Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Robin Hobb
‹Uczeń skrytobójcy›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułUczeń skrytobójcy
Tytuł oryginalnyAssassin’s Apprentice
Data wydania26 września 2014
Autor
PrzekładAgnieszka Kwiatkowska
Wydawca MAG
CyklTrylogia skrytobójcy
ISBN978-83-7480-447-9
Format448s. oprawa twarda
Cena39,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Za króla, ojczyznę i garść błota
[Robin Hobb „Uczeń skrytobójcy” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Oparty na jednym z najbardziej typowych dla fantasy schematów fabularnych „Uczeń skrytobójcy” Robin Hobb broni się wzbudzającymi uczucia czytelnika bohaterami.

Beatrycze Nowicka

Za króla, ojczyznę i garść błota
[Robin Hobb „Uczeń skrytobójcy” - recenzja]

Oparty na jednym z najbardziej typowych dla fantasy schematów fabularnych „Uczeń skrytobójcy” Robin Hobb broni się wzbudzającymi uczucia czytelnika bohaterami.

Robin Hobb
‹Uczeń skrytobójcy›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułUczeń skrytobójcy
Tytuł oryginalnyAssassin’s Apprentice
Data wydania26 września 2014
Autor
PrzekładAgnieszka Kwiatkowska
Wydawca MAG
CyklTrylogia skrytobójcy
ISBN978-83-7480-447-9
Format448s. oprawa twarda
Cena39,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Sądząc z ilości wydań, „Uczeń skrytobójcy”, jak i cały otwierany przezeń cykl, spotkały się z ciepłym przyjęciem przez polskich czytelników. Robin Hobb sięgnęła po wielokrotnie sprawdzoną historię dorastającego chłopca. Wprawdzie główny bohater nie jest sierotą, ale wychowuje się bez rodziców. Posiada też magiczne moce, w tle zaś rysuje się zakrojony na szerszą skalę wątek wojny z najeźdźcami zza morza. Autorka starała się wprowadzić nieco drobniejszych zmian np. zrezygnowała z wątku zbierającej się w drogę drużyny, a skoncentrowała na pałacowych intrygach; nie zmienia to jednak charakteru całej powieści, zdecydowanie lokującej się w obrębie klasycznego fantasy.
Utwór Hobb nie wypada oryginalnie również pod względem przedstawionego w nim uniwersum. Dosyć typowe quasi-średniowieczne realia zostały wzbogacone ledwie garstką szczegółów w rodzaju imion szlachty. Jedynie opisana w ostatnich rozdziałach wizyta w stolicy ościennego państwa sprawia przyjemne wrażenie pomysłowością wizji i egzotyką innej kultury. W pamięć zapadła mi szczególnie architektura Stromego. Innym dobrym pomysłem jest tajemnicza choroba czy też klątwa, pozbawiająca człowieczeństwa jeńców Zawyspiarzy. Wszystko to jednak nie wystarcza, by nadać światu powieści własny koloryt i trwale odróżnić go od setek innych.
Amerykańskiej pisarce dość dobrze udała się kreacja części bohaterów – są oni przekonujący, choć niektórzy nie wydają się wiarygodni. Najważniejszy jest tytułowy uczeń skrytobójcy, nieślubne dziecko następcy tronu Sześciu Księstw, dość brutalnie nazwany przez swojego opiekuna Bastardem. Hobb udało się sprawić, że losy dzieciaka nie były mi obojętne. Można powiedzieć, że wyszło jej to aż za dobrze, gdyż skutecznie odstręczało mnie od lektury – niespecjalnie miałam ochotę czytać o kolejnych krzywdach, upokorzeniach i nieszczęściach, jakie nieustająco spotykały młodego Bastarda. Mam wrażenie, że pisarka nieco przesadziła czyniąc dzieje swojego bohatera w zasadzie nieustającym pasmem nieszczęść. Gdy sięgam po tom n-tego cyklu o przygodach magicznego sieroty, zasadniczo liczę na pozytywne emocje, opisy wędrówek przez urokliwe miejsca tudzież obraz dzielnej drużyny wiernych przyjaciół, pokonującej kolejne przeszkody. Świat nie jest sprawiedliwy, ale od klasycznego fantasy oczekiwałabym tejże sprawiedliwości, czyli tego, że główny bohater dostanie w końcu nagrodę od losu. Pod koniec tomu pierwszego tak się nie stało, a że całość spięta jest w klamrę wspomnień snutych przez starego już Bastarda, na podstawie gorzkiego tonu wypowiedzi narratora można wnieść, że ogólnie w życiu mu się nie poszczęściło. Do udanych postaci trzeba zaliczyć Brusa – królewski koniuszy jest interesującą i złożoną postacią. Dość blado natomiast wypada skrytobójca-mentor. Z postaci dalszego planu nieźle nakreśleni zostali król Roztropny, błazen oraz księżniczka Ketriken. Do mniej udanych bohaterów zaliczyłabym natomiast obu książąt: Szczerego i Władczego, którzy są jednowymiarowi.
Mam wrażenie, że w „Uczniu skrytobójcy” Hobb próbowała połączyć dwie konwencje – heroiczną opowieść o ratowaniu królestwa oraz bardziej ponurą historię o człowieku skazanym przez swoje pochodzenie na nieustające szykany i przeciwności. Nie wydaje się to dobrym posunięciem, rodzi bowiem wątpliwości jeśli chodzi o psychologię postaci i fabułę. Dziwnym wydaje mi się pomysł, by książęcego bękarta uczyć na skrytobójcę. Wydawać by się mogło, że jeśli istotnie władca zdecydowałby się na trzymanie takiej osoby blisko siebie i jej utrzymywanie, rozsądniejsza byłaby kariera wysokiego urzędnika, skryby, czy choćby barda. Ewentualnie, należałoby zadbać o to, by dzieciak od początku był wychowywany na fanatyka. Natomiast wychowywanie kogoś w otoczeniu, które na każdym kroku daje mu odczuć, że jest gorszy i jednoczesne dawanie mu broni do ręki wydaje mi się, oględnie mówiąc nierozsądne. Przy okazji – nie pogniewałabym się, gdyby autorka zechciała bliżej przedstawić poglądy religijne i zwyczaje mieszkańców tak, by czytelnik lepiej zrozumiał społeczne postrzeganie nieślubnych dzieci w stworzonym na potrzeby cyklu uniwersum.
Wrażenie niespójności wzbudza przede wszystkim postać Bastarda, który wyrasta na człowieka skrytego, nieufnego ale przy tym szlachetnego. To właśnie wydaje mi się niewiarygodne. Dziecko od najmłodszych lat spotykające się z ostracyzmem i niechęcią otoczenia (choć nie całego, to fakt). Osoba samotna, od której nieustannie czegoś się wymaga, którą całymi latami manipuluje się, grając na jej poczuciu winy, wdzięczności, rozpaczliwej potrzebie kogoś bliskiego. Do tego dodać należy chyba najbliższą Bastardowi osobę, która nieustannie wysyła sprzeczne sygnały – wspiera, bądź też odrzuca i potępia. Moim zdaniem takie wychowanie to sposób na stworzenie człowieka nie tylko rozgoryczonego, ale też pełnego agresji i frustracji. Kogoś, kto osiągnąwszy wiek męski albo sam zacząłby rozgrywać arystokratów przeciwko sobie, albo przynajmniej otruł część mieszkańców zamku i uciekł w poszukiwaniu lepszego życia. Nie zaś chłopaczek-poczciwina, chętnie poświęcający się dla dobra królestwa. Patriotyzm musi mieć swoją podstawę. Biedni i wykluczeni z przywilejów raczej nie będą miłować rodu panującego1).
Zgrzyt pojawia się także w koncepcji nauki skrytobójstwa. Autorka zapewne uznała, że będzie to oryginalne i bardziej dramatyczne, ale nie miała pomysłu, jak rzecz rozwinąć, albo też doszła do wniosku, że nadmierna ilość szczegółów osłabiłaby sympatię do bohatera i „heroiczny” wydźwięk fabuły. Zarówno pobierane przez Bastarda nauki, jak i jego misje zostały przedstawione bardzo pobieżnie, podczas gdy od książki pod tytułem „Uczeń skrytobójcy” oczekiwać należałoby właśnie szczegółów szkolenia i zadań. A już kuriozalnie wypadła scena, gdy chłopak po realizacji jednego zlecenia chciał porozmawiać ze swoim mentorem, po czym usłyszał od niego, że skrytobójcy nie rozmawiają o pracy. Rozumiałabym takie milczenie pomiędzy kolegami po fachu, ale tu przecież chodzi o mistrza i ucznia, którzy powinni omawiać najdrobniejsze szczegóły planu i jego wykonania. Jak inaczej chłopak miałby się uczyć?
Z pozytywów warto wspomnieć o całkiem przyzwoitym stylu Hobb. Podczas lektury „Uczeń skrytobójcy” wzbudzał emocje, jednak już nieco ponad tydzień od jej ukończenia wydarzenia i postaci wyblakły w mej pamięci. Powieść Hobb można przede wszystkim polecić tym, którym nie znudziły się typowe motywy. Kluczem do jej pozytywnego odbioru wydaje się to, czy bohaterowie przekonają danego czytelnika, gdyż poza nimi utwór nie wyróżnia się niczym szczególnym.
koniec
5 listopada 2014
1) Choć od biedy można się zastanawiać, czy król władający magią opierającą się na telepatii nie przeprał Bastardowi mózgu.

Komentarze

08 XI 2014   20:46:58

Nie masz racji. Cały cykl R. Hobb to jedna z najgenialniejszych kreacji w dziejach pisarstwa fantasy. Psychologia postaci, dramatyzm, brak powierzchownego happy endu, przejrzystość pisania - to tylko niektóre walory tych powieści.

08 XI 2014   20:50:30

A mi bardzo podobała się właśnie ta strona psychologiczna, skomplikowanie zachowań i odczuć bohaterów. Bo kiedy skrytobójca jest zmęczony - to nie opowiada na 2 strony o swoich technikach, tylko burknie jak u R. Hobb, że nie ma ochoty gadać. Każda kobieta wysyła sprzeczne sygnały - przynajmniej z punktu widzenia faceta. Przyjaciele są raz kochani, kiedy indziej wqoorviający. Widzę w tej książce bardzo prawdziwe oddanie świata ludzkiej duszy, złożonej, nielogicznej, nieliniowej.

08 XI 2014   21:28:41

Eeee, ale w kwestii sprzecznych sygnałów to ja myślałam o Brusie.

Hmm, może ujęłam to źle. Doceniam rozbudowane portrety psychologiczne głównych bohaterów i uważam, że są one chyba największym atutem powieści.

Tyle że ogólnie szlachetna natura Bastarda nie pasuje mi do tego, co chłopak przeżywa. No i do owego wątku skrytobójstwa. Historię zabójcy widziałabym pisaną na sposób Abercrombiego, a nie klasyczno-heroiczny. Czy też tak, jak w "Honorze złodzieja", rozpoczynającym się od sceny, gdzie główny bohater ma za zadanie wyciągnąć informacje od swojego bliskiego kumpla. Postać stwierdza, że źle mu się słucha krzyków torturowanego przyjaciela... więc poleca swoim ludziom zająć się jeńcem a sam wychodzi. Mają go wezwać z powrotem, gdy kolega po fachu wszystko wyśpiewa. Taki ktoś pasowałby mi na skrytobójcę. A nie Bastard poczciwina szlachetny.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Pamflet na środowisko filmowe
Sebastian Chosiński

21 I 2022

Barbara Gordon – jedna z najlepszych autorek peerelowskich „powieści milicyjnych” – była doskonałą obserwatorką. Jak mało które z jej koleżanek bądź kolegów po fachu potrafiła podglądać rzeczywistość. Dlatego jej książki mają tak dobrą podbudowę obyczajową. Nie inaczej jest w „Ćmach”, których bohaterami są artyści z różnych dziedzin: reżyserzy, aktorzy, pisarze, tancerka i scenografka. Obstawiajcie, kto zginie!

więcej »

Perły ze skazą: „Najpiękniejsza historia miłosna świata”
Sebastian Chosiński

20 I 2022

Jak po latach patrzymy na literaturę powstającą w Związku Radzieckim, która zalewała księgarnie w czasach Polski Ludowej? Jak na coś, co przeminęło i nie powinno już wrócić. Niesłusznie! Wśród wielu propagandowych, mało wartościowych dzieł publikowano bowiem również prawdziwe perły – nowele, opowiadania i powieści, które do dzisiaj lśnią nadzwyczajnym blaskiem. Jak „Dżamila”, wczesne dzieło Czingiza Ajtmatowa, klasyka prozy kirgiskiej.

więcej »

Mała Esensja: Puste postumenty
Marcin Mroziuk

18 I 2022

W Warszawie jest wprawdzie mnóstwo okazałych monumentów i skromniejszych rzeźb, ale na co dzień mieszkańcy mijają je obojętnie, a co gorsza niewiele wiedzą nawet o tych będących turystycznymi atrakcjami. W „Śledztwie inspektora Mątwy” Małgorzata Strękowska-Zaremba przedstawia zupełnie zwariowaną historię, która uświadamia młodym czytelnikom, ile stolica straciłaby bez pomników Syreny czy Szczęśliwego Psa.

więcej »

Polecamy

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo

Stulecie Stanisława Lema:

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo
— Mieszko B. Wandowicz

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Mój przyjaciel Błazen
— Magdalena Kubasiewicz

Rycerski znów w Koziej Twierdzy
— Magdalena Kubasiewicz

Rozstania i powroty
— Magdalena Kubasiewicz

Wciąż jest dobrze, a nawet bardzo dobrze
— Anna Kańtoch

Prosta, niełatwa w pisaniu proza
— Anna Kańtoch

Nowe szaty Błazna
— Joanna Słupek

Smoki we właściwym kierunku
— Eryk Remiezowicz

Nadchodzi zmiana
— Eryk Remiezowicz

Tegoż autora

Kosiarz wyłącznie na okładce
— Beatrycze Nowicka

Bitwy nieoczywiste
— Beatrycze Nowicka

Morderstwa z tego i nie z tego świata
— Beatrycze Nowicka

Z tarczą
— Beatrycze Nowicka

Rodzinna sielanka
— Beatrycze Nowicka

Wiła wianki i to by było na tyle
— Beatrycze Nowicka

Supernowej nie zaobserwowano
— Beatrycze Nowicka

Sen o słodkiej Francji
— Beatrycze Nowicka

Spektaklu akt drugi
— Beatrycze Nowicka

Jawnobójstwo deklinacji
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.