Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 4 kwietnia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Caitlín R. Kiernan
‹Tonąca dziewczyna›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTonąca dziewczyna
Tytuł oryginalnyThe Drowning Girl
Data wydania15 stycznia 2014
Autor
PrzekładPaulina Braiter
Wydawca MAG
SeriaUczta Wyobraźni
ISBN978-83-7480-417-2
Format336s. 135×202mm; oprawa twarda
Cena39,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Szaleństwo postmodernistyczne
[Caitlín R. Kiernan „Tonąca dziewczyna” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Tonąca dziewczyna” Caitlin R. Kiernan jest rodzajem zręcznie napisanego literackiego eksperymentu, ciekawostki dla czytelników lubiących zabawę z formą i wielość możliwych interpretacji.

Beatrycze Nowicka

Szaleństwo postmodernistyczne
[Caitlín R. Kiernan „Tonąca dziewczyna” - recenzja]

„Tonąca dziewczyna” Caitlin R. Kiernan jest rodzajem zręcznie napisanego literackiego eksperymentu, ciekawostki dla czytelników lubiących zabawę z formą i wielość możliwych interpretacji.

Caitlín R. Kiernan
‹Tonąca dziewczyna›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTonąca dziewczyna
Tytuł oryginalnyThe Drowning Girl
Data wydania15 stycznia 2014
Autor
PrzekładPaulina Braiter
Wydawca MAG
SeriaUczta Wyobraźni
ISBN978-83-7480-417-2
Format336s. 135×202mm; oprawa twarda
Cena39,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Ciekawość jak zwykle zwyciężyła i pomimo pewnego znużenia konwencją „dziwne, szalone i ekstrawaganckie” zdecydowałam się na lekturę „Tonącej dziewczyny”. Autorka rozpoczęła książkę od stwierdzenia, że może ona nie być tym, czego spodziewa się czytelnik – czyżby miał to być rodzaj asekuracji? Czy potrzebne jest tego rodzaju uprzedzające usprawiedliwienie? Zwłaszcza, jeśli zgodnie z zamysłem wyjściowym „Tonąca dziewczyna” jest pamiętnikiem schizofreniczki.
Utwór Kiernan jest pozycją dość nietypową w serii Uczta Wyobraźni. Przede wszystkim trudno zaliczyć go do fantastyki – choć czytelnik może odrzucić najbardziej oczywistą interpretację, wedle której opisane dziwaczne wydarzenia i postaci są tylko wytworami umysłu narratorki. Co więcej, „Tonąca dziewczyna” nie jest też klasyczną powieścią. Jeśli wierzyć cytatom, zamieszczonym w dotyczącym Kiernan wpisie w Wikipedii, autorka nie jest zainteresowana snuciem opowieści – woli poświęcać uwagę tworzeniu nastroju, postaciom i relacjom między nimi. Pojawia się tam także dość buńczuczne stwierdzenie, że „Ulisses” powinien był uwolnić literaturę od prymatu fabuły.
W świetle powyższych stwierdzeń forma „Tonącej dziewczyny” nie dziwi – Kiernan oddaje głos głównej bohaterce i zarazem narratorce, która nie dba o chronologię, popada w liczne dygresje, zwraca się do samej siebie, napomina, krytykuje i zachęca. W poszczególne rozdziały włączone są dwa osobne, choć łączące się z całością opowiadania. Pojawiają się fragmenty cudzych wierszy, listy, nagrania z automatycznej sekretarki. A że narratorka jest osobą chorą psychicznie, nie należy oczekiwać, że wszystko to złoży się w logiczny ciąg przyczynowo-skutkowy – chociaż motywy, wątki czy sposoby postrzegania tworzą swojego rodzaju sieć wzajemnych powiązań.
Tym, co z pewnością zasługuje na uwagę, jest zaprezentowanie sposobu w jaki Imp – bo taką ksywkę nosi główna bohaterka – postrzega rzeczywistość. Nie mnie sądzić, na ile ten opis obłędu „od środka” jest zgodny z przebiegiem schizofrenii, a na ile powstał z zestawienia objawów kilku rodzajów chorób psychicznych – wypada on jednak bardzo wiarygodnie i niepokojąco. Kiernan zadbała o to, by nie tylko przedstawić omamy i manie swojej bohaterki, ale też prowadzić narrację, skupiając się na elementach stanowiących obsesję Imp (np. nagminne podawanie dat i mało znaczących informacji historyczno-biograficznych, relacjonowanie z najdrobniejszymi szczegółami zwykłych, codziennych czynności, wynikające z ciągłej obawy dziewczyny, że przywoływane wspomnienia nie są prawdziwe).
Z pierwszej części książki wyłania się obraz Imp nieustannie borykającej się z losem, usiłującej mimo wszystko prowadzić w miarę normalne życie. Przedstawiona przez dziewczynę jej definicja duchów i nawiedzeń – jako motywów, obrazów, osób i wspomnień, które wbrew woli ciągle powracają, jest trafna i przekonuje. Pozwolę sobie oddać na chwilę głos narratorce: „Zaczęłam wyobrażać sobie melodykę tam, gdzie wcześniej słyszałam losową kakofonię. Szaleni ludzie robią tak nieustannie, chyba że ktoś wierzy, że dysponujemy zdolnością postrzegania porządku i powiązań w sposoby niedostępne umysłom «normalnych» ludzi. A ja nie. To znaczy, nie wierzę. Nie jesteśmy utalentowani. Nie jesteśmy magiczni. Jesteśmy tylko lekko bądź głęboko uszkodzeni”. Jeszcze jeden cytat, który zapadł mi w pamięć: „martwi ludzie, martwe myśli, i pozornie martwe chwile nigdy tak do końca nie umierają i kształtują każdą sekundę naszego życia. Lekceważymy je i na tym zasadza się ich potęga”.
Kreślony w ten sposób portret Imp jest przejmujący. Jednak w drugiej połowie „Tonącej dziewczyny” Kiernan zbacza w stronę bardziej „rozbuchanej”, wizyjnej narracji. Cały rozdział siódmy jest napisany w formie strumienia świadomości – literacko niezwykle efektownego, ale właśnie – już bardzo literackiego. Mnogość podrzucanych pod koniec tropów interpretacyjnych, wspominane wyżej fragmenty wierszy oraz nawiązania do baśni – wszystko to bardziej sprawia wrażenie popisu techniki pisarskiej. Szaleństwo Imp staje się zabiegiem formalnym i pretekstem do uraczenia czytelnika własną erudycją. Wszystko staje się bardziej „papierowe”.
Niespecjalnie przypadły mi do gustu powracające dość często rozważania na temat seksualności i tożsamości płciowej. Wszak wydaje się, że Imp ma poważniejsze zmartwienia. I czy bohaterka musi się przesypiać z wszystkimi co ważniejszymi postaciami? Z pewnością Freud byłby zachwycony. Do tego w pewnym momencie dochodzą wynurzenia wręcz żywcem wzięte z „Biegnącej z wilkami” Estes (wyzwolona kobiecość, siły natury i temu podobne).
Żałuję, że na końcu nie znalazł się żaden rozdział pisany z punktu widzenia niezależnego obserwatora, który zawierałby wyjaśnienie, co z opisanych wydarzeń było prawdą, a co tylko majakiem głównej bohaterki. Tego typu rozwiązanie przydałoby „Tonącej dziewczynie” posmaku zagadki, pozwalało śledzić tropy i wskazówki, starać się zrekonstruować wydarzenia. A tak, nie wiadomo nawet, czy sama Imp jest pełnoprawną bohaterką, czy tylko jedną z „podrzędnych” osobowości szalonej autorki pamiętnika, kolejnym egzorcyzmowanym duchem. Choć pozostawienie odbiorcy bez ostatecznych odpowiedzi pozwala lepiej wczuć się w sytuację protagonistki, pozostającej w nieustannym zawieszeniu, niepewności, czy to, co postrzega jest rzeczywiste. Nie wątpię też, że znajdą się czytelnicy, dla których takie otwarte zakończenie i furtka dla najróżniejszych interpretacji będą stanowiły dodatkowy atut.
koniec
3 lutego 2014

Komentarze

03 II 2014   18:10:41

Dzięki za podane cytaty; bardzo zachęcające do lektury. Kiedyś wyobrażałam sobie, że właśnie takie mniej więcej konstatacje będą inspiracją mojej inscenizacji "Hamleta".
Co do niezależnego obserwatora, to chyba nie byłby dobry pomysł, raczej rozwiałby on całą tajemnicę i uziemił;)
W każdym razie przeczytam tę książkę!

03 II 2014   19:37:13

Nazwisko tłumaczki pozwala żywić nadzieję, że przekład nie będzie skopany, jak to się już zdarzało w UW (vide cudowne "Opowieści sieroty" zarżnięte zupełnym brakiem wyczucia językowego - niby wszystko było poprawnie, ale czasem zły dobór słowa albo anglosaska składnia skutecznie psuła przyjemność z lektury).

04 II 2014   07:09:48

Doszedłem do wniosku, że "Tonąca..." nie jest fantastyką, a jedynie literackim eksperymentem (New Age?), który fantastykę udaje. Wolę proste schematy: kosmos, człowiek i gwiazdy (i, oczywiście, Oni) albo miecz i kilka gardeł do podcięcia. Zdaję sobie sprawę, że seria Uczta Wyobraźni nie jest przeznaczona dla każdego. Ale zadaję sobie pytanie: czy w fantastyce powiedziano i napisano już wszystko, że pod jej skrzydłami powstają dzieła, których lektura dla przeciętnego czytelnika to naprawdę wyzwanie godne pieśni?

04 II 2014   10:01:23

A więc dobrze, że powstrzymałem się przed zakupem (z promocjami typu 1+1 nie jest to łatwe :D)
Wszystkie eksperymentalne dziwadła w UW jak do tej pory mi niezbyt podeszły (choćby 'Trojka' - fatalna moim zdaniem).

Niewątpliwie jednak sporo zacnych książek tam się pojawiło :)

04 II 2014   10:42:24

@ Adam

Nie czytałam "Trojki", ale z tego, co o niej słyszałam, "Tonąca dziewczyna" nie jest aż tak pokręcona w porównaniu z nią. Na Chapmana jakoś ochoty nie mam - jego opowiadanie w antologii "Steampunk" skutecznie mnie zniechęciło ogólnym brakiem sensu.

@Paszczaczek

Wydaje mi się, że sformułowanie "pod jej skrzydłami powstają dzieła" jest pewnym uproszczeniem o tyle, że sama autorka chyba nie lubi klasyfikowania jej do literatury gatunkowej:
"I'm getting tired of telling people that I'm not a 'horror' writer. (...) I've never tried to fool anyone. I've said I don't write genre 'horror.' A million, billion times have I said that. (...) You may as well call it psychological fiction or awe fiction."

Tak więc decydują wydawcy i osoby przyznające nagrody, w tym konkretnym przypadku to, że książka ukazała się w określonej serii wydawniczej.

Osobiście zaklasyfikowałabym "Tonącą..." do głównego nurtu.
Z drugiej strony nie warto nadmiernie przywiązywać się do etykietek.

@Radek Rak
Bardzo ceniłam Braiter, aczkolwiek ostatnio tłumaczyła też, moim zdaniem kiepskich, "Tancerzy burzy". Ale cóż, tłumacz z czegoś żyć musi a nie zawsze trafiają się arcydzieła.
Krótkie cytaty z oryginału, które przeczytałam, brzmiały mi bardziej potoczyście, ale to, jak sądzę, w dużej mierze specyfika samego języka - angielski jest bardziej "zwarty". Gdyby ktoś był ciekaw, drobny przykład:

"It's a myth that crazy people don’t know they're crazy. Many of us are surely as capable of epiphany and introspection as anyone else, maybe more so. I suspect we spend far more time thinking about our thoughts than do sane people"

"To mit, że wariaci nie mają pojęcia o własnym obłędzie. Wielu z nas radzi sobie z przebłyskami i introspekcjami równie dobrze jak zwykli ludzie, może nawet lepiej. Przypuszczam, że poświęcamy znacznie więcej czasu niż ludzie zdrowi rozważaniom na temat naszych myśli."

@Hanka

Co kto lubi. Tak myślę, że wiele osób ucieszy właśnie owa tajemnic i "płynność rzeczywistości". Ja po prostu lubię, kiedy na końcu się wszystko wyjaśnia i mogę spojrzeć wstecz i móc docenić konstrukcję.

A na koniec - dla mnie przeczytanie "Tonącej dziewczyny" było ciekawym doświadczeniem. Tym niemniej, nie wiem, czy sięgałabym po dalsze książki autorki, zważywszy na to, że krótkie poszukiwania na sieci wskazują, iż w większości jej utworów pojawia się motyw szaleństwa i baśniowe inspiracje. Obawiam się, że mogłyby wydać mi się nazbyt podobne do siebie.

Jestem raczej tradycjonalistką - właśnie chcę opowieści.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Pierwiastek żeński
Dawid Kantor

4 IV 2020

„Matka Edenu” to drugi tom trylogii Chrisa Becketta opowiadającej o rozwoju prymitywnej, ludzkiej społeczności na odległej, pozbawionej światła planecie. Autor w swoim cyklu podjął się nie tyle analizy naukowej czy technicznej funkcjonowania człowieka w obcym środowisku, co oceny aspektów społecznych sytuacji, w jakiej znaleźli się potomkowie mimowolnych osadników.

więcej »

Niebezpieczne następstwa alergii na maliny
Joanna Kapica-Curzytek

3 IV 2020

„Hotel Ostatniej Szansy” to przeznaczona dla młodszych czytelników powieść, w udany sposób łącząca elementy magii i kryminału.

więcej »

PRL w kryminale: Strzeż się nieznajomych w wiśniowych szlafrokach!
Sebastian Chosiński

2 IV 2020

Zygmunt Zeydler-Zborowski był bardzo płodnym twórcą. Począwszy od drugiej połowy lat 50. XX wieku, kiedy to wrócił do pisania po kilkuletniej przerwie, praktycznie każdego roku publikował nową książkę. Do tego dochodziły jeszcze powieści drukowane w gazetach (w odcinkach). Jedną z nich był kryminalno-szpiegowski „Szlafrok barona Boysta”, który w 2009 roku przypomniało Wydawnictwo LTW.

więcej »

Polecamy

Umieranie wstecz

Na rubieżach rzeczywistości:

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

„Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

„I Have a Dream”
— Marcin Knyszyński

Koszmarna teofania
— Marcin Knyszyński

Nowe rozdanie
— Marcin Knyszyński

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Scenariusz legendy
— Michał Foerster

Tegoż autora

Sęp miłości i pożądliwa kapłanka
— Beatrycze Nowicka

Odcina go połyka wypluwa i ginie
— Beatrycze Nowicka

Niezniszczalne
— Beatrycze Nowicka

Historie rozmaite
— Beatrycze Nowicka

Brulion podróżny
— Beatrycze Nowicka

Dom duszy
— Beatrycze Nowicka

Moje 10 lat z Esensją
— Beatrycze Nowicka

Stale płynne
— Beatrycze Nowicka

Wiedźmin – podróż sentymentalna
— Beatrycze Nowicka

Fabuła poszła wychędożyć się sama
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.