Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 września 2021
w Esensji w Esensjopedii

Orson Scott Card
‹Ruiny›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRuiny
Tytuł oryginalnyThe Ruins
Data wydania20 czerwca 2013
Autor
PrzekładMaciejka Mazan, Kamil Lesiew
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklSerpent World
ISBN978-83-7839-532-4
Format384s. 140×205mm
Cena35,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Skoki czasowe i puszczanie bąków
[Orson Scott Card „Ruiny” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
O „Tropicielu”, pierwszej części nowego cyklu Orsona Scotta Carda o planecie Arkadii pisałem niegdyś: „książka, choć nie idealna, jest z pewnością jedną z lepszych pozycji napisanych przez Carda w ostatnich latach” i swe zdanie podtrzymuję. Niestety, jak to u Carda bywa, kontynuacja nie trzyma już dobrego poziomu.

Konrad Wągrowski

Skoki czasowe i puszczanie bąków
[Orson Scott Card „Ruiny” - recenzja]

O „Tropicielu”, pierwszej części nowego cyklu Orsona Scotta Carda o planecie Arkadii pisałem niegdyś: „książka, choć nie idealna, jest z pewnością jedną z lepszych pozycji napisanych przez Carda w ostatnich latach” i swe zdanie podtrzymuję. Niestety, jak to u Carda bywa, kontynuacja nie trzyma już dobrego poziomu.

Orson Scott Card
‹Ruiny›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRuiny
Tytuł oryginalnyThe Ruins
Data wydania20 czerwca 2013
Autor
PrzekładMaciejka Mazan, Kamil Lesiew
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklSerpent World
ISBN978-83-7839-532-4
Format384s. 140×205mm
Cena35,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
„Tropiciel” oparty był na bardzo ciekawym pomyśle. Ziemski statek kolonizacyjny zmierzający na planetę Arkadię na skutek nie do końca udanego skoku czasoprzestrzennego nie tylko przenosi się 11 tysięcy lat wstecz, ale i multiplikuje do 18 idealnych kopii. Cóż zrobić – wszystkie statki lądują na planecie, a, by osadnicy nie mieli dyskomfortu spotykania samych siebie w 18 wersjach, świat zostaje podzielony na odseparowane krainy. Każda z nich rozwija się własnym torem, każda monitorowana jest przez niezwykle inteligentnego i niezniszczalnego androida, tzw. „zbędnego”. Prawdę tę odkrywamy z jednym z bohaterów – młodym chłopcem Riggiem, potomkiem królewskiego rodu jednej z krain, w dzieciństwie wychowywanego przez „zbędnego” podającego się za jego ojca. Rigg, mający umiejętności manipulowania czasem, wraz z grupą współtowarzyszy przekracza jako pierwszy granicę i poznaje prawdę o historii i sytuacji swego świata. Świata, który staje w obliczu nowego problemu – właśnie mija 11 tysięcy lat od przylotu i lada chwila można spodziewać się ziemskich statków. A Ziemianie wcale niekoniecznie będą pozytywnie nastawieni do dziwnej cywilizacji, rozwijającej się już przez tyle wieków i będącej potencjalnym zagrożeniem dla rodzimej planety…
Główną zaletą – oprócz pomysłu – była konstrukcja „Tropiciela”, czyli odkrywanie wraz z bohaterami zagadek swojego świata. Tego oczywiście nie da się już powielić, bo tajemnicę znamy. W pierwszej części poznaliśmy jednak tylko jeden z osiemnastu światów, mamy więc szansę oglądać kolejne z nich i przekonywać, jak rozwinęła się tam cywilizacja. I dokładnie tym tropem idzie Card, ale pojawia się tu niestety jeden z głównych mankamentów jego twórczości. Gdy Card pisze o ludziach, bywa wiarygodny i ciekawy, gdy pisze o geopolityce, cywilizacjach, jego teorie mają głębię komplikacji gry komputerowej. Tak było w „Alvinie”, tak było w Groszkowych odcinkach opowieści o świecie Endera (czyli cyklu „Cieni), tak jest i tutaj. Każda z kolejnych krain jest scharakteryzowana jednym nieskomplikowanym motywem (wpływem lokalnego pasożyta, efektem jakiejś istotnej umiejętności mieszkańców), nie oczekujmy tu złożonych modeli, ani socjologicznych obserwacji, których mielibyśmy chyba prawo oczekiwać, skoro ktoś bierze się za opisywanie światów po tysiącach lat rozwoju cywilizacji.
Na szczęście Card znajduje jakiś pomysł na książkę – będzie nim szukanie sposobów na uniknięcie zniszczenia arkadyjskiej cywilizacji (czy raczej: arkadyjskich cywilizacji) przez statki Ziemian. Wykorzystuje tu główny element swego świata – umiejętność bohaterów do manipulowania czasem i przeskoków czasowych. Z jednej strony to niekwestionowana wartość, bo różnym aspektom skoków czasowych, włącznie z pojawianiem się kopii samego siebie, planowaniem działań z ciągłym sprawdzaniem ich przyszłej efektywności, poświęca autor dużo miejsca. Z drugiej jednak strony chyba po raz kolejny ma problemy ze znalezieniem Złotego Środka – książka nie powinna być podręcznikiem podróży w czasie, lecz solidną literaturą, a przesadna dawka rozmyślań i rozważań staje się każdą stroną coraz bardziej męcząca dla czytelników.
Główny jednak problem „Ruin” to niepotrzebne rozdmuchanie książki do kilkuset stron. Po lekturze przychodzi konstatacja, że na tych wszystkich kartkach w sumie bardzo niewiele się wydarzyło. Książka wypełniona jest niespecjalnie zajmującymi utarczkami między bohaterami, słabo zaakcentowanymi rozważaniami etycznymi, wątkami miłosnymi oraz mającymi mieć pozór autentyczności dialogami z założenia humorystycznymi (w których zadziwiająco często pojawiają się tematy sikania i puszczania bąków). Trochę to tak wygląda, jakby po prostu autor zawarł kontrakt na książkę 500-stronicową, ale nie miał na nią wystarczająco dużo dobrych pomysłów i musiał jakoś zapełnić te białe kartki.
Cykl ma jeszcze potencjał, bo książka kończy się w sposób nieoczywisty, dający szanse na ciekawe rozwijanie wątków. Ale chyba niestety na tyle znamy już Carda, by nie oczekiwać, że nagle porzuci swe złe skłonności i znów da nam spójną i zajmującą fabułę SF…
koniec
23 października 2013

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Gdy z łańcucha zrywajom się wsyskie okropności…
Joanna Kapica-Curzytek

18 IX 2021

Brawurowy miks gatunków i konwencji, podszyty absurdem i humorem, daje w powieści fińskiego pisarza „Polowanie na małego szczupaka” efekt wprost znakomity!

więcej »

PRL w kryminale: A gdyby Witkacy lub Mrożek napisali kryminał?
Sebastian Chosiński

17 IX 2021

Co ciekawe, pierwsza opublikowana pod własnym nazwiskiem „powieść milicyjna” Andrzeja Wydrzyńskiego w niczym nie przypominała słynnego „Czas zatrzymuje się dla umarłych”. Było dokładnie na odwrót: „Plama ciemności” mogła jawić się jako całkowite przeciwieństwo tamtej. Autor zabawił się bowiem konwencją, a swoją prozę mocno „udramatyzował”. I przedstawił Artura Morenę jako przyjaciela głównego bohatera książki.

więcej »

Brune, gdzie jesteś?
Marcin Mroziuk

16 IX 2021

W „Czerń nie zapomina” Agnieszka Hałas zdecydowała się na ciekawy, choć zarazem trochę ryzykowny zabieg, gdyż przez ponad połowę piątego tomu „Teatru węży” Krzyczący w Ciemności jest w ogóle nieobecny. Nie oznacza to jednak, że postać ta straciła na znaczeniu – jest wręcz przeciwnie, bo prawie wszyscy próbują właśnie ustalić miejsce pobytu tego wyjątkowego żmija.

więcej »

Polecamy

Jezus na miarę naszych czasów

W podziemnym kręgu:

Jezus na miarę naszych czasów
— Marcin Knyszyński

Imitacje
— Marcin Knyszyński

„Wolność”
— Marcin Knyszyński

Niektórzy po prostu chcą patrzeć, jak świat płonie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Zaprogramowany chłopiec
— Agata Rugor

Esensja czyta: Lipiec 2013
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Paweł Micnas, Beatrycze Nowicka, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Nadduszo, zlituj się!
— Jędrzej Burszta

Bliski krewny Endera
— Konrad Wągrowski

Żony i mężowie
— Jędrzej Burszta

Napisane ręką apologety
— Jędrzej Burszta

Kosmiczna sielanka
— Beatrycze Nowicka

Cudzego nie znacie: Jadą, jadą Mleczną Drogą siostrzyczka i brat…
— Michał Kubalski

Cień…izna
— Jakub Gałka

Ach ten Card!
— Konrad Wągrowski

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.