Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 maja 2022
w Esensji w Esensjopedii

Adrian Tchaikovsky
‹Wrota mistrza wojny›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWrota mistrza wojny
Tytuł oryginalnyWar Master’s Gate
Data wydania16 września 2014
Autor
PrzekładJarosław Rybski
Wydawca Rebis
CyklCienie Pojętnych
ISBN978-83-7818-461-4
Format800s. 132×202mm
Cena47,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Mozaika wojny albo hard fantasy
[Adrian Tchaikovsky „Wrota mistrza wojny” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Adrian Czajkowski w pełni zasługuje na miano najsolidniejszego twórcy wielotomowych cykli fantasy. Kolejne tomy nie tylko ukazują się regularnie, ale też trzymają poziom. Tak jest i w przypadku „Wrót mistrza wojny”.

Beatrycze Nowicka

Mozaika wojny albo hard fantasy
[Adrian Tchaikovsky „Wrota mistrza wojny” - recenzja]

Adrian Czajkowski w pełni zasługuje na miano najsolidniejszego twórcy wielotomowych cykli fantasy. Kolejne tomy nie tylko ukazują się regularnie, ale też trzymają poziom. Tak jest i w przypadku „Wrót mistrza wojny”.

Adrian Tchaikovsky
‹Wrota mistrza wojny›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWrota mistrza wojny
Tytuł oryginalnyWar Master’s Gate
Data wydania16 września 2014
Autor
PrzekładJarosław Rybski
Wydawca Rebis
CyklCienie Pojętnych
ISBN978-83-7818-461-4
Format800s. 132×202mm
Cena47,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
To, co najważniejsze dla tej recenzji, można ująć już w pierwszym akapicie – dziewiąty, przedostatni tom „Cieni pojętnych” nie zawiedzie oczekiwań fanów cyklu. Czajkowski utrzymuje tempo akcji, konsekwentnie prowadzi wątki, nie zaniedbuje swojego uniwersum i wciąż stara się wprowadzać różnorodność. Całość jak zwykle czyta się niezwykle gładko, pomimo nagromadzenia postaci i wydarzeń.
„Podniebna wojna” poświęcona została przede wszystkim wojnie o Kolegium. We „Wrotach mistrza wojny” Czajkowski kontynuuje ten wątek, przedstawiając go z dwóch perspektyw: mieszkańców żukowego miasta, jak i przedstawicieli maszerującej na nie armii generała Tynana. Uwaga narratora kieruje się także chwilami na okolice Sarnu, gdzie trwa ofensywa Imperium dowodzona przez generała Rodera a w samym mrówkowym mieście wpływy zdobywa niejaki Milus, błyskotliwy dowódca, równie bezwzględny i ambitny, co jego osowi wrogowie.
Pomimo początkowej przewagi armia os boryka się z trudnościami – po tym, jak Kolegium udało się zdziesiątkować ich siły powietrzne, Tryby poruszają się pod niemal ciągłym bombardowaniem ze strony wroga. Sam Tynan uważa rozkazy ze stolicy za bezsensowne, jednak kontynuuje okupowany dużymi stratami własnymi marsz. Żukowcy są w niewiele lepszej sytuacji. Na tym etapie wojny obydwie strony uciekają się do coraz bardziej drastycznych rozwiązań – od przymusowego poboru do wojska zaczynając (dla demokratycznego Kolegium, słynącego do tej pory jako centrum nauki jest to rzecz trudna do przyjęcia), po wykorzystywanie desperatów-samobójców, poświęcanych dla osiągnięcia strategicznych celów. Na tym etapie cyklu Czajkowski w pełni opanował już sposób narracji oparty na przedstawianiu losów dziesiątek bohaterów po obu stronach frontu. Za pomocą kilku zdań opisu, czasem też wzmianek na temat ich przeszłości kreśli drobne, jednak przemawiające do czytelnika portrety ludzi uwikłanych w wojnę.
Gdzieś po drodze zgubiła się moralna jednoznaczność. Kiedy czyta się o osowej dowódczyni eskadry myśliwców, która towarzyszyła ojcu pilotowi w czasie wojny z ważcami i po tym, jak ów został zabity za sterami swojego śmigłowca, przejęła drążek i doleciała do punktu przeznaczenia, siedząc na kolanach martwego rodzica, trudno życzyć jej śmierci. Z drugiej strony, wspomniany już sarneński strateg posyła swoich sojuszników w pierwszej linii w charakterze mięsa armatniego i znajduje przyjemność w torturowaniu jeńców. Śledząc losy tej kampanii czytelnik nagle orientuje się, że oto zaczął żywić współczucie dla przedstawicieli obydwu stron.
Drugim, równoprawnym i także przedstawianym z dwóch perspektyw wątkiem jest poszukiwanie źródła mocy, mieszczącego się w modliszkowej puszczy, położonej na północ od Sarnu. Przyznam, że takie rozwiązanie bardzo mnie ucieszyło, gdyż dzięki niemu autor wprowadza przyjemną odmianę. Po tomie ósmym, niemal w całości poświęconym działaniom wojennym w okolicach Kolegium, perspektywa powtórki z rozrywki wydawała mi się niezbyt pociągająca. Wyprawa do lasu modliszowców, podjęta przez dwie grupy – jak nietrudno zgadnąć, w skład jednej wchodzi sama, złakniona większej mocy cesarzowa, natomiast w skład drugiej Che, stanowi interesującą przeciwwagę. Wydarzenia z frontu wojny, toczonej przede wszystkim z użyciem technologii, przeplatają się z wątkiem magiczno-starożytnym. Czajkowski zadedykował „Wrota…” pamięci Roberta Holdstocka – zapewne także dlatego, że od niego zaczerpnął pomysł na magiczny las, zdolny otwierać i zamykać ścieżki prowadzące w głąb i bohaterów, zmierzających do centrum. Autor „Cieni pojętnych” wprowadza swoje rozwiązania, jego puszcza ma też inny charakter. Tu jedynie mam zastrzeżenie, że knieja wydaje się nieco sztuczna – bardziej kojarzy się z lokacjami z gier, czy miejscami opisywanymi w książkach, zabrakło mi klimatu prawdziwego lasu (tym niemniej jest to rzecz mocno subiektywna i ulotna). Niemniej, zawsze miło odwiedzić jakieś nowe miejsce. Zabawne jest kilka momentów, w których Czajkowski mruga okiem do czytelnika, w pełni zdając sobie sprawę z tego, że wciąż bazuje na pewnych fabularnych schematach. Najbardziej przypadł mi do gustu moment, gdy na słowa „uwolnijcie mnie a będziecie razem ze mną władać światem”, jedna z postaci wybucha głośnym śmiechem, na drugim miejscu lokują się okoliczności uwolnienia plugawych a pradawnych sił.
Moje recenzje kolejnych części „Cieni pojętnych” zawierały też sporo uwag krytycznych, jednak z tomu na tom przekonuję się do tego cyklu, coraz lepiej rozumiem zamysł autora i coraz bardziej doceniam jego książki. Między innymi krytykowałam Czajkowskiego za brak wyrazistych postaci pierwszoplanowych, ale też oczekiwałam tego, że narracja będzie skupiała się na losach grupki bohaterów. Tymczasem pisarz koncentruje się bardziej na budowaniu ogólnego obrazu. Składa mozaikę indywidualnych losów ludzi z rozmaitych stronnictw, o różnej pozycji społecznej, różnorodnych, często sprzecznych celach. Niektórzy z nich urastają w siłę, inni nagle przegrywają, wielu pozostaje na tym samym poziomie. W większości przypadków trudno przewidzieć, kto przeżyje a kto zginie. Nawet na tym etapie autor nie waha się wprowadzać nowych graczy czy zabijać postaci, które przewijały się od wielu tomów cyklu.
Podziwiam ogromną dyscyplinę pisarza. „Cienie pojętnych” to dzieło umysłu ścisłego i w moich ustach jest to pochwała. Animowanie tego przeogromnego, różnorodnego uniwersum, zaludnionego mnóstwem bohaterów, w którym właśnie toczy się wojna światowa, wydaje mi się ogromnym wyzwaniem, któremu autor podołał. Zdumiewa zdolność Czajkowskiego do ogarnięcia tego wszystkiego. Bywało, że jakieś postaci pojawiły się kilka tomów temu i czasem miałam wręcz nadzieję, że twórca „Cieni pojętnych” o kimś po prostu zapomniał i pozwoli mu żyć spokojnie, gdzieś na obrzeżach wydarzeń. Wielu z nich jednak wraca, by ponownie odegrać mniej lub bardziej istotną rolę (i nader często zginąć).
Żeby nie tylko chwalić powiem, że mimo wszystko nadal drażni mnie to, że część postaci pierwszoplanowych wypada bladziej niż bohaterowie planów dalszych – we „Wrotach…” dość mizernie prezentuje się Che, Thalryk i Tynisa. Jeśli chodzi o tę ostatnią, nie wiem dlaczego autor ciągnie wątek jej konfrontacji z ojcem (w tym przypadku, upiorem ojca) – to już się zrobiło nudne. Z innych kwestii, nie przypadli mi do gustu Strażnicy, czyli niemalże niezniszczalne maszyny osowców. To jednak są drobniejsze uwagi.
Poza powieścią, „Wrota mistrza wojny” zawierają również kilkudziesięciostronicowe opowiadanie „Serce zieleni”, którego akcja rozgrywa się w modliszkowej puszczy w czasie ofensywy osowców za panowania brata Sedy. Ma ono dość wyrazisty klimat, choć mnie skojarzyło się bardziej z sesją RPG. Szkoda, że tłumaczenie i redakcja tego tekstu sprawiają wrażenie, jakby ktoś zdecydował się dołączyć go do książki w ostatniej chwili (a może i sam autor pisał je „na szybko” w odpowiedzi na jakieś zlecenie). Można tu znaleźć takie kwiatki, jak „popatrzył na czaszkę ogryzioną do cna przez tysiące agentów rozkładu zaludniających ściółkę kniei”, czy zdania w rodzaju „cechowała [ich] słabość (…) niemal śmiertelne zdezorientowanie technologicznym światem” czy „kolejne kilka chwil cechowała niezwykła brutalność.”
Angielskie wydanie ostatniego, dziesiątego tomu „Cieni…” ukazało się tego lata. Pozostaje mieć nadzieję, że polski wydawca nie będzie za długo zwlekał i szybko będzie można poznać finał wielkiej wojny.
koniec
16 grudnia 2014

Komentarze

17 XII 2014   00:21:17

„kolejne kilka chwil cechowała niezwykła brutalność.”
To jeszcze nic. Znam książki z tego wydawnictwa z lepszymi kwiatkami.
Kluczowa wydaje mi się tu osoba redaktora książki, ale nie wiem kto nim był we "Wrotach..." więc nie będę się znęcał...

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Okrutne piękno egzystencji
Joanna Kapica-Curzytek

16 V 2022

„Diamentowy plac” zalicza się do klasyki literatury katalońskiej i należy do najwybitniejszych jej osiągnięć. W Polsce po raz pierwszy dostajemy tę książkę w przekładzie z oryginału.

więcej »

Magiczna różdżka i platforma wiertnicza
Joanna Kapica-Curzytek

15 V 2022

„Lodowa karuzela” ukraińskiego pisarza jest przewrotną grą z wyobraźnią czytelnika oraz zasługującą na uwagę próbą uchwycenia fenomenu Ukrainy i jej dramatycznego losu.

więcej »

Krótko o książkach: Problemy łóżkowe Polaków
Miłosz Cybowski

14 V 2022

„Za drzwiami mojego gabinetu” to wznowienie zestawu krótkich historyjek Zbigniewa Lwa-Starowicza. Przedstawione w książce przypadki pacjentów poszukujących pomocy seksuologa są bardzo różnorodne, a przy tym napisane w przystępny sposób.

więcej »

Polecamy

Rzeczy, które robisz w piekle, będąc martwym

W podziemnym kręgu:

Rzeczy, które robisz w piekle, będąc martwym
— Marcin Knyszyński

Bulwar Zachodzącego Słońca 2
— Marcin Knyszyński

Borat Dzong-Un z pasem szahida
— Marcin Knyszyński

Rozkład i rozkładówka
— Marcin Knyszyński

Nowoczesny mit
— Marcin Knyszyński

Horror rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Osaczona
— Marcin Knyszyński

Pan życia i śmierci
— Marcin Knyszyński

Jezus na miarę naszych czasów
— Marcin Knyszyński

Imitacje
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Nie tylko umarli zobaczą koniec wojny
— Beatrycze Nowicka

Stój, Katarzyno
— Beatrycze Nowicka

Cień ojca
— Beatrycze Nowicka

Zaś stryjek Stenwold uparcie wciąż żyje
— Beatrycze Nowicka

A wszyscy oni kochają Che Maker
— Beatrycze Nowicka

Ciąg dalszy nastąpi
— Beatrycze Nowicka

Finał iście ekspresowy
— Beatrycze Nowicka

Imperium atakuje
— Beatrycze Nowicka

Kampania os rozpoczęta
— Beatrycze Nowicka

Tegoż autora

Tryby historii
— Beatrycze Nowicka

Imperium zwane pamięcią
— Beatrycze Nowicka

Gorzka czekolada
— Beatrycze Nowicka

Kosiarz wyłącznie na okładce
— Beatrycze Nowicka

Bitwy nieoczywiste
— Beatrycze Nowicka

Morderstwa z tego i nie z tego świata
— Beatrycze Nowicka

Z tarczą
— Beatrycze Nowicka

Rodzinna sielanka
— Beatrycze Nowicka

Wiła wianki i to by było na tyle
— Beatrycze Nowicka

Supernowej nie zaobserwowano
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.