Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 maja 2019
w Esensji w Esensjopedii

Edmund Niziurski
‹Siódme wtajemniczenie›

EKSTRAKT:100%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSiódme wtajemniczenie
Data wydania23 listopada 2012
Autor
Wydawca Olesiejuk
ISBN978-83-7512-802-4
Format244s. 145×205mm
Cena14,99
Gatunekdla dzieci i młodzieży
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 14,00 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Przeczytaj to jeszcze raz: Ubik na Śląsku
[Edmund Niziurski „Siódme wtajemniczenie” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W 1969 r. Philip K. Dick i Edmund Niziurski wydali swoje najsłynniejsze książki. Tak się złożyło, że obie zakwestionowały otaczającą nas rzeczywistość. Amerykanin robił to co prawda od lat, lecz Polak w „Siódmym wtajemniczeniu” skorzystał ze sceptycznego tropu po raz pierwszy i zarazem ostatni w pisarskiej karierze.

Borys Jagielski

Przeczytaj to jeszcze raz: Ubik na Śląsku
[Edmund Niziurski „Siódme wtajemniczenie” - recenzja]

W 1969 r. Philip K. Dick i Edmund Niziurski wydali swoje najsłynniejsze książki. Tak się złożyło, że obie zakwestionowały otaczającą nas rzeczywistość. Amerykanin robił to co prawda od lat, lecz Polak w „Siódmym wtajemniczeniu” skorzystał ze sceptycznego tropu po raz pierwszy i zarazem ostatni w pisarskiej karierze.

Edmund Niziurski
‹Siódme wtajemniczenie›

EKSTRAKT:100%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSiódme wtajemniczenie
Data wydania23 listopada 2012
Autor
Wydawca Olesiejuk
ISBN978-83-7512-802-4
Format244s. 145×205mm
Cena14,99
Gatunekdla dzieci i młodzieży
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 14,00 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Zmarłego kilka miesięcy temu Niziurskiego nie trzeba przedstawiać ani mojemu pokoleniu z lat osiemdziesiątych, ani pokoleniu poprzedniemu, ani, miejmy nadzieję, pokoleniu następnemu. Przyszły kawaler Orderu Uśmiechu napisał „Siódme wtajemniczenie” będąc u szczytu swoich twórczych możliwości: już po „Niewiarygodnych przygodach Marka Piegusa”, „Awanturze w Niekłaju” i „Sposobie na Alcybiadesa”, ale przed „Klubem włóczykijów”, „Naprzód, Wspaniali!” oraz „Szkolnym ludem, Okullą i mną”. „Siódme wtajemniczenie” jako jedyna z wymienionych książek rozgrywa się na Śląsku. Miejsce akcji nie wpływa w zasadzie na treść, jako że Niziurski zawsze traktował po macoszemu opisy otoczenia. I bardzo dobrze: Brak didaskaliów pozwala na półświadome dopowiadanie sobie dzisiejszych realiów, dzięki czemu jego proza znakomicie wytrzymuje próbę czasu.
Powieść ukazuje nam jeden dzień z życia Gustawa Cykorza, nowego ucznia w klasie szóstej be w Gnypowicach Wielkich. Jak wiadomo, świeżaki nigdy i nigdzie nie mają łatwo, lecz Cykorz pechowo trafił między młot a kowadło. Otóż w miasteczku zwalczają się zajadle dwie młodzieżowe frakcje: Matusi i Blokerzy. Gustek nie przynależy do żadnej z nich – za wszelką cenę pragnie zresztą zachować niezależność – więc obrywa mu się od członków obydwu. Matusi i Blokerzy rozumieją jednak, że Cykorz jest obiecującym materiałem na rekruta. Rywalizujące ugrupowania podejmują próby werbunku. Stawkę w grze stanowi położona na odludziu Twierdza Persil, o którą młodzież dzień w dzień toczy zaciekłe boje. Prawdziwe znaczenie Twierdzy skrywa czwarte wtajemniczenie… ale nawet ono blednie w porównaniu z wtajemniczeniem siódmym.
Wiele cech książki o Cykorzu jest typowych dla prozy Niziurskiego. Bohater to inteligentny outsider, który tak jak Tomek Żabny ze „Szkolnego ludu, Okulli i mnie” próbuje znaleźć dla siebie miejsce w szkolnej rzeczywistości. Niziurski komplikuje jednak sprawy, wrzucając Cykorza w środek sporu pomiędzy Matusami i Blokerami, którzy rzecz jasna przywodzą na myśl Piratów i Kolonistów z „Awantury w Niekłaju”. W „Siódmym wtajemniczeniu” szkoła również nie potrafi pomieścić wojującej młodzieży; szybko więc ją opuszczamy, akcja przenosi się do tajnej bazy jednego z ugrupowań, a następnie do Twierdzy Persil. Po drodze czekają nas oczywiście oryginalne postacie o cudacznych nazwiskach i pseudonimach (Inocynt Ankohlik, Żarłoczny Stef, Pleksik) i dziesiątki stron rozbrajających dialogów, w których „tony wysokie mieszają się z niskimi, tworząc rodzaj szkolnego wolapiku, jaki nie istnieje i nie istniał, ale jego zręby na swój sposób wszyscy w naszych klasach wymyślaliśmy”, jak pisał Marek Bieńczyk w „Książkach” (4/2013).
Niemniej w „Siódmym wtajemniczeniu” występują elementy niezwykłe, wręcz unikatowe dla twórczości Niziurskiego. W oczy rzuca się niemalże całkowity brak osób pełnoletnich. U autora „Sposobu na Alcybiadesa” młodzież zawsze gra pierwsze skrzypce, ale na drugim planie przewijają się zazwyczaj dorośli: nauczyciele, przestępcy, niekiedy rodzice. W „Siódmym wtajemniczeniu” drugi plan świeci pustkami. Na początku pojawia się paru nauczycieli, ale od czwartego rozdziału nastolatkowie zawłaszczają całkowicie karty powieści. Gdy w pewnym momencie Cykorz udaje się po coś do domu, narracyjny przeskok w akcji (jedyny w książce) poddaje świat dorosłych bezwzględnej kwarantannie.
Szara codzienność rozpuszcza się całkowicie w surrealistycznej atmosferze powieści. Młodzieżowe książki Niziurskiego zawsze były trochę na bakier z realizmem, ale „Siódme wtajemniczenie” uciekło odeń najdalej. Autor pozwala czasoprzestrzeni „Siódmego wtajemniczenia” załamać się pod ciężarem młodzieżowej fantazji. Fabuła składa się z nieprawdopodobnie dużej ilości zdarzeń upchniętych w jednym dniu. Wykrzywiają się też odległości. Gdy Kwiczoł i Czarny Piter prowadzą Cykorza do swojej bazy, cała trójka idzie i idzie przez hałdy, ale przecież kryjówka nie może znajdować się aż tak daleko… Wytwory wyobraźni zaczynają w końcu przenikać do dziecięcego świata. Cykorz marzy o podróżach kosmicznych, lecz okazuje się, że nie tylko on zna wyimaginowanego wszak Komandora. Coś dziwnego dzieje się przez chwilę podczas „końskiej” inicjacji. W trakcie podróży łodzią do Twierdzy Persil nasz bohater przenosi się do dalekiej krainy. Pojawia się też niesamowita, „kultowa” książka, której nikt nie potrafi przeczytać do końca.
W „Siódmym wtajemniczeniu” natrafiłem na pierwiastek „dziwności”, którego w żadnej innej powieści Niziurskiego nie uświadczyłem. Pisarz wykorzystuje go, rzecz jasna, wyłącznie w celach humorystycznych, ale nie mogę pozbyć się niepokojącego, odrobinę histerycznego wrażenia, że gdyby analogiczne akcenty wyostrzyć i umieścić w powieści obyczajowej, to jej lektura wywoływałaby horrorowe ciarki na plecach.
Postawię jeszcze jedną, śmielszą tezę: Niziurski pogłębia ową „dziwnością” warstwę znaczeniową powieści i za jej pomocą umieszcza w książce dwa dodatkowe dna. Jego książki opowiadają zazwyczaj o walce uczniów z Systemem, o „wycinaniu w Systemie własnych ścieżek” (znowu Marek Bieńczyk). W „Siódmym wtajemniczeniu” opozycja bohaterowie-System nie może jednak zaistnieć, ponieważ narzucony z zewnątrz System, razem ze światem dorosłych, jest w gruncie rzeczy nieobecny. Ale w świecie powieści doszło do czegoś zgoła ciekawszego: bohaterowie stworzyli własny System. Charakter specyficznej rozgrywki między Matysami i Blokerami określają wtajemniczenia, z tytułowym siódmym jako ostatecznym i stawiającym wszystko na głowie.
Nie mogę napisać za dużo bez zdradzania fabuły, ale sądzę, że Niziurski – z wykształcenia socjolog – z premedytacją wykłada w „Siódmym wtajemniczeniu” kilka niewesołych prawd o rzeczywistości społecznej. Po pierwsze: nie jest ona zatomizowana, lecz dzieli się na skontrastowane sfery. Po drugie, nie da się zachować autonomii. Prędzej czy później któraś ze sfer się o nas upomni i nakaże nam walkę z pozostałymi. Po trzecie, dzieje się tak we wszystkich społeczeństwach, nie tylko w naszym, co dobitnie uświadamia „afrykański” rozdział czternasty, przez niektórych uważany za przesadzony, przeze mnie – za klucz do zrozumienia ukrytego przesłania książki. Po czwarte, sfery są zawsze wyznaczone poprzez oszustwo; nie dość, że skrzętnie ukrywa się przed nami fakt, iż rozparcelowanie rzeczywistości jest arbitralne, to na dodatek taki a nie inny podział cynicznie kamufluje zjawiska wyższego rzędu. Po piąte, zrozumienie oraz przede wszystkim pogodzenie się z charakterem otaczającego nas świata stanowi konieczny warunek osiągnięcia społecznej dojrzałości.
Ale to nie wszystko. W „Siódmym wtajemniczeniu” jest i dno trzecie. Książkę potraktować bowiem można jako dosadną metaforę bezsensownej wojny między dwoma ustrojami. Metaforę genialną, bo przemyconą między okładkami powieści młodzieżowej pod nosem GUKPPiW-u. Matusi i Blokerzy zwalczają się z pobudek ideologicznych, ale traktują swój konflikt ze śmiertelną powagą. Obie frakcje posiadają struktury, sztaby, szpiegów, bazy i arsenały, dysponują nawet bronią niekonwencjonalną. Z powodów prestiżowych ciągle odbijają z rąk wroga Twierdzę Persil, która nie posiada znaczenia strategicznego. Sztaby rozważają zmasowany atak i bezwzględne wyeliminowanie przeciwnika przy użyciu wszelkich dostępnych środków bojowych. Przywódcy i oficerowie są zaślepieni swoją niechęcią do przeciwnika, podczas gdy szeregowcy najwięcej uwagi poświęcają apetycznym paczkom dla jeńców.
Realizm magiczny, rozprawa socjologiczna, kpina z Zimnej Wojny… Sporo tego jak na prostą książkę dla młodzieży sprzed prawie pięćdziesięciu lat. A przecież to jeszcze nie wszystko; w „Siódmym wtajemniczeniu” roi się od wątków, które proszą się o interpretację. Czy Wielki Wander to tylko mrzonka z lat młodości, czy może pochwała eskapizmu? Jak rozumieć zwierzęce transformacje Cykorza? Czy „Niezwykłe przygody Anatola Stukniętego na początku” to metanarracyjny żart Niziurskiego, który już w sześćdziesiątym dziewiątym roku nieskromnie przeczuwał, że lektura jego książek pozostawi w umysłach wielu pokoleń czytelników niezatarty ślad?
Teza ostatnia, najśmielsza: „Siódme wtajemniczenie” nie jest wcale najlepszą z powieści rozrywkowych Edmunda Niziurskiego. Wrogo do siebie nastawione młodzieżowe zrzeszenia wypadły barwniej w „Awanturze w Niekłaju”, postacie były ciekawiej naszkicowane w „Sposobie na Alcybiadesa”, śmieszniejsze dialogi czekają nas w „Naprzód, Wspaniali!”. Nie przeszkodziło to jednak „Siódmemu wtajemniczeniu” stać się najwybitniejszą i najambitniejszą Powieścią kieleckiego pisarza. Ot, literacki paradoks, godny ósmego wtajemniczenia.
koniec
24 stycznia 2014

Komentarze

27 I 2014   19:03:05

Swego czasu przeczytałem kilka fajnych książek Edmunda Niziurskiego (któż w nastoletnich czasach się z nimi nie zetknął :) ) ale akurat "Siódme wtajemniczenie" mnie ominęło. I gdybym nie trafił tu na recenzję pewnie ominęłaby mnie fantastyczna lektura. Rzeczywiście zadziwiające, że cenzura nie zorientowała się jak bardzo wywrotowa pod płaszczykiem powieści dla młodzieży jest treść tej książki ;) A jeszcze bardziej niezwykłe, jak bardzo aktualne jej przesłanie pozostaje i dzisiaj... Wszak i teraz pełno rozmaitych nabzdyczonych absurdalnych konfliktów w których "najdzielniej biją króle, a najgęściej giną chłopy.". Co może jednostka w sytuacji, gdy jest między młotem a kowadłem? Gdy mówią mu, że ma do wyboru - albo jesteś z nami albo z nimi... "Gdy znów do murów klajstrem świeżym Przylepiać zaczną obwieszczenia, Gdy "do ludności", "do żołnierzy"
Na alarm czarny druk uderzy..." Okazuje się, że trzeba się zdobyć na odrzucenie "ideologicznych werbli i fanfar" i nawiązać porozumienie z owymi "innymi" na zwyczajnie międzyludzkim poziomie - bez wiedzy kompletnie oderwanych od rzeczywistości przywódców stworzyć sobie normalne życie. I tyle. "Bujać - to my, panowie szlachta!" ;)

06 VIII 2015   16:42:29

Radość z ósmego wtajemniczenia.
Wyrażam wdzięczność za ten niezwykle przenikliwy i wiele wnoszący głos o Siódmym wtajemniczeniu, potrzebowałam tego i
długo na ten głos czekałam.
Przeczytałam, w siódmej klasie szkoły podstawowej, Siódme wtajemniczenie, w latach osiemdziesiątych. 14 letnia
dziewczyna zauroczona chłopackim światem w którym bohaterom zależy i są tak bardzo zaangażowani. Tak, jestem eskapistką.
Ta książka jest ze mną do dziś, mniej więcej każdego roku czytam, wtajemniczam się z tak wielką przyjemnością jak
najczęściej; zawsze tak samo smakowite i wyśmienite.

Kwiczoł i Czarny Piter niosą Cykorza do bazy, nie prowadzą. "Wzięli mnie za ręce i nogi i przez parę minut nieśli jak
trupa"..."Przekładali mnie tylko z lewej strony na prawą, próbowali nieść na ramionach, to znów na zmianę na plecach
jak worek. Rzecz jasna, nie ułatwiałem im zadania. To wyprężałem się jak kołek, to sztywniałem jak deska, to znów
robiłem się ciężki jak ołów" Dopiero przed samym finałem każą mu osobiście iść, na własnych nogach.

Druga rzecz, jednak jest, bohater pełnoletni. Nie wyobrażam sobie bez niego świata wtajemniczeń bo on jest wtajemniczony - to Inocynt Ankohlik przecież!

Jak dobrze, że nikt nie wpadł na pomysł sfilmowania Siódmego wtajemniczenia. Byłoby to i tak niemożliwe.
Moja wyobraźnia jest usatysfakcjonowana wydaniem z 1972 roku z obowiązkowymi i niezastąpionymi rysunkami Andrzeja Czeczota.

04 VI 2016   22:27:15

Bardzo mądra recenzja. Lepiej bym tego nie ujął. Prawie całkowicie się z nią zgadzam. Tylko, co do cenzury - nie, moim zdaniem to przymknęła ona oko i puściła, tam naprawdę pracowali inteligentni ludzie i o przemycaniu czegokolwiek raczej nie było mowy. I jeszcze ciekawą rzeczą jest to, że zarówno Cykorzowi jak i Inocyntowi Ankohlikowi zwidywał się Komandor.

05 I 2017   16:10:37

Właśnie wczoraj skończyliśmy czytać "Siódme..." z córką (10 lat). Mimo że znała już styl Niziurskiego (wspólnie przeczytaliśmy "Marka Piegusa", "Szkolny lud", ruszyliśmy fragmenty "Klubu włóczykijów" i "Alcybiadesa") była pod silnym wrażeniem odjazdu, jaki zafundował swoim czytelnikom nieodżałowany EN :-) Warto też dodać, że usatysfakcjonowało ją zakończenie książki i konsekwencja, z jaką została napisana - córa dość szybko zorientowała się, że przedstawiono tam wydarzenia z jednego dnia. Przyznajcie sami, że przy takim upakowaniu faktów i surrealistycznych jazdach po bandzie całość jest spięta bez luzów. Dla mnie najlepsza książka EN; rozrywkowa, a przy tym przenikliwa i najzwyczajniej mądra. Polecam, kto nie czytał!

12 II 2017   23:07:54

A czy nikt w szeregu powieści "do oceny i porównania" nie umieszcza "Księgi urwisów"? Socrealistyczny czas powieści i miejscami takież wątki wcale temu dziełu nie przeszkadzają, socrealizm, choć jest nieuniknionym tłem, istnieje tam jakby obok "normalnego" życia szóstoklasistów. Zgłaszam mój głos do protokołu, choć najbardziej cenię własnie "Siódme wtajemniczenie", które wspominam przez całe życie Mam lat prawie 55...), chyba w dobrym momencie je po raz pierwszy przeczytałem, także miałem 10 czy 11 kat, jak córka Pana Ojca.

25 IV 2017   21:39:27

NO TO MI POMOGLEŚ WEŹ LEPIEJ NAPISZ STRESZCZENIE SZCZEGOLOWE TEJ LEKTURY

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Smoki wiecznie żywe
Beatrycze Nowicka

25 V 2019

Coś dla czytelników, którym smoków nigdy dość, czyli „Dragoneza” - tematyczna antologia poświęcona tym mitologicznym istotom. Można zajrzeć, bo przynajmniej kilka ciekawych tekstów znalazło się w zaprezentowanej dwudziestce.

więcej »

Sernik bez rodzynek
Beatrycze Nowicka

24 V 2019

Drugi tom „Fantazmatów” zawiera kolejne dwadzieścia opowiadań rozmaitych autorów. Zabrakło w nim jednak utworów, które szczególnie zapadłyby mi w pamięć.

więcej »

Zbrodnia i baskijskie pinxtos
Joanna Kapica-Curzytek

23 V 2019

„Cisza białego miasta” to bardzo „skandynawski” w typie kryminał, którego akcja toczy się w Hiszpanii. Książka spełnia pokładane w niej oczekiwania, ale też nie wyróżnia się niczym ponadprzeciętnym.

więcej »

Polecamy

Kto tu jest chory?

Na rubieżach rzeczywistości:

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Świat jako miraż albo ludzie jak bogowie
— Marcin Knyszyński

Prawda Absolutna kontra prawdy subiektywne
— Marcin Knyszyński

Gra w życie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Duchy w powłokach
— Beatrycze Nowicka

W odmętach miasta bez dna
— Miłosz Cybowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 10 i 12
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 9 i 11
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 7 i 8
— Wojciech Gołąbowski

Ogień nie do ugaszenia
— Dominika Cirocka

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 5 i 6
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 3 i 4
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 1 i 2
— Wojciech Gołąbowski

Człowiek, który widzi
— Anna Nieznaj

Tegoż twórcy

Esensja czyta: Styczeń 2011
— Jędrzej Burszta, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek, Agnieszka Szady, Monika Twardowska-Wągrowska, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Niedojechanie
— Borys Jagielski

Ziemia obiecana
— Borys Jagielski

Głos miał nieprzyjemny
— Borys Jagielski

A gdy się zejdą, raz i drugi...
— Borys Jagielski

Medjugorje
— Borys Jagielski

Z Archiwum X: Czary mary, spisek stary
— Borys Jagielski, Marcin Segit

Ojciec Rosemary
— Borys Jagielski

Kres górny
— Borys Jagielski

Gorąca gra
— Borys Jagielski

Portrety nietoty
— Borys Jagielski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.