Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 lutego 2021
w Esensji w Esensjopedii

Haruki Murakami
‹Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa
Tytuł oryginalny色彩を持たない多崎つくると、彼の巡礼の年
Data wydania6 listopada 2013
Autor
PrzekładAnna Zielińska-Elliott
Wydawca Muza
ISBN978-83-7758-555-9
Format352s. 145×205mm
Cena34,99
Gatunekobyczajowa
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Barwny Murakami
[Haruki Murakami „Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Trudno oprzeć się wrażeniu, że Haruki Murakami opowiada nam wciąż tę samą historię i jednocześnie trudno odmówić klasy jego najnowszej powieści – „Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa” to jedna z najlepszych pozycji w dorobku Japończyka.

Daniel Markiewicz

Barwny Murakami
[Haruki Murakami „Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa” - recenzja]

Trudno oprzeć się wrażeniu, że Haruki Murakami opowiada nam wciąż tę samą historię i jednocześnie trudno odmówić klasy jego najnowszej powieści – „Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa” to jedna z najlepszych pozycji w dorobku Japończyka.

Haruki Murakami
‹Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa
Tytuł oryginalny色彩を持たない多崎つくると、彼の巡礼の年
Data wydania6 listopada 2013
Autor
PrzekładAnna Zielińska-Elliott
Wydawca Muza
ISBN978-83-7758-555-9
Format352s. 145×205mm
Cena34,99
Gatunekobyczajowa
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Najmłodsze z literackich dzieci pisarza nosi wiele charakterystycznych znamion dla starszych sióstr i braci. Znając wcześniejsze dokonania Murakamiego, można poczuć się jak w domu już na samym początku. Wyjściowa sytuacja głównego bohatera jest właściwie bliźniacza do tej znanej z choćby „Norwegian Wood” – Tsukuru osiągnął wiek średni, prowadzi dość uporządkowane życie, ale jednocześnie nosi w sobie zadrę z przeszłości, do której będzie musiał wrócić. Cechy Tazakiego czynią z niego typowego dla twórczości Japończyka protagonistę: zupełnie niecharakterystycznego przeciętniaka, który na początku zupełnie nie ma w sobie siły czy odwagi do podejmowania jakiejkolwiek akcji (do niej popycha go dopiero zewnętrzna siła, w tym wypadku nowa dziewczyna). Tutaj rzecz zostaje dodatkowo podkreślona zabiegiem z nazwiskami postaci – Tsukuru jako jedyny z grupy przyjaciół nie ma w nazwisku koloru, dlatego jego „bezbarwność” tak łatwo nazwać, ale też pomylić, bo w trakcie lektury oczywiście okaże się, że wcale nie jest on taki pozbawiony kolorów, jak mogłoby to się wydawać.
Nie jest ich też pozbawione samo zawiązanie fabuły, gdzie bardzo szybko dowiadujemy się o nierozwiązanej kwestii z przeszłości, jaka stanęła między Tazakim a resztą jego znajomych. Zdarzenie sprzed szesnastu lat okazuje się mieć niebagatelny wpływ na kolejne losy bohatera, co ten będzie sobie powoli uświadamiał. I, rzecz jasna, podejmie próbę rozwiązania tajemniczej zagadki ze swojej młodości, a tropy zaprowadzą go aż do Skandynawii – bez obaw jednak, nie będzie ani tak ponuro, ani tak morderczo, jak w kryminałach z tamtych rejonów.
Jak zatem będzie? Typowo. Murakami udowadnia, że potrzebuje raptem kilku zdań, by stworzyć prostą opowieść o paczce licealnych znajomych. Haczyk w tym, że owa prostota jest bardzo łatwa do wypełnienia. Każdy z czytelników może wpisać w nią własną historię, a chyba tylko nieliczni nie mają podobnych doświadczeń z okresu własnej młodości. I tak jest u Japończyka ze wszystkim, im bardziej każe swojemu bohaterowi rozważać własną przeciętność, tęsknić za utraconymi możliwościami, tym bardziej odbiorca jest w stanie dopasować do nich własne przeżycia. Oczywiście przy założeniu, że ten świat przedstawiony kupuje.
Bo przecież kreacje literackie, jakimi posługuje się autor „1Q84”, nie przemówią do każdego – uniwersalizm, jaki nam proponuje, jest dość specyficzny, w swoim sztafażu bliższy co bardziej wyrafinowanym romansom niż dziełom Faulknera czy Dostojewskiego. Jednocześnie dzięki temu pisarz nie musi wpadać w przesadnie wysokie tony, w jakich pewnie zabrzmiałby śmiesznie. Dlatego pozwala sobie na budujące raczej ciepły i domowy niż wzniosły klimat wtręty, jak na przykład w tym krótkim opisie jednej z postaci: „Robiła wrażenie kogoś wychowanego na dostatniej farmie wśród gadatliwych gęsi o dobrych charakterach”. Jest przy tym swoich zabiegów i miejsca w literaturze w pełni świadomy, o czym świadczy choćby kapitalna autoironia – w pewnym momencie fiński taksówkarz rzuca typowymi dla Murakamiego bon motami, co bohater kwituje w myślach nadzieją, że nie wszyscy Finowie są tacy.
„Nie taka” jest też ta książka pod jednym względem – na tle całego dorobku autora można o niej powiedzieć, że jest jedną z jego nielicznych realistycznych powieści. No dobrze: niemal realistycznych. Typowy dla Japończyka realizm magiczny można tu odnaleźć, ale jest on raczej na uboczu, nie staje się pełnoprawnym „aktorem” widowiska i funkcjonuje bardziej jako opowieść o duchach niż coś, co ma wpływ na fabułę. Poza tym jednak wszystko zostaje po staremu i w „Bezbarwnym…” odnajdujemy pozostałe elementy charakterystyczne dla prozy Murakamiego – opisy muzyki i posiłków, obrazowość opowiadania o uczuciach, niecodziennie pokazaną erotykę czy humor. Choć tego ostatniego jest jakby trochę mniej, niż zwykle, co można tłumaczyć ciężkawą problematyką, jaką tym razem pisarz się zajmuje. Oczywiście ta była obecna również w jego poprzednich książkach, ale ostatnio w jego twórczości dominowały nieco inne wątki i tonacje, jak sekciarstwo i literatura („1Q84”), dorastanie i przeznaczenie („Kafka nad morzem”), eksperymenty narracyjne („Po zmierzchu”). Pozostając w stylistyce jego najnowszej powieści, można powiedzieć, że tym razem Murakami wraca do „kolorów”, z jakich korzystał przy okazji „Norwegian Wood” czy też „Na południe od granicy, na zachód od słońca”. I jego obraz robi nieco tylko mniejsze wrażenie, niż „Las norweski”, choć tym razem swojego bohatera wysyła w rejony skandynawskie nie tylko przy pomocy piosenki Beatlesów.
koniec
20 stycznia 2014

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Uciec, ale dokąd?
Marcin Knyszyński

27 II 2021

Wydawnictwo IX zebrało pięć starszych opowiadań Dawida Kaina, dołożyło dwa zupełnie nowe i wydało „Wszystkie grzechy korporacji Somnium”. Skromna, mała książeczka – ale niech nie zwiodą was jej niepozorne gabaryty. Wszystkie dotychczas czytane przeze mnie powieści autora („Oczy pełne szumu”, „Fobia” i „Ostatni prorok”) dotykały podobnego zagadnienia – kłopotu zwanego „istnieniem”. Tak, dokładnie – coś, co jest absolutnie podstawowe, niezbywalne i konieczne (choć tu można się spierać na szczycie (...)

więcej »

PRL w kryminale: Zielarz, przemytnik i arabski kochanek
Sebastian Chosiński

26 II 2021

Na początku lat 80. XX wieku aktywność literacka Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego zaczęła wyhamowywać. Raz, że pisarz był już w wieku, w którym większość mężczyzn w Polsce Ludowej znajdowała się na emeryturze. Dwa, że wraz ze zmieniającą się sytuacją polityczną malała popularność „powieści milicyjnych”. Drukowany na łamach prasy „Czwarty klucz” był jedynym premierowym tekstem pisarza, jaki ukazał się w gorącym 1981 roku.

więcej »

O świecie, którego już nie ma
Sebastian Chosiński

25 II 2021

Był starszym bratem laureata literackiej Nagrody Nobla za 1978 rok. Isaak Bashevis Singer uważał zresztą Izraela Joszuę za swego mentora. Są krytycy, którzy uważają, że talentem starszy z Singerów przewyższał tego, który później zdobył światowy rozgłos. Niestety, zmarł, mając zaledwie pięćdziesiąt lat. Ale i tak pozostawił kilka dzieł, które można uznać za prozatorskie arcydzieła. Wydany po raz pierwszy w języku polskim przed paroma tygodniami zbiór opowiadań „Perły” był jego książkowym (...)

więcej »

Polecamy

Imperium wcale się nie rozpadło

Na rubieżach rzeczywistości:

Imperium wcale się nie rozpadło
— Marcin Knyszyński

Lęk i odraza w Kalifornii
— Marcin Knyszyński

Las oblany słonecznym blaskiem
— Marcin Knyszyński

Dick jak Dickens
— Marcin Knyszyński

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Co pisarzowi w duszy gra
— Marcin Mroziuk

Portrety i metafory
— Marcin Mroziuk

Melodia smętnego popu
— Daniel Markiewicz

Znika coś więcej niż słoń
— Daniel Markiewicz

Kronika pisarza przynudzacza (czasami)
— Daniel Markiewicz

Definicja przegadania
— Daniel Markiewicz

Dwa światy
— Daniel Markiewicz

Człowiek biegnący
— Daniel Markiewicz

Esensja czyta: IV kwartał 2008
— Artur Chruściel, Ewa Drab, Jakub Gałka, Daniel Gizicki, Anna Kańtoch, Paweł Sasko, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Ludzie i małpy
— Daniel Markiewicz

Tegoż autora

Zapomną o nas
— Daniel Markiewicz

Mistrzostwo formy
— Daniel Markiewicz

Walc nasz (zbyt) powszedni
— Daniel Markiewicz

Odmienne stany moralności
— Daniel Markiewicz

Czytając (dobre) science fiction
— Daniel Markiewicz

Całodobowe szczęście
— Daniel Markiewicz

Nieustające wakacje
— Daniel Markiewicz

Trudna miłość
— Daniel Markiewicz

Szeptanie traumy
— Daniel Markiewicz

Magiczna apokalipsa
— Daniel Markiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.