto zauważyć, z jaką pieczołowitością przygotowali antologię jej redaktorzy, każdy tekst wzbogacając nie tylko o notę biograficzną dotyczącą autora, ale i osobisty komentarz. A gdyby tego było mało, na dociekliwego czytelnika czeka prolog pióra Lecha Jęczmyka, pochylający się nad historią nutu science fiction, jego miejscem w świecie sprzed dziesięcioleci i współczesnym oraz epilog Wojciecha Sadeńki, ukazujący jego punkt widzenia na powyższe kwestie i przybliżający ideę, jaka towarzyszyła wskrzeszeniu „Rakietowych szlaków”. Jeśli jednak chodzi o zasadniczą treść, na szczególną uwagę zasługuje „Najdłuższy obraz świata” R. A. Lafferty’ego, którego lektura dostarcza wrażenia obcowania z czymś mistycznym i pradawnym, jednocześnie racząc czytelnika przedziwną mieszanką kultury Indian północnoamerykańskich i atmosfery dziewiętnastowiecznych obwoźnych cyrków i wesołych miasteczek. Wszystko to znaleźć można we wciągającej i tajemniczej opowieści, zakończonej w sposób gwarantujący ciarki na plecach. Narracja oraz dialogi przybierają w opowiadaniu Lafferty’ego bardzo teatralną formę, co o dziwo jedynie dodaje mu uroku. Umieszczony zaraz za Laffertym tekst Iana Watsona, „Powolne ptaki”, utrzymuje równie wysoki poziom, choć punkty ciężkości obu opowiadań rozmieszczono w zupełnie różnych miejscach. U Watsona pod osadzoną w ciekawie skonstruowanym świecie opowieścią kryje się refleksja dotycząca dwoistości postaw ludzkich: bierności oraz aktywności w obliczu tego, co wydaje się nieuniknione. W „Powolnych ptakach” zachwyca kontrastowe zestawienie zupełnie różnych , a jednak przenikających się światów, początkowa sielanka prędko ustępuje pod naporem ciemnych chmur, a w samej opowieści czai się coś głęboko niepokojącego. „Skalpel Occama” Theodore Sturgeona uświadamia czytelnikowi, jak daleko sięgają korzenie popularnego obecnie w fantastyce, aczkolwiek – jak widać – wcale nie nowego nurtu „eko”. Sturgeon wpasowuje się weń w bezpretensjonalnym stylu, zarysowując swoją opowieść z komiksowym wręcz dystansem, czego niestety często brakuje współczesnym twórcom.
William Tenn („Bernie Faust”) oraz Dymitr Bilenkin („To niemożliwe”) stworzyli opowiadania przepełnione inteligentnym, pełnym uroku humorem, natomiast Tuli Kupferberg w swojej z pozoru zabawnej (aczkolwiek wpadającej raczej w konwencję czarnego humoru) trzyzdaniowej „Tęsknocie” zawarł zaskakująco wiele treści. Nie sposób oczywiście przejść obojętnie obok takich nazwisk, jak Brian W. Aldiss, Ursula Le Guin czy Roger Zelazny. „Człowiek ze swoim czasem” Aldissa wyraźnie wyróżnia się spośród niezliczonych opowieści o podróżach poprzez wieki w przeszłość i przyszłość, przesuwając swojego bohatera w czasie o jedyne 3,3077 minuty, w dodatku głównie po to, by zagłębić się w psychologiczne konsekwencje tego faktu. Roger Zelazny w „Róży dla Eklezjastesa” zachwyca mnogością nawiązań kulturowych oraz tym, w jak bardzo poetycki sposób można opowiadać o podróży w kosmos. Jednocześnie unika tego, co jest jedną z największych bolączek pisarzy eksplorujących wszechświat, niezależnie od tego, czy tworzą dziś, czy robili to wiele lat temu – kreuje rasę pozaziemską, która nie różni się od ludzi jedynie w warstwie estetycznej, a jest prawdziwie obca. Z kolei opowiadanie „Ci, którzy odchodzą z Ornelas” Ursuli Le Guin powinno być obligatoryjną częścią wszystkich podręczników szkolnych obejmujących zagadnienia z dziedziny etyki.
Nie są to oczywiście wszystkie godne uwagi elementy składowe pierwszego tomu „Rakietowych szlaków”. Właściwie nie ma tu opowiadania, które można by z czystym sumieniem pominąć. Nawet te, które zestarzały się w najmniej korzystny sposób, spod których wychodzi widziana przez pryzmat czasu naiwność, pozwalają zbudować wyobrażenie, co i w jaki sposób zmieniło się w dziedzinie fantastyki naukowej na przestrzeni dziesięcioleci. Wiele o tym napisano zresztą we wspomnianym wcześniej posłowiu, z którego wyekstrahować można także najcenniejszą chyba myśl, która stanowić może podsumowanie nie tyle samego pierwszego tomu, co całej serii „Rakietowych szlaków” – bez znajomości dorobku literackiego wielu z pojawiających się w niej autorów nie da się odbierać fantastyki naukowej w sposób intertekstualny.
koniec
19 października 2013

Komentarze

19 X 2013   10:00:28

Tekst niezły, ale wypadałoby go przeczytać, przed zamieszczeniem:

ZOBOWIĄZUJĘ - ZOBOWIĄZUJE
Sadeńko - Sedeńko
szczęść - sześć
Sadeńki - Sedeńki
Ornelas - Omelas

Więcej grzechów nie spostrzegłem. Czepiam się, wiem, ale miejsce publikacji zobowiązuje, a Esensja to nie jakiś blog prowadzony przez nastolatka. Literówki jestem w stanie zrozumieć, ale przekręcenie nazwiska osoby odpowiedzialnej za serię trochę mnie zaskoczyło.

19 X 2013   11:12:06

Czepiasz się.

19 X 2013   18:13:04

I słusznie. :P

19 X 2013   22:44:47

Jak najbardziej słusznie, dzięki za czujność :) Poprawki zgłoszone.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

O świecie, którego już nie ma
Sebastian Chosiński

25 II 2021

Był starszym bratem laureata literackiej Nagrody Nobla za 1978 rok. Isaak Bashevis Singer uważał zresztą Izraela Joszuę za swego mentora. Są krytycy, którzy uważają, że talentem starszy z Singerów przewyższał tego, który później zdobył światowy rozgłos. Niestety, zmarł, mając zaledwie pięćdziesiąt lat. Ale i tak pozostawił kilka dzieł, które można uznać za prozatorskie arcydzieła. Wydany po raz pierwszy w języku polskim przed paroma tygodniami zbiór opowiadań „Perły” był jego książkowym (...)

więcej »

Uśmiech towarzyszki Kamli
Anna Nieznaj

24 II 2021

Polityczny esej połączony z reportażem z partyzanckiego przemarszu to w wykonaniu prozaiczki światowej klasy broń niezwykle niebezpieczna. Arundhati Roy w „Indiach rozdartych” wrzuca czytelnika w sam środek krwawego konfliktu, opisanego z liryczną pasją.

więcej »

Ten okrutny XX wiek: Pięścią w Armię Czerwoną!
Sebastian Chosiński

23 II 2021

Drugi tom powieści Romana Orwid-Bulicza, „Jeśli jutro wojna…” jest bezpośrednią kontynuacją tego, co autor przedstawił w pierwszym. Z punktu widzenia współczesnego czytelnika, to dzieło historyczne, ale dla autora było pisaną niemal na gorąco – zaledwie kilka lat po zaistniałych wydarzeniach – kroniką czasów instalowania rządów komunistycznych w powojennej Polsce.

więcej »

Polecamy

Lęk i odraza w Kalifornii

Na rubieżach rzeczywistości:

Lęk i odraza w Kalifornii
— Marcin Knyszyński

Las oblany słonecznym blaskiem
— Marcin Knyszyński

Dick jak Dickens
— Marcin Knyszyński

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Rakietowe podróże w czasie
— Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Zaprogramowany chłopiec
— Agata Rugor

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.