Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 9 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

David Gaider
‹Dragon Age: Utracony tron›

EKSTRAKT:20%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDragon Age: Utracony tron
Tytuł oryginalnyDragon Age: The Stolen Throne
Data wydania9 marca 2012
Autor
PrzekładMałgorzata Koczańska
Wydawca Fabryka Słów
CyklDragon Age
ISBN978-83-7574-655-6
Cena39,90
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

I niech wreszcie zabije Katriel
[David Gaider „Dragon Age: Utracony tron” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Uniwersum gry „Dragon Age” jest na tyle bogate, że mogłoby dać pole do popisu całemu szwadronowi autorów i stworzyć okazję do wykreowania wielowątkowych, fascynujących historii. „Utracony tron” Davida Gaidera niestety fascynującą historią na pewno nie jest.

Magdalena Kubasiewicz

I niech wreszcie zabije Katriel
[David Gaider „Dragon Age: Utracony tron” - recenzja]

Uniwersum gry „Dragon Age” jest na tyle bogate, że mogłoby dać pole do popisu całemu szwadronowi autorów i stworzyć okazję do wykreowania wielowątkowych, fascynujących historii. „Utracony tron” Davida Gaidera niestety fascynującą historią na pewno nie jest.

David Gaider
‹Dragon Age: Utracony tron›

EKSTRAKT:20%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDragon Age: Utracony tron
Tytuł oryginalnyDragon Age: The Stolen Throne
Data wydania9 marca 2012
Autor
PrzekładMałgorzata Koczańska
Wydawca Fabryka Słów
CyklDragon Age
ISBN978-83-7574-655-6
Cena39,90
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Oszczędzę streszczania fabuły „Dragon Age Origins”, tym bowiem, którzy ją znają to niepotrzebne, a ci, którzy w grę nie grali, i tak niewiele zrozumieją – zresztą znajomość gry nie jest konieczna, aby zrozumieć powieść. Ograniczę się do paru ogólnych uwag na temat świata, mogących pomóc w zrozumieniu, dlaczego tak bardzo mam Gaiderowi za złe zmarnowanie tkwiącego w tymże świecie potencjału (osoby, które w gry grały, mogą ten akapit z czystym sumieniem pominąć). Magowie, choć potężni, płacą w Thedas za talent ogromną cenę: ściągają uwagę demonów, które pragną ich opętać. Wzbudzają strach i zamykani są w Kręgach, gdzie spędzają większość życia w odosobnieniu. Jeśli nie okażą się dość utalentowani i posłuszni, by ukończyć szkolenie, zostają pozbawieni i magii, i emocji. Jeśli zaś nie przejdą ostatecznego testu, pokonując demona – giną. Strzegący magów templariusze, by być skutecznymi w swej służbie, uzależniają się od lyrium, potężnej substancji, w końcu sprowadzającej na każdego templariusza szaleństwo. Elfy, postrzegane jako istoty drugiej kategorii, żyją w nędzy w zamkniętych dzielnicach zwanych Obcowiskami, bądź prowadzą koczowniczy żywot, pielęgnując resztki kultury przodków. Szarzy Strażnicy przysięgają chronić ludzkość przed pomiotami, przerażającymi stworzeniami mieszkającymi pod ziemią, a by sprostać zadaniu, przechodzą przerażającą przemianę. Od momentu wstąpienia do Straży (jeśli je przetrwają)tracą dawne życie, oddając się służbie, śniąc mroczne sny i wyczekując dnia, gdy skażona krew zacznie wyniszczać ich organizm.
Mając do wyboru tyle interesujących wątków do rozwinięcia, Gaider zdecydował się na dość banalny epizod z historii państwa Fereldenu: prawowity król toczący bój o odzyskanie tronu zagarniętego przez okrutnych najeźdźców. Okupacja Orlezjan nad Fereldenem trwa, lecz potomkowie dawnych władców nie zaprzestali prób uwolnienia kraju. Uwielbiana Moira, Królowa – Rebeliantka ginie, a jej syn, młody Maric, cudem ucieka z rąk oprawców. Jego los łączy się z losem chłopa, dzielnego i silnego Loghaina. Brzmi banalnie? I takie jest. „Utracony tron” przedstawia przemianę Marica z niepewnego, słabego młodzieńca w zdecydowanego władcę, opisuje historię jego zmagań o odzyskanie korony. Czyli… Nic ciekawego. Brak emocjonujących momentów, brak zaskakujących wątków, brak nagłych zwrotów akcji, brak czegokolwiek, co przykuwa do lektury i zmusza czytelnika do zadawania sobie pytania, co będzie dalej. Świat przedstawiony? Zostaje ledwo zarysowany, najciekawsze jego elementy są ledwo wspomniane jako dalekie, dalekie tło. W dodatku wszystko jest tu jasne, czarne albo białe. Uzurpator w swoim okrucieństwie bije na głowę lorda Vadera, a za głupotę i nieumiejętność rządzenia powinien dostać order. Maric zaś oczywiście wyrasta na szlachetnego rycerza na białym koniu… Jest on zresztą postacią stereotypową, nudną, kreowaną przez autora na wybawcę, gdy tak naprawdę wychodzi po prostu na idiotę (o, ładna dziewczyna, jedyna ocalała, nie będę się zastanawiał, jak właściwie elfka zdołała zdobyć zaufanie mojego dowódcy, uciec z zasadzki i dostarczyć mi wiadomości, uzależnię od niej powodzenie całej rebelii!). Próbą wprowadzenia odcieni szarości jest historia elfki Katriel… Ale ta próba jest marna. Bardzo marna. Towarzysze księcia Marica, Loghain i córka arla Rowan, wypadają na szczęście lepiej niż on sam: tego pierwszego ciężko nie lubić (…a jego późniejsze „ja” z gry raczej nie cieszy się sympatią), ta druga zazwyczaj postępuje rozsądnie, jest wierna przyjaciołom i dobrze wie, jakie ciążą na niej obowiązki.
O ile jeszcze Gaiderowi można by wybaczyć niedostatki fabuły, płaskiego głównego bohatera (ach, jak daleko mu do niezbyt inteligentnego, ale słodkiego i zabawnego Alistaira z DAO) i dość przeciętny styl, o tyle jednego wybaczyć nie można absolutnie: wątków miłosnych. Te wołają o pomstę do nieba i sądowy zakaz pisania jakichkolwiek romansów dla Davida Gaidera. O ile jeszcze można zrozumieć, dlaczego młody chłopak zauroczony ładnymi oczyma pozwala zaciągnąć się dziewczynie do łóżka i zakochuje się na śmierć i życie, o tyle kreowanie przez autora uczucia, którego jedyną podstawą jest uroda panny i słodkie słówka jako jedynej, wiecznej, prawdziwej miłości wypada po prostu idiotycznie. Zwłaszcza w porównaniu z więzią, jaką dzielili Maric i Rowan, podpartą długoletnią przyjaźnią, troską, wzajemnym zrozumieniem. Przez całą lekturę modliłam się, aby elfka Katriel o dwóch obliczach (obu równie nudnych i płaskich) zginęła okrutną śmiercią (i szybką, by przypadkiem nie zdążyła wygłosić ostatnich słów!), a Maric wreszcie zaczął używać mózgu.
„Utracony tron” to pozycja dla zapalonych fanów Dragon Age, zwłaszcza dla tych, którzy chcą lepiej poznać historię Fereldenu (i to pragnienie właśnie było jedynym, co zmusiło mnie do dobrnięcia do ostatniej strony). Nie powinni jednak obiecywać sobie po tej książce zbyt wiele. Osobom nieznającym gry, a szukającym jedynie jakiejś ciekawej pozycji z gatunku fantastyki, serdecznie doradzam sięgnięcie po coś innego. Bynajmniej nie dlatego, że mogą mieć problemy ze zorientowaniem się w fabule, jeśli byłoby to ich pierwsze zetknięcie z Dragon Age – rzeczona fabuła jest bowiem prosta jak konstrukcja cepa, więc uważny czytelnik powinien być w stanie zrozumieć, co, kto, gdzie i jak. Tylko po co się tak samoudręczać?
koniec
12 sierpnia 2014

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Świat nie jest wolny od zagrożeń
Joanna Kapica-Curzytek

8 XII 2021

Choć thriller „Pielgrzym” oparty jest na sprawdzonych schematach, nie sposób się od niego oderwać. Powieść przynosi także refleksję o losach współczesnego świata w obliczu globalnego zagrożenia.

więcej »

Sen o słodkiej Francji
Beatrycze Nowicka

7 XII 2021

Tym razem nietypowo – słów kilka o powieści obyczajowej czyli „Madame” Antoniego Libery.

więcej »

Pada śnieg, pachną świąteczne wypieki…
Joanna Kapica-Curzytek

6 XII 2021

W powieści „Kochany Święty Mikołaju” odnajdziemy wszystkie tradycyjne bożonarodzeniowe motywy. I nawet jeśli dobrze wiemy, co w niej znajdziemy, nic nie szkodzi; bo przecież w święta szczególnie chętnie wracamy do tego, co dobrze znamy.

więcej »

Polecamy

Pogrzeb pośród mgławic

Stulecie Stanisława Lema:

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Czy może być gorzej?
— Magdalena Kubasiewicz

Tegoż autora

Nie ma łatwych dróg
— Magdalena Kubasiewicz

Mistrzowie czarnego sportu
— Magdalena Kubasiewicz

Królewny i karliczka
— Magdalena Kubasiewicz

A na trakcie śpiewa bard
— Magdalena Kubasiewicz

Krucze opowieści
— Magdalena Kubasiewicz

Ciemny książę i drużyna bohaterów
— Magdalena Kubasiewicz

Witaj w ciemnym mieście Grimm
— Magdalena Kubasiewicz

Krąg zemsty ma swój koniec
— Magdalena Kubasiewicz

Trupy i pani Przecinek
— Magdalena Kubasiewicz

Czarownica wraca
— Magdalena Kubasiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.