Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 sierpnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Leopold Tyrmand
‹Filip›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułFilip
Data wydania3 października 2012
Autor
Wydawca Wydawnictwo MG
ISBN978-83-77791-11-0
Format480s. 145×205mm; oprawa twarda
Cena49,90
Gatunekobyczajowa
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 40,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Patriota niedzisiejszy
[Leopold Tyrmand „Filip” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Czy książka, której tło stanowi druga wojna światowa może być odświeżającym tchnieniem? W dodatku ponad 50 lat po premierze? Jeszcze jak!

Jacek Jaciubek

Patriota niedzisiejszy
[Leopold Tyrmand „Filip” - recenzja]

Czy książka, której tło stanowi druga wojna światowa może być odświeżającym tchnieniem? W dodatku ponad 50 lat po premierze? Jeszcze jak!

Leopold Tyrmand
‹Filip›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułFilip
Data wydania3 października 2012
Autor
Wydawca Wydawnictwo MG
ISBN978-83-77791-11-0
Format480s. 145×205mm; oprawa twarda
Cena49,90
Gatunekobyczajowa
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 40,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Współczesnym często kołacze się w głowach myśl, iż krytyka starszych pokoleń jest nie tyle pożyteczna, co wręcz niezbędna. Wydaje się, że cechą dla nas typową jest ocenianie, wyrażanie kategorycznych sądów, a koniec końców stygmatyzowanie. Widziany naszymi oczami świat historyczny winien bowiem być możliwie pozbawiony odcieni, najlepiej czarno-biały, w takiej tylko formie będzie dla nas łatwy do odczytania, zrozumienia i przyswojenia. Łatwo jest po kilkudziesięciu latach szafować określeniami niebezpiecznie jednoznacznymi i ostatecznymi. Skarży się na tę tendencję narrator „Filipa”: „Znałem swój narodek, kochany i przebogaty w koncepcje ocen drugiego człowieka, narodek polski, nieznający innych sformułowań osobowości poza typem harcerza lub bandziora”.
A przecież ten szczególny czas wojny, o którym pisze Leopold Tyrmand, nie może poddawać się łatwym ocenom, bo wybory moralne, życiowe, których dokonywali ówcześni nigdy do łatwych nie należały. I taki też obraz wyłania się z „Filipa” – nic tu nie jest proste i oczywiste, żadna postawa czy jednostkowe zachowanie nie mogą być osądzone bez znajomości kontekstu, w jakim się zdarzyły. Obraz ten dalece odbiega od sztampowych, podręcznikowych formułek, sprowadzających się najczęściej do stereotypizacji złego Niemca oraz otaczania nimbem świętości żołnierza polskiego, tak indywidualnie, jak i zbiorowo. Niemiec nie może być dobrym człowiekiem, bo to zaprzecza idei Niemca, jaką mamy w głowach, ale Polak nie może być porządny, bo to zaprzecza idei Polaka, jaką w głowach mają Niemcy – takich paradoksów zauważa Tyrmand znacznie więcej. „Filip” przypomina o tym, że nie tylko my nienawidziliśmy (nienawidzimy?) Niemców jako wrogów narodu zbyt często bezkrytycznie, oni także nienawidzili Polaków i posługiwali się podobnie nonsensownymi, nie mającymi wiele wspólnego z rzeczywistością przesądami i stereotypami.
Dziś powiedzielibyśmy o tytułowym bohaterze powieści, że nie był patriotą, gorzej nawet, był zdrajcą ojczyzny, bo współpracował z okupantem, pozbył się swojej tożsamości i przyjął nową, obcą (nic to, że dla uratowania życia), a w zasadzie było mu w tym względzie wszystko jedno. Pracował jako kelner we Frankfurcie, zamiast walczyć na froncie. Zarabiał wprawdzie na Niemcach, skubiąc ich z kartek żywieniowych, oszukując na rachunkach i wynosząc z kuchennych zasobów jedzenie, ale robił to prawie wyłącznie dla siebie. Nie miał zamiaru wdziewać munduru i maszerować na czołgi, brzydził go ideał głupiutkiego harcerza poświęcającego życie dla spraw beznadziejnych, on miał swoją walkę, którą wypełniał z przykładną skrupulatnością, samemu nie wiedząc, dokąd go to doprowadzi. Ratował siebie, bo wprawdzie inaczej zginął by marnie, ale o Polsce pamiętał tyle, o ile, żaden więc z niego patriota – ocena łatwa i bezbolesna z perspektywy naszych wygodnych kanap i foteli.
Zadziwiająco odświeżająco to lektura, co może dziwić zważywszy na czas jej powstania – Tyrmand ukończył ją we wrześniu 1959 roku. W czasach, gdy za największy przejaw postawy patriotycznej niektórzy skłonni są uważać naiwne poświęcenie za beznadziejne sprawy i śmierć jako wartość samą w sobie, lektura „Filipa” zapewnia czytelnikowi powiew rześkiej bryzy. Pisze autor: „Czasami odnoszę wrażenie, że wojny są po to, aby ci, którzy je przeżyli, mieli się czym pochwalić”, i dalej: „Minęły (…) czasy, gdy szlachetny, romantyczny gest imponował dwudziestolatkom: przemyślność i zdolność zaskoczenia przeciwnika stały wyżej od głupawej, tępej zasady walki z otwartą przyłbicą”. Jego lawirujący w codziennym życiu bohater nie zamierza się niczym przed nikim chwalić, pragnie tylko przetrwania, a jednak potrafi być wobec Niemców bezwzględny i brutalny, choć nigdy nie używa siły. Nienawidzi Niemców może nawet bardziej niż żołnierze na froncie, bo musi żyć między nimi i usługiwać im. Nie znosi serdecznie swojej pracy, więc we wrogim otoczeniu zmuszony jest zachowywać się niczym kameleon, wciąż lawirując i zmieniając barwy. Pozostaje mu kraść kupony żywnościowe Szwabom i pluć im do zupy. I to także jest wojna.
Dodajmy, że Tyrmand w nieszablonowy z dzisiejszego punktu widzenia, całkowicie pozbawiony podtekstów sposób odmalował przyjaźń między dwoma młodymi mężczyznami. Ten wątek wskazuje do jakiego stopnia postawiona na głowie została współczesna popkultura. Rodziców myjących własne dzieci oskarża się czasem o pedofilię, a przyjaźnie między mężczyznami dziś już nie mają racji bytu – można być kumplem, wyskoczyć razem na piwo, ale powiedzieć „przyjaźnię się z mężczyzną”, to dziś rzadkość i „odwaga cywilna”. Smutne, ale prawdziwe.
koniec
8 lutego 2014

Komentarze

08 II 2014   11:59:46

Bez przesady z tym zanikiem męskiej przyjaźni... Można się aż tak upupić, żeby odrzucać przyjaźń?

08 II 2014   14:11:09

Pisząc o męskiej przyjaźni, miałem na myśli zmianę, która zaszła w języku (być może za słabo to podkreśliłem w tekście). W czasach Tyrmanda było czymś normalnym mówienie o takiej więzi, dziś, jak wynika z moich obserwacji, jest to czymś niezwykle rzadkim. Ale to oczywiście subiektywne odczucie.

08 II 2014   16:05:57

Nie tylko w języku -- patrz ostatnia afera z "Kamieniami na szaniec" czy przykłady epistolarne jeszcze z czasów, powiedzmy, międzywojnia, w której zaprzyjaźnieni korespondenci darzą się czułostkami, jakie dziś od razu spotkałyby się ze skojarzeniem erotycznym. Zmiana konotacji wydaje mi się tu wtórna wobec przemian kulturowych. I nie jest to rzecz jedynie relacyj męsko-męskich: gdy mężczyzna mówi o "przyjaciółce", rozmówcom z reguły, niestety, od razu przychodzi na myśl związek (co ciekawe, przyjaźń czysto kobieca zdaje się tym przemianom opierać). Podobnie zawężony, choć tu dochodzą jeszcze stosunki rodzinne, staje się zakres słowa "kochać".

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Mała Esensja: Magia, która zmienia świat
Joanna Kapica-Curzytek

21 VIII 2019

Pakistanka Malala Yousafzai, najmłodsza w historii laureatka pokojowej nagrody Nobla, napisała książkę dla dzieci. „Malala i jej czarodziejski ołówek” jest unikalnym połączeniem autobiografii i baśni, ma nieocenione walory edukacyjne i jest pochwałą odwagi i społecznej wrażliwości.

więcej »

W gąszczu tajemnic
Marcin Mroziuk

20 VIII 2019

W rozgrywających się w powojennym Londynie „Światłach wojny” możemy śledzić perypetie pewnej tylko na pozór zwykłej rodziny. Przy czym w powieści Michaela Ondaatje pełno jest nie tylko rozmaitych sekretów, ale również zapadających w pamięć postaci.

więcej »

Krótko o książkach: Nie jedzcie bajkowych kucyków
Wojciech Gołąbowski

19 VIII 2019

Czy można napisać cokolwiek odkrywczego o dziewiątym już tomie opowiadań o przygodach Jakuba Wędrowycza?

więcej »

Polecamy

Prawdziwe kłamstwa

Na rubieżach rzeczywistości:

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Świat jako miraż albo ludzie jak bogowie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Kiedy miłość była zbrodnią
— Marcin Mroziuk

Tegoż twórcy

Podpatrzone w Ameryce
— Marcin Mroziuk

Kiedy miłość była zbrodnią
— Marcin Mroziuk

Poza sezonem
— Marcin Mroziuk

Jak hartowały się elity
— Marcin Mroziuk

Zapiski bezrobotnego
— Marcin Mroziuk

Warszawa, moja miłość
— Marcin Mroziuk

Warszawski desperado
— Marcin Mroziuk

Gomułkowskie kariery – wersja na gorzko
— Witold Werner

Tegoż autora

Nieprawdopodobne, a jednak prawdziwe
— Jacek Jaciubek

Zabójczy ziemniak
— Jacek Jaciubek

Szpiega wynajmę
— Jacek Jaciubek

Suchość w ustach
— Jacek Jaciubek

Wszystkie odcienie szarości
— Jacek Jaciubek

Królestwo za kafelek
— Jacek Jaciubek

Historia wiary znaczona krwią
— Jacek Jaciubek

Człowiek-puzzle
— Jacek Jaciubek

Poprzez góry, poprzez lasy
— Jacek Jaciubek

Misja na Marsa
— Jacek Jaciubek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.