Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Peter Watts
‹Odtrutka na optymizm›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOdtrutka na optymizm
Data wydania3 lipca 2013
Autor
PrzekładWojciech M. Próchniewicz
Wydawca MAG
ISBN978-83-7480-364-9
Format360s. 135×202mm; oprawa twarda
Cena35,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Ponurość w koncentracie
[Peter Watts „Odtrutka na optymizm” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Peter Watts znany jest w Polsce przede wszystkim ze znakomicie przyjętego „Ślepowidzenia”, które było chyba najlepiej sprzedającą się pozycją z serii Uczta Wyobraźni. Czy zbiór opowiadań „Odtrutka na optymizm” ma szansę powtórzyć sukces najsłynniejszej książki kanadyjskiego pisarza? Nie wiem, ale fani jego twórczości powinni być zadowoleni.

Anna Kańtoch

Ponurość w koncentracie
[Peter Watts „Odtrutka na optymizm” - recenzja]

Peter Watts znany jest w Polsce przede wszystkim ze znakomicie przyjętego „Ślepowidzenia”, które było chyba najlepiej sprzedającą się pozycją z serii Uczta Wyobraźni. Czy zbiór opowiadań „Odtrutka na optymizm” ma szansę powtórzyć sukces najsłynniejszej książki kanadyjskiego pisarza? Nie wiem, ale fani jego twórczości powinni być zadowoleni.

Peter Watts
‹Odtrutka na optymizm›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOdtrutka na optymizm
Data wydania3 lipca 2013
Autor
PrzekładWojciech M. Próchniewicz
Wydawca MAG
ISBN978-83-7480-364-9
Format360s. 135×202mm; oprawa twarda
Cena35,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
„Odtrutka na optymizm” zawiera szesnaście opowiadań z gatunku szeroko pojętego science fiction, jednak czytelnicy, którzy w szkole nie radzili sobie z przedmiotami ścisłymi, nie muszą się obawiać, bo tak naprawdę tylko „Wyspa” może humanistom sprawić niejaki problem. W pozostałych tekstach, choć warstwa „science” jest bardzo wyraźna, autor skupia się przede wszystkim na człowieku oraz kształtujących go uwarunkowaniach biologicznych i kulturowych. A wnioski, do których dochodzi, do optymistycznych nie należą – nieprzypadkowo przecież zbiór nosi taki, nie inny tytuł. Kanadyjski pisarz bezlitośnie rozprawia się z wiarą w Boga („Nowina dla pogan”), startrekową z ducha wizją Pierwszego Kontaktu („Ambasador”) czy wreszcie wolną wolą („Oczy Boga”). Bywa przy tym, że idzie pod prąd poprawności politycznej („Fraktale”); nie boi się zadawania trudnych pytań i stawiania prowokujących tez. Powraca, znana ze „Ślepowidzenia”, kwestia świadomości naszego gatunku, znajdzie się też coś dla miłośników Trylogii Ryfterów („W domu”).
„Odtrutka…” to przede wszystkim koncepcje: odważne, efektowne i zawsze w mniejszym bądź większym stopniu podbudowane solidną dawką naukowości. Jak jedno z najlepszych moim zdaniem opowiadań: „Jętka jednodniówka”, o dziewczynie, która ma fizyczne ciało, ale jej mózg hodowany jest wirtualnie, albo jak w „Drugim przyjściu Jasmine Fitzgerald”, gdzie główna bohaterka znajduje sposób na to, by „przepisać” kod rzeczywistości tak, jak programista przepisuje komputerowy program. Co ciekawe, Watts nawet w nieco słabszych tekstach („Nimbus”) potrafi się wybronić, czy to plastycznością języka, czy też tym, że kładzie nacisk właśnie na „element ludzki” – tematem „Nimbusa” jest w gruncie rzeczy stopniowe oddalanie się ojca i córki, ponieważ dzieci, znające tylko świat inteligentnych i wrogich chmur, są już zupełnie inne, niezdolne do porozumienia się z pokoleniem pamiętającym odmienne realia.
Bo „Odtrutka…” to nie tylko pomysły, ale też emocje. Watts z upodobaniem stawia swoich bohaterów w ekstremalnych sytuacjach, udowodniając, jak cienka jest w istocie warstwa nałożona na naszą psychikę przez kulturę, jak płytko pod powierzchnią tkwi „gadzi mózg” (czasem miałam wrażenie, że to ulubione określenie autora), składający się z najbardziej prymitywnych instynktów i odruchów. Pesymistyczna wymowa w połączeniu z faktem, że kanadyjski pisarz doskonale potrafi grać na uczuciach, sprawiają, że jest to lektura naprawdę przygnębiająca. W pozytywnym sensie, owszem, rzadko bowiem zdarzają się teksty tak inspirujące, ale jednak. I przyznaję, czytając „Odtrutkę…”, chwilami Wattsa nie lubiłam – za to, że mówi mi o rzeczach, o których wolałabym nie słyszeć, że sięga do miejsc, o których istnieniu lepiej nie wiedzieć.
Na szczęście jednak – albo na nieszczęście, zależy, jak na to patrzeć – opowiadania Wattsa są w większości krótkie. Niektóre z nich bliższe są streszczenia („Hillcrest kontra Velikovsky. Siła wyższa?”), inne z kolei to fabularnie jedna-dwie sceny, obudowane przedstawieniem świata oraz problematyki („Oczy Boga”), a z wizjonerskiej, niesamowitej „Wyspy” wielu autorów potrafiłoby zrobić powieść. W przypadku kilku tekstów miałam wrażenie obcowania nie tyle z pełnoprawnymi dziełami, co z literackim koncentratem, swoistą „kostką rosołową”, z której po zalaniu wodą powstanie dopiero pożywny bulion. Jednak nawet w takiej formie Watts bije słabszych autorów na głowę, bo na kilku stronach potrafi zawrzeć to, co najważniejsze, czyli pomysł oraz emocje. Mimo więc pewnego niedosytu przyznaję, że „Odtrutką…” Watts potwierdza to, co właściwie wiedziałam już po „Ślepowidzeniu” – oto mamy nową gwiazdę na firmamencie SF, pisarza, którego każdy tekst to lektura obowiązkowa dla fanów gatunku.
koniec
12 listopada 2013

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wszyscy jesteśmy neandertalczykami (w jakichś dwóch procentach)
Miłosz Cybowski

18 X 2021

Do popularyzacji nauki niezbędne są dwie rzeczy: dogłębna znajomość tematu oraz umiejętność przystępnego pisania o nim. O ile tego pierwszego Rebecce Wragg Sykes nie sposób odmówić, to już w drugiej kwestii „Krewniacy” pozostawiają nieco do życzenia.

więcej »

Człowiek
Joanna Kapica-Curzytek

17 X 2021

Czy wydarzenia rozgrywające się w XII wieku mogą obudzić zainteresowanie nas, współczesnych czytelników? Po lekturze „Czerwonych tarcz” nie brakuje refleksji dotyczących naszych czasów, a także mechanizmów władzy i politycznych układów.

więcej »

Mała Esensja: Gwiazdy i piwo
Marcin Mroziuk

16 X 2021

W „Wędrując po niebie z Janem Heweliuszem” Anna Czerwińska-Rydel nie tylko w przystępny sposób przybliża młodym czytelnikom postać gdańskiego uczonego, ale również pozwala im poznać podstawowe informacje z zakresu astronomii. Lekturę dzieciom uprzyjemniają też znakomite ilustracje Asi Gwis.

więcej »

Polecamy

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!

Stulecie Stanisława Lema:

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Krótko o książkach: W ciemnych barwach
— Miłosz Cybowski

Tegoż twórcy

Obcość jest w nas
— Miłosz Cybowski

Rozgrywki bogów
— Anna Kańtoch

Okiem biologa
— Beatrycze Nowicka

Po sznurku
— Daniel Markiewicz

Wypełnianie wirem
— Daniel Markiewicz

Szlamowidzenie
— Daniel Markiewicz

Esensja czyta: Październik-listopad 2009
— Jędrzej Burszta, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Marcin T.P. Łuczyński, Joanna Słupek, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski, Krzysztof Wójcikiewicz

Esensja czyta: III kwartał 2008
— Michał Foerster, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Daniel Markiewicz, Paweł Sasko, Konrad Wągrowski, Marcin T. P. Łuczyński

Świetność widzę, świetność
— Daniel Markiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.