Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 kwietnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Brandon Sanderson
‹Droga królów›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
100,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDroga królów
Tytuł oryginalnyThe Way of Kings
Data wydania30 kwietnia 2014
Autor
PrzekładAnna Studniarek
Wydawca MAG
CyklArchiwum burzowego światła, Cosmere
ISBN978-83-7480-421-9
Format960s. 135×200mm
Cena59,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 53,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Duże ilości fantasy naraz

Esensja.pl
Esensja.pl
Fantasy często jest niesprawiedliwie uważane za literaturę drugiej kategorii, lecz „Droga królów” to jedna z tych powieści, które udowadniają, że nie zawsze. Nie zawsze niesprawiedliwie.

Kamil Armacki

Duże ilości fantasy naraz

Fantasy często jest niesprawiedliwie uważane za literaturę drugiej kategorii, lecz „Droga królów” to jedna z tych powieści, które udowadniają, że nie zawsze. Nie zawsze niesprawiedliwie.

Brandon Sanderson
‹Droga królów›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
100,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDroga królów
Tytuł oryginalnyThe Way of Kings
Data wydania30 kwietnia 2014
Autor
PrzekładAnna Studniarek
Wydawca MAG
CyklArchiwum burzowego światła, Cosmere
ISBN978-83-7480-421-9
Format960s. 135×200mm
Cena59,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 53,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Andrzej Sapkowski wspominał w jednym z wywiadów, że gatunek fantasy przypomina koktajl martini - nie ma stałej receptury i składa się w różnych proporcjach z elementów fantastycznych i niefantastycznych, tak jak wspomniany drink z ginu i wermutu. „Droga królów” Brandona Sandersona akurat niezbyt pasuje do tej metafory. W niej dominują same cierpkie składniki, a całość zamiast wykwintnego trunku bardziej przywodzi na myśl denaturat. Niektórzy pewnie dadzą radę to przełknąć, ale dla reszty spożycie może okazać się bolesne.
Do myślenia powinien dać już sam biogram autora. Sanderson debiutował dekadę temu, ale zdążył już uzbierać na koncie prawie dwadzieścia powieści, i w to w większości dość obszernych. Interesująca nas tutaj pozycja liczy blisko tysiąc stron i stanowi dopiero pierwszą część cyklu, a autor odgraża się, że na zapisanie całej historii o świecie nawiedzanym przez potężne burze potrzebował będzie w sumie dziesięć tomów podobnej długości. Biorąc pod uwagę jego dotychczasową płodność istnieje obawa, że dotrzyma słowa.
„Droga królów” nie rokuje cyklowi najlepiej, ponieważ jak na literaturę rozrywkową niezbyt wychodzi jej dostarczanie rozrywki, a swoją monstrualną objętość zawdzięcza nie skomplikowanej fabule i wartko narastającej akcji, lecz sztucznemu rozdęciu. Mało jest w tej powieści momentów, które przyspieszyłyby bicie serca, pobudziły mózg do działania, czy dały jakikolwiek inny powód do przewracania następnych kartek. Roi się za to od pustych scen, nie posuwających akcji do przodu, ani nie kończących się podjęciem żadnej wiążącej decyzji. Wydarzenia i fakty, które u niejednego pisarza zmieściłyby się na kilku stronach, u Sandersona zajmują po kilka rozdziałów. Nim losy kilkorga bohaterów się przetną, nim wątki nawarstwią się do stopnia umożliwiającego jakikolwiek atrakcje fabularne, zasadne staje się pytanie, czy nie lepiej odłożyć książkę i sięgnąć po coś innego.
Takiego odczucia nie poprawia sposób, w jaki Sanderson prezentuje szczegóły wykreowanego na potrzeby cyklu świata. Długo składa się on przede wszystkim z nazw własnych, które autor serwuje w dużych ilościach, nie bacząc na to, że nic nie mówiące czytelnikowi nazwy fikcyjnych krain, miejsc i języków często są tam z punktu widzenia opowieści równie potrzebne jak dziura w moście, który noszą bohaterowie jednego z wątków. Kreacja świata nie podąża tutaj za fabułą, tylko dzieje się niejako obok, jakby autor był przekonany, że naszpikowanie powieści trudnymi do zapamiętania nazwami nada jej powabu górnolotności, a rozbudowanie uniwersum już w pierwszym tomie do póki co absurdalnie niepotrzebnych rozmiarów przekona fanów tej literatury gatunkowej, że jest to rzecz specjalnie dla nich i dlatego choćby dla samej idei warta jest zakupu i lektury.
Trudno bowiem oprzeć się wrażeniu, że w tej powieści nie tyle chodzi o tworzenie literatury, co o odhaczenie pewnych elementów, dzięki któremu utwór stanie się pożądanym produktem dla specyficznej grupy odbiorców, rekrutującej się z ludzi czytających wyłącznie (lub niemal tylko) fantasy, niewrażliwych na siermiężny język, zgrzebne rozwiązania fabularne i ogólną nijakość literacką, za to ceniących wysokie stężenie procentowe fantasy w fantasy, co zapewne w jakiś sposób jest dla nich atrakcyjne – choć w jaki konkretnie, to musieliby odpowiedzieć już oni sami.
W każdym razie patrząc na sukces komercyjny „Drogi królów” na amerykańskim rynku, a także podobno niezłe wyniki sprzedaży w Polsce, wychodzi na to, że taki sposób pisania ma swoich zwolenników. Życzę im wszystkiego dobrego, ale ja jednak bimbru nie piję i wolę drinki.
koniec
29 lipca 2014

Komentarze

« 1 2 3 4 »
08 IX 2015   08:26:49

Zarzuć pytanie na jakimś forum fantastycznym, będą większe szanse na odpowiedź.

13 IX 2015   23:35:46

Wydaje mi się, że chyba Pan nie przeczytał tej książki. Czytając ta recenzje dziwiłem sie coraz, aż stwierdzilem że szkoda tego czytać.

22 XI 2015   14:36:33

"Mało jest w tej powieści momentów, które przyspieszyłyby bicie serca, pobudziły mózg do działania, czy dały jakikolwiek inny powód do przewracania następnych kartek"

Radzę zająć się innym zajęciem niż recenzje książek, których się nie przeczytało. Książka daje wprost proporcjonalnie odwrotne odczucia, nie jestem fanem heroic, zaczytywałem się do tej pory w "poważne" z punktu widzenia gatunku ksiażki Sapkowskiego i Piekary, ale ta nowela poruszyła wszystkie moje synapsy mózgowe, jakie można wyciągnąć z lektury, sprawiając że czułem sie co najmniej 20 lat młodszy, cofając mnie do czasów gdy zaczytywałem się w Tolkiena. Polecam każdemu fanowi fantasy, 8 na 10 będzie się podobać.

22 XI 2015   19:31:13

Ekhem, nowela?

30 III 2016   22:32:27

Kamil! Zgadzam się z tobą w 100%. Przesłuchałem te książkę na amatorskim audiobooku. Uparłem się, zawziąłem się, ale to była męczarnia. Ta książka ma swoich bezkrytycznych wyznawców, oddających jej cześć niemalże boską, ale ja tego nie rozumiem. Podzielam całkowicie twoje zdanie. Bądź gotów na wściekłe ataki wiernych kościoła Brandona Sandersona.Trzymaj się

20 IV 2016   19:46:06

Nie doczytalem do konca poprostu nie dalem rady czytasz sto stron nic nastepne sto nic akcji zero sceny jak by stoja w miejscu smetne to wszystko polowa do wyciecia spokojnie albo moze niech tak zostanie ja nie wroce do tego i tak

05 V 2016   22:23:28

Jako wielki fan Sandersona, nie tyle zgadzam się z recenzentem, co przyznaję mu rację. Nie wszystkim musi się podobać dane dzieło, inaczej byłoby to "arcydzieło natchnione". A takie, póki co, nigdy się nie pojawiło - nawet "Mały Książę" ma swoich przeciwników. Niemniej, chodzi mi o to, że świetna - dla kogoś książka, być może ulubiona i najlepsza jaką w życiu czytał (dadajmy, że czytał całkiem sporo) - może nie trafiać w czyją wrażliwość, czyjeś gusta, a jak wiadomo... de gustibus non est disputandum.

26 XII 2018   00:22:33

Czytam ostatnio dużo książek tego autora i zdecydowałem się na to bo według ocen to jedna z najlepszych jego dzieł. I po 200 stronach mam wrażenie że jest to jego najgorsza książka jakie przeczytałem. Czytam na siłę czekając na jakiś rozwój akcji który usatysfakcjonuje na tyle by ukończyć książkę. na darmo. Może po przeczytaniu 500 stron ostatnie 400 daje rady ale chyba nie dam rady

26 XII 2018   08:29:06

"Życzę im wszystkiego dobrego, ale ja jednak bimbru nie piję i wolę drinki." - ja tam samogon pijam i w przeciwieństwie do recenzowanej książki ma on to do siebie, że w trakcie picia wchodzi bardzo dobrze, ale wystarczą dwie, góra trzy szklanki, i człowiek ma w mózgu pozamiatane. Niestety większość książek tego autora przypomina drinki- pije się jednego, drugiego... piątego i efektów nie widać, a tylko następnego dnia głowa boli.

26 XII 2018   14:47:04

O ile "Dusza cesarza" mi się podobała, "Cienie dla cieszy..." też dają radę, tak znajomość z powieściami Sandersona zakończyłam na pierwszym tomie trylogii o Allomantach, plus ostatnich tomach "Koła czasu". Jego styl mnie jakoś wyjątkowo nuży.

« 1 2 3 4 »

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Mała Esensja: Kiedy dom staje się pułapką
[Awaria - recenzja]

Marcin Mroziuk

26 IV 2019

W „Awarii” Joanna Wachowiak z jednej strony zwraca uwagę na uzależnienie młodego pokolenia od wszelakich urządzeń elektronicznych, z drugiej uświadamia dzieciom, jak ważna jest możliwość polegania na najbliższych i zgodna współpraca w obliczu zagrożenia. Najważniejsze jest jednak to, że ta rozgrywająca się w niedalekiej przyszłości historia potrafi wciągnąć czytelników bez reszty.

więcej »

Ten okrutny XX wiek: Najprzystojniejszy seryjny morderca
[„Kryptonim «Frankenstein»” - recenzja]

Sebastian Chosiński

24 IV 2019

Atakować kobiety zaczął dwa miesiące po tym, jak na ławie oskarżonych zasiadł Zdzisław Marchwicki, rzekomy „wampir z Zagłębia”. Był nawet w Katowicach na jednej z jego rozpraw. Poczuł się rozczarowany tym, że mężczyzna oskarżony o kilkanaście morderstw wygląda jak człowiek, „który muchy nie skrzywdzi”. Postanowił być od niego „lepszy”. O kogo chodzi? O Joachima Knychałę, o którego historii Przemysław Semczuk opowiedział w książce „Kryptonim «Frankenstein»”.

więcej »

Magia i ekologia [„Zula i rozgniewany las” - recenzja]
Marcin Mroziuk

23 IV 2019

Wielbiciele cyklu Nataszy Sochy zdążyli się już przyzwyczaić, że w Poziomkowie zawsze dzieje się coś niezwykłego. Również w „Zuli i rozgniewanym lesie” nie zabraknie zapierających dech przygód z udziałem czarownic (wśród nich tytułowej bohaterki), chochlików i innych fantastycznych stworów, ale tym razem w fabule pojawi się też zupełnie nowa nuta.

więcej »

Polecamy

Kto tu jest chory?

Na rubieżach rzeczywistości:

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Świat jako miraż albo ludzie jak bogowie
— Marcin Knyszyński

Prawda Absolutna kontra prawdy subiektywne
— Marcin Knyszyński

Gra w życie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Są światy inne niż ten
— Magdalena Kubasiewicz

W świecie popiołu i tyranii
— Katarzyna Piekarz

Barwy magii
— Magdalena Kubasiewicz

Raz do Koła: Daleko jeszcze?
— Beatrycze Nowicka

Dokonać niemożliwego
— Katarzyna Piekarz

Miasto upadłych bogów
— Magdalena Kubasiewicz

Nadpisywanie rzeczywistości
— Beatrycze Nowicka

Raz do Koła: Całkiem elegancki splot Ducha
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Sierpień 2013
— Kamil Armacki, Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Agnieszka Szady

Raz do Koła: Koło toczy się dalej
— Beatrycze Nowicka

Tegoż autora

Zapomniany wędrowiec
— Kamil Armacki

Barok w pigułce
— Kamil Armacki

Na ubitej ziemi
— Kamil Armacki

Pieśń nad pieśniami
— Kamil Armacki

Życie intymne Myrmidonów
— Kamil Armacki

Kill ’Em All
— Kamil Armacki

Tragedia maltańska
— Kamil Armacki

Trzeci Dumas
— Kamil Armacki

Drugie życie kota
— Kamil Armacki

Fantazja w elaboracie zamknięta
— Kamil Armacki

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.