Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 listopada 2020
w Esensji w Esensjopedii

Sophie Hannah
‹Inicjały zbrodni›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułInicjały zbrodni
Tytuł oryginalnyThe Monogram Murders
Data wydania11 września 2014
Autor
PrzekładŁukasz Małecki
Wydawca Wydawnictwo Literackie
CyklHerkules Poirot
ISBN978-83-08-05391-1
Format368s. 145×205mm
Cena38,—
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Bardziej Christie niż Christie
[Sophie Hannah „Inicjały zbrodni” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Prawie czterdzieści lat po śmierci słynnej autorki Hercules Poirot – za zgodą spadkobierców Agathy Christie – powraca z kolejną zagadką, tym razem w „Inicjałach zbrodni”, książce napisanej przez Sophie Hannah. Wiadomość to interesująca, czy wręcz przeciwnie, budząca niepokój?

Anna Kańtoch

Bardziej Christie niż Christie
[Sophie Hannah „Inicjały zbrodni” - recenzja]

Prawie czterdzieści lat po śmierci słynnej autorki Hercules Poirot – za zgodą spadkobierców Agathy Christie – powraca z kolejną zagadką, tym razem w „Inicjałach zbrodni”, książce napisanej przez Sophie Hannah. Wiadomość to interesująca, czy wręcz przeciwnie, budząca niepokój?

Sophie Hannah
‹Inicjały zbrodni›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułInicjały zbrodni
Tytuł oryginalnyThe Monogram Murders
Data wydania11 września 2014
Autor
PrzekładŁukasz Małecki
Wydawca Wydawnictwo Literackie
CyklHerkules Poirot
ISBN978-83-08-05391-1
Format368s. 145×205mm
Cena38,—
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Mogłabym w tym miejscu napisać coś o żerowaniu na zmarłych oraz reanimowaniu literackich zwłok, ale nie napiszę, chęć zarobienia jest ludzka, a powieści pisane „dla kasy” bywają przecież niezłe. Bardziej niepokojące są dwie inne kwestie – po pierwsze podróbka, a tym są przecież „Inicjały zbrodni”, nader rzadko dorównuje oryginałowi, po drugie, mimo szumnych zapowiedzi na okładce, do takich chałtur raczej nie zatrudnia się pisarzy z pierwszej ligi. Przystępowałam więc do lektury z pewnymi obawami, ale i nadzieją, że może jednak odnajdę w książce coś z atmosfery kryminałów Christie, których wielbicielką jestem do dziś.
I odnalazłam całkiem sporo, choćby dlatego, że podrobienie stylu słynniejszej poprzedniczki wyszło Hannah dobrze. Dialogi, narracja, wreszcie sam Poirot, wtrącający od czasu do czasu francuskie słówka, chwalący się szarymi komórkami i odmawiający zdradzenia rozwiązania przed zakończeniem książki – wszystko to budzi nostalgię, jak smak chleba zapamiętany z dzieciństwa.
Ponadto „Inicjały…” są oczywiście powieścią w starym stylu, co oznacza, że niemal cała intryga jest podporządkowana zagadce, nie ma miejsca na poboczne wątki, pogłębianie psychologii bohaterów czy refleksje na temat kondycji społeczeństwa, tak popularne w modnych od jakiegoś czasu kryminałach skandynawskich. Nie zrozumcie mnie źle, lubię też i takie książki, dobrze jest jednak od czasu do czasu przeczytać coś, co będzie tylko i wyłącznie rozrywkowym kryminałem i absolutnie niczym innym. Świat w „Inicjałach…” jest tłem, a postaci pionkami, przy pomocy których autorka rozgrywa z czytelnikami grę o nazwie „szukamy mordercy” – i tak właśnie ma być.
Niestety, na tym kończą się zalety, bo o ile Poirot wypada dobrze, o tyle już jego pomocnik i jednocześnie narrator, czyli inspektor Catchpool, to literacka pomyłka. Wiem, że w tego typu literaturze policjant zawsze jest głupcem, któremu genialny detektyw musi tłumaczyć wszystkie swoje dedukcje – taka konwencja, jasne, ale, na litość boską, policjanci w powieściach Christie przynajmniej starali się robić, co do nich należy, podczas gdy Catchpool od początku oddaje całe śledztwo w ręce Poirota, nie chce patrzeć na zwłoki zamordowanych ani nawet o nich rozmawiać (!), bo to go denerwuje. Jakim cudem ktokolwiek tę ofermę zatrudnił w Scotland Yardzie, nie mówiąc już o powierzeniu ważnego śledztwa? Autorka co prawda tłumaczy bohatera traumą z dzieciństwa (owo „niemal” z poprzedniego akapitu), ale to zdecydowanie nieudany wątek, niepotrzebnie odciągający uwagę od zagadki i co więcej, raczej szkodzący narratorowi, bo w rezultacie Catchpool jest tyleż irytujący, co zwyczajnie mało wiarygodny.
Jednak największą porażką jest fabuła. Zapowiada się nieźle, zagadka trzech trupów odnalezionych w trzech hotelowych pokojach intryguje i wciąga, jednak im bliżej końca, tym bardziej widać, że Hannah w chęci dorównania słynniejszej pisarce przedobrzyła – rozwiązanie jest tak zawiłe, absurdalnie piętrowe (plany w planach w planach) i nieprawdopodobne, że w porównaniu z nim najbardziej ryzykowne pomysły angielskiej królowej kryminału to przykład szlachetnej prostoty. Momentami można wręcz odnieść wrażenie, że Hannah napisała parodię klasycznej powieści detektywistycznej, zamiast po prostu takiejże powieści, a tego wielbiciele gatunku łatwo nie wybaczają. Szkoda, bo mam wrażenie, że gdyby autorka powściągnęła nieco rozszalałą wyobraźnię, mogłaby napisać książkę może nie tak dobrą jak najlepsze pozycje Christie, ale przynajmniej przyzwoitą.
koniec
15 listopada 2014

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tukej
Joanna Kapica-Curzytek

24 XI 2020

„Kajś” to reportaż połączony z esejem. Zbigniew Rokita opowiada tu historię swoich rodzinnych korzeni oraz opisuje Śląsk jako teren pogranicza – „pomiędzy”, który znajduje się poza centrum polskiej świadomości.

więcej »

Wszystko, a nawet więcej
Wojciech Gołąbowski

23 XI 2020

Drugie, „poprawione i poszerzone” wydanie książki „Eugeniusz Bodo. Już taki jestem zimny drań” jest bardzo obszerną biografią tego przedwojennego aktora i celebryty (w pozytywnym słowa tego znaczeniu). Niestety, wydaje się, że droga do kolejnych „poszerzonych” wydań została zamknięta dwa miesiące temu.

więcej »

Gdy odchodzi stary świat
Joanna Kapica-Curzytek

22 XI 2020

„Człowiek, który znał mowę węży” to powieść fantasy współczesnego estońskiego pisarza Andrusa Kivirähka. Autor sięga do początków chrześcijaństwa w Estonii oraz nawiązuje do motywu walki nowego świata ze starym.

więcej »

Polecamy

Kochać to nie znaczy zawsze to samo

Na rubieżach rzeczywistości:

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.