Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 stycznia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Łukasz Orbitowski
‹Szczęśliwa ziemia›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSzczęśliwa ziemia
Data wydania23 października 2013
Autor
Wydawca Sine Qua Non
ISBN978-83-7924-086-9
Format384s. 150×215mm
Cena39,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Byk kształtuje świadomość
[Łukasz Orbitowski „Szczęśliwa ziemia” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Szczęśliwa ziemia” Łukasza Orbitowskiego – książka o tym, że co prawda wszystko już było, ale jednak było trochę inaczej – ma kilka cech, które potrafią sprawić przyjemność.

Mieszko B. Wandowicz

Byk kształtuje świadomość
[Łukasz Orbitowski „Szczęśliwa ziemia” - recenzja]

„Szczęśliwa ziemia” Łukasza Orbitowskiego – książka o tym, że co prawda wszystko już było, ale jednak było trochę inaczej – ma kilka cech, które potrafią sprawić przyjemność.

Łukasz Orbitowski
‹Szczęśliwa ziemia›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSzczęśliwa ziemia
Data wydania23 października 2013
Autor
Wydawca Sine Qua Non
ISBN978-83-7924-086-9
Format384s. 150×215mm
Cena39,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Pewnie to jakaś specjalna sztuka – snuć opowieść dostatecznie codzienną, by czytelnik nie musiał się przy niej zatrzymywać, ale zarazem dość nieznajomą, aby zdążyła zaniepokoić i została zauważona. Orbitowski właśnie takim pisaniem zdaje się trudnić: przedkłada prostą historię – kilka jej równoczesnych wątków – a na dodatek, nie bez swoistej maestrii, buduje ją z banałów. Proszę nie sądzić, że to zarzut; wszak oczywistości są starannie dobrane i użyte z klasą. Niemniej tego, co najciekawsze, wypada szukać w drobiazgach – prędzej w wykończeniu niż w tworzywie.
Żachnąć się przecież nietrudno – czy to na obciążającą czterech bohaterów tajemnicę z młodości i jej pokłosie w czasach dorosłych, czy to na brzydko spełniające się marzenia, czy wreszcie na zło z rogami, doprawione odrobiną opętańczego tańca. Cenne jednak, że schematy nie są tu wydrwione, przenicowane ani podane z przymrużeniem oka; w ich ujęciu wolno bodaj nawet dostrzec pewną uświadomioną naiwność tudzież zgodę na to, że do opowiedzenia pozostają te same historie, bo i istnienie wciąż toczy się podobnie. Zresztą bykokształtne stworzenie, które skrywając się gdzieś pod małym miasteczkiem Rykusmyku, nadaje bieg losom mieszkańców, kryje się też w tle życia, w razie postaci z książki niezwykłego raczej ze względu na rozmiar porażek niż ich rodzaj. I nie ma odpowiedzi, czy ten rozmiar – zmagań z chorobą lub opętaniem, finansowej klęski, spalenia za sobą mostów – to sprawka potężnej, przedwiecznej siły, czy sposobu myślenia, również po ucieczce do metropolii właściwego wychowankom bezbarwnej, z góry przegranej prowincji.
Orbitowski nie wyjaśnia, ale obrazuje. Nawet nie ocenia – zło do byka trzeba sobie samodzielnie dopowiedzieć. Niekiedy tylko, jakby na marginesie, przemyca proste, nie szukające nadmiernej głębi, lecz trafne podsumowanie: „Wiemy, co było, przyszłość nie jest tajemnicą. Umyka jedynie moment przejścia”. Albo: „nikt nie jest starszy od osiemnastolatka, który pobił własnego ojca”. To – można by zarzucić – mądrość osiedlowa bądź małomiasteczkowa, wszelako jaka inna winna się znaleźć w takiej historii? Ukryte w plastycznie opowiedzianej szarości, te drobne wyimki, które zauważa się kilka zdań po przeczytaniu, stanowią dużą siłę „Szczęśliwej ziemi”, podobnie jak skrawki opisów, w których autor podkreśla rzeczy na tyle oczywiste, że trudno je dostrzec, czy porównania i metafory, przydające rzeczywistości jeszcze bardziej fizjologicznego wymiaru, niż pozwala ona doznać na co dzień.
Powieść Orbitowskiego jest nieśpieszna, chociaż tempo różni się odrobinę w poszczególnych wątkach; osobno bowiem, poza zakończeniem właściwie się nie łącząc, przedstawione są dorosłe losy licealnych kolegów. Mam wrażenie, że gdyby splot był mocniejszy lub owe wątki krótsze, książka mogłaby zyskać, nie tracąc zarazem ani momentu grozy, ani obyczajowego portretu; ale to przecież sprawa zamysłu autora. Niestety – może przeszkadzać powodowany strukturą „Szczęśliwej ziemi” rwany charakter, pewien brak płynności między ujętymi w klamrę opowieściami, pozostający wszak w napięciu z ich czarującą sennością. Całość wydaje się słabsza niż większość części, za czym przynosi ten typ niedosytu, który wiąże się raczej z rozczarowaniem niż z – tak bardzo tu wskazanym – niepokojem. Trudno mi przeto pozbyć się myśli, że Orbitowski jest świetnym pisarzem, który wciąż nie pisze świetnych książek. Może jednak dlatego, że niezbyt dobrze znam Rykusmyku?
koniec
29 marca 2014

Komentarze

10 III 2018   12:32:01

Mieszko B. Wandowicz nie czyta książek, które dostaje do recenzji, tylko ściemnia.

10 III 2018   21:45:37

Jakiś dowód na poparcie tej śmiałej tezy?

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Gdy szaleje koronawirus
Joanna Kapica-Curzytek

26 I 2021

Tomasz Rezydent to pseudonim lekarza w trakcie specjalizacji chorób wewnętrznych. W „Niewidzialnym froncie” opisał on w formie dziennika swoją codzienną pracę w szpitalu wiosną i latem 2020 roku, podczas pierwszej fali pandemii koronawirusa. Wnioski po lekturze są jednoznaczne: przedstawiona tu praca lekarza to mordercze zmagania w wyjątkowo trudnej do wygrania bitwie.

więcej »

Droga na pewno ma kres
Miłosz Cybowski

25 I 2021

„Koniec wszystkiego” Katie Mack to przystępnie napisane zestawienie różnych wersji końca naszego wszechświata. Co prawda czasami autorkę ponosi fantazja i puszczenie oka do czytelnika staje się nieznośnym mruganiem, ale pamiętajmy, że mamy do czynienia dopiero ze „wschodzącą gwiazdą światowej astrofizyki”.

więcej »

Laurka na jubileusz
Joanna Kapica-Curzytek

24 I 2021

„Muzeum luster” to mocny thriller rozgrywający się w madryckim muzeum Prado. Sporo tutaj akcji i sensacji, ale też mnóstwo ciekawostek związanych ze sztuką. Autorem książki jest hiszpański pisarz Luis Montero Manglano, na co dzień zajmujący się ikonografią.

więcej »

Polecamy

Las oblany słonecznym blaskiem

Na rubieżach rzeczywistości:

Las oblany słonecznym blaskiem
— Marcin Knyszyński

Dick jak Dickens
— Marcin Knyszyński

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja czyta: Październik 2016
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Ersatz duszy
— Iwona Michałowska

Ogień historii, ogień pop-u
— Paweł Micnas

Polska inna, a jednak ta sama
— Jędrzej Burszta

Esensja czyta: Listopad 2010
— Jędrzej Burszta, Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek , Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski

Gęsta proza historyczno-fantastyczna
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Maj-czerwiec 2009
— Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Daniel Markiewicz, Joanna Słupek, Agnieszka Szady, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Wrocław w anegdocie
— Michał Foerster

Świetny Wrocław
— Jędrzej Burszta

Ostatni romantycy
— Michał Kubalski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.