Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 września 2019
w Esensji w Esensjopedii
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Esensja czyta: Październik 2013
[ - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Jak co miesiąc, dział recenzji książkowych uzupełniamy zbiorem króciaków. Dziś osiem recenzji autorstwa siedmiorga autorów – wśród nich m.in. powieści Philipa K. Dicka, Arthura C. Clarke’a i przewodniki Krytyki Politycznej.

Kamil Armacki, Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Paweł Micnas, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Październik 2013
[ - recenzja]

Jak co miesiąc, dział recenzji książkowych uzupełniamy zbiorem króciaków. Dziś osiem recenzji autorstwa siedmiorga autorów – wśród nich m.in. powieści Philipa K. Dicka, Arthura C. Clarke’a i przewodniki Krytyki Politycznej.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Miłosz Cybowski [50%]
Praca zbiorowa, jaką jest kolejny tomik „Przewodnika Krytyki Politycznej”, daje nam szansę bliżej przyjrzeć się twórczości Bruno Schulza, autora „Sklepów cynamonowych” i „Sanatorium Pod Klepsydrą”. W czterech kolejnych częściach możemy poczytać o tym autorze z czterech punktów widzenia: eseistycznego, filmowego, literackiego i komiksowego. Ten właśnie podział, podobnie jak zaproszenie do współpracy nad „Przewodnikiem” różnych autorów, czyni zeń bardzo zróżnicowaną pozycję, w której znajdziemy teksty ciekawe, jak również (ukłon w stronę „Różowego Murzyna” Szpindlera) całkowicie niestrawne, by nie rzec bełkotliwe. Zajmujące ponad połowę książki eseistyczne podejście do twórczości drohobyckiego nauczyciela stanowi, mimo swoich lepszych i gorszych elementów, najlepsze w całym tomie spojrzenie na spuściznę Schulza. Na szczególną uwagę zasługują szkice Lipszyca i Fiedorczuk, a Konarzewska w interesujący sposób wyłamuje się ze schematu analizy prozy i zamiast tego przygląda się bliżej pewnej dyskusji, którą na łamach magazynu „Studio” przeprowadzili Gombrowicz i Schulz. Jeśli o filmowość chodzi, na szczególną uwagę zasługują dwa szkice Macieja Pisuka, w których zarysowuje on niezwykle ciekawy projekt filmu o autorze „Sklepów cynamonowych”. Niestety, pozostałe dwie części nie mają już w sobie tak wielu interesujących elementów. Spośród pięciu tekstów (dwóch literackich i trzech komiksowych) znajdziemy zaledwie jeden, który się wyróżnia („Czarne” Kuby Woynarowskiego, komiks luźno oparty na wichurze Schulza); reszta stanowi albo średnie, albo wyjątkowo kiepskie (wspomniany już „Różowy Murzyn”) kawałki. W efekcie nie sposób nawet nazwać tej książki pozycją dla początkujących; prezentowana w niej schulzologia o wiele bardziej przypadnie do gustu wielbicielom i koneserom prozy drohobyckiego twórcy. Jak na eksperyment Krytyki Politycznej, ten miał spore szanse na sukces, ale, niestety, efekt pozostawia sporo do życzenia.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Konrad Wągrowski [70%]
Lubię filmowe przewodniki Krytyki Politycznej. Często nie zgadzam się z nimi, ale lubię. Oczywiście, teksty pisane dla tych książek są zawsze mocno przesycone spojrzeniem ideologicznym, lewicowym punktem widzenia. Ma to swoje wady i zalety. Wady – bo czasem takie spojrzenie prowadzi autora na manowce, który albo nadinterpretuje, abo wręcz przeciwnie – nie dostrzega kluczowych tematów i wymowy filmu. Do tego analizy przeważnie koncentrują się na warstwach treściowych, pomijając inne aspekty sztuki filmowej. Zalety – bo zawsze książki Krytyki Politycznej są ciekawymi, nieschematycznymi spojrzeniami na sztukę filmu. Autorzy podchodzą do przedmiotów swych analiz bez pokory, szukają nowych interpretacji, nie popadają w szablony mówienia o polskim kinie. To chyba niekwestionowana zaleta tych książek – bo nawet nie zgadzając się z nimi, nie można powiedzieć, że nie prowokują do myślenia.
Tak też jest z przewodnikiem poświęconym Andrzejowi Wajdzie, wydanym przy okazji rozgłosu związanego z filmowym „Wałęsą”. Autorzy piszą „Zbudowaliśmy Wajdzie pomnik, pod którym tylko kwiaty składać można i pokłony. My chcemy zajrzeć twórcy w oczy. (…) Wycierając filmy Wajdy z muzealnych gablot („arcydzieło, nie dotykać”), ścierając z nich kurz, pytamy o ich aktualność”. I to prawda – w 16 esejach (bądź rozmowach) nie widać pokory wobec „niekwestionowanych arcydzieł”, jak „Kanał”, „Człowiek z marmuru”, czy „Ziemia obiecana”. Autorzy (wśród nich m.in. Jakub Majmurek, Bartosz Żurawiecki, Cezary Michalski) analizują różne aspekty filmów Wajdy – jego pozycję jako klasyka, jego spojrzenie na historię kraju, jego wizję inteligenckości, relacje damsko-męskie, możliwe alternatywne wersje jego filmów. Mamy tu polemiką z wymową „Popiołu i diamentu”, kwestionujące istnienie w tym filmie jakiegokolwiek pozytywnego przesłania, uzasadniającego drugi człon tytułu, mamy dwa spojrzenia na „Ziemię obiecaną – jako opowieść o polskim kapitalizmie, ale też jako wersję „filmu kumpelskiego”, nie pozbawioną homoseksualnych podtekstów. Mamy teksty o „Brzezinie”, „Pannach z Wilka”, „Wszystko na sprzedaż”, „Weselu”, „Korczaku” i innych. Teksty są czasem oparte na jakimś rzadziej dostrzeganym aspekcie związanym z filmami, czasem po prostu przedstawiają alternatywne spojrzenie w stosunku do obecnej krytycznej narracji w analizach najsłynniejszego polskiego reżysera. I znów – można się nie zgadzać, można uważać teksty za przekombinowane, czy przesadne w interpretacjach, ale czyta się je z zainteresowaniem, nie kwestionując ich mocy budzenia refleksji i dyskusji.
Szkoda trochę jedynie, że nie zapanowano nad jakimś spójnym zaplanowaniem całej książki. W efekcie mamy zbiór niezależnych impresji, nie pretendujący jednak do bycia kompletną analizą twórczości Andrzeja Wajdy.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Jarosław Loretz [30%]
Książka niewątpliwie wizjonerska, pokazująca, że Clarke miał bujną, ale jednocześnie i nadzwyczaj przenikliwą wyobraźnię. Fabuła wydanej oryginalnie w roku 1975 „Imperialnej Ziemi” proponuje bowiem czytelnikowi szereg interesujących ekstrapolacji, tak socjologicznych, jak naukowych i technologicznych. Z tych ostatnich w oczy rzucają się na przykład zaskakująco bliskie naszej aktualnej rzeczywistości idee miniseku, czyli czegoś w rodzaju smartfonu (podręczna kostka łącząca w sobie funkcje wideotelefonu, zegarka, kalendarza, kalkulatora, słownika i notesu, posiadająca też ogromną pamięć i umożliwiająca łączenie się z siecią za pomocą interfejsu opartego na ultrafiolecie), oraz komsoli, czyli konsoli komunikacyjnej, będącej w istocie odpowiednikiem naszego domowego peceta. Bardziej sensownie też – przynajmniej w porównaniu z większością ówczesnych hurraoptymistycznych powieści – wygląda kwestia podboju kosmosu, bowiem mimo upływu dwustu pięćdziesięciu lat ludzkość nadal nie wyszła poza Układ Słoneczny. Jednak na tym plusy się kończą. Cała reszta to jeden wielki minus.
Otóż nie sposób traktować „Imperialnej Ziemi” jako powieści. To raczej coś w rodzaju naukowego eseju o możliwych kierunkach rozwoju ziemskiej cywilizacji i techniki, okraszonego szczątkową, pretekstową fabułą, która jest tak rozwodniona, że po ściśnięciu starczyłoby jej może na piętnastostronicowe opowiadanie. I to nudne opowiadanie, pozbawione intrygi i oparte na absurdalnie topornej osi fabularnej. Bo co my tu mamy? Podróż członka rodziny rządzącej społecznością Tytana, czyli księżyca Saturna, na Ziemię. Celem podróży jest uczestnictwo w obchodach pięćsetlecia powstania Stanów Zjednoczonych oraz – czy może raczej przede wszystkim – wyhodowanie swojego klona, bowiem bohater, sam również będący klonem, jest bezpłodny. I oto na stronie setnej bohater przybywa na Ziemię, na sto pięćdziesiątej ktoś wspomina mu o jakimś niezbyt istotnym problemie, na dwusetnej następuje krótkotrwałe drgnięcie fabuły (chyba ze dwie strony), a na dwieście pięćdziesiątej drugiej… kończy się książka. Przyznam, że to dość frustrujące doświadczenie.
W dodatku całość jest silnie amerykanocentryczna, co jest zaskakujące zważywszy na to, że Clarke był Brytyjczykiem. Jedyne kraje, które występują na kartach powieści, to USA i Arabia Saudyjska. Bohater, który pierwszy raz w życiu opuszcza rodzinnego Tytana, z całej ziemskiej geografii zna tylko… wybrzeże Kalifornii i kanion Kolorado. Waszyngton, w którym szczególnie pieczołowicie odrestaurowano kompleks Watergate, jest zachowany jako zamieszkałe muzeum (bo generalnie ludzie wolą mieszkać… pod ziemię, ponieważ… wytopienie takiego domu jest tańsze, niż postawienie tradycyjnego, a „ekrany wizyjne są lepsze niż jakiekolwiek okno”). No i oczywiście „(…) Deklaracja Niepodległości była jednym z najważniejszych wydarzeń w historii ostatnich trzech tysięcy lat.” Do tego dochodzą różne zagrywki pod amerykańską publiczkę (bohater dziwi się, czym jest diabeł, co to jest Złote Runo), ograniczenie klasyki światowego kina do „Dzisiejszych czasów” Chaplina, szeroko pojętego kanonu Disneya oraz… indyjskiego dramatu „Pather Panchali” z roku 1955, a także wspominek o spaleniu Watykanu, uznanego za głównego winowajcę nadmiernego światowego przyrostu naturalnego. O Chinach cicho sza.
Doprawdy, dawno się tak nie wymęczyłem podczas czytania powieści sf, i to tak utytułowanego autora…
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Paweł Micnas [60%]
Świetnego trudne początki – chyba tak najkrócej można napisać o książce amerykańskiego pisarza. „Świat Jonesa” jest jedną z pierwszych powieści Dicka, powstałą w okresie, kiedy usilnie próbował z krótkiej formy prozatorskiej przerzucić się na dłuższą. Tłem jest motyw dziś już mocno oklepany i wielokrotnie przemielony przez popkulturę – świat po zagładzie atomowej. Jeśli jednak przypomnimy sobie posłowie autora do jednego z wydań „Doktora Bluthgelda”, dowiemy się, że w latach 50. i 60. strach przed wojną jądrową był całkiem powszechny w amerykańskim społeczeństwie. Wiele ówczesnych powieści poddawało ówczesne nastroje polityczne ekstrapolacji i przedstawiało postapokaliptyczne krajobrazy. Przez „Świat Jonesa” przewija się także wiele innych wątków. Już sam bohater – człowiek jedną nogą (umysłem właściwie) tkwiący w przyszłości – jest zalążkiem tematu o podróżach w czasie. Do tego dochodzi totalitarny system, który opiera się, paradoksalnie, na ideologii relatywizmu, dochodzą podróże w kosmos i kolonizacja planet, dochodzi wspomagana przez człowieka ewolucja gatunku homo sapiens, a także charakterystyczne dla Dicka pytania o egzystencję człowieka, o śmierć i o to, co po niej. Mnogość wątków nie jest w prozie amerykańskiego pisarza nowością, o ile jednak w późniejszych powieściach powściąganie rozbuchanej wyobraźni przychodziło mu łatwiej, o tyle w „Świecie Jonesa” nie jest w stanie jej zatrzymać – stąd urywająca się, fragmentaryczna narracja, będąca dowodem umysłu niezwykle dynamicznego, rozgorączkowanego, ale także rzemiosła pisarza, który nie do końca jeszcze potrafił wyrugować z własnej twórczości młodzieńczą grafomanię. Konfrontując tę powieść z późniejszymi, mamy okazję zobaczyć, jak wyglądał niepowtarzalny styl Dicka w powijakach, gdy jeszcze na dobre nie dojrzał. Nie da się ukryć, że ocenę powieści ratuje nazwisko autora, staranne wydanie książki i inspirujące ilustracje Wojciecha Siudmaka.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Kamil Armacki [70%]
Długa i szczegółowa opowieść o sycylijskiej mafii, odzierająca ją z romantycznych naleciałości. Na pewno nie trafi w gusta tych, którzy przyzwyczaili się do publikacji traktujących mafię na popkulturową modłę. Taka jest jednak cena rzetelnego podejścia. „Sycylijski mrok” to nie fikcja, lecz owoc czternastoletniego pobytu Robba na południu Włoch i starannie odtwarzanych relacji z wielu źródeł. Autor nie szczędzi brutalnych detali i nie waha się wysuwać oskarżeń pod adresem konkretnych osób, także włoskich polityków. Być może dlatego książka do dziś nie ukazała się w Italii, choć od jej premiery minęło już siedemnaście lat, a autor szybko wyjechał z Włoch i już nigdy nie powrócił.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Kamil Armacki [50%]
Wakacje już dawno się skończyły, ale gdyby ktoś wybierał się do Barcelony po sezonie, może zechce skorzystać z tego nietypowego przewodnika. Prowadzi on nie najbardziej uczęszczanymi szlakami, lecz śladem najważniejszych miejsc z historii piłkarskiej Dumy Katalonii. To zarazem ponad sto lat tego słynnego klubu w pigułce. Dowiemy się m.in. w którym miejscu piłkarze FC Barcelony chronili się w trakcie faszystowskich bombardowań, albo dlaczego jedno z ich ligowych spotkań sędziował zawodnik Espanyolu. Całość napisano jednak mocno encyklopedycznym stylem, koncentrując się głównie na suchych faktach, a szata graficzna pozostawia sporo do życzenia (malutkie zdjęcia, poszatkowana na części mapka). Dlatego przewodnik nadaje się głównie dla żądnych wiedzy polskich fanów Barcy. Dla pozostałych turystów – niekoniecznie.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Joanna Kapica-Curzytek [90%]
Rzadko kto dociera na Pitcairn, odległą wysepkę na Pacyfiku pod brytyjską administracją, na której mieszka niecałe 50 osób. Są niemal odcięci od świata, nie mają regularnego transportu, a komunikację internetową – dopiero od niedawna. Rajska wyspa o łagodnym klimacie, na której w bród jest ananasów, kokosów i mandarynek? Idealne miejsce, by uciec od niszczącej człowieka cywilizacji? Nic bardziej mylnego. Książka Macieja Wasielewskiego to reporterski tekst najwyższej próby. Gdyby autor był dziennikarzem, na wyspę nie miałby wstępu. Musiał zatem wcielić się w rolę badacza-naukowca. Prawdę o wyspie odkrył na podstawie niechętnie rzucanych słów i niedopowiedzianych do końca zdań, bo mieszkańcy Pitcairn są wobec obcych skrajnie nieufni. Maciej Wasielewski spędził wiele godzin rozmawiając także z tymi, którzy z Pitcairn wyemigrowali. Powstał z tego przejmujący obraz egzystencji w cieniu najmroczniejszych miejsc ludzkiej natury. Życie w kilkudziesięcioosobowej komunie, gdy wszyscy skazani są na siebie „jak pasażerowie zepsutej windy” i nie ma dokąd uciec – to piekło. Przede wszystkim dla dziewczynek i kobiet. Jeszcze okrutniejszym piekłem okazała się ta wyspa po próbie przerwania tego przeklętego, błędnego kręgu zła, toczącego się nieprzerwanie od pokoleń. Ten drastyczny reportaż Macieja Wasielewskiego jest jednocześnie pełen filozoficznej głębi: jaka jest prawdziwa natura człowieka, gdy granica między dobrem a złem zostaje przekroczona? To, co nazywamy ucywilizowaniem jest takie względne, a człowieczeństwo można stracić niepokojąco łatwo. Wniosek: człowiek o sobie samym nadal wie niewiele, kto wie, czy nie jeszcze mniej niż my o wyspie Pitcairn.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Marcin Mroziuk [90%]
Nauka czytania to dla dziecka z pewnością poważna sprawa, ale przecież nie musi się przy niej poprzestawać na nieśmiertelnym „Elementarzu” Mariana Falskiego. Wojciech Widłak swoją książką nie tylko chce pomóc maluchom w opanowaniu trudnej sztuki składania literek, lecz oferuje im naprawdę atrakcyjną opowieść. Okazuje się, że nawet za pomocą krótkich zdań i niezbyt skomplikowanego słownictwa można stworzyć interesującą historyjkę o przybyszu z kosmosu, którą może samodzielnie przeczytać już sześcio- czy siedmiolatek. Istotne jest przy tym, że czytając „Martę i ufoludka” dziecko nie tylko koncentruje się na przebrnięciu przez kolejne zdania, ale jest autentycznie zainteresowane rozwojem wydarzeń i czeka z napięciem, co jeszcze przydarzy się tytułowej bohaterce. Nie bez znaczenia jest też, że znakomite ilustracje Ewy Poklewskiej-Koziełło przyciągają uwagę młodego czytelnika i bardzo ułatwiają mu zrozumienie historyjki. Podsuwając dziecku książkę Wojciecha Widłaka, możemy więc zrobić pierwszy krok w celu wychowania kolejnego miłośnika science fiction.
koniec
31 października 2013

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Naziści w dzielnicy czerwonych latarni
Sebastian Chosiński

19 IX 2019

Jeśli ktoś taki, jak Andrzej Kobar, istniał naprawdę – okazał się twórcą tylko jednej mikropowieści. Wielce prawdopodobne więc, że jest to po prostu pseudonim jakiegoś uznanego autora, który postanowił sobie nieco dorobić, pisząc kryminał, a jednocześnie chcąc zachować anonimowość. „Zielony volkswagen” ukazał się pierwotnie w 1963 roku i nawiązywał do peerelowskiej propagandy, która nakazywała w niemal każdym Niemcu zza żelaznej kurtyny widzieć byłego nazistowskiego zbrodniarza.

więcej »

Sumienie
Joanna Kapica-Curzytek

18 IX 2019

Bohaterem „Niewidzialnej ręki”, genialnie napisanego reportażu, jest Maciej Zimiński, twórca popularnego programu telewizyjnego sprzed lat o tym tytule. Ale to przede wszystkim książka również o nas, o polskim społeczeństwie.

więcej »

Krótko o książkach: Oczami cudzoziemców
Miłosz Cybowski

17 IX 2019

Tytuł książki Julii Boyd ma przykuwać uwagę i intrygować. Mniejsza już o to, że nie do końca odpowiada treści. „Wakacje w Trzeciej Rzeszy” nie dotyczą bowiem ani tylko wakacyjnych wizyt, ani samej III Rzeszy.

więcej »

Polecamy

Nowe rozdanie

Na rubieżach rzeczywistości:

Nowe rozdanie
— Marcin Knyszyński

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Luty 2018
— Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Katarzyna Piekarz, Konrad Wągrowski

Styczeń 2018
— Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Grudzień 2017
— Dominika Cirocka, Joanna Kapica-Curzytek, Konrad Wągrowski

Listopad 2017
— Miłosz Cybowski, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Październik 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Wrzesień 2017
— Dominika Cirocka, Dawid Kantor, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka

Sierpień 2017
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Lipiec 2017
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Beatrycze Nowicka, Katarzyna Piekarz, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Czerwiec 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Maj 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Magdalena Kubasiewicz, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Katarzyna Piekarz

Tegoż twórcy

Sumienie
— Joanna Kapica-Curzytek

Narkotykowy trip z robalami w rolach głównych
— Sebastian Chosiński

Wasale i robale
— Katarzyna Piekarz

Wzloty i upadki
— Katarzyna Piekarz

Staronarodzeni i złowrodzy agenci Biblioteki
— Anna Nieznaj

Ziemia zginie. Na milion sposobów
— Jacek Jaciubek

Wyprawa poprzez umysły
— Jacek Jaciubek

Kopalnia pomysłów
— Jacek Jaciubek

Moje paranoje
— Jacek Jaciubek

Boga najlepiej żuć powoli
— Mieszko B. Wandowicz

Tegoż autora

Sumienie
— Joanna Kapica-Curzytek

Krótko o książkach: Oczami cudzoziemców
— Miłosz Cybowski

Z filmu wyjęte: Dom jak malowanie
— Jarosław Loretz

Klasyka gryziona po kostkach
— Jarosław Loretz

Krok we właściwą stronę
— Joanna Kapica-Curzytek

Dwoistość świata
— Joanna Kapica-Curzytek

Mała Esensja: Przyjaźń i ochrona środowiska
— Marcin Mroziuk

Z filmu wyjęte: Po szkielecie poznasz ich
— Jarosław Loretz

Człowiek przeżywający
— Joanna Kapica-Curzytek

Krótko o filmach: Zabawa z żywymi trupami
— Marcin Mroziuk

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.