Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 10 grudnia 2018
w Esensji w Esensjopedii

Peter Watts
‹Echopraksja›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułEchopraksja
Tytuł oryginalnyEchopraxia
Data wydania24 września 2014
Autor
PrzekładWojciech M. Próchniewicz
Wydawca MAG
CyklŚlepowidzenie
SeriaUczta Wyobraźni
ISBN978-83-7480-445-5
Format352s. oprawa twarda
Cena39,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 35,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Rozgrywki bogów

Esensja.pl
Esensja.pl
Peter Watts to fenomen. Kanadyjski autor pisze książki niełatwe w odbiorze (hard SF w wydaniu naprawdę hard), a przy okazji bardzo ponure, które trudno uznać za materiał na bestseller. A jednak jego „Ślepowidzenie” było swego czasu najlepiej sprzedającą się książką „Uczty Wyobraźni”, wydana zaś niedawno „Echopraksja”, fabularnie luźno z poprzedniczką powiązana, ma szansę sukces powtórzyć.

Anna Kańtoch

Rozgrywki bogów

Peter Watts to fenomen. Kanadyjski autor pisze książki niełatwe w odbiorze (hard SF w wydaniu naprawdę hard), a przy okazji bardzo ponure, które trudno uznać za materiał na bestseller. A jednak jego „Ślepowidzenie” było swego czasu najlepiej sprzedającą się książką „Uczty Wyobraźni”, wydana zaś niedawno „Echopraksja”, fabularnie luźno z poprzedniczką powiązana, ma szansę sukces powtórzyć.

Peter Watts
‹Echopraksja›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułEchopraksja
Tytuł oryginalnyEchopraxia
Data wydania24 września 2014
Autor
PrzekładWojciech M. Próchniewicz
Wydawca MAG
CyklŚlepowidzenie
SeriaUczta Wyobraźni
ISBN978-83-7480-445-5
Format352s. oprawa twarda
Cena39,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 35,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Na powodzenie książek Wattsa składa się kilka czynników: po pierwsze fakt, że fani spragnieni są SF, której na rynku jest niewiele, po drugie obszerna wiedza kanadyjskiego autora (głównie, ale nie tylko, z zakresu biologii), po trzecie niesamowite koncepcje, a po czwarte talent literacki, co w przypadku autora hard SF wcale nie jest takie oczywiste – sporo pisarzy z tego gatunku ma bowiem wiedzę i pomysły, ale brakuje im umiejętności tworzenia ciekawych postaci, budowania nastroju czy napięcia. O Wattsie nie można tego powiedzieć: to chyba jedyny autor SF, który potrafi sprawić że skomplikowane techniczne opisy brzmią jak poezja. Nikt też tak jak on nie potrafi opisywać czystej grozy, jaka wiąże się z obcością – przy Valerie popularne ostatnio wampiry z bestsellerowych powieści sprawiają wrażenie bandy przedszkolaków.
Mimo to książki Wattsa nadal przeznaczone są raczej dla niewielkiej grupy czytelników, to tylko nieco większa nisza. I trudno, żeby było inaczej, biorąc pod uwagę to, o czym pisałam wcześniej, czyli zarówno poziom trudności, jak i depresyjność prozy tego autora. Watts, podobnie zresztą jak nasz Jacek Dukaj, często pisze o bohaterach, których człowieczeństwo jest mocno dyskusyjne, tak bardzo z różnych powodów odlegli są od ludzi, których znają czytelnicy. Posiadający wspólną świadomość Dwuizbowcy, niezdolni już do komunikacji z niezmodyfikowanymi umysłami, czy superinteligentne, wskrzeszone z prehistorii wampiry to niejedyne trudne – albo wręcz niemożliwe – do zrozumienia postacie „Echopraksji”.
Na szczęście jest jeszcze Daniel Brüks, główny bohater, którego obecność w powieści można uznać za swoisty gest dobrej woli ze strony autora, jest to bowiem w książkowym świecie przedstawiciel nas, zwyczajnych ludzi. Z punktu widzenia pozostałych postaci pozbawiony ulepszeń biolog jest chodzącą skamieliną, on sam zresztą nie ma złudzeń – wie, że towarzysze podróży przewyższają go pod praktycznie każdym względem, że, wplątany przypadkowo (prawdopodobnie przypadkowo) w rozgrywki nieporównywalnie większych potęg, jest dla nich czymś pomiędzy niepotrzebnym balastem a ulubionym zwierzątkiem pokładowym. A jednak finalnie Brüks okaże się ważniejszy, niż spodziewałby się czytelnik i niż oczekiwałby tego on sam.
Watts porusza w „Echopraksji” kilka różnych problemów. Powraca znana ze „Ślepowidzenia” kwestia świadomości jako przeszkody dla rozwoju inteligencji (bardzo podobało mi się, że najbardziej rozwinięte sztuczne inteligencje wcale nie są samoświadome), pojawia się pytanie, bardzo w świecie Wattsa zasadne, od kiedy człowiek przestaje „być sobą” i co to właściwie znaczy, czy wreszcie kwestia wiary w Boga, przewijająca się przez dyskusje Brüksa oraz Lianny – przy czym o ile wysuwane przez biologa argumenty „przeciw” są dość typowe, o tyle stanowisko wierzącej Lianny, tłumaczki Dwuizbowców (którzy swoją drogą są czymś w rodzaju zakonu, choć mocno nietypowego), jest naprawdę oryginalne. Religijne odniesienia są w „Echopraksji” bardzo ważne – wystarczy spojrzeć, jaką rolę tak naprawdę pełni tu wampirzyca Valerie.
Watts nie zawiedzie również tych czytelników, którzy po jego najnowszej powieści spodziewali się solidnej dawki przygnębienia. „Echopraksja” opowiada bądź co bądź o końcu ludzkości, przynajmniej w takiej formie, w jakiej ją znamy. Człowiek jako gatunek skazany jest na wymarcie, zastąpienie przez o wiele większe potęgi, które rozmawiać będą z bytami, które my uznalibyśmy za boskie, jak równy z równym. Książka kończy się dokładnie w momencie przemiany, gdy wali się stary porządek – jeszcze krok w przyszłość, a nie dałoby się tej powieści napisać tak, żeby zrozumieli ją współcześni czytelnicy. Choć kto wie, do czego zdolny jest jeszcze Peter Watts…
koniec
27 grudnia 2014

Komentarze

27 XII 2014   11:11:40

Niesamowita jest teoria rozwoju bez świadomości. Szczególnie przedyskutowana w esensjowym s.o.d., czy raczej s.d. :)
Echopraksja = priorytet.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Świąteczne dekoracje
Joanna Kapica-Curzytek

10 XII 2018

Powieść „Do Wigilii się zagoi” jest rzeczywiście gorąca i chwilami zabawna, jak obiecuje wydawca, ale mimo tytułu, trochę mało w niej świątecznego nastroju.

więcej »

Jądro szarości
Sławomir Grabowski

9 XII 2018

Dla jednych powieści Twardocha to objaw niezdrowej fascynacji okrucieństwem i przemocą, dla innych – hiobowy lament nad światem opuszczonym przez Boga, gdzie metafizykę zastąpiła biologia. „Królestwo” nie jest tu wyjątkiem.

więcej »

„Idę sobie rześko Krakowskim Przedmieściem”
Joanna Kapica-Curzytek

8 XII 2018

„Bezsenność w czasie karnawału” to pożegnanie z Januszem Głowackim, wszechstronnym i niezwykle utalentowanym pisarzem.

więcej »

Polecamy

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12

Na rubieżach rzeczywistości:

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Świat jako miraż albo ludzie jak bogowie
— Marcin Knyszyński

Prawda Absolutna kontra prawdy subiektywne
— Marcin Knyszyński

Gra w życie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Okiem biologa
— Beatrycze Nowicka

Tegoż twórcy

Obcość jest w nas
— Miłosz Cybowski

Okiem biologa
— Beatrycze Nowicka

Ponurość w koncentracie
— Anna Kańtoch

Po sznurku
— Daniel Markiewicz

Wypełnianie wirem
— Daniel Markiewicz

Szlamowidzenie
— Daniel Markiewicz

Esensja czyta: Październik-listopad 2009
— Jędrzej Burszta, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Marcin T.P. Łuczyński, Joanna Słupek, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski, Krzysztof Wójcikiewicz

Esensja czyta: III kwartał 2008
— Michał Foerster, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Daniel Markiewicz, Paweł Sasko, Konrad Wągrowski, Marcin T. P. Łuczyński

Świetność widzę, świetność
— Daniel Markiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.