Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 6 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Esensja czyta: Luty 2014
[ - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Dziś sklepi nad osędziałą, zwichrzoną wiatrami rożnymi głową szary zachód odarty z pokrwawia słońca”, czyli jak co miesiąc zbieramy zestaw krótkich recenzji książkowych. Tylko ich sześć tym razem, ale za to omawiane książki z jakże odmiennych nurtów literackich!

Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Joanna Kapica-Curzytek, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Luty 2014
[ - recenzja]

„Dziś sklepi nad osędziałą, zwichrzoną wiatrami rożnymi głową szary zachód odarty z pokrwawia słońca”, czyli jak co miesiąc zbieramy zestaw krótkich recenzji książkowych. Tylko ich sześć tym razem, ale za to omawiane książki z jakże odmiennych nurtów literackich!
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Miłosz Cybowski [50%]
Co skłoniło lewicowe Wydawnictwo Krytyki Politycznej do publikacji „Przewodnika” poświęconego braciom polskim? Jak tłumaczy we wstępie Jakub Majmurek, arianie nie tylko obalają stereotyp Polaka-katolika, ale na dodatek jeszcze na przełomie wieku XVI i XVII oferowali niezwykle nowatorskie podejście do religii. Polska herezja jest czymś wyjątkowym w historii naszego kraju, a nadzieją KP jest (poprzez tę publikację) doprowadzić do debaty na temat samych braci polskich, a pośrednio na temat roli i pozycji współczesnego Kościoła. Tyle z zamierzeń. Z takiego wstępu można odnieść wrażenie, że podejście prezentowane w tym przewodniku będzie zgoła odmienne od swobodnego potraktowania chociażby życia i twórczości Brunona Schulza. O ile jednak tam mieliśmy do czynienia z mieszanką tekstów dobrych i słabych, o tyle „Bracia Polscy” oferują nam jednakową jakość – i nie jest to wcale zaleta. Okazuje się bowiem, że ten przewodnik wcale nie przybliża nam wiary, teologii, filozofii czy dziejów arian w sposób przystępny. Po dwóch całkiem ciekawych rozmowach na ich temat, które przeprowadził Majmurek z Januszem Tazbirem i Stanisławem Obirkiem, przychodzi pora na treść właściwą książki, czyli… liczne i obficie cytowane teksty źródłowe napisane przez samych arian. Ich wybór nie jest niczym dziwnym i daje nam wgląd w najważniejsze postulaty prezentowane przez braci polskich, ale sama lektura owych barokowych tekstów teologicznych potrafi przyprawić o ból głowy. Kto czytał Paska, ten wie, jak ciężkostrawną potrafi być staropolszczyzna, jeśli do tego dodamy omawianie w niej kwestii religijnych, to efekt nie zachęca do zgłębiania się w doktrynalne niuanse. Sądzę, że dyskusji na temat arian o wiele lepiej zrobiłaby bardziej przystępna, popularnonaukowa książka. Jak rozumiem, odwołując się do samych źródeł, Krytyka Polityczna chciała uniknąć subiektywnego podejścia do tematu, ale to, co dostajemy do rąk, to książka, której o wiele bliżej do zbioru materiałów historycznych niż przewodnika.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Joanna Kapica-Curzytek [70%]
Zmarła w 2002 roku nestorka brytyjskiej rodziny królewskiej, matka królowej Elżbiety II cieszyła się sporą sympatią Brytyjczyków. Ujmował jej uśmiech i coś szelmowskiego w jej sposobie bycia. Biografia, napisana przez osobę wywodzącą się z wysokich arystokratycznych kręgów, przybliża nam nietuzinkową postać królowej – matki i ujawnia nam wiele szczegółów jej życia. Już na początku książki intrygujące są okoliczności związane z jej urodzeniem. Książkę czyta się z pewną nostalgią, bo gdy w 1900 roku urodziła się Elżbieta Bowes-Lyon, świat wyglądał zupełnie inaczej, i to szerokie tło przemian udało się autorce w tej biografii pokazać. Tak wiele się zmieniło w polityce światowej, obyczajowości i realiach życia. Mamy okazję dowiedzieć się, czy królowa matka rzeczywiście miała w sobie coś z zawadiackiego urwisa, czy jednak była może zupełnie inna, niż sądziliśmy? Według autorki, Colin Campbell Elżbieta chciała koniecznie wyjść za starszego brata Bertiego, Edwarda, tego samego, który później wywołał kryzys dynastyczny żeniąc się z amerykańską rozwódką. Jak wiemy, to się nie powiodło – została zatem żoną młodszego brata. Książka jest też trochę plotkarska, ale nie do przesady, autorka przytacza tu wiele szczegółów z rozmów z arystokratami, którzy znali królową matkę. Sama również w przeszłości kilka razy spotkała się z bohaterką swojej biografii. „Królowa…” zawiera sporo ciekawych i intrygujących faktów związanych z brytyjską rodziną królewską oraz wiele dowodów na to, że wcale nie jest tak łatwo i słodko być królową.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Konrad Wągrowski [50%]
Od razu nadmienię, że w zasadzie moja recenzja nie nadaje się do niczego, bo nie potrafię się przemóc do stylu Grabińskiego – w szczególności wczesnego Grabińskiego (bo późniejsze horrory kolejowe dają radę). Młodopolskie rozpasanie, rozbuchane ekscytacje, ekstatyczne afektacje, cały ten styl tworzy, owszem, pewien specyficzny, ciekawy z pewnością dla wielu nastrój opowiadań, ale dla innych jest przerażająco niedzisiejszy i wyjątkowo trudny w odbiorze. Sześć opowiadań (w tym jedno w trzech częściach) jest właśnie przepełnione takimi wybuchami autorskich emocji i fajerwerkami stylu, ale po zdjęciu tego rodzaju opisów okazuje się, że praktycznie każdy tekst fabularnie można zamknąć w króciutkim horrorowym shorcie. Posmakujcież zresztą reprezentatywnych fragmentów:
„Otom jest stary włóczęga, sterany pielgrzym bezdomny. Wiosenne świty młodości mojej pogasły dawno; dziś sklepi nad osędziałą, zwichrzoną wiatrami rożnymi głową szary zachód odarty z pokrwawia słońca, co przerażone starczym chłodem skryło swe ognie gdzieś za zwałami burych chmurzysk.”
„Samotny stoję w rumowiu, bezdomny ojciec bezdzietny – a rozpacz po gruzach się tłucze, a rozpacz po szczerbach się słania…”
„Daleko, daleko na krańcu nieba coś niby majak senny, różane przeczucie poranka mrzyło mglistą poświatą; pół skłonu niebieskiego pojaśniało od tego świtania, odrzuciwszy mroki na północną połać; wschód rumienił się coraz mocniej wzmagał w sobie i roztaczał pogodne, skąpane w rumianym świetle zaranie.”
„Kłoniło się na podwieczerz. Duszny, niesamowity czas jesienną, przeźrałą dawno porą było, kiedy już zwiezion zbożny sprzęt, rozprzędło lato babskie kądzielne włosy, pomiotły drzewa…”
„Hardoś się nosił, z junoszów przekpiwał: córkęć powiła. Miłowałżeś ją, miłował i zweselonym okiem po niej wodził, gdy ci dziecię karmiła.”
Bez żadnej ironii stwierdzę, że w pełni rozumiem sytuację, w której tego rodzaju język jest źródłem czytelniczej ekstazy. Jam jednak z innej gliny ulepion, a Wy powyższymi cytatami czujcie się ostrzeżeni.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Jacek Jaciubek [70%]
Mam z tą książką problem. Niby jest tu wszystko, za co lubię czeską literaturę: czarny humor, ciekawe życiowe spostrzeżenia, barwny, kiedy trzeba mocny, język, a mimo to nie przemówiła ona do mnie w pełni. Może zbyt wiele się spodziewałem? Narratorem powieści jest prawdopodobnie alter ego Hakla, facet w średnim wieku, pisarz przeżywający kryzys twórczy i ogólnie trochę rozczarowany życiem, którego dobrze opisują jego własne słowa: „Większość otaczających mnie ludzi zdycha ze zmęczenia, stresu, a ja mogę sobie kilka razy dziennie po prostu poczytać. Ta cała wolność naprawdę mnie przeraża. Mam jej w sobie tyle, że na pewno coś jest ze mną nie tak. Jestem pełen radości, zapału, siły, a zarazem jestem w głębokiej dupie.” Mieszka sam (z książkami), ma schorowanego ojca, którym się opiekuje, a w jego życiu następuje przełom, gdy poznaje parę narwanych paralotniarzy. Ci dwaj, typki absolutnie wyjątkowe, najpierw namawiają go na skok na paralotni, a potem doprowadzają do skutku mającą fantastyczny posmak wyprawę przez rumuńskie bagna. Czyta się tę książkę nie dla fabuły, ale dla znakomitego języka, kapitalnych wtrętów humorystycznych i celnych, czasem wyjątkowo zgryźliwych obserwacji ludzkich charakterów.
Są tu zdania zaprawdę godne zapamiętania: „Otulam się w wyświechtane, gryzące starym potem larwy cudzych historii, żeby zagłuszyć trzaski we własnej skrzynce rozdzielczej” – to o tym, że bohater zamiast zająć się reperacją własnego życia, woli czytać książki. Hakl jest wyjątkowo zgryźliwy w ocenie bliźnich: „Od czasu do czasu tuż obok dudni tramwaj. W jego wnętrzu wiszą na drążkach ogromne podrzemujące nietoperze. Siedzą straszliwe bezbarwne małpy, grzebią w nosie i chuchają na szybę”. Albo inny przykład: „W sali rzędy łóżek, w każdym z nich jakieś biedaczysko do połowy zakryte prześcieradłem. Nie widzę ojca. Ten nie, tamten to chyba baba, pod oknem jakaś opuchnięta blada larwa (…). Naprzeciwko mnie fioletowy waligóra, obok rozcięty chłopak, za nim jakaś zdeptana mysz. Czyżby to był on? Ten siny kolos na wprost?”. Takich bezceremonialnych stwierdzeń jest tu mnóstwo, a narrator nie szczędzi ich też samemu sobie – potrafi być autoironiczny albo po prostu złośliwy dla wszystkich łącznie z samym sobą. Czasem bywa dosadny i prowokujący: „Żydzi nie potrafią rozmawiać o niczym innym niż o Żydach i nie odpuszczą, póki nie zrobią z ciebie Żyda albo antysemity”, czasem bardziej poetycki.
Właśnie dla tych małych pereł w postaci pojedynczych fraz, zdań i akapitów warto po tę książkę sięgnąć, to one stanowią o jej wartości, niesamowitą przyjemność sprawia ich odnajdywanie i czytanie po wielokroć. W nich objawia się wyjątkowo mocno zmysł obserwacyjny Hakla, przenikliwość, czasem radykalność jego ocen, a innym razem zwyczajne rozczarowanie. Jako całość „Zasady śmiesznego zachowania” mnie wprawdzie nie zachwyciły, głównie chyba z winy pierwszej części książki, zbyt jak na mój gust chaotycznej, wręcz narkotycznej, ale w tym przypadku diabeł tkwi w szczegółach.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Konrad Wągrowski
Zasadność zrzucenia bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki nigdy prawdopodobnie nie przestanie być tematem debaty. Jak wiadomo, w 1945 roku Japonia była już na kolanach i jej ostateczna klęska była oczywistością. Z drugiej jednak strony Amerykanie, po doświadczeniach Tarawy, Saipanu, Iwo Jimy i Okinawy, zdawali sobie sprawę jak krwawa będzie wojna na Wyspach Japońskich. Armia Kraju Kwitnącej Wiśni nadal chciała walczyć do końca, kapitulacja nie wchodziła w grę. Amerykanie szacowali wydłużenie walk o kolejny rok i nawet do miliona ofiar po własnej stronie. Wiadomo też, że straty japońskie byłyby dużo większe… Można więc rzec, że zrzucenie bomb atomowych skróciło wojnę i w efekcie dramatycznie zmniejszyło liczbę zabitych po obu stronach. Dobry argument, ale nie dla mieszkańców dwóch miast, na których przetestowano nową broń… A to właśnie im John Hersey poświęcił swoją książkę.
Nie tyle książkę, ale właściwie reportaż. Hersey, który odwiedził Japonię tuż po kapitulacji, oddaje głos sześciorgu mieszkańcom Hiroszimy – urzędniczce Toshiko Sasaki, doktorowi Masakazu Fujii, wdowie po krawcu Hatsuyo Nakamurze, chirurgowi Terufumi Sasaki, pastorowi metodystów Kiyoshi Tanimoto i niemieckiemu zakonnikowi Wilhelmowi Kleinsorge – którzy opowiadają o swych przeżyciach i obserwacjach. Hersey opowiada beznamiętnie, nie dając upustu emocjom, ale przedstawiając rzetelnie ogrom koszmaru i dramat przypadkowych ludzi, którzy mieli pecha mieszkać w złym miejscu i złym czasie. Opowiada o efektach samego wybuchu, cierpieniach dotkniętych różnymi obrażeniami mieszkańców, dramacie po eksplozji, olbrzymiej liczby rannych, brakach w zaopatrzeniu i służbie medycznej. Wyłania się z tego wszystkiego obraz koszmaru, którego nie da się w żaden sposób usprawiedliwić.
W drugiej części książki Hersey powraca po latach do swych bohaterów – opowiada, jak radzili sobie w życiu, jakie bezpośrednie efekty miała eksplozja (obrażenia, długofalowe konsekwencje choroby popromiennej) i jak odbiła się na ich psychice. Opisuje udział niektórych z nich w ruchach antywojennych (czasem punktując zadziwiającą naiwność działań), ale też próby oderwania się od przeżytego koszmaru. Przedstawia fakty i informacje z życia hibakusha – tak nazywanych ocalałych ofiar eksplozji. W ten sposób dopełnia swej historii, poszerzając ją o efekty długofalowe dramatu z 1945 roku.
Przejmująca, ważna lektura.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Jacek Jaciubek [70%]
Od Drora Mishaniego można wymagać wiele, bądź co bądź wykładowca historii literatury kryminalnej na telawiwskim uniwersytecie musi znać schematy i chwyty różnych pisarzy jak mało kto. Ta wiedza pozwala sobie zadać pytanie, na ile oryginalna jest jego debiutancka powieść, a ile w niej, być może zabrzmi to krzywdząco wobec autora, zwykłego wyrachowania. Na szczęście „Chłopiec, który zaginął” jest na tyle frapującym kryminałem, że roztrząsanie metody pisarskiej Mishaniego wydaje się niepotrzebne. A do tego został napisany przez Izraelczyka, co, jak dowiadujemy się z książki, jest niesamowitą rzadkością.
Zarys fabuły nie należy do przesadnie oryginalnych: pewnego dnia nastoletni chłopiec nie dociera do szkoły i przepada jak kamień w wodę. Matka zaginionego zgłasza sprawę na policję, ta, w osobie inspektora Awiego Awrahama, początkowo sprawę lekceważy, by w końcu zaangażować w nią niemal wszystkie siły.
Byłby to kryminał jakich wiele, gdyby nie dwutorowa narracja, dzięki której w intrygę włączony zostaje sąsiad zaginionego Ofera, nauczyciel Ze`ew. Mężczyzna chwyta się najdziwniejszych sposobów, by zwrócić na siebie uwagę policji, czym doprowadza do szału błądzącego po omacku Awrahama. Autorowi udało się w osobie Ze`ewa wykreować postać nieobliczalną, tajemniczą, a zarazem intrygującą, z motywacjami ukrytymi nawet przed własną żoną. Pojedynek, jaki toczy z inspektorem policji stawia go w dwuznacznej roli w śledztwie, ale jak to w kryminałach bywa prawda kryje się pod latarnią. Na dalszym planie obserwujemy życie osobiste inspektora, zwłaszcza jego relacje z rodzicami i nową przyjaciółką z dalekiej Słowenii. Siłą książki jest jednak nie bogate tło, choć Izrael przez swą egzotykę mógłby być wdzięcznym obiektem do kontemplacji, lecz irytująca, wprowadzająca nieustanny zamęt postać Ze`ewa. Jego działania nadają powieści rumieńców, a w połączeniu z niejasnymi ich przyczynami nieustannie odwracają uwagę czytelnika i, jak to się mówi, mylą tropy.
Prowadzący śledztwo Awraham stał się na tyle bliski Mishaniemu, że ten postanowił nie rozstawać się ze swym bohaterem zbyt prędko. Tym samym „Chłopiec, który zaginął” otwiera kolejny kryminalny cykl, na którego kontynuację z całą pewnością warto czekać.
koniec
28 lutego 2014

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Pada śnieg, pachną świąteczne wypieki…
Joanna Kapica-Curzytek

6 XII 2021

W powieści „Kochany Święty Mikołaju” odnajdziemy wszystkie tradycyjne bożonarodzeniowe motywy. I nawet jeśli dobrze wiemy, co w niej znajdziemy, nic nie szkodzi; bo przecież w święta szczególnie chętnie wracamy do tego, co dobrze znamy.

więcej »

Każdy ma swoje demony
Marcin Mroziuk

5 XII 2021

Dla młodych czytelników lektura „Chuligani” jest okazją do poznania problemów rówieśników, którym życie nie rozpieszcza. Katarzyna Ryrych kreśli tutaj z dużą empatią intrygujący portret nastolatki muszącej stawić czoło światu po śmierci rodziców.

więcej »

Krótko o książkach: Wzloty i (głównie) upadki
Miłosz Cybowski

4 XII 2021

Pomysł na „Miasto Archipelag” Filip Springer miał całkiem niezły – wyruszyć w Polskę i odwiedzić niegdysiejsze miasta wojewódzkie, które straciły swoją pozycję w wyniku reformy administracyjnej z 1999 roku. Gorzej z wykonaniem.

więcej »

Polecamy

Pogrzeb pośród mgławic

Stulecie Stanisława Lema:

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Powieści i opowiastki
— Miłosz Cybowski

Z tego cyklu

Luty 2018
— Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Katarzyna Piekarz, Konrad Wągrowski

Styczeń 2018
— Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Grudzień 2017
— Dominika Cirocka, Joanna Kapica-Curzytek, Konrad Wągrowski

Listopad 2017
— Miłosz Cybowski, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Październik 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Wrzesień 2017
— Dominika Cirocka, Dawid Kantor, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka

Sierpień 2017
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Lipiec 2017
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Beatrycze Nowicka, Katarzyna Piekarz, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Czerwiec 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Maj 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Magdalena Kubasiewicz, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Katarzyna Piekarz

Tegoż twórcy

Możliwość plagiatu
— Jacek Jaciubek

Nie tylko dla piromanów
— Miłosz Cybowski

Jak zwykle to co zwykle
— Miłosz Cybowski

Duchy i zapomniane wyspy
— Miłosz Cybowski

Miał pociąg do pociągów
— Miłosz Cybowski

Powieści i opowiastki
— Miłosz Cybowski

Diabeł jest pozytywistą
— Mieszko B. Wandowicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.