Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

H.P. Lovecraft
‹W górach szaleństwa›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułW górach szaleństwa
Tytuł oryginalnyAt the Mountains of Madness
Data wydania2000
Autor
PrzekładRobert P. Lipski
Wydawca Zysk i S-ka
ISBN83-7150-583-3
Cena29,-
Gatunekgroza / horror
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Groza częściowo zwietrzała
[H.P. Lovecraft „W górach szaleństwa” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Książka nie jest nowa, a przynajmniej nie jest taka w dwóch z trzech przychodzących mi do głowy znaczeń tego słowa. Jej treść spisana została w Providence (USA) w początkach XX wieku, u nas wydana zaś została w jego końcu – Anno Domini 1999.

Wojciech Gołąbowski

Groza częściowo zwietrzała
[H.P. Lovecraft „W górach szaleństwa” - recenzja]

Książka nie jest nowa, a przynajmniej nie jest taka w dwóch z trzech przychodzących mi do głowy znaczeń tego słowa. Jej treść spisana została w Providence (USA) w początkach XX wieku, u nas wydana zaś została w jego końcu – Anno Domini 1999.

H.P. Lovecraft
‹W górach szaleństwa›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułW górach szaleństwa
Tytuł oryginalnyAt the Mountains of Madness
Data wydania2000
Autor
PrzekładRobert P. Lipski
Wydawca Zysk i S-ka
ISBN83-7150-583-3
Cena29,-
Gatunekgroza / horror
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Nowa jest jedynie o tyle, że świeżo kupiona z księgarskiego stosu… ksiąg przecenionych. Muszę w tym miejscu przyznać, że właśnie cena, poza, oczywiście nazwiskiem, autora, zadecydowała o jej zakupie.
Autora bliżej przedstawiać nie trzeba: H.P. Lovecraft słusznie uchodzi za jednego z klasyków grozy. Wielu artystów szeroko rozumianej kultury i sztuki, przyznaje się do fascynacji i zauroczenia jego prozą. Tak więc, nadrabiając zaległości w lekturze klasyków, dałem porwać się i ja.
W skład niniejszego tomu wchodzi sześć opowiadań. „Uwięziony wśród faraonów”, ze współautorstwem Harry′ego Houdiniego (sławetnego mistrza cyrkowych ucieczek z kaftanów, łańcuchów itp.) opowiada o egipskiej przygodzie tegoż. Houdini oto ma okazję na własne oczy ujrzeć starożytne bóstwa… oddające cześć i ofiary istocie od nich dawniejszej, mroczniejszej, potężniejszej.
„Zapomniane miasto” opowiada o niezapomnianej wizycie, podróży do ruin bezimiennego miasta, położonego wśród pustyni Arabii. Miasta sięgającego pamięcią czasów głębokiej wody i bujnej roślinności, którego wnętrze kryje przedziwne korytarze. Korytarze prowadzą głęboko w dół, ciasnotą nie bardzo odpowiadają człowiekowi, a na ich ścianach wyobrażone są wizerunki bóstw – gadów pełzających. W tym opowiadaniu napotykamy także pierwsze cytaty z „Necronomiconu” Araba Alhazreda – dzieła często przywoływanego przez Lovecrafta. Dzieła, które nigdy nie zostało jednak napisane…
„W murach Eryksu”, opowiadanie napisane wraz z Kennethem Sterlingiem, przenosi nas… na Wenus – oto mamy do czynienia z niemal czystym sf. Tekst, w którym bohater spotyka Wenusjan, a przedzierając się przez dżunglę narzeka na swój strój (kombinezon wykonany ze skór) – trzeba przyznać – w wielu momentach śmieszy miast straszyć. Niemniej pomysł pseudoszklanego labiryntu, o niewidzialnych i prawie niemożliwych do sforsowania ścianach zasługuje na uznanie. W dodatku wychodzi na to, że ta spółka autorska przepowiedziała powstanie sztucznych włókien:
Chciałbym, aby ktoś wynalazł inny niż skórzany kombinezon, dostosowany do tego klimatu. Materiał, rzecz jasna, szybko by zgnił, niemniej jakiś rodzaj metalowych włókien odpornych na rozerwanie, jak powierzchnia obrotowego zwoju zapisowego, która właściwie się nie niszczy, stanie się kiedyś zapewne rewolucją w tej dziedzinie.
„Cień spoza czasu” to pamiętnik pewnego profesora, który po amnezji trwającej pięć lat, kiedy – jak stwierdzili znajomi – jego ciałem zawładnął obcy umysł, zaczyna śnić dziwne, a czasami przerażające sny. Sny uporczywie powtarzają się, stanowią wrażenie wspomnień obcej istoty, lub też jego umysłu uwięzionego w obcym ciele. Gdy bohater, psycholog, postanawia ujawnić niektóre szczegóły z tych snów, spotyka się z zaciekawiającym odzewem badacza Australii Zachodniej… Mamy w tekście umiejętną zabawę z podróżami w czasie, gdzie autorowi udało się uniknąć budowy jakiegokolwiek wehikułu czasu i wszelkich zagadnień związanych z fizyką tego zjawiska. Mamy interesujące tło – obcą rasę badaczy wszechświata – i ich ziemską centralę sprzed milionów lat. Mamy jeszcze bardziej obce istoty: i z Wenus, i z Plutona, i wreszcie tajemnicze stworzenia stanowiące zagrożenie nawet dla owego świetlanego gatunku. Mamy (a przynajmniej ja mam) jednak wątpliwości, czy z jakichkolwiek snów czy wizji można się dowiedzieć tego wszystkiego, co autor w pewnym momencie wykłada na temat przemysłu, sądownictwa, systemu ekonomicznego, ochrony zdrowia i tym podobnych zagadnień tyczących Wielkiej Rasy.
„Pełzający chaos” to krótki tekst, właściwie bez fabuły. Autor spisał w nim wizję, którą bohater tekstu ujrzał po zażyciu (wstrzyknięciu) dawki opium. Wiele jest tu rzeczy niezrozumiałych, oderwanych jedna od drugiej – jak to i w całkiem normalnych snach bywa. Jako recenzent działu literackiego uznałbym współcześnie napisane opowiadanie tego typu za wprawkę warsztatową, nie wartą publikacji.
Zamykający tom tekst „W górach szaleństwa” jest zarazem tekstem najdłuższym, zajmującym niemal połowę objętości książki. Mamy tu ponownie większość elementów znanych z poprzednich opowiadań. Jest więc wszechmocna obca rasa sprzed milionów lat, jest i jej zagrożenie. Jest niesamowite kamienne miasto, które przetrwało do dziś. Są fragmenty z „Necronomiconu”. Jest wyprawa naukowa. Tym razem jednak autor przenosi nas na Antarktydę, lądu naówczas równie dobrze poznanego, co wspomniana wyżej planeta Wenus… I jest w tym tekście także zgrzyt największy, włożony w usta geologa, szefa wyprawy:
Tu i ówdzie mieliśmy okazję przyjrzeć się bliżej skamieniałym drewnianym okiennicom. Wielkie wrażenie wywierał na nas niewiarygodny wiek tego drewna, dający się wywnioskować z wciąż jeszcze widocznych słojów. Pochodziło ono z mezozoicznych roślin nagozalążkowych i drzew iglastych – głównie kredowych sagowców – oraz z palm wachlarzowych i wczesnych roślin okrytozalążkowych wywodzących się zapewne z trzeciorzędu. Nie stwierdziliśmy niczego, co byłoby młodsze niż pliocen. Okiennice te, których krawędzie nosiły ślady zniszczonych, dawno już nie istniejących zawiasów, posiadały różnorodne zastosowanie. Jedne z nich znajdowały się po zewnętrznej, inne po wewnętrznej stronie framug. Były umieszczone na stałe, dzięki czemu przetrwały, mimo iż tkwiące w nich elementy metalowe i zamocowania dawno temu zostały przeżarte przez rdzę.
Pozostawię to bez komentarza, przypominając jedynie, że mowa o budowli sprzed milionów lat, postawionej przez istoty przybyłe z kosmosu na własnych, błoniastych skrzydłach.
Patrząc na zbiór bardziej ogólnie, jest w tych tekstach parę rzeczy, które rażą. Bez wątpienia należą do nich nieustanne zaklinania się bohaterów, że to, co widzieli, na pewno było tylko halucynacją lub mirażem. Cóż – w początkach XX wieku panowało nieco inne podejście do literatury niż obecnie… Zmieniło się od tego czasu zapewne również podejście do wypraw badawczych. Mniemam, że obecnie odkrycie pozostałości po obcych istotach, przybyłych z kosmosu miliony lat temu, nikogo by tak nie wystraszyło, jak bohaterów opowiadań Lovecrafta. Mało tego – o ile całości „opieki” nad takimi badaniami nie przejęło by natychmiast wojsko, ich fotoopisy i wideorelacje byłyby rozchwytywane przez większość mediów. Zmieniła się ludzka mentalność…
Niemniej jest to kawał porządnego pisarstwa, klasyka literatury grozy, na pewno wart swej ceny. Może nawet nie tylko tej obniżonej.
koniec
27 października 2003

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wszyscy jesteśmy neandertalczykami (w jakichś dwóch procentach)
Miłosz Cybowski

18 X 2021

Do popularyzacji nauki niezbędne są dwie rzeczy: dogłębna znajomość tematu oraz umiejętność przystępnego pisania o nim. O ile tego pierwszego Rebecce Wragg Sykes nie sposób odmówić, to już w drugiej kwestii „Krewniacy” pozostawiają nieco do życzenia.

więcej »

Człowiek
Joanna Kapica-Curzytek

17 X 2021

Czy wydarzenia rozgrywające się w XII wieku mogą obudzić zainteresowanie nas, współczesnych czytelników? Po lekturze „Czerwonych tarcz” nie brakuje refleksji dotyczących naszych czasów, a także mechanizmów władzy i politycznych układów.

więcej »

Mała Esensja: Gwiazdy i piwo
Marcin Mroziuk

16 X 2021

W „Wędrując po niebie z Janem Heweliuszem” Anna Czerwińska-Rydel nie tylko w przystępny sposób przybliża młodym czytelnikom postać gdańskiego uczonego, ale również pozwala im poznać podstawowe informacje z zakresu astronomii. Lekturę dzieciom uprzyjemniają też znakomite ilustracje Asi Gwis.

więcej »

Polecamy

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!

Stulecie Stanisława Lema:

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

O czym pisać, by ulec zapomnieniu
— Marcin Wróbel

Przypadek Carrie White
— Tomasz Kujawski

Nie tylko Lovecraft
— Wojciech Gołąbowski

Czarownice i wampiry
— Tomasz Kujawski

Zdziwniej i zdziwniej
— Tomasz Kujawski

Zanurz swe kły w wampirze
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Kolaboracja z Przedwiecznymi
— Jarosław Loretz

Podróż do świata grozy
— Katarzyna Piekarz

Kot jest dla arystokraty, pies dla chłopa
— Paweł Micnas

Słodkich snów
— Michał Foerster

Nie taki diabeł straszny
— Daniel Markiewicz

Droga do sławy
— Wojciech Gołąbowski

Necronomicon w domu i zagrodzie
— Wojciech Gołąbowski

Tegoż autora

10 naj...: Dzień Nauczyciela
— Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Historia w obrazkach: Przeczuwając własną śmierć
— Wojciech Gołąbowski

Historia w obrazkach: Lisa znów gubi lalkę
— Wojciech Gołąbowski

10 naj… : Zwierzęta
— Miłosz Cybowski, Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

10 naj...: Żółty, jesienny liść
— Miłosz Cybowski, Wojciech Gołąbowski, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Miejsca, które warto odwiedzić: Budować 33 lata i… wyjechać
— Wojciech Gołąbowski

Miejsca, które warto odwiedzić: Sentymenty, zadziwienie, oszołomienie
— Wojciech Gołąbowski

Jak pić, to w wesołym towarzystwie
— Wojciech Gołąbowski

Miejsca, które warto odwiedzić: Szopka inna niż zwykle
— Wojciech Gołąbowski

A pamiętacie…: Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.