Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Andrzej Sapkowski
‹Wiedźmin. Sezon burz›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
60,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWiedźmin. Sezon burz
Data wydania6 listopada 2013
Autor
Wydawca superNOWA
CyklWiedźmin
ISBN978-83-7578-059-8
Format404s. 125×195mm
Cena42,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Sceny z życia wiedźmina
[Andrzej Sapkowski „Wiedźmin. Sezon burz” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Wiedźmin Geralt odszedł bezpowrotnie – o tym wiemy już od wielu lat, od czasu zakończenia pięcioksięgu. Był na tyle ważną, charyzmatyczną postacią, że mimo filmowej klapy dalsze życie zapewniły mu komputerowe gry, nikt jednak nie spodziewał się, że Biały Wilk powróci w swym pierwotnym wcieleniu – na kartach kolejnej powieści. Jaki jest więc „Sezon burz”?

Konrad Wągrowski

Sceny z życia wiedźmina
[Andrzej Sapkowski „Wiedźmin. Sezon burz” - recenzja]

Wiedźmin Geralt odszedł bezpowrotnie – o tym wiemy już od wielu lat, od czasu zakończenia pięcioksięgu. Był na tyle ważną, charyzmatyczną postacią, że mimo filmowej klapy dalsze życie zapewniły mu komputerowe gry, nikt jednak nie spodziewał się, że Biały Wilk powróci w swym pierwotnym wcieleniu – na kartach kolejnej powieści. Jaki jest więc „Sezon burz”?

Andrzej Sapkowski
‹Wiedźmin. Sezon burz›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
60,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWiedźmin. Sezon burz
Data wydania6 listopada 2013
Autor
Wydawca superNOWA
CyklWiedźmin
ISBN978-83-7578-059-8
Format404s. 125×195mm
Cena42,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Gdy kilka miesięcy temu pojawiły się informacje, że Andrzej Sapkowski pisze nowego „Wiedźmina”, niektórzy nie wierzyli, a wiele osób miało wątpliwości co do sensowności takiego powrotu. Wszak od wydania „Pani Jeziora” minęło już piętnaście lat, wszak sam autor przysięgał, że z Geraltem już koniec, wszak od trylogii husyckiej Sapkowski nie wydał niczego specjalnie ciekawego; „Żmija”, która pojawiła się w tzw. międzyczasie, stanowczo nie zachwyciła. Tymczasem jednak wiedźmin naprawdę powrócił – z zaskoczenia pojawiający się na rynku „Sezon burz” zelektryzował fanów, rozgrzał internetowe dyskusje i wygląda na to, że sprzeda się na pniu. Wszystko wskazuje, że nazwisko Sapkowskiego – a może imię Geralta? – wciąż ma swoją moc. Tyle tylko, czy da się drugi raz wejść do tej samej rzeki? Czy nie będzie tak, jak w przypadku tak wyczekiwanych „Gwiezdnych wojen” – wiele nadziei i gorzkie rozczarowanie?
Wszystkich od razu uspokajam – „Sezon burz” nie jest książką złą. Uczciwie mówiąc, nie jest też książką jakoś specjalnie przełomową – do wiedźmińskiego świata wiele nowego nie wnosi, w żaden sposób nie dyskutuje z poprzednimi tomami, nie rozwija konwencji, nie próbuje być rewizją legendy. Sapkowski podąża sprawdzonymi ścieżkami mieszanki klasycznej fantasy z postmodernistycznymi nawiązaniami do teraźniejszości, przygodową opowieścią, pełną pojedynków, podstępów, miłosnych uniesień, niepozbawioną humoru.
Uspokajam też tych, którzy obawiali się, że powrót zmarłego bohatera będzie wiązał się bądź to z jego wskrzeszeniem (literatura zna wiele takich przypadków, że wspomnę jedynie Sherlocka Holmesa), bądź to z jakąś opowieścią o młodzieńczych latach Geralta (a przyznajmy, że w wyjątkowo nudnym serialu nie oparty na żadnym opowiadaniu odcinek o młodości wiedźmina był stanowczo najnudniejszy). Sapkowski, ku uldze chyba wszystkich fanów, nie idzie żadnym z tych tropów i po prostu zapełnia jedną z luk między opowiadaniami, zapisując pewne białe karty w historii Białego Wilka. Nie będę prowadził jakiejś szczegółowej analizy chronologii świata wiedźmina, mocno skomplikowanej już przy okazji wydania książkowego zbioru „Ostatnie życzenie” (pamiętacie, że pierwsze w dziejach opowiadanie „Wiedźmin” czasowo wcale nie jest pierwsze?), mogę jednakże stwierdzić, że akcja „Sezonu burz” toczy się mniej więcej po historii opowiedzianej w opowiadaniach z "Ostatniego życzenia", ale przed wspomnianym „Wiedźminem”.
Jak więc wygląda powrót po latach do znanego świata? Zadziwiająco dobrze, Sapkowski dostarcza wszystkiego, czego oczekują czytelnicy jego prozy. Geralt jest cyniczny, ale szlachetny, uczciwy, ale nieraz okrutny, waleczny, ale nie nietykalny. Nie może zabraknąć Jaskra, który oczywiście wniesie do opowieści humor, ale też pozwoli Geraltowi odsłaniać mroki swej duszy. Są potwory, piękne czarodziejki, zdradliwi czarodzieje, głupi i okrutni władcy i wielmożowie, rubaszne krasnoludy, nieludzie dużo bardziej ludzcy niż wielu przedstawicieli naszego gatunku. Wszystko w „Sezonie burz” zostało splecione w przygodową, dynamiczną opowieść, bardzo dobre czytadło, które w żadnym stopniu nie jest ujmą dla dawnych wiedźmińskich historii, ale też – jak wspomniałem – w niczym też nie stara się ich tematycznie rozbudowywać czy pogłębiać.
Dla wszystkich, którzy cenili teksty krótsze, a nie zachwycili się sagą, dobra wiadomość – „Sezon burz” jest dużo bliższy dawnym opowiadaniom niż pięciotomej opowieści o Ciri, Geralcie i Yennefer. W gruncie rzeczy bowiem najnowsza książka jest zbiorem opowiadań. Nietypowym, bo nie podzielonym na odrębne teksty, lecz mieszającym na swych łamach kilka w gruncie rzeczy niezależnych wątków. Głowny z nich dotyczy poszukiwania skradzionych wiedźmińskich mieczy, ale znajdziemy tu też historię pewnego zlecenia otrzymanego przez Geralta od gildii czarodziejów, intrygę dworską, rzecz o przeklętym statku i – jakże by inaczej – opowiadanie miłosne. I choć wszystkie się w jakiś sposób przeplatają, każde może spokojnie funkcjonować jako osobna opowieść, mogąca stać się kanwą osobnego opowiadania.
Gdybym miał szukać jakiegoś elementu odróżniającego „Sezon burz” od dawnych tekstów, to chyba zaznaczyłbym ewolucję w kierunku horroru fantasy. Przynajmniej trzem z wymienionych opowieści bliżej do grozy niż Tolkienowskiej fantasy; autor nie skąpi okrutnych opisów, krwi i brutalności. Oczywiście, świat Geralta nigdy nie był miłym miejscem, lecz tym razem odpowiednio dobrane elementy jeszcze bardziej podkreślają jego mroczne strony. Sapkowski nie był we wcześniejszych tekstach konsekwentny w opisach wiedźmińskiego fachu: raz twierdził, że zło jest obecne na każdym kroku, w innym miejscu sam sobie zaprzeczał, wywodząc, że na skutek działalności wiedźminów pogłowie potworów dramatycznie się zmniejszyło. Tu mamy powrót do korzeni – potworów jest mnóstwo, a gdyby miały wymierać, możemy być spokojni, że ludzie dostarczą nowych.
Formalnie nie ma tu fajerwerków, ale jest kilka sztuczek. Sapkowski bawi się chronologią tekstu przez wprowadzanie tzw. interludiów, krótkich rozdziałów będących komentarzami do głównego tekstu, spojrzeniami z perspektywy innych bohaterów lub z innych płaszczyzn czasowych. Nie zabraknie mott dla rozdziałów, branych zarówno z fikcyjnych dzieł wiedźmińskiego świata („Pół wieku poezji” Jaskra i inne), ale też z naszej popkultury. Rozbudowywane są nawiązania do elementów naszego świata – czy to w zakresie inżynierii genetycznej, czy to w terminologii finansowej, sądowniczej, czy też przez wprowadzanie np. sceny klasycznej aukcji dzieł sztuki. Nie zabraknie też właściwych dla Sapkowskiego zjadliwych dialogów, celnych bon motów, wpadających w ucho wypowiedzi: „Nie jesteś, choć lubisz mniemać inaczej, specjalnie mądry. Ale na to, by spróbować mnie zatrzymać, jesteś za mądry”, „Przygnębion, strapion i zgryzotą trawion, przez co zgryźliw i opryskliw”, „Was jest trójka – a ja jestem jeden. Ale wcale nie jest was więcej. To taki matematyczny paradoks i wyjątek od reguły”.
„Sezon burz” nie wejdzie zapewne do kanonu rodzimego fantasy – zbyt wielkie ma obciążenie legendą całego cyklu, legendą, z którą mierzyć się nie próbuje. Zapewne wiele osób będzie rozczarowanych tym, że nie wywoła dawnych emocji. Ja jednak przyznam, że dostałem dokładnie to, na co liczyłem – zajmującą książkę, przyjemną lekturę, opowieść, od której trudno się oderwać, dynamiczną, gdy trzeba mroczną, gdy trzeba zabawną, ale niepozbawioną nutki wzruszenia. Nawet jeśli to wzruszenie było tylko cieniem emocji przeżywanych kilkanaście lat wcześniej.
koniec
8 listopada 2013

Komentarze

« 1 2
12 XI 2013   17:42:52

"A ja, jeśli Szanowny Pan pozwoli, z przyjemnością."
Cytując klasyka nie mam na celu szkolnej przekomarzanki. Ale może tym paru niepewnym osobom czytających komentarze przyda się również zdanie z przeciwnej strony, tak dla równowagi.

Czytając Sezon otrzymałem za niewielką cenę podróż w czasie. Czułem się, jakby nie minęło mnóstwo lat od Pani Jeziora, jakby tej przerwy nie było. Mogę się czepiać paru nielicznych i mało istotnych drobiazgów ale jako całość jest to znakomite opowiadanie. I na pewno wrócę jeszcze nie raz do tej książki.

Użyłem świadomie słowa opowiadanie. Mimo wszystko nie potrafię traktować Sezonu Burz jako powieści. Przecież tam tak naprawdę nie ma innyc wątków. Nie jestem literaturoznawcą i się nie upieram, takie jest moje wrażenie.

A Żmija jest bardzo ale to bardzo niedoceniana.

22 XI 2013   14:30:24

Jeśli można, przypomnę też, drogi Konradzie, że my tymczasem staliśmy się o 15 lat starsi (a nawet o 25 jesli patrzeć na opowiadania). I każden z nas jest nieco bardziej „przygnębion, strapion i zgryzotą trawion, przez co zgryźliw i opryskliw” niż kiedyś. Porównywanie emocji "czytelniczych" jest rzeczą nieco ryzykowną, bo obarczoną narosłym sentymentalizmem, upływem czasu i nie bójmy się tego słowa - lekkim zdziadzieniem. Tak czy siak - mi się Sezon Burz bardzo podobał, chociaż tym razem lektura nie zaowocowała bieganiem po lesie z drewnianmy mieczem. Czy to wina Sapkowskiego, czy moja? :)

29 XI 2013   17:17:42

Jedyne co mi zostało po przeczytaniu to granatowa farba na palcach.

« 1 2

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Gorzka czekolada
Beatrycze Nowicka

22 I 2022

„Piekarnia czarodzieja” Gu Byeong Mo okazała się książką ciekawą i skłaniającą do przemyśleń.

więcej »

PRL w kryminale: Pamflet na środowisko filmowe
Sebastian Chosiński

21 I 2022

Barbara Gordon – jedna z najlepszych autorek peerelowskich „powieści milicyjnych” – była doskonałą obserwatorką. Jak mało które z jej koleżanek bądź kolegów po fachu potrafiła podglądać rzeczywistość. Dlatego jej książki mają tak dobrą podbudowę obyczajową. Nie inaczej jest w „Ćmach”, których bohaterami są artyści z różnych dziedzin: reżyserzy, aktorzy, pisarze, tancerka i scenografka. Obstawiajcie, kto zginie!

więcej »

Perły ze skazą: „Najpiękniejsza historia miłosna świata”
Sebastian Chosiński

20 I 2022

Jak po latach patrzymy na literaturę powstającą w Związku Radzieckim, która zalewała księgarnie w czasach Polski Ludowej? Jak na coś, co przeminęło i nie powinno już wrócić. Niesłusznie! Wśród wielu propagandowych, mało wartościowych dzieł publikowano bowiem również prawdziwe perły – nowele, opowiadania i powieści, które do dzisiaj lśnią nadzwyczajnym blaskiem. Jak „Dżamila”, wczesne dzieło Czingiza Ajtmatowa, klasyka prozy kirgiskiej.

więcej »

Polecamy

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo

Stulecie Stanisława Lema:

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo
— Mieszko B. Wandowicz

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Zagraj to jeszcze raz, Jaskier
— Agnieszka Szady

Esensja czyta: Listopad 2013
— Kamil Armacki, Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Paweł Micnas, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

Głos miał nieprzyjemny
— Borys Jagielski

Zagraj to jeszcze raz, odtwarzaczu…
— Marcin T.P. Łuczyński

Esensja czyta: Październik-listopad 2009
— Jędrzej Burszta, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Marcin T.P. Łuczyński, Joanna Słupek, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski, Krzysztof Wójcikiewicz

Ile mistrza w rzemieślniku?
— Jędrzej Burszta

Lux cykl
— Marcin Łuczyński

Oczekiwaliśmy światła, a oto ciemność
— Tomasz Iwanicki

Szkieletów w szafie brak
— Artur Chruściel

Nobody’s perfect, niestety
— Tomasz Iwanicki

Kwestia wyboru
— Eryk Remiezowicz

Rzeźnicy-bojownicy
— Marcin Łuczyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.