Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 września 2020
w Esensji w Esensjopedii
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Esensja czyta: Kwiecień 2014
[ - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 »
Czworo autorów i siedem książek – tak prezentuje się przegląd kwietniowych lektur naszej redakcji.

Miłosz Cybowski, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Esensja czyta: Kwiecień 2014
[ - recenzja]

Czworo autorów i siedem książek – tak prezentuje się przegląd kwietniowych lektur naszej redakcji.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Beatrycze Nowicka [60%]
Bardzo przyjemna w lekturze (wyjąwszy może opisy upodobań kulinarnych pana Vandemara) książka, która jednak nie odcisnęła wyraźnego śladu w mojej pamięci. Gdyby przyszło mi opisać powieść Gaimana jednym przymiotnikiem, określiłabym ją jako powierzchowną. Być może przyczyną jest to, że „Nigdziebądź” powstało na podstawie scenariusza miniserialu, chociaż niewykluczone, że angielski pisarz postawił przede wszystkim na akcję, co obyło się kosztem innych elementów utworu. Fabuła powieści nie jest przesadnie skomplikowana, choć ze wstydem (bo poszlaki zostały umieszczone we właściwych miejscach) przyznaję, iż nie odgadłam tożsamości głównego czarnego charakteru. Niewątpliwą zaletą jest wartka i wciągająca akcja. Na uznanie zasługuje też pomysł na Londyn Pod i jego mieszkańców – miejsca, ludzie i istoty, jak to ładnie ujął autor „zagubione w szczelinach świata”. Gaiman lekko, jakby od niechcenia kreuje kolejne lokacje i wprowadza na scenę rozmaite postaci. Z pewnością w czasie, gdy „Nigdziebądź” zostało wydane po raz pierwszy wizja ta była świeższa i bardziej niezwykła. Teraz, choć już zbytnio nie dziwi, ani nie wypada oryginalnie, wciąż ma w sobie posmak przygody, tajemnicy, czającej się tuż za rogiem. Powieść Gaimana jest kolejną odpowiedzią na pragnienia niektórych ludzi, by poza normalną szarą rzeczywistością istniała jakaś „druga strona lustra”. A że spośród takich właśnie marzycieli rekrutuje się wielu fanów fantastyki, nic dziwnego, że pisarz odniósł sukces. Wracając jednak do kreacji świata, szkoda, że magiczna podszewka Londynu i zamieszkujące ją niezwykłe istoty nie zostały opisane dokładniej. Za największą wadę uważam jednak szkicowe i płytkie przedstawienie postaci. Główny bohater przypomina mi protagonistę powieści Toma Holta. Wiem, że chronologiczna kolejność jest odwrotna, można zatem uznać, że to Holt wzorował się na Gaimanie. Choć z drugiej strony portret przeciętnego młodego Anglika pracującego w korporacji, a poza tym wiodącego zupełnie bezbarwne życie miał prawo wypaść podobnie pod piórami dwójki angielskich pisarzy. Niezależnie od tego, jak było, Richard budzi nieco sympatii, ale nie głębsze zainteresowanie. W przypadku pozostałych bohaterów czytelnik poznaje ich wyłącznie na podstawie dialogów i opisu zachowań. Z kolei demoniczna para morderców jest straszliwie przerysowana. Zdaję sobie sprawę, że ta groteska była zamierzona, co nie zmienia faktu, że Croup i Vandemar kompletnie mnie nie przekonali (choć niektóre ich dialogi były zabawne). Styl Gaimana jest niemal przezroczysty, co sprawia, że „Nigdziebądź” czyta się błyskawicznie i bez zgrzytów. Od czasu do czasu zdarzają się nieco barwniejsze zdania, co nadaje powieści bardziej indywidualnego charakteru. Do tej pory znałam Gaimana jedynie z paru opowiadań; „Nigdziebądź” nie zniechęciło mnie do dalszego poznawania jego twórczości, ale też nie sprawiło, bym żarliwie zapragnęła przeczytać jego inne powieści.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Miłosz Cybowski [50%]
Rzecz ciekawa: „Na wzgórzu róż”, zbiór wydany w 1918 roku, dziewięć lat po „W pomrokach wiary” i zaledwie rok przed znakomitym „Demonem ruchu”, ma o wiele więcej wspólnego ze wczesnymi dziełami Grabińskiego niż z jego „dojrzalszymi” opowieściami kolejowymi. Znalazło się tam nawet jedno opowiadanie („Szalona zagroda”) ze zbioru poprzedniego. Jeśli o pozostałe historie chodzi, w wielu przypadkach stylistycznie są one do siebie podobne. Spośród sześciu tekstów, trzy z nich zajmują się z grubsza kwestią związków między ludźmi a miejscami i tym, jaki wpływ mogą na siebie wywierać („Na wzgórzu róż”, „Szalona zagroda”, „Cień”), podczas gdy trzy pozostałe skupiają się na samych ludziach i ich postrzeganiu świata („Po stycznej”, „Zez”, „W willi nad morzem”). Niezależnie od tematyki, teksty nie są wcale równe pod względem jakości, bo obok całkiem niepokojących (opowiadanie tytułowe i kończące zbiór „W willi nad morzem”, gdzie Grabiński delikatnie zahacza nawet o wątki kryminalne) znajdziemy i takie, które czyta się nad wyraz ciężko (szczególnie „Zez”). To samo można powiedzieć o bohaterach, którzy z jednej strony potrafią być całkiem realistyczni i przekonujący, a z drugiej owładnięci jakąś zupełnie nieprzekonującą szaloną ideą, która pcha ich naprzód („Po stycznej”). Należałoby zatem uznać „Na wzgórzu róż” za zbiór przejściowy i krok w dobrą stronę, choć wciąż unosi się nad nim młodopolski duch poprzednich historii.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Miłosz Cybowski [70%]
Traktowanie „Ogrojca baśni” Grabińskiego jako kolejnego zbioru opowiadań tego autora byłoby trochę niesprawiedliwe. Owszem, mamy tu do czynienia z dosłownie sześcioma krótkimi historiami, ale powinno się je raczej potraktować jako, jak sam tytuł sugeruje, baśnie. Sprawia to, że poszczególne historie są nie tylko lepiej opowiedziane (wszak konwencja zezwala na więcej swobody), ale też o wiele bardziej przemyślane i niepozbawione puenty. Chyba najbardziej ze wszystkich wyróżniają się „Sad umarłych” i „Za rychło”. Pierwsza nawiązuje stylistyką i nastrojem do wczesnej twórczości autora: stary cmentarz, stary grabarz, jego wnuczka, rosnące na cmentarzu drzewa – iście młodopolski krajobraz, w którym jednak nie czai się żadne zło, a duchy okazują się całkiem przyjazne. „Za rychło” natomiast to trochę gorzka, po trosze ironiczna opowieść o ludziach pragnących nowego objawienia, gotowych „ściągnąć przemocą Pana na ziemię”. Co ciekawe, właśnie w tych dwóch opowieściach motywów baśniowych jest najmniej. Wśród pozostałych pomysłów jedne są lepsze („Król Nenufar”), inne gorsze („Pani z Białego Kasztelu”), ale warto po nie sięgnąć, choćby po to, by przekonać się, jak Grabiński potrafił się odnaleźć w rozmaitych konwencjach.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Agnieszka Szady [80%]
Świat Dysku przeszedł znaczną ewolucję na przestrzeni kolejnych tomów: w pierwszych powieściach Ankh-Morpork było typowym quasi-średniowiecznym miastem fantasy, w ostatnich bardziej przypomina XIX-wieczny Londyn… a w „Niewidocznych akademikach” pewne aspekty zahaczają już właściwie o dwudziestolecie międzywojenne. Fabuła obraca się wokół gry w piłkę nożną (która nagle okazuje się ulubioną i bardzo już tradycyjną rozrywką niższych warstw, choć w poprzednich tomach nikt się nawet nie zająknął o jej istnieniu) oraz pokazów mody krasnoludziej. Zjawiska, jakie wokół tego wyrastają, są już zdecydowanie dwudziestowieczne: kibolstwo, kult celebrytów, patenty techniczne, tabloidy… W zetknięciu z nimi Glenda – uniwersytecka kucharka, która jest główną, acz nie jedyną bohaterką tej książki – musi w pewnym stopniu przewartościować swój dotychczasowy system myślenia; w szczególności zaczyna postrzegać, jak bardzo opresyjne i równające w dół potrafi być najbliższe otoczenie… a także własne myśli, wdrukowane przez nawyki i wychowanie. Pratchett jak zwykle jest mistrzem celnych, choć nieco zawile wyrażonych podsumowań: „Pewnego rodzaju demokracja, uprawiana przez rozsądnych i przyjaznych, choć nie za mądrych ludzi – ludzi, których edukacja nie zawierała ani jednej książki, zawierała za to bardzo wielu innych ludzi – objęła Nutta swymi niewidzialnymi, życzliwymi ramionami. […] Sentymentalne i wybaczające, ale wystarczy jeden błędny krok – niewłaściwe słowo, niewłaściwy związek, niewłaściwa myśl – i te opiekuńcze ręce mogą zacisnąć się w pięści”. Jak przystało na twórczość Sir Terry’ego, dostajemy także sporą dawkę dyskretnego humoru, w tym wypadku bazującego głównie na wykpiwaniu ekscentrycznego grona profesorskiego Niewidocznego Uniwersytetu (z doktorem Hixem jako etatowym Złym Magiem, o uprawnieniach zapisanych w statucie), rywalizacji międzyuczelnianej oraz akademickiej biurokracji (perełką jest Myślak Stibbons piastujący równocześnie tyle stanowisk, że sprawuje faktyczną kontrolę nad instytucją). Autor z naturalnym wdziękiem przeplata fragmenty humorystyczne z zupełnie poważnymi i zgrabnie buduje atmosferę tajemnicy wokół pewnego zadziwiająco oczytanego goblina. Podobnie jak w innych swoich książkach, krytykuje kierowanie się wszelkiego rodzaju uprzedzeniami i schematami myślowymi, zaś pochwala samodzielne myślenie oraz podejmowanie odpowiedzialności za swoje czyny. Glenda próbuje podejmować odpowiedzialność także za czyny innych: jej dorastanie do zrozumienia, że powinna czasem odpuścić, również jest istotnym przesłaniem książki.
1 2 »

Komentarze

30 IV 2014   16:09:04

Wrażenia Beatrycze z lektury "Nigdziebądź" idealnie pokrywają się z moimi, zgadzam się zwłaszcza z tym, co napisała o Richardzie. Powiem szczerze, że w swojej ciapowatości to jeden z bardziej wkurzających bohaterów literackich, z jakimi kiedykolwiek miałam do czynienia, a kiedy staje się bardziej asertywny, nie dodaje mu to uroku - nadal jest mdły i nijaki.

11 VIII 2020   20:59:12

Mdłość i nijakość to cechy całej masy bohaterów-Anglików (Adrian Mole, Wilt, Artur Dent...), może wręcz jakaś cecha narodowa. :-)
Nadrobiłam lekturę, książka fajna; z jednej strony miałam wrażenie, że wszystko nieco zbyt szybko się dzieje, z drugiej - szalenie jestem zadowolona, że nie jest to utwór w trzech tomach po 400 stron każdy, co w dzisiejszych czasach staje się zniechęcającą tendencją.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Mała Esensja: Jak brat z bratem
Marcin Mroziuk

18 IX 2020

Wbrew temu, co mógłby sugerować tytuł, „O Stephenie Hawkingu, czarnej dziurze i myszach podpodłogowych” nie jest opowieścią o słynnym brytyjskim naukowcu. Zamiast tego w książce Katarzyny Ryrych poznajemy pewnego obdarzonego bujną wyobraźnią chłopca, który musi zmierzyć się z nietypowymi wyzwaniami.

więcej »

PRL w kryminale: Zbójnicki urok i wyrachowana bestia
Sebastian Chosiński

17 IX 2020

Czytelnicy mieli prawo być nieco skołowani, kiedy wzięli do ręki wydaną przez Czytelnika w 1972 roku „Czerwoną nitkę” Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego. Wszak dotyczyła ona wydarzeń, o których autor wspominał – w formie retrospektywnej – w wydanej rok wcześniej przez Iskry powieści „Nawet umarli kłamią”. Zamieszanie prawdopodobnie wynikło z przedłużającego się procesu wydawniczego, który sprawił, że książka napisana wcześniej ujrzała światło jako druga.

więcej »

Perły ze skazą: Tyle wiemy o sobie…
Sebastian Chosiński

16 IX 2020

Od śmierci pisarza Wasila Bykaua (po rosyjsku Wasyla Bykowa) minęło w tym roku siedemnaście lat. Mimo to wciąż jest on istotną postacią w kraju naszych wschodnich sąsiadów – nie tylko jako jeden z najważniejszych przedstawicieli współczesnej literatury białoruskiej, ale również działacz społeczny i polityczny. Jego legendę podtrzymują wznawiane (niestety nie w Polsce) powieści oraz ich filmowe ekranizacje. „Sotnikow” to arcydzieło prozy wojenno-psychologicznej.

więcej »

Polecamy

Dick w starym stylu

Na rubieżach rzeczywistości:

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

„Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Moje pokolenie, nie moje doświadczenie
— Jacek Jaciubek

Urban legend
— Daniel Markiewicz

Wiwisekcja piłki nożnej
— Łukasz Bodurka

Cokolwiek
— Michał Młotek

Z tego cyklu

Luty 2018
— Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Katarzyna Piekarz, Konrad Wągrowski

Styczeń 2018
— Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Grudzień 2017
— Dominika Cirocka, Joanna Kapica-Curzytek, Konrad Wągrowski

Listopad 2017
— Miłosz Cybowski, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Październik 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Wrzesień 2017
— Dominika Cirocka, Dawid Kantor, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka

Sierpień 2017
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Lipiec 2017
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Beatrycze Nowicka, Katarzyna Piekarz, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Czerwiec 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Maj 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Magdalena Kubasiewicz, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Katarzyna Piekarz

Tegoż twórcy

Surrealizm postapokaliptyczny
— Miłosz Cybowski

Pomiędzy światami
— Katarzyna Piekarz

Bogowie też lubią iluzję
— Dominika Cirocka

Dymu dużo, ognia mniej
— Beatrycze Nowicka

Pożegnanie ze Światem Dysku
— Magdalena Kubasiewicz

Nie tylko dla piromanów
— Miłosz Cybowski

Przeczytaj to jeszcze raz: Sztuczka z monetami
— Beatrycze Nowicka

Śmierć Świata Dysku?
— Magdalena Kubasiewicz

Magia odchodzi
— Agnieszka Szady

Jak zwykle to co zwykle
— Miłosz Cybowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.