Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Scott Lynch
‹Republika złodziei›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRepublika złodziei
Tytuł oryginalnyThe Republic of Thieves
Data wydania23 października 2013
Autor
PrzekładMałgorzata Strzelec, Wojciech Szypuła
Wydawca MAG
CyklNiecni Dżentelmeni
ISBN978-83-7480-396-0
Format680s. 135x202mm
Cena45,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Locke nadal nie kłamie przekonująco
[Scott Lynch „Republika złodziei” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Im więcej czyta się wielotomowych cykli fantasy, tym bardziej można utwierdzić się w przekonaniu, że dla dobra czytelnika powinno powstać coś w rodzaju Komisji Nadzoru Cyklowego.

Kamil Armacki

Locke nadal nie kłamie przekonująco
[Scott Lynch „Republika złodziei” - recenzja]

Im więcej czyta się wielotomowych cykli fantasy, tym bardziej można utwierdzić się w przekonaniu, że dla dobra czytelnika powinno powstać coś w rodzaju Komisji Nadzoru Cyklowego.

Scott Lynch
‹Republika złodziei›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRepublika złodziei
Tytuł oryginalnyThe Republic of Thieves
Data wydania23 października 2013
Autor
PrzekładMałgorzata Strzelec, Wojciech Szypuła
Wydawca MAG
CyklNiecni Dżentelmeni
ISBN978-83-7480-396-0
Format680s. 135x202mm
Cena45,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Komisja kontrolowałaby, czy kolejne części serii utrzymują przyzwoity poziom, a autor nie zaczyna odcinać kuponów albo tworzyć chałtury. Po pierwszym nieudanym tomie udzielałaby twórcy ostrzeżenia i pouczała o konieczności powrotu na właściwe tory. Natomiast po drugim potknięciu z rzędu odbierałaby licencję na pisanie cyklu i zarządzała, powiedzmy, dziesięć lat karencji, żeby autor mógł sobie w spokoju lepiej przemyśleć kontynuację albo zająć się czymś innym. Pozwoliłoby to przetrzebić półki z pisanych na siłę pozycji oraz uchronić czytelników przed stratą czasu i pieniędzy.
Problemem byłyby tylko przypadki graniczne, takie jak Scott Lynch i jego seria „Gentleman Bastard”, w Polsce pod nazwą „Niecni Dżentelmeni”. W chwili obecnej, po trzech wydanych tomach, jako całokształt mieści się ona gdzieś na styku między przeciętnością a tandetą. A przecież zaczęła się nieźle. Pierwszy tom, „Kłamstwa Locke’a Lamory”, mimo pewnych mankamentów (nieudane żarty, nadmiernie rozwlekłe opisy) potrafił przyciągnąć życzliwą uwagę. Autor unikał sztampy i fabularnych klisz, tworząc może nie najlepiej napisany, ale oryginalny mariaż powieści łotrzykowskiej i lekkiego fantasy. Pozostawiało to po sobie nieśmiałą zachętę do oczekiwania na następne tomy. Niestety, wydana rok później kontynuacja był już przeznaczona wyłącznie dla najmniej wymagających czytelników – autor skoncentrował się na jak najszybszym zapełnianiu byle czym kolejnych stron, gubiąc gdzieś sens i logikę.
Dlatego do trzeciego tomu, pisanej przez Lyncha blisko sześć lat „Republiki złodziei”, podchodziłem z daleko posuniętą rezerwą. Okazała się ona uzasadniona, choć „Republika…” i tak jest odrobinę lepsza od nieszczęsnej drugiej części. Stanowi pewną próbę powrotu do „Kłamstw…” (także w sensie dosłownym, znajdziemy tu bowiem liczne retrospekcje rozgrywające się w czasach pierwszej części). Rozwój akcji zazwyczaj nie uwłacza już inteligencji, mniej jest kiepsko opisanych przygód, a nieco więcej charakterystycznych dla pierwszego tomu intryg i podstępów Locke’a i jego kompanów.
Niemniej nie jest to powieść udana. Poza co najwyżej średnich lotów fabułą (poziom mniej więcej Raimonda E. Feista), dzieje się tak jeszcze z dwóch powodów. Po pierwsze: autor chyba już definitywnie przesunął szalę ze stylistyki powieści łotrzykowskiej na stylistykę dość siermiężnego fantasy. Ta pierwsza trzyma się jeszcze w miarę mocno w rozdziałach retrospektywnych, ale te siłą rzeczy dostarczają ograniczonej podniety. A po drugie: w sposobie pisania autora trudno dopatrzyć się postępu. Tu i ówdzie można natknąć się na opinie chwalące „lekki styl” Lyncha. Nie mogę się z nimi zgodzić. Próby szarżowania bon motami i dowcipami w wykonaniu autora „Republiki…” częściej wydawały mi się żenujące niż zabawne. I mam tu na myśli tylko ostateczny efekt żartów. Pomijam już fakt, że najczęstszym pomysłem Lyncha na „lekki” dialog lub komentarz jest wplecenie do niego kilku wulgaryzmów lub odniesienia do czynności fizjologicznych.
Przeciętność z odchyłami w niższe rejony. Szkoda, choć skoro autor rzeczywiście planuje jeszcze cztery tomy serii, będzie musiał się sporo nagimnastykować, aby zachować między nimi w miarę sensowną ciągłość fabularną. Daje to cień nadziei, że w pewnym momencie może zdecyduje się jednak pójść w nieco inną stronę.
koniec
3 grudnia 2013

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Coś się dzieje
Joanna Kapica-Curzytek

23 I 2022

„Zostaw świat za sobą” amerykańskiego pisarza to kameralna proza psychologiczna z motywami postapo. Co się wydarzy, gdy konieczność zaufania obcym ludziom to ostatnia rzecz, która pozostała?

więcej »

Gorzka czekolada
Beatrycze Nowicka

22 I 2022

„Piekarnia czarodzieja” Gu Byeong Mo okazała się książką ciekawą i skłaniającą do przemyśleń.

więcej »

PRL w kryminale: Pamflet na środowisko filmowe
Sebastian Chosiński

21 I 2022

Barbara Gordon – jedna z najlepszych autorek peerelowskich „powieści milicyjnych” – była doskonałą obserwatorką. Jak mało które z jej koleżanek bądź kolegów po fachu potrafiła podglądać rzeczywistość. Dlatego jej książki mają tak dobrą podbudowę obyczajową. Nie inaczej jest w „Ćmach”, których bohaterami są artyści z różnych dziedzin: reżyserzy, aktorzy, pisarze, tancerka i scenografka. Obstawiajcie, kto zginie!

więcej »

Polecamy

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo

Stulecie Stanisława Lema:

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo
— Mieszko B. Wandowicz

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Złodziejom oby powiodło się lepiej
— Beatrycze Nowicka

Tegoż twórcy

Przeczytaj to jeszcze raz: Za siódme morze
— Beatrycze Nowicka

Przeczytaj to jeszcze raz: Niczym zacny trunek
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: III kwartał 2008
— Michał Foerster, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Daniel Markiewicz, Paweł Sasko, Konrad Wągrowski, Marcin T. P. Łuczyński

Złodzieje z Karaibów: Na Krańcu Sensu?
— Michał Foerster

Kłamstwo ma krótkie nogi, ale często zgrabne
— Michał Foerster

Tegoż autora

Zapomniany wędrowiec
— Kamil Armacki

Barok w pigułce
— Kamil Armacki

Duże ilości fantasy naraz
— Kamil Armacki

Na ubitej ziemi
— Kamil Armacki

Pieśń nad pieśniami
— Kamil Armacki

Życie intymne Myrmidonów
— Kamil Armacki

Kill ’Em All
— Kamil Armacki

Tragedia maltańska
— Kamil Armacki

Trzeci Dumas
— Kamil Armacki

Drugie życie kota
— Kamil Armacki

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.