Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 listopada 2021
w Esensji w Esensjopedii

Paul McAuley
‹Cicha Wojna›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCicha Wojna
Tytuł oryginalnyThe Quiet War
Data wydania11 kwietnia 2014
Autor
PrzekładWojciech M. Próchniewicz
Wydawca MAG
CyklCicha Wojna
Format480s.
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl

Wojenko, wojenko
[Paul McAuley „Cicha Wojna” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Rozumiem zamiar autora i chęć uczynienia z „Cichej wojny” powieści o ludziach uwikłanych w wielką historię. Widzieliśmy to już niejednokrotnie i można by sądzić, że kosmiczna skala konfliktu między Ziemią a ceniącymi swoją niezależność Zewnętrznymi nada opowieści McAuleya odpowiedniego rozmachu. Czegoś tu jednak zabrakło.

Miłosz Cybowski

Wojenko, wojenko
[Paul McAuley „Cicha Wojna” - recenzja]

Rozumiem zamiar autora i chęć uczynienia z „Cichej wojny” powieści o ludziach uwikłanych w wielką historię. Widzieliśmy to już niejednokrotnie i można by sądzić, że kosmiczna skala konfliktu między Ziemią a ceniącymi swoją niezależność Zewnętrznymi nada opowieści McAuleya odpowiedniego rozmachu. Czegoś tu jednak zabrakło.

Paul McAuley
‹Cicha Wojna›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCicha Wojna
Tytuł oryginalnyThe Quiet War
Data wydania11 kwietnia 2014
Autor
PrzekładWojciech M. Próchniewicz
Wydawca MAG
CyklCicha Wojna
Format480s.
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Swoje inspiracje oraz powody, które skłoniły go do napisania czterotomowego (jak dotąd) cyklu przedstawił McAuley w krótkim (i rojącym się od spojlerów) artykule „Story Behind Quiet War by Paul McAuley – How I wrote the Quiet War novels and stories”. Dwie rzeczy wydają się najistotniejsze: pierwsza to umieszczenie bohaterów w wyjątkowych czasach i przedstawienie tego, jak sobie radzą z niełatwymi wyborami i trudną rzeczywistością. Druga rzecz to klimat odległych zakątków Układu Słonecznego, z księżycami Jowisza i Saturna na pierwszym planie.
Podstawą fabuły „Cichej wojny” jest narastający konflikt między Ziemią a niezależnymi koloniami Zewnętrznych znajdującymi się właśnie w okolicach Jowisza i dalszych planet. Odległość oraz długie lata sporadycznych kontaktów pogłębiły tylko ideologiczne różnice między dwiema stronami. Podczas gdy na Ziemi dominują trzy największe organizmy państwowe (Brazylia, Unia Europejska i Oceania) oparte na bardzo wyraźnie zhierarchizowanym społeczeństwie, Zewnętrzni stanowią luźną zbieraninę anarchistów i wolnych duchów, którzy co prawda czują wspólnotę ze sobą, ale nie są w stanie (ani też nie chcą) łączyć się w jedno silne ugrupowanie. Odmiennie potoczyły się też losy nauki: Ziemianie, zaangażowani w walkę z żywiołami i nieprzyjaznym klimatem, bardzo silnie poświęcili się rozwojowi techniki militarnej, podczas gdy dla Zewnętrznych rozwój nowych modyfikacji genetycznych (ułatwiających im przetrwanie w stanie nieważkości lub bardzo niskiej grawitacji) był kluczowy. Jednak przyczyny konfliktu są bardzo różnorodne i przedstawione nad wyraz realistycznie. Wojna, która ma wybuchnąć nie sprowadza się do problemu zasobów, ideologii czy potrzeby dominacji – jest wynikiem działania bardzo zróżnicowanych sił, wśród których czynnik ludzki także odgrywa swoją rolę.
Trochę inaczej sprawa ma się z bohaterami. Co prawda wszyscy oni pochodzą z Ziemi (lub okolic), ale zrządzeniem losu wylądowali daleko od domu przed wybuchem lub po wybuchu wojny. Jest więc pilot najnowszej generacji myśliwców (Cash), tajny agent (Dave), arogancki dyplomata (Loc Ifrahim), inżynier (Macy) oraz właściwie kolejny inżynier (a jednocześnie bardzo wpływowa i utalentowana w genetycznych modyfikacjach Sri Hong-Owen). Z pewnością nie byłoby trudno uczynić z „Cichej wojny” książki skupiającej się na działaniach militarnych: postaci Casha i Dave’a doskonale wprowadzają nas w klimat wojskowych przygotowań Brazylijczyków i ich silnej determinacji, by ten konflikt wygrać. Jednak obaj bohaterowie, podobnie zresztą jak Loc, zdają się odgrywać raczej drugorzędną rolę w porównaniu z tym, jak wiele miejsca i uwagi poświęca autor losom Macy i Sri.
Idzie za tym ideologiczne i pokojowe przesłanie książki, w której McAuley nie opowiada się ani za Ziemianami, ani za Zewnętrznymi. Żadna z bohaterek nie jest bezpośrednio w konflikt zaangażowana, mimo ich pochodzenia oraz związków z Zewnętrznymi (w przypadku Macy) czy Brazylijczykami (Sri). To właśnie w ich przypadku najbardziej sprawdza się próba przedstawienia losów jednostki na tle historii (w tym wypadku nieuchronnie nadciągającej wojny). Jednocześnie to właśnie towarzysząc im mamy możliwość poznać kulisy obu środowisk, ich przekonania, plany i konflikty wewnętrzne (nie do końca wykorzystane). Jednym z ciekawszych wydała mi się zasugerowana kilkakrotnie opcja wojny jako wyniku konfliktu generacji, buntu młodszych Ziemian i Zewnętrznych przeciw konserwatywnej i ograniczonej polityce swoich ojców (biorąc pod uwagę modyfikacje genetyczne, wiele osób dożywa, a nawet przekracza sto lat życia). Pomysł intrygujący i aż proszący się o dalsze rozwinięcie.
Jednak kreacja bohaterów, wokół których toczy się cała fabuła, kuleje. Czy może raczej sytuacje, w jakich stawia ich autor wydają się dalekie od tego, czego moglibyśmy oczekiwać po powieści sf na taką skalę. Najlepszym przykładm jest Dave, typ superżołnierza i superszpiega, wysłany do akcji do jednego z miast Zewnętrznych. McAuley zamiast uczynić z tego ciekawy i wciągający wątek szpiegowsko-sensacyjny, oferuje nam cierpienia młodego agenta, opisuje jego sercowe rozterki i pierwszy kontakt ze światem zewnętrznym. Bohaterowie okazują się całkowicie ubezwłasnowolnieni przez fabułę, a nawet kiedy przejawiają nietypową chęć brania spraw w swoje ręce (konfrontacja Sri i Loca), okazuje się to jednorazowym zrywem.
Jak wspomniałem na wstępie, pod względem przedstawienia narastającego konfliktu i wydarzeń towarzyszących nie sposób powiedzieć o „Cichej wojnie” złego słowa. Jednak już na poziomie fabuły (która miejscami wlecze się niemiłosiernie i wnosi bardzo niewiele do całości) i bohaterów McAuley zawodzi. A szkoda, bo książka naprawdę miała potencjał opowiedzieć ciekawą historię bez utraty swojego uniwersalnego przesłania i licznych, wtrącanych jakby mimochodem, spostrzeżeń dotyczących ludzi, zarówno jako jednostek, jak i tłumów.
koniec
22 sierpnia 2014

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Urok małych książek: Sęp też człowiek
Wojciech Gołąbowski

27 XI 2021

Badacze uważają, że butlonosy nadają sobie imiona – określone dźwięki – i pamiętają o nich nawet po 20 latach rozłąki. Słonie urządzają pogrzeby zmarłym członkom stada, mają także swoje cmentarzyska, na które się udają, czując zbliżający się koniec. Czy tylko ludzie są obdarzeni inteligencją?

więcej »

Krótko o książkach: Obyś cudze dzieci uczył….
Agnieszka ‘Achika’ Szady

26 XI 2021

…to starożytna klątwa, której ofiarą padła autorka książki „Pani Kebab”. Możemy poznać zapiski pracującej w Leeds asystentki nauczyciela, czyli osoby pomagającej uczniom nieznającym języka angielskiego lub po prostu obarczonym różnymi deficytami.

więcej »

Dwóch panów w drodze (nie licząc lokaja)
Miłosz Cybowski

24 XI 2021

Trzy historie i trzech bohaterów… wróć! Trzy historie i trójka postaci (bo „bohaterami” nie można ich nazwać) zaprezentowane w tomie pierwszym „Opowieści o Bauchelainie i Korbalu Broachu” to zebrane w jedną całość opowiadania, przed laty wydane w osobnych tomach. Dobrze się stało, że Wydawnictwo Mag zdecydowało się na ich wznowienie, choć książka pozostaje dziełem, które trafi wyłącznie do fanów prozy Stevena Eriksona.

więcej »

Polecamy

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)

Stulecie Stanisława Lema:

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Chwała zwyciężonym
— Miłosz Cybowski

Od szczegółu bez ogółu
— Eryk Remiezowicz

Tegoż autora

Dwóch panów w drodze (nie licząc lokaja)
— Miłosz Cybowski

Hannibal ante portas
— Miłosz Cybowski

Wszyscy jesteśmy neandertalczykami (w jakichś dwóch procentach)
— Miłosz Cybowski

Polowanie na czarownice
— Miłosz Cybowski

Postapokaliptyczna klasyka
— Miłosz Cybowski

Wiele stron o zemście i zabijaniu
— Miłosz Cybowski

Ostatni bastion ludzkości
— Miłosz Cybowski

Jeszcze nowsza teoria wszystkiego
— Miłosz Cybowski

Anty-Catan
— Miłosz Cybowski

Świat pozbawiony sprawiedliwości i znaczenia
— Miłosz Cybowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.